Jump to content
Dogomania

starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)


Recommended Posts

Posted

Sunia wieczorem zaczęła charczeć jak przed tygodniem tylko po przerwie i ciszy brzmiało głośniej. Trzeba czekać do poniedziałku, starać się nie myśleć, myślenie zostawić wetom.
Barbi jest najlepszym przykładem psa potrzebującego kontaktu z człowiekiem po całym życiu spędzonym w schronie. Nie minęły jeszcze dwa miesiące a ona już stała się domowym pieskiem, chociaż jeszcze nie spacerowym.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

spokojny odpoczynek, uwielbiam takie foty, gdy psiak po tylu przejściach spokojnie leży i nie widać na jego pycholku żadnego stresu:loveu: od razu widać, że suńki mają u Ciebie po prostu bosko:loveu:

Posted

Od wczorajszego popołudnia znów cisza, Barbi oddycha normalnie. Podczas smarowania dziąsła ma jedno miejsce wrażliwe, gwałtownie odwraca głowę.
Jeszcze nie jest zupełnie wyluzowaną suczką mimo wspinania się na kolana i proszenie o drapanie za uszkami. Dalej nie mogę szybko się poruszać ani upominać psów i kotów, ucieka z uszami przylepionymi do głowy, widać jej strach.
Dziesiejsze próby spacerowe były najgłupszym pomysłem na świecie. Leje deszcz w porywach, wiatr i zimno, biorę suczkę bez torby unikając dodatkowego stresu (torba = wet), przegapiłam moment silniejszego strachu skutkującego czołganiem w błocie. Wróciłyśmy obie brudne, Barbi głównie na brzuchu no i moja kurtka. Wszystko już wyschło, większość suchego błota wysypana na podlogę, odkurzacz załatwi resztę.
Sunia lubi przechodzić na wersalce na moją prawą stronę, cała przytulona do nogi wsadza głowę pod pache razem z biednym noskiem, zasypia ale nie chrapie.

Posted

no tak, dzis to nie najlepszy pomysł. zeby jeszcze tak nie duło....
moja zosia tez była nieszczęśliwa jak ją wyciągnęłam na dwór. podwójnie, bo ubrałam ją w kapocik... :diabloti:

czyli, ze maść zaczyna działać, skoro barbi nie burczy?
wiesz, to sie łzy do oczu cisną, jak sobie cżłowiek wyobrazi to psie czołgające się po ziemi. ze starchu przed otwartym światem.. poza wyobrażeniem, tak się bać....:shake:

Posted

sleepingbyday napisał(a):

czyli, ze maść zaczyna działać, skoro barbi nie burczy


Raczej to nie działanie maści, gluta ciągnącego, bierze już od poprzedniego pobytu u weta czyli trzeci tydzień.
Wiatr jej strachu nie wywiał, raczej odwrotnie, przestraszyła się gwałtownego podmuchu... chyba. Straszna bida z tej "naszej" suczki. Ale nie wieje jej w plecki ani od dziur w podłodze i to jest pocieszające.

Posted

Może trochę zadziałał zastrzyk przyspieszający gojenie ale ogólnie nie jest dobrze, po zabiegu nie charczała wcale przez cały tydzień. Teraz różnie, raz trochę charczy przez chwilę, dłużej zalega cisza.
W poniedziałek ma dostać "głupiego jasia" żeby można było zobaczyć dokładnie co się dzieje w paszczy. To są wstępne prognozy weta, mam nadzieję, że do weryfikacji bo Barbi da sobie zaglądać do pyska.

W nocy prześladował mnie obraz Jerrego w kolorze czarnym.

Posted

JoSi napisał(a):
Może trochę zadziałał zastrzyk przyspieszający gojenie ale ogólnie nie jest dobrze, po zabiegu nie charczała wcale przez cały tydzień. Teraz różnie, raz trochę charczy przez chwilę, dłużej zalega cisza.
W poniedziałek ma dostać "głupiego jasia" żeby można było zobaczyć dokładnie co się dzieje w paszczy. To są wstępne prognozy weta, mam nadzieję, że do weryfikacji bo Barbi da sobie zaglądać do pyska.

W nocy prześladował mnie obraz Jerrego w kolorze czarnym.


mnie za to rano przesladowął dziwny dźwięk, który okazął sie być sykiem wody wylatującej silnym strumieniem z dziury w rurze z gorącą wodą. druga dziura była w obudowie karton-gipsoej, którą woda wybila pod cisnieniem przez noc, najpierw chyżo lejąc się na dól (czy już przemokło do sąsiadów, nie wiadomo). cała kuchnia i przedpokoj (w klepce) zalane,wszytko miałam mokre, zwłaszcza, że dziura była pod sufitem i woda lała się na rurę od gazu, którą płynęła na druga strone kuchni kapiąc na wszystko. nowa szafka wisząca podmoczona. zanim przyjechał hydraulik minęło troche czasu, ale napierw w panice i mokrych butach latałam po osiedlu szukając dozorcy i telefonu do hydraulika.. a dodatkowo miałam dziś konferncję, na której mówiłam jako druga....:diabloti:

Posted

SBD, miałaś ciężkie chwile. Ciekawe jak Ci wypadło to co mówiłas.

TZ wpadł na genialny pomysł zabrania Barbi na spacer z resztą psów, wziął smycz do ręki a ta w panice wskoczyła do pudła stojącego w przedpokoju. Wyjęłam ją delikatnie i tak spacer się skończył zanim zaczął.
Barbi rozumiem ale jak zrozumieć panikę Fafika po dwóch latach na podniesiiony patyk dla Ryfki? Już nie wierzę w minięcie traumy przez "cudowne" traktowanie czlowieka.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
matko, jak ta barbi mi się podoba....


Ona JEST ŚLICZNA chociaż moja przyjaciółka oceniła jej kolor jako brzydki ale mamy inny gust, począwszy od oceny TZ-tów.

Martwię się dniem jutrzejszym, Barbi chwilami oddycha otwartym pyszczkiem i widać jak jej ciężko złapać powietrze nozdrzami. Znów się zatykają, chociaż nie jest to ropna wydzielina i nie są zatkane stale.

Posted

JoSi napisał(a):
Ona JEST ŚLICZNA chociaż moja przyjaciółka oceniła jej kolor jako brzydki ale mamy inny gust, począwszy od oceny TZ-tów.

... i ich umaszczenia...:evil_lol:. ja uważam, ze ona ma sierść bardzo oryginalną i ładną... i taka wdzięczna buzię...

Martwię się dniem jutrzejszym, Barbi chwilami oddycha otwartym pyszczkiem i widać jak jej ciężko złapać powietrze nozdrzami. Znów się zatykają, chociaż nie jest to ropna wydzielina i nie są zatkane stale.


oby to był po prostu kolejny stopień zdrowienia...

Posted

Dzisiaj Barbi weszła na czwarte piętro SAMA dwa razy.
Biegała po bezpiecznym terenie bez smyczy, w obu przypadkach przewodnikiem był Fafik. Jeszcze są małe problemy ze smyczą ale tu też Fafik pomaga. Niestety nawet on nie pomaga przy schodzeniu ze schodów.
Bardzo się cieszyła takim normalnym spacerem, biega lekko, chodzi normalnie, nie jak w domu - pokracznie trochę. Panele są za śliskie?

Posted

Moze być,ze panele.Ja tez mam psiaka,kiedys katowanego i głodzonego przy budzie,czyli z "pleneru"i boi sie parkietu,był czas,ze chodził po nim,teraz od nowa blokada,moze sie poslizgnał,wywrócił.Kiedys był sparalizowany i nie jest pewny swioch łap.A na polu...huragan,tak gania jak szalony.W domu stara sie poruszac tylko po płytkach ,albo po dywanie.A Barbulek strasznie dzielny!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...