izzie1983 Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Trzymam z całych sił kciuki! Daj koniecznie znać jak będzie po wszystkim. Edit: Przestawia posty... :shake: Quote
JoSi Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Zostawiłam Barbi w lecznicy, czekam na telefon, żeby ją odebrać. Weci powiedzieli o zagrożeniach i ciężkiej dla niej operacji, która będzie kosztowała 150 - 200 zł. Denerwuję się. Przeszła dzisiaj sama parę metrów i chciała uciec pod metalowy płotek. Barbisia jest głównie noszona, do weta obowiązkowo, w torbie kocio - psiej ze sztywnym dnem. Dobrze, że mam dwie, z jednej wyszły już druty. Waży sunia 7.800 kg. Oby wszystko poszło dobrze. Trzymajcie z całych sił. Quote
sleepingbyday Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 oj trzymamy, trzymamy: a teraz zaproszenie na bazarek dla sierściuchów u JoSi: http://www.dogomania.pl/forum/f99/fanty-fanty-fanty-dla-calej-czeredy-specjalnej-troski-u-josi-124146/#post11183208 JoSi - jeśli masz jakies uwagi co do tekstu wstępnego, to ja jestem na krytykę otwarta ;) reklamujcie, gdzie się da, pewnie chadzamy po różnych wątkach. żeby jak najwięcej kaski wpadło dla JoSi :loveu: Quote
JoSi Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Udało się. Jesteśmy w domu. Barbisia ciężko nieprzytomna, nie może jeszcze wstać, wenflon w łapce, ma pobudzenie ruchowe skutkujące tylko przebieraniem rozkraczonych, tylnich łapek. Główka jej się trzęsie gdy ją podnosi. Jest na lekach przeciwbólowych, w razie czego mam dzwonić do weta, podawać 2x dziennie pastylki i kontrola w sobotę. Zrobiłam zdjęcia ale fotosik się zaciął. Quote
oktawia6 Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 biedactwo:placz: a czy przy jedzeniu lub picia nie będzie ją dodatkowo bolec? Quote
Hotel KADIF Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Ale ziaba!! Bidulka.... Asiu! Trzymam kciuki i jeszcze raz powtarzam jesteś cudna i wcale nie jesteś "za stara"...;):eviltong: Oby więcej takich "starych" na dogo!!! :buzi: Quote
halcia Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Barbulku kochany ,trzymaj sie mocno.Ty JoSi tez.Trzymam kciuki.A Barbulek chyba zawsze w aucie rzygał,choc nie czesto jeżdził.Ja jechałam z nia od weta w Przemyslu/zwróciła całe kawały kiełbasy/a potem z Orzech. do Rzesz.i tez biedactwo zwracało sliną. Quote
epe Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 Może auto jej się źle kojarzy? Moja Zuza zawsze to robiła,gdy wyjżdżaliśmy z domu,a jak wracaliśmy-nigdy. Wytłumaczyłam sobie to,że pewnie ją autem do schronu wieźli /razem z jej szczeniorami!:placz:/ i każdy wyjazd już jej się chyba ze schronem kojarzył? Quote
AnnaB Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Nie śpię przez ciebie staruszko...Mam nadzieję że chociaż ty i JoSi śpicie spokojnie.I że jutro się zobaczymy. Quote
halcia Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 JoSi pozdrawiam i czekam na wieści.Ja mysle,ze Barbulek ma chorobe lokomocyjna.Wcześniej to ona autem nie jeżdziła,bo całe życie była w schr.,a wczesniej nikt tam psiaków do weta nie woził.Nikt tez jej nie przywiózł do schr.bo tam sie urodziła.AnnaB pozdrawiam równiez. Quote
JoSi Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Noc minęła spokojnie, Barbisia po przemówieniach i prośbach nie wygryzała wenflonu. Ona nie ma choroby lokomocyjnej tylko jest bardzo nerwowa. Wczorajszy dzień był z tych ciężkich. Nigdy jesze nie widziałam psa w takim stanie po narkozie, tak bardzo roztrzęsionego, z nastawionymi uszkami, okrągłemi ze strachu oczami i jedną krwawą łzą spływającą z oka. Widok ponury. W drodze powrotnej pokonywałam Aleje z sunią w torbie, samochody gnały gdy stałyśmy na przejściu, ludzie tłumnie przechodzili na zielonym świetle i Barbisia zaczęła piszczeć ze strachu. Już w domu pozbierała się po godz. 16-tej uprzednio rozjeżdzając się na łapach i wykonując rotacje w kółko gdy już na nich stanęła. Zamknęłam sunię w pokoju z niedostępnym dla niej łóżkiem, wychodząc z trzema psami na spacer. Po powrocie zabrałam się za przygotowanie jedzenia dla psów i kotów, usłyszeliśmy szczekanie, którego nikt w tym domu jeszcze nie słyszał, więc wszystkie psy też zaczęły szczekać. Barbi była głodna. Dostała trochę papki na obiad, nie wymiotowała wcale, wieczorem już zjadła dużo więcej z lekarstwem. Gdy reszta psów miała czas na jabłka, Barbi też dostała utarte na tarce. Tak więc nie gryzie jedzenia tylko połyka rozdrobinione maksymalnie, rozprowadzone wodą. Wet ostrzegał przed krwawieniem z nosa ale tego nie było, raz tylko kichnęła skrzepem. Dziękuję za pozdrowienia. Quote
JoSi Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Zapomniałam dodać: operacja kosztowała 150 zł. Czekamy na AnnęB z utęsknieniem, mówię tylko do obywateli pokrytych futrem w absolutnym bałaganie i odpowiednim aromacie. Quote
JoSi Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Ania (AnnaB) wraz z rodziną przybyli na krótko i zostawili: 100 zł 2 kg jabłek 2 kg ryżu Dużo pampersów Dwie naprawdę śliczne poduszki Ania widziała na własne oczy oddychanie nosem przez Barbi. Wet powiedział o udanej operacji tylko wtedy, gdy będzie swobodnie oddychała. Narazie idzie dobrze. Dzisiaj TZ stwierdził ożywienie suczki, gdy się z nim witała razem z resztą stada. Synek Ani porównał rozsądnie mieszkanie do schronu. Tylko szkoda, że tak krótko byli, dziękuję im za to "krótko" i wszystko inne. Barbi zabrała się za wyciąganie wenflonu więc jej pomogłam, bojąc się o uszkodzenie podniebienia. W końcu nie może gryźć. Quote
sleepingbyday Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 schron -ale przeciwatomowy -przeciwnieszczęściowy i przeciwbólowy :cool3: Quote
oktawia6 Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 JoSi napisał(a): Dużo pampersów przeczytałam "papierosów"-normalnie głodnemu chleb na myśli:evil_lol: JoSi-faktycznie mądre porównanie tego synka AniB:evil_lol:-ale u mnie to samo przy 6:cool1: Quote
AnnaB Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Wczoraj jak weszliśmy wszystkie psy szczekały w przedpokoju a Barbi stała w drzwiach i patrzyła.... stała NORMALNIE WYPROSTOWANA Z CIEKAWOŚCIĄ W OCZACH MÓWIĄCĄ A KTO TO DO NAS PRZYSZEDŁ ? dla kogoś jak ja który widział ją czołgającą się i przerażoną był to widok niesamowity i wzruszający....Dzięki JoSi Barbi wygląda naprawdę dobrze Podczas naszej wizyty leżała na kanapie i drzemała (odsunąwszy się najpierw na "bezpieczną" odległość bo siadłam za blisko a kto wie czego się po mnie spodziewać) Wiem JoSi że byłam za krótko dla mnie też o wiele za krótko Ale takie teraz czasy każdemu się spieszy życie w tym pędzie ucieka nam przez palce...Z góry zapowiadam się na następne odwiedziny chociaż nie wiem jeszcze kiedy...pozdrawiam Quote
sleepingbyday Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 oktawia, ja też przeczytałam "papierosów" :evil_lol: Quote
JoSi Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 sleepingbyday napisał(a):oktawia, ja też przeczytałam "papierosów" :evil_lol: Nie czytam a realizuje, przechodzę na skręty. Szymek (śliczny synek Ani) namawiał mamusię do padnięcia na kolana pod wersalką, gdzie świeciły oczy kotów. Zrezygnowała. Ryfka włączyła alarm na widok gości i nawet tłumik w postaci kagańca nie pomagał. Cicho siedzi jak nikt się nie rusza z miejsca, co nie jest możliwe przy dziecku ciekawym świata. Boję się, czy Barbi nie uszkodziła miejsca pooperacyjnego wygryzając wenflon. Jutro się okaże. Quote
halcia Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Jako paląca też myslałam o papierosach.Wierze Wam ,ze Barbulek robi sie dośc smiały i czołganie pójdzie w niepamięć,no moze w przyp.stresu.jeszcze jej sie to przytrafi.Cieszy ta zmiana.Jak sie nosek udrozni,to dama sie znowu zmieni na +Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze wiesci. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.