JoSi Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Sunia wieczorem zaczęła charczeć jak przed tygodniem tylko po przerwie i ciszy brzmiało głośniej. Trzeba czekać do poniedziałku, starać się nie myśleć, myślenie zostawić wetom. Barbi jest najlepszym przykładem psa potrzebującego kontaktu z człowiekiem po całym życiu spędzonym w schronie. Nie minęły jeszcze dwa miesiące a ona już stała się domowym pieskiem, chociaż jeszcze nie spacerowym. Quote
magda z. Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 kochana sunia z niej na pewno, zdjęcia pokąpielowe super:loveu::loveu: Quote
JoSi Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Barbi z Tusią na poduszkach ogryzanych przez Fafika. Poduszki od AnnyB zostały całe jednak trzeba je chować wychodząc. Quote
magda z. Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 spokojny odpoczynek, uwielbiam takie foty, gdy psiak po tylu przejściach spokojnie leży i nie widać na jego pycholku żadnego stresu:loveu: od razu widać, że suńki mają u Ciebie po prostu bosko:loveu: Quote
sleepingbyday Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 dokładnie to, magda - żadnego stresu na pycholku... Quote
JoSi Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Od wczorajszego popołudnia znów cisza, Barbi oddycha normalnie. Podczas smarowania dziąsła ma jedno miejsce wrażliwe, gwałtownie odwraca głowę. Jeszcze nie jest zupełnie wyluzowaną suczką mimo wspinania się na kolana i proszenie o drapanie za uszkami. Dalej nie mogę szybko się poruszać ani upominać psów i kotów, ucieka z uszami przylepionymi do głowy, widać jej strach. Dziesiejsze próby spacerowe były najgłupszym pomysłem na świecie. Leje deszcz w porywach, wiatr i zimno, biorę suczkę bez torby unikając dodatkowego stresu (torba = wet), przegapiłam moment silniejszego strachu skutkującego czołganiem w błocie. Wróciłyśmy obie brudne, Barbi głównie na brzuchu no i moja kurtka. Wszystko już wyschło, większość suchego błota wysypana na podlogę, odkurzacz załatwi resztę. Sunia lubi przechodzić na wersalce na moją prawą stronę, cała przytulona do nogi wsadza głowę pod pache razem z biednym noskiem, zasypia ale nie chrapie. Quote
sleepingbyday Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 no tak, dzis to nie najlepszy pomysł. zeby jeszcze tak nie duło.... moja zosia tez była nieszczęśliwa jak ją wyciągnęłam na dwór. podwójnie, bo ubrałam ją w kapocik... :diabloti: czyli, ze maść zaczyna działać, skoro barbi nie burczy? wiesz, to sie łzy do oczu cisną, jak sobie cżłowiek wyobrazi to psie czołgające się po ziemi. ze starchu przed otwartym światem.. poza wyobrażeniem, tak się bać....:shake: Quote
JoSi Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 sleepingbyday napisał(a): czyli, ze maść zaczyna działać, skoro barbi nie burczy Raczej to nie działanie maści, gluta ciągnącego, bierze już od poprzedniego pobytu u weta czyli trzeci tydzień. Wiatr jej strachu nie wywiał, raczej odwrotnie, przestraszyła się gwałtownego podmuchu... chyba. Straszna bida z tej "naszej" suczki. Ale nie wieje jej w plecki ani od dziur w podłodze i to jest pocieszające. Quote
sleepingbyday Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 wiatr jest straszny... moja zosia w domu sie trzęsie i chowa do łazienki, jka duje.... no, COŚ zadziałało i o to cho. Quote
JoSi Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Może trochę zadziałał zastrzyk przyspieszający gojenie ale ogólnie nie jest dobrze, po zabiegu nie charczała wcale przez cały tydzień. Teraz różnie, raz trochę charczy przez chwilę, dłużej zalega cisza. W poniedziałek ma dostać "głupiego jasia" żeby można było zobaczyć dokładnie co się dzieje w paszczy. To są wstępne prognozy weta, mam nadzieję, że do weryfikacji bo Barbi da sobie zaglądać do pyska. W nocy prześladował mnie obraz Jerrego w kolorze czarnym. Quote
halcia Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Jak nie chrapie z głową pod pacha,to może to działa na nią terapeutycznie?Ta bliskosć Ciebie,a dokładne miejsce sama wybrała.... Quote
sleepingbyday Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 JoSi napisał(a):Może trochę zadziałał zastrzyk przyspieszający gojenie ale ogólnie nie jest dobrze, po zabiegu nie charczała wcale przez cały tydzień. Teraz różnie, raz trochę charczy przez chwilę, dłużej zalega cisza. W poniedziałek ma dostać "głupiego jasia" żeby można było zobaczyć dokładnie co się dzieje w paszczy. To są wstępne prognozy weta, mam nadzieję, że do weryfikacji bo Barbi da sobie zaglądać do pyska. W nocy prześladował mnie obraz Jerrego w kolorze czarnym. mnie za to rano przesladowął dziwny dźwięk, który okazął sie być sykiem wody wylatującej silnym strumieniem z dziury w rurze z gorącą wodą. druga dziura była w obudowie karton-gipsoej, którą woda wybila pod cisnieniem przez noc, najpierw chyżo lejąc się na dól (czy już przemokło do sąsiadów, nie wiadomo). cała kuchnia i przedpokoj (w klepce) zalane,wszytko miałam mokre, zwłaszcza, że dziura była pod sufitem i woda lała się na rurę od gazu, którą płynęła na druga strone kuchni kapiąc na wszystko. nowa szafka wisząca podmoczona. zanim przyjechał hydraulik minęło troche czasu, ale napierw w panice i mokrych butach latałam po osiedlu szukając dozorcy i telefonu do hydraulika.. a dodatkowo miałam dziś konferncję, na której mówiłam jako druga....:diabloti: Quote
JoSi Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 SBD, miałaś ciężkie chwile. Ciekawe jak Ci wypadło to co mówiłas. TZ wpadł na genialny pomysł zabrania Barbi na spacer z resztą psów, wziął smycz do ręki a ta w panice wskoczyła do pudła stojącego w przedpokoju. Wyjęłam ją delikatnie i tak spacer się skończył zanim zaczął. Barbi rozumiem ale jak zrozumieć panikę Fafika po dwóch latach na podniesiiony patyk dla Ryfki? Już nie wierzę w minięcie traumy przez "cudowne" traktowanie czlowieka. Quote
sleepingbyday Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 wypadło w sumie nienajgorzej, o dziwo.... mi sie wydaje, ze niektóre traumy nie przechodzą, a przynajmniej mają nawroty. jak i u ludzi... Quote
JoSi Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Barbi z Frotką w sypiali po zrobieniu porządku swojej pościeli. A tak ładnie było poukładane!!! Quote
sleepingbyday Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 matko, jak ta barbi mi się podoba.... Quote
JoSi Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 sleepingbyday napisał(a):matko, jak ta barbi mi się podoba.... Ona JEST ŚLICZNA chociaż moja przyjaciółka oceniła jej kolor jako brzydki ale mamy inny gust, począwszy od oceny TZ-tów. Martwię się dniem jutrzejszym, Barbi chwilami oddycha otwartym pyszczkiem i widać jak jej ciężko złapać powietrze nozdrzami. Znów się zatykają, chociaż nie jest to ropna wydzielina i nie są zatkane stale. Quote
Miśka84 Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 :glaszcze::glaszcze: Dobrze będzie :p Quote
mru Posted November 23, 2008 Author Posted November 23, 2008 oh nie! umaszczenie Barbi jest piękne! :D od samego początku o tym mówiłam! Quote
sleepingbyday Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 JoSi napisał(a):Ona JEST ŚLICZNA chociaż moja przyjaciółka oceniła jej kolor jako brzydki ale mamy inny gust, począwszy od oceny TZ-tów. ... i ich umaszczenia...:evil_lol:. ja uważam, ze ona ma sierść bardzo oryginalną i ładną... i taka wdzięczna buzię... Martwię się dniem jutrzejszym, Barbi chwilami oddycha otwartym pyszczkiem i widać jak jej ciężko złapać powietrze nozdrzami. Znów się zatykają, chociaż nie jest to ropna wydzielina i nie są zatkane stale. oby to był po prostu kolejny stopień zdrowienia... Quote
JoSi Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 Dzisiaj Barbi weszła na czwarte piętro SAMA dwa razy. Biegała po bezpiecznym terenie bez smyczy, w obu przypadkach przewodnikiem był Fafik. Jeszcze są małe problemy ze smyczą ale tu też Fafik pomaga. Niestety nawet on nie pomaga przy schodzeniu ze schodów. Bardzo się cieszyła takim normalnym spacerem, biega lekko, chodzi normalnie, nie jak w domu - pokracznie trochę. Panele są za śliskie? Quote
JoSi Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Kolejna operacja w środę o godz. 9.30. Część dziąsła jest zarośnięta, część nie. Quote
sleepingbyday Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 ach, należą się dziewczynce gratulacje i nagrody za taką wielka odwagę :loveu:. JoSi, dziekuję za takie wieści... Quote
halcia Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Moze być,ze panele.Ja tez mam psiaka,kiedys katowanego i głodzonego przy budzie,czyli z "pleneru"i boi sie parkietu,był czas,ze chodził po nim,teraz od nowa blokada,moze sie poslizgnał,wywrócił.Kiedys był sparalizowany i nie jest pewny swioch łap.A na polu...huragan,tak gania jak szalony.W domu stara sie poruszac tylko po płytkach ,albo po dywanie.A Barbulek strasznie dzielny! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.