halcia Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Ja tez widze zdjecia.Nie wiem co pisac poza tym,ze Cie podziwiam JoSi.Zycze Ci wytrwałosci,a Barbulkowi zdrowia.Ja wymiękam nawet przy zastrzykach,a co dopiero przy takich zabiegach.Twardzielem staram sie byc tylko w schronisku. Quote
sleepingbyday Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 pokazały sie, faktycznie. piekna jest, kto tego nie widzi, ten trąba. i nie jest piekna dlatego, ze nam jej żal, ona jest piekna obiektywnie.. :loveu: tak w ogóle to pisze to do was zawałowiec, który dziś polowal na szczeniaka na skrzyżowaniu. przerażonego, niec nie rozumiejącego. co ja teraz zrobię??? http://www.dogomania.pl/forum/f28/przerazony-barack-tanczyl-pomiedzy-samochodami-bezdomne-dziecko-125865/#post11326378 Quote
JoSi Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Panca bardzo dziękuję Do tej pory można powiedzieć tylko o udanym przeżyciu operacji, cała reszta, z wynikiem tego wszystkiego, przed nami. Wczoraj wieczorem Barbisia przebaczyła mi wszystkie cierpienia psychiczne, fizyczne nie były tak duże bo to "miękki" zabieg. Dostała więcej jedzenia za dzień głodówki, rozdzielonego na trzy porcje o trzech różnych porach. Czyszczenie nosa dalej idzie pod górę, Barbi broni się ale już nie warczy. Dzisiaj rano witała normalnie, merdała ogonkiem, zaczepiała łapką jednak znów bardziej się boi. SBD, jak to jest? Człowiek nagle wie, że ma już coraz mniej czasu i chce zrobić więcej i więcej pomagając innym, w naszym wypadku tym najsłabszym. Quote
oktawia6 Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 JoSi-wstaw sobie banerek Barbi do swojego podpisu bo gołą jesteś całkiem! czy masz jeszcze zadyszkę przy tym wchodzeniu po schodach?:roll: Quote
sleepingbyday Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 o matko JoSi, przestraszyłaś mnie. wiadomo, ze nie młodnieję, ale "juz mam coraz mniej czasu" brzmi tak ostatecznie... :cool1:. myslisz, ze to wiek? też, ale chyba także, w każdym razie w moim przypadku, przekroczyłam jakąs granicę, w której juz nie mogę nie reagować.... nie wiekową, ale, bo ja wiem napatrzyłam się. patrzyłam i patrzyłam, i nagle pękło. więc pewnie wiek współgra, bo miałam czas na napatrzenie się.... Quote
oktawia6 Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 Sleep-co za refleksje-czyżbyś pracowała też na ciężkim oddziale? OIOM te sprawy albo zimna chirurgia ewentualnie?:cool3: Quote
oktawia6 Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 ahaaa myślałam że masz załamanie zawodowe ja też kiedyś czytałam i beczałam: teraz czytam, beczę i robię:lol: Quote
sleepingbyday Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 aaa nieee, okta, nieee. tu chodzi raczej o nagłe zapoznanie z psia sprawą... njapierw tylko czytałam i beczałam... i w końcu sie wzięłam za ROBIENIE. nie, zebym była najaktywniejszym dogomaniakiem praktycznym, ale wystartowałam :eviltong: i przyspieszam.... :roll: Quote
JoSi Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 Nie mogę powiedzieć, że z Barbisią już lepiej. Niestety kichała przez te dni pooperacyjne, teraz wiem o szkodliwości kichania, nie chcę przesądzać o nieudanym zabiegu. Zobaczymy we wtorek. Dostaje od pierwszego dnia po operacji coś, co nazywa się CEFA-SEPTIN, 2 tabletki dziennie, dzisiaj już zjadła jedną, zostało 7. Mimo zawirowań w jej życiu nie cofnęła się w kontaktach, wręcz odwrotnie. Wczoraj opuściłam mieszkanie na kilka godzin (1-wsza rocznica ślubu syna) a gdy wróciłam, Barbi wykonała taniec domowych psów. Biegała w tą i tamtą stronę podskakując i merdając ogonem razem z resztą. Nie znaczy to, że przestała być lękliwa, wycofująca się przed wyciągniętą ręką. Tego samego wieczora "pomagała" przy zmianie pieluchy Frotki, która w trakcie leży na moich kolanach. Barbi też chciała na te kolana się dostać włażąc na Frotkę, więc przełożyłam przebieraną sunię obok i tak jakoś wyszło bezkonfliktowo. Mówiąc "zostało mało czasu" mam na myśli zakręty życiowe pozwalające zrozumieć powiedzenie Chińskie: "Żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień życia. W pewnym momencie będzie ostatnim." Niby się wie ale nie czuje... do czasu i gdy ten czas nadejdzie człowiek stara się nie marnować każdego dnia, nie myśleć o sobie. Oktawio, nie dostaję zadyszki na schodach, przy silnej arytmi (już przeszła) jestem zmęczona nawet siedząc. Quote
epe Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 Josi! To dużo dobrych wieści:lol: Co do arytmii,która dała spokój-powiedz jej,że ma nie wracać więcej:evil_lol:- i co do zachowań Barbie:lol: Trzymam kciuki,aby i pozostałe sprawy zdrowotne też się unormowały,czyli poszły precz! Quote
oktawia6 Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 JoSi napisał(a): Mówiąc "zostało mało czasu" mam na myśli zakręty życiowe pozwalające zrozumieć powiedzenie Chińskie: "Żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień życia. W pewnym momencie będzie ostatnim." Niby się wie ale nie czuje... do czasu i gdy ten czas nadejdzie człowiek stara się nie marnować każdego dnia, nie myśleć o sobie. Oktawio, nie dostaję zadyszki na schodach, przy silnej arytmi (już przeszła) jestem zmęczona nawet siedząc. oj oj-widzę że muszę miec oko na Ciebie JoSi:mad:a leki się bierze? jakiś Atenolol lub Proplanolol? żyjesz dla psów-musisz dbac o siebie! a arytmia sama z siebie nie przejdzie-jeśli się ją zostawi bez leków to wróci w najmniej oczekiwanej chwili i dorwie Cię-myśląc os sobie myślisz o swojej gromadce! musisz to załatwic-kardiolog i to dobry przed choinką badania i będę Ci upierdliwie przypominac!:evil_lol: Quote
sleepingbyday Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 myśle, że JoSI wie, co jest grane i leki bierze. i dba o siebie, chic myśle, ze jesli dbanie wyklucza wyniesienie barbi na dwor czy do weta, to nie ma łatwo... Quote
JoSi Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Jeśli strach waży to Barbisia w torbie podwaja wagę. Mój mocny i zdrowy brat, mniej zdrowy ale też mocny TZ byli bardzo zdziwieni znosząc ją kilka razy i nie wierzyli, że to niecałe 8 kg. Sól fizjologiczna nie rozpuszcza tego czegoś z nosa, zastosowałam oliwę z oliwek i jest trochę lepiej ale kichanie zostało. To już dwa miesiące starania o wyleczenie suczki a efekty nie tyle żadne co słabe. Quote
halcia Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Pewnie znaczenie ma wiek suni i to ,ze stan taki jest mocno "zadawniony"Pozdrawiam. Quote
sleepingbyday Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 melduje sie nocny marek. efekty naprawde słabe? chyba ciut ulgi jednak jej przyniosły te zabiegi? nie mówiąc o komforcie życia, bo to wszystko razem sie liczy. ale baaardzo byłoby cudnie, jakby nosek naprawił sie cały... fakt, że zadawnienie, wiek wydłużają czas leczenia. ale oby tylko wydłużały, a nie umiemożliwiły (natychmiast wyplułam to słowo). Quote
JoSi Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 halcia napisał(a):Pewnie znaczenie ma wiek suni i to ,ze stan taki jest mocno "zadawniony"Pozdrawiam. Tak, wiek ma znaczenie, weci ostrzegali o ewentualności żadnego gojenia przetoki, zarosło połowicznie więc i tak do przodu. Tej nocy Barbi spała w moim łóżku gdzie zrobiły się 2 psy (Tusia) i 2 koty. Pozwalam jej na wszystko, czego nigdy nie miała i przez wzgląd na jej stan zdrowia. Obie z Tusią to chore staruszki, ich nić życia może się urwać w każdej chwili. Barbi ma takie ładne, skośne oczy. Quote
AnnaB Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 Przejeżdżałam nocą koło Krakowa -myślałam o was. Może w przyszłym tygodniu (poniedziałek) będę w Krakowie na lotnisku to wpadnę na kawę o ile czas pozwoli.Mam 30 zł od halci dla Barbi... Nie pisz JOSI że niewiele czasu jej zostało-nie chcę nawet tak myśleć.Przecież Barbi to "bajkowe" imię a w bajkach żyje się długo i szczęśliwie...:-( Quote
JoSi Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 Aniu przyjeżdzajcie razem z uroczym Tz-tem i dzieciakami. Nie mówię "niewiele życia jaj zostało", tego nikt nie wie, jest jednak chora i zagrożona, Tusia z bardzo złym stanem serca, wolę być nastawiona na najgorsze jednocześnie będąc optymistką. W tym roku, gdy Tusia straciła przytomność, myślałam że nie żyje. Zresztą właśnie ona dodaje optymizmu, nikt nie dawal jej dłuższego życia a jest ze mną już dwa lata. Pierwsze spotkanie obu suczek z wetami rozpoczęło się okrzykiem "ojej'. Zupełnie ogólnie Barbi wygląda na zdrową istotkę, gdyby tylko ta przetoka się zamknęła nie było by źle, teraz widmo infekcji kolejnych nad nią krąży. Quote
Hotel KADIF Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 Asiu... Asiu!!! Dbaj o siebie!! Bardzo Cię proszę!!! :cool3: Tak jak Ci mówiłam. Mało piszę, ale cały czas śledzę wątek Barbusi i Froty! Dzisiaj wieczorem kolnę do Ciebie to pogadamy.... :mad::loveu:! Quote
oktawia6 Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 JoSi wie najlepiej-psy w takim stanie jak Barbi i inne-są przywracane do życia -taka jest prawda-wiem coś o tym-potem to kwestia czasu kiedy odejdą-nie miejmy złudzeń-również jestem realistką nie bujam w oblokach-każdy dzień Barbi u JoSi jest darem-ten kto bierze psa w takim stanie-którego nikt inny by nie chciał-dba o niego i leczy bo sama miłośc to mało-zasługuje na szacunek-taka jest JoSi-nie infantylna tylko prawdziwa-tym samym pozdrawiam. Quote
sleepingbyday Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 zyczymy dziewczynom jak najdluższego godnego życia. a umra jak każdy z nas.. oby wszystkie nasze psy umierały przed nami... boże, jaka się atmosfera ciężka zrobiła. no, ale czasem tzreba eschatologicznie pomyśleć, w końcu to też życie. zapraszam tutaj: :loveu: http://www.dogomania.pl/forum/f28/nagi-grzywacz-piotrkowski-juz-wprowadzil-sie-do-sbd-125731/ Quote
JoSi Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Wróciłyśmy od weta. Dziąsło wygląda bardzo ładnie - sama widziałam. Barbi dostała bolesny zastrzyk, do domu witaminy oraz kropelki, wymiotowała tylko w drodze do weta. Ma mieć przepłukiwany nos od zewnątrz co godzinę wodą utlenioną. Jej akcja z łapkami w pysku po zabiegu była wynikiem podwójnego szycia, do czego się szybko przyzwyczaiła. Następna wizyta za tydzień do dwóch jeśli nic nie będzie się działo niepokojącego. Jak zwykle wet powiedział o uznaniu zabiegu za udany jeśli przetoka w końcu zarośnie. Quote
halcia Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Och nasz dzielny Barbulek!Moze to leczenie zakończy sie w końcu pomyślnie,a Wy spokojnie bedziecie mogły cieszyć sie sobą.Tego Wam serdecznie zycze. Quote
oktawia6 Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 halcia napisał(a): Och nasz dzielny Barbulek!Moze to leczenie zakończy sie w końcu pomyślnie,a Wy spokojnie bedziecie mogły cieszyć sie sobą.Tego Wam serdecznie zycze. u psów takich jak Barbi leczenie nigdy się nie skończy-stale będzie coś się działo. Quote
JoSi Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 oktawia6 napisał(a):u psów takich jak Barbi leczenie nigdy się nie skończy-stale będzie coś się działo. Grunt to optymizm. Tak serio masz rację Oktawio, jednak nie czas na myślenie co dalej się posypie. Teraz jest czas na ratowanie przetoki skoro jest szansa. Trzymanie cogodzinnego zakraplanie noska daje jeszcze szybszy upływ czasu. Te godziny tak lecą, aż się wierzyć nie chce. Barbisia tego nienawidzi, chowa się i trzeba ją łapać, jednak skutek jest dobry, dziurki noska coraz bardziej drożne, coraz lepiej woda utleniona wchodzi do środka. Ma wchodzić. Wczoraj, wracając taxi od weta, Barbi siedziała w torbie cała przytulona z główką na moim ramieniu. Obawiam się, że ta przyjaźń jej przejdzie przez torturowanie zakraplaniem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.