irenaka Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 emilia2280 napisał(a):A ja tez mogé? Chyba prywatnie bédzie latwiej to rozegrac niz za pomocá fundacji (rozliczenia z urzédami i te sprawy ;)) Niekoniecznie prywatnie będzie łatwiej, bo zmienia się tylko strona umowy-fundacja na osobę fizyczną. US rozpatruje zawsze sprawę wg. stanu faktycznego, czyli nie może to być darowizna tylko umowa zlec. Od tego trzeba zapłacić podatek, jeżeli nie zapłacicie, będzie musiała go zapłacić strona przyjmująca kasę czyli pan którego opłacacie. Quote
Zofia.Sasza Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Wiem o tym! A łatwiej bez fundacji chyba tylko dlatego, że fundacje i stowarzyszenia się nie dogadują za bardzo. Zanim cokolwiek zrobię z tymi pieniędzmi i tak spytam o radę prawnika ;) To znaczy dam je oczywiście Pawłowi (w terminie) a prawnika spytam tylko jak się w nic nie wmanewrować... Quote
Odi Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Dziś Lola przeszła operację usunięcia nowotworu pochwy. Operacja trwała trzydzieści kilka minut. Przy zabiegu obecni byli tymczasowa Opiekunka Loli oraz mój TZ. Lola zniosła dobrze zabieg i po zabiegu bez problemów się wybudziła. Guz zostanie zbadany histopatologicznie na koszt tymczasowej Opiekunki Loli. Oby tylko był to nowotwór niezłośliwy. Lekarz policzył mi cenę zabiegu po kosztach własnych, więc za operację Loli w sumie zapłaciłam tylko 168,00 PLN. Obie sunie, Lola i Pepa zmieniły się nie do poznania. Nie ma już śladu po chorobie, a przecież miały obie bardzo zaawansowaną nużycę. Aktualnie są prześliczne, z pięknie lśniącą sierstką, bujną czupryną. Tymczasowa Opiekunka:loveu: poświęciła im dużo czasu i energii, ale to zaprocentowało wyglądem i zachowaniem suniek:modla::modla: Quote
osho Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 stan aktualny (ze strony "EMIR"): "29.10 z Krężela zabrano: Konin - schronisko 1 suka, 53/K 1 suka Gaj Fundacja Dr Lucy 1 suka, 56/K 1 suka, bez numeru, Krężel 1 suka, bez numeru, Krężel identyfikację przeprowadzimy po nadesŁaniu nam zdjęc zrobionych już po przyjeździe suk na miejsce. W KRĘŻĘLU POZOSTAŁY 42 PSY + 1 PIES I 1 SUKA W MACIEJOWICACH" Quote
medar Posted October 30, 2008 Posted October 30, 2008 Echo, echo, echo, ech, ech, ech, ec, ec, e, e ........... Quote
Saphira Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 No cóz nie tylko u was dzieją się takie historie. Wczoraj wstawialam na forum "Pomorskiej" Bubę do adopcji i zobaczcie co znalazłam : Kres pieskiego życia Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. Przywiązany łańcuchem do drzewa rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. Dostaliśmy sygnał że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. - Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. Próbowano go ratować podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. - Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora - mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata - mówią inspektorki. - Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy - opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. - Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem - opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły doniesienie o przestępstwie na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. - Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom - powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [FONT=Verdana]promocja [/FONT] Quote
Belula Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 Saphira, tragiczne jest to, co napisałaś, TRAGICZNE !!!!! Nie chce mi się w ogóle patrzeć na ludzi..... Gdzie coś takiego się lęgnie i co ma w łbie tępym????? Dlaczego coś takiego ma prawa wyborcze i obywatelskie?? A gdzie obowiązki? Dawniej łby tępe lało się kańczugiem. Wie ktoś, gdzie można to kupić?? Się zdenerwowałam, najgorzej bezsilnością. Takie dno jest chronione prawem.... Quote
Belula Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 A teraz wstawię fotkę psiny z Krężla. Biega wokół obejścia. Zrobiłam mu fotkę w nocy, jak odbierałam Klamkę. Ale tak go szukam i nie wiem, czy on ma numerek? Jest obfocony? Który to właściwie jest piesek?? Mały, przestraszony, nie zbliżał się do nas, ale obszczekiwał z bezpiecznej odległości. . Quote
sleepingbyday Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 nie pamiętam go, ale ja mam problemy z zapamiętaniem masowo wszytskich sierściuchów. zdjęcia u zofii&saszy może coś pomogą? Quote
sleepingbyday Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 ja też nie. zasadniczo wygląda troche jak kamyk.... Quote
agata-air Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 Procownik miał pracować do końca października. Psy miały być wszystkie zabrane. Dziś jest 31... Znalazł się ktoś inny do pracy? Czy "stary" pracownik zostaje?? Quote
Belula Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 [quote name='Belula']A teraz wstawię fotkę psiny z Krężla. Biega wokół obejścia. Zrobiłam mu fotkę w nocy, jak odbierałam Klamkę. Ale tak go szukam i nie wiem, czy on ma numerek? Jest obfocony? Który to właściwie jest piesek?? Mały, przestraszony, nie zbliżał się do nas, ale obszczekiwał z bezpiecznej odległości. . On się "ukrywa" i biega w oddali, poza obrębem obejścia. Prawdopodobnie w dzień go można nie spotkać, i dlatego nie ma fotek Zofii. Boję się, że w związku z tym, jest niedożywiony i nie odpchlony i może mu stać się krzywda, skoro jest nie "obnumerowany" i nie "obfocony" !!! Ktoś widział tego pieska niedawno???? Quote
Belula Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 agata-air napisał(a):Procownik miał pracować do końca października. Psy miały być wszystkie zabrane. Dziś jest 31... Znalazł się ktoś inny do pracy? Czy "stary" pracownik zostaje?? Podobno stary zostaje... Zofia z nim rozmawiała. A tu wklejam link, do mini filmiku na "wrzucie", na którym zobaczycie Kamyka - uciekiniera. Jest bardzo wystraszony, mimo, iż już dośc długo u nas jest. Tu był wystawiony na słoneczko, ale wtulił się w stare deski... Biedaczek.. http://www.wrzuta.pl/film/pO6b6zjCod/kamyk_wyrwany_z_kregu_krezela Quote
magda222 Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 [quote name='Saphira']No cóz nie tylko u was dzieją się takie historie. Wczoraj wstawialam na forum "Pomorskiej" Bubę do adopcji i zobaczcie co znalazłam : Kres pieskiego życia Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. Przywiązany łańcuchem do drzewa rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. Dostaliśmy sygnał że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. - Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. Próbowano go ratować podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. - Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora - mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata - mówią inspektorki. - Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy - opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. - Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem - opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły doniesienie o przestępstwie na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. - Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom - powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [FONT=Verdana]promocja[/FONT] Rzygać mi się ostatnio chce jak słyszę słowo "człowiek". Jest chyba jedyną z żywych istot,która nie udała się Panu Bogu. Wstydzę się za takich "ludzi"... Quote
Odi Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 Saphiro, może on jednak dodatkowo był na coś chory. Czy zrobiono sekcję zwłok tego nieszczęśnika, czy coś Ci wiadomo na ten temat? Przy okazji informuję Cię, iż w sprawie kociny dla Pani Ewy jestem w kontakcie z Abrakadabra. Lola po operacji czuje się dobrze, dostaje leki, opuchlizna zeszła. Teraz czekamy na wynik his.-pat. Znaleźliśmy dom dla Salmy i Bemola. Wczoraj, tj. 30 października br. Salma i Bemol - dwójka z Maciejowic, która od 23 września przebywała w schronisku w Gorzowie, zamieszkała na swoich włościach. Oboje zostali przygarnięci przez Właściciela:modla::modla: gorzowskiej firmy i mają na terenie firmy olbrzymi - 200 m kw., ogrodzony wybieg do swojej wyłącznej dyspozycji. Każdy otrzymał porządną, ocieplaną budę. Salma i Bemol dostały stałe etaty w firmie:loveu: Pracownicy zapoznali się z nowymi kolegami z listy płac;) Będziemy je odwiedzać, pierwsze odwiedziny planujemy jutro, a kolejne w niedzielę, gdyż przy okazji mamy za zadanie nakarmić pieski. Quote
osho Posted November 1, 2008 Posted November 1, 2008 [quote name='Odi']Znaleźliśmy dom dla Salmy i Bemola. cudownie, kolejne dwa szczęśliwe psiury! ale teraz to już nie masz wyjścia, odi - musisz mi przynajmniej pokazać, które to :diabloti: Quote
Osiolek Posted November 1, 2008 Posted November 1, 2008 Odi napisał(a):Saphiro, może on jednak dodatkowo był na coś chory. Czy zrobiono sekcję zwłok tego nieszczęśnika, czy coś Ci wiadomo na ten temat? Przy okazji informuję Cię, iż w sprawie kociny dla Pani Ewy jestem w kontakcie z Abrakadabra. Lola po operacji czuje się dobrze, dostaje leki, opuchlizna zeszła. Teraz czekamy na wynik his.-pat. Znaleźliśmy dom dla Salmy i Bemola. Wczoraj, tj. 30 października br. Salma i Bemol - dwójka z Maciejowic, która od 23 września przebywała w schronisku w Gorzowie, zamieszkała na swoich włościach. Oboje zostali przygarnięci przez Właściciela:modla::modla: gorzowskiej firmy i mają na terenie firmy olbrzymi - 200 m kw., ogrodzony wybieg do swojej wyłącznej dyspozycji. Każdy otrzymał porządną, ocieplaną budę. Salma i Bemol dostały stałe etaty w firmie:loveu: Pracownicy zapoznali się z nowymi kolegami z listy płac;) Będziemy je odwiedzać, pierwsze odwiedziny planujemy jutro, a kolejne w niedzielę, gdyż przy okazji mamy za zadanie nakarmić pieski. :multi::multi::multi: Odi, ktore to z nich? # 23.09.08 - 1 suka czarna mix labradora bez nr /M # 23.09.08 - 1 pies wilczasty bez nr /M # 23.09.08 - 1 suka mix wilcz 5/K # 23.09.08 - 1 suka kremowa bez nr /K Uzupelnie na stronie EMIR Quote
basia0607 Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Czy ktoś z PdZ, powie mi , które psy jadą w moje strony ? Proszono mnie aby to nie były rasy agresywne. Quote
PiSdZ Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 basia0607 napisał(a):Czy ktoś z PdZ, powie mi , które psy jadą w moje strony ? Proszono mnie aby to nie były rasy agresywne. Tak, ale jutro na razie żadne nie jadą. zadzwonię jutro i powiem. Quote
agata-air Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 można więcej inf o tym psiaku?? Pies bez numeru Quote
Osiolek Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 Odi napisał(a):Saphiro, może on jednak dodatkowo był na coś chory. Czy zrobiono sekcję zwłok tego nieszczęśnika, czy coś Ci wiadomo na ten temat? Przy okazji informuję Cię, iż w sprawie kociny dla Pani Ewy jestem w kontakcie z Abrakadabra. Lola po operacji czuje się dobrze, dostaje leki, opuchlizna zeszła. Teraz czekamy na wynik his.-pat. Znaleźliśmy dom dla Salmy i Bemola. Wczoraj, tj. 30 października br. Salma i Bemol - dwójka z Maciejowic, która od 23 września przebywała w schronisku w Gorzowie, zamieszkała na swoich włościach. Oboje zostali przygarnięci przez Właściciela:modla::modla: gorzowskiej firmy i mają na terenie firmy olbrzymi - 200 m kw., ogrodzony wybieg do swojej wyłącznej dyspozycji. Każdy otrzymał porządną, ocieplaną budę. Salma i Bemol dostały stałe etaty w firmie:loveu: Pracownicy zapoznali się z nowymi kolegami z listy płac;) Będziemy je odwiedzać, pierwsze odwiedziny planujemy jutro, a kolejne w niedzielę, gdyż przy okazji mamy za zadanie nakarmić pieski. Odi, czy Salma to: wilczasta, kremowa czy mix labradora? Quote
Belula Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 [quote name='agata-air']można więcej inf o tym psiaku?? Pies bez numeru Widziałam go, ten pies ma okropną bliznę na pycholu, i jest zdołowany. Zrobiłam mu zdjęcia. Siedzi w małej klatce w pomieszczeniu gospodarczym, bez prądu i ogrzewania... :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.