Jump to content
Dogomania

starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)


Recommended Posts

Posted

Ja tez widze zdjecia.Nie wiem co pisac poza tym,ze Cie podziwiam JoSi.Zycze Ci wytrwałosci,a Barbulkowi zdrowia.Ja wymiękam nawet przy zastrzykach,a co dopiero przy takich zabiegach.Twardzielem staram sie byc tylko w schronisku.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

pokazały sie, faktycznie. piekna jest, kto tego nie widzi, ten trąba. i nie jest piekna dlatego, ze nam jej żal, ona jest piekna obiektywnie.. :loveu:


tak w ogóle to pisze to do was zawałowiec, który dziś polowal na szczeniaka na skrzyżowaniu. przerażonego, niec nie rozumiejącego. co ja teraz zrobię???

http://www.dogomania.pl/forum/f28/przerazony-barack-tanczyl-pomiedzy-samochodami-bezdomne-dziecko-125865/#post11326378

Posted

Panca bardzo dziękuję

Do tej pory można powiedzieć tylko o udanym przeżyciu operacji, cała reszta, z wynikiem tego wszystkiego, przed nami.
Wczoraj wieczorem Barbisia przebaczyła mi wszystkie cierpienia psychiczne, fizyczne nie były tak duże bo to "miękki" zabieg.
Dostała więcej jedzenia za dzień głodówki, rozdzielonego na trzy porcje o trzech różnych porach.
Czyszczenie nosa dalej idzie pod górę, Barbi broni się ale już nie warczy.
Dzisiaj rano witała normalnie, merdała ogonkiem, zaczepiała łapką jednak znów bardziej się boi.

SBD, jak to jest? Człowiek nagle wie, że ma już coraz mniej czasu i chce zrobić więcej i więcej pomagając innym, w naszym wypadku tym najsłabszym.

Posted

o matko JoSi, przestraszyłaś mnie. wiadomo, ze nie młodnieję, ale "juz mam coraz mniej czasu" brzmi tak ostatecznie... :cool1:. myslisz, ze to wiek? też, ale chyba także, w każdym razie w moim przypadku, przekroczyłam jakąs granicę, w której juz nie mogę nie reagować.... nie wiekową, ale, bo ja wiem napatrzyłam się. patrzyłam i patrzyłam, i nagle pękło. więc pewnie wiek współgra, bo miałam czas na napatrzenie się....

Posted

aaa nieee, okta, nieee. tu chodzi raczej o nagłe zapoznanie z psia sprawą... njapierw tylko czytałam i beczałam... i w końcu sie wzięłam za ROBIENIE. nie, zebym była najaktywniejszym dogomaniakiem praktycznym, ale wystartowałam :eviltong: i przyspieszam.... :roll:

Posted

Nie mogę powiedzieć, że z Barbisią już lepiej. Niestety kichała przez te dni pooperacyjne, teraz wiem o szkodliwości kichania, nie chcę przesądzać o nieudanym zabiegu. Zobaczymy we wtorek.
Dostaje od pierwszego dnia po operacji coś, co nazywa się CEFA-SEPTIN, 2 tabletki dziennie, dzisiaj już zjadła jedną, zostało 7.
Mimo zawirowań w jej życiu nie cofnęła się w kontaktach, wręcz odwrotnie.
Wczoraj opuściłam mieszkanie na kilka godzin (1-wsza rocznica ślubu syna) a gdy wróciłam, Barbi wykonała taniec domowych psów. Biegała w tą i tamtą stronę podskakując i merdając ogonem razem z resztą. Nie znaczy to, że przestała być lękliwa, wycofująca się przed wyciągniętą ręką.
Tego samego wieczora "pomagała" przy zmianie pieluchy Frotki, która w trakcie leży na moich kolanach. Barbi też chciała na te kolana się dostać włażąc na Frotkę, więc przełożyłam przebieraną sunię obok i tak jakoś wyszło bezkonfliktowo.

Mówiąc "zostało mało czasu" mam na myśli zakręty życiowe pozwalające zrozumieć powiedzenie Chińskie:
"Żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień życia. W pewnym momencie będzie ostatnim."
Niby się wie ale nie czuje... do czasu i gdy ten czas nadejdzie człowiek stara się nie marnować każdego dnia, nie myśleć o sobie.
Oktawio, nie dostaję zadyszki na schodach, przy silnej arytmi (już przeszła) jestem zmęczona nawet siedząc.

Posted

Josi!
To dużo dobrych wieści:lol: Co do arytmii,która dała spokój-powiedz jej,że ma nie wracać więcej:evil_lol:- i co do zachowań Barbie:lol:
Trzymam kciuki,aby i pozostałe sprawy zdrowotne też się unormowały,czyli poszły precz!

Posted

JoSi napisał(a):


Mówiąc "zostało mało czasu" mam na myśli zakręty życiowe pozwalające zrozumieć powiedzenie Chińskie:
"Żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień życia. W pewnym momencie będzie ostatnim."
Niby się wie ale nie czuje... do czasu i gdy ten czas nadejdzie człowiek stara się nie marnować każdego dnia, nie myśleć o sobie.
Oktawio, nie dostaję zadyszki na schodach, przy silnej arytmi (już przeszła) jestem zmęczona nawet siedząc.

oj oj-widzę że muszę miec oko na Ciebie JoSi:mad:a leki się bierze? jakiś Atenolol lub Proplanolol? żyjesz dla psów-musisz dbac o siebie! a arytmia sama z siebie nie przejdzie-jeśli się ją zostawi bez leków to wróci w najmniej oczekiwanej chwili i dorwie Cię-myśląc os sobie myślisz o swojej gromadce! musisz to załatwic-kardiolog i to dobry przed choinką badania i będę Ci upierdliwie przypominac!:evil_lol:

Posted

Jeśli strach waży to Barbisia w torbie podwaja wagę. Mój mocny i zdrowy brat, mniej zdrowy ale też mocny TZ byli bardzo zdziwieni znosząc ją kilka razy i nie wierzyli, że to niecałe 8 kg.
Sól fizjologiczna nie rozpuszcza tego czegoś z nosa, zastosowałam oliwę z oliwek i jest trochę lepiej ale kichanie zostało.
To już dwa miesiące starania o wyleczenie suczki a efekty nie tyle żadne co słabe.

Posted

melduje sie nocny marek.
efekty naprawde słabe? chyba ciut ulgi jednak jej przyniosły te zabiegi? nie mówiąc o komforcie życia, bo to wszystko razem sie liczy. ale baaardzo byłoby cudnie, jakby nosek naprawił sie cały... fakt, że zadawnienie, wiek wydłużają czas leczenia. ale oby tylko wydłużały, a nie umiemożliwiły (natychmiast wyplułam to słowo).

Posted

halcia napisał(a):
Pewnie znaczenie ma wiek suni i to ,ze stan taki jest mocno "zadawniony"Pozdrawiam.


Tak, wiek ma znaczenie, weci ostrzegali o ewentualności żadnego gojenia przetoki, zarosło połowicznie więc i tak do przodu.
Tej nocy Barbi spała w moim łóżku gdzie zrobiły się 2 psy (Tusia) i 2 koty. Pozwalam jej na wszystko, czego nigdy nie miała i przez wzgląd na jej stan zdrowia. Obie z Tusią to chore staruszki, ich nić życia może się urwać w każdej chwili.
Barbi ma takie ładne, skośne oczy.

Posted

Przejeżdżałam nocą koło Krakowa -myślałam o was. Może w przyszłym tygodniu (poniedziałek) będę w Krakowie na lotnisku to wpadnę na kawę o ile czas pozwoli.Mam 30 zł od halci dla Barbi... Nie pisz JOSI że niewiele czasu jej zostało-nie chcę nawet tak myśleć.Przecież Barbi to "bajkowe" imię a w bajkach żyje się długo i szczęśliwie...:-(

Posted

Aniu przyjeżdzajcie razem z uroczym Tz-tem i dzieciakami.

Nie mówię "niewiele życia jaj zostało", tego nikt nie wie, jest jednak chora i zagrożona, Tusia z bardzo złym stanem serca, wolę być nastawiona na najgorsze jednocześnie będąc optymistką.
W tym roku, gdy Tusia straciła przytomność, myślałam że nie żyje. Zresztą właśnie ona dodaje optymizmu, nikt nie dawal jej dłuższego życia a jest ze mną już dwa lata.
Pierwsze spotkanie obu suczek z wetami rozpoczęło się okrzykiem "ojej'.
Zupełnie ogólnie Barbi wygląda na zdrową istotkę, gdyby tylko ta przetoka się zamknęła nie było by źle, teraz widmo infekcji kolejnych nad nią krąży.

Posted

Asiu... Asiu!!!

Dbaj o siebie!! Bardzo Cię proszę!!! :cool3:
Tak jak Ci mówiłam. Mało piszę, ale cały czas śledzę wątek Barbusi i Froty!
Dzisiaj wieczorem kolnę do Ciebie to pogadamy.... :mad::loveu:!

Posted

JoSi wie najlepiej-psy w takim stanie jak Barbi i inne-są przywracane do życia -taka jest prawda-wiem coś o tym-potem to kwestia czasu kiedy odejdą-nie miejmy złudzeń-również jestem realistką nie bujam w oblokach-każdy dzień Barbi u JoSi jest darem-ten kto bierze psa w takim stanie-którego nikt inny by nie chciał-dba o niego i leczy bo sama miłośc to mało-zasługuje na szacunek-taka jest JoSi-nie infantylna tylko prawdziwa-tym samym pozdrawiam.

Posted

Wróciłyśmy od weta. Dziąsło wygląda bardzo ładnie - sama widziałam.
Barbi dostała bolesny zastrzyk, do domu witaminy oraz kropelki, wymiotowała tylko w drodze do weta. Ma mieć przepłukiwany nos od zewnątrz co godzinę wodą utlenioną.
Jej akcja z łapkami w pysku po zabiegu była wynikiem podwójnego szycia, do czego się szybko przyzwyczaiła.
Następna wizyta za tydzień do dwóch jeśli nic nie będzie się działo niepokojącego.
Jak zwykle wet powiedział o uznaniu zabiegu za udany jeśli przetoka w końcu zarośnie.

Posted

halcia napisał(a):

Och nasz dzielny Barbulek!Moze to leczenie zakończy sie w końcu pomyślnie,a Wy spokojnie bedziecie mogły cieszyć sie sobą.Tego Wam serdecznie zycze.

u psów takich jak Barbi leczenie nigdy się nie skończy-stale będzie coś się działo.

Posted

oktawia6 napisał(a):
u psów takich jak Barbi leczenie nigdy się nie skończy-stale będzie coś się działo.


Grunt to optymizm.
Tak serio masz rację Oktawio, jednak nie czas na myślenie co dalej się posypie. Teraz jest czas na ratowanie przetoki skoro jest szansa.
Trzymanie cogodzinnego zakraplanie noska daje jeszcze szybszy upływ czasu. Te godziny tak lecą, aż się wierzyć nie chce.
Barbisia tego nienawidzi, chowa się i trzeba ją łapać, jednak skutek jest dobry, dziurki noska coraz bardziej drożne, coraz lepiej woda utleniona wchodzi do środka. Ma wchodzić.
Wczoraj, wracając taxi od weta, Barbi siedziała w torbie cała przytulona z główką na moim ramieniu. Obawiam się, że ta przyjaźń jej przejdzie przez torturowanie zakraplaniem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...