Belula Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Masz jakiś kontakt do kogoś tam, przy psach???? Sluchajcie, jak ktoś ma pomysł, to dzwońcie do mnie 502 229 093. Jak nie odbiorę, bo co chwila nie mogę, to się proszę NAGRAC!!! Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Ja mam kontakt do pracownika. Jeśli będzie transport xxx i xxx pewnie go powiadomią, że odbieramy sukę. Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Do bezsensownych kłótni, to tu tłumy walą, a jak trzeba pomóc - martwa cisza :shake: Może zacznijmy się, Belula, obrzucać obelgami, to się ktoś pojawi? Quote
sleepingbyday Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 ja moge się z wami pokłócić, prosze bardzo. a na serio: do teorii jest więcej chętnych, bo mogą gadać -siedząc w pracy etc. a do transportu -tzreba mieć czas, samochód. to nie tylko zła wola... Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 No wiem :-( Ale to jest naprawdę ważna sprawa. Choć na duchu by podtrzymali... Quote
Isadora7 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 No ale Grzegorz się pojawił - przez cały czas nikt ze Straży tu nie bywał, aż nadszedł wreszcie ten dzień Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 No ale suńki do weta nie dowiezie :shake: Ani Gryzeldy do Warszawy też nie :shake: Chyba złapałam doła... Quote
sleepingbyday Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 dopiero 13.00 ludzie siedzą w pracy, jeszcze coś się może wyklaruje... Quote
osho Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 zofia, trzymaj się dzielnie, do wieczora jeszcze czas, skoro jest szansa i dla paskuda i dla tych psiaków które odetchną jak ona zniknie, to musi się udać! Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Dzwoniła Belula - załatwia coś w drugim końcu miasta (nie ma dostępu do kompa), a potem jedziemy! W ciągu godziny do pogryzionej suni dojedzie wet z Warki. Chyba - odpukać - wychodzimy na prostą z tym bałaganem :lol: Quote
salibinka Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Oby się udało. Trzymam, co się da, za powodzenie. Quote
andzia69 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 zofia&sasza napisał(a):No wiem :-( Ale to jest naprawdę ważna sprawa. Choć na duchu by podtrzymali... na duchu mogę podtrzymać - ale czy z tego cos konstruktywnego wyjdzie? jest tyle ludzi z W-wy i okolic, że w sumie cieżko mi zrozumieć, że nie można znaleźć kogoś z samochodem w takim wieeelkim mieście:shake: w sumie z tego co wiem to xxx też ma samochód i gdyby jej tak bardzo zależało to powinna pomóc w tym transporcie.... po pierwsze dlatego, ze suka dosała szansę, po drugie, ze im szybciej ona opusci to miejsce to przecież dla innych suk bedzie wtedy bezpieczniej - czyż nie tak? Quote
sleepingbyday Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 no. a nie mówiłam? dlaczego cały czas piszecie xxx? przecież nie zostało zakazane wspominanie jej na forum :razz: Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Za godzinę startujemy z Belulą do Krężela po sukę. Jadę z nią, bo tam trudno trafić, zwłaszcza po ciemku. Co do znikających postów - proponuję pw do Pianki. Ew. zapytanie na podforum Administracja. Komentowanie sposobu moderowania na wątku jest sprzeczne z regulaminem dgm Quote
sleepingbyday Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 pozdrów belulę. trzymam kciukasy za akcję. Quote
Zofia.Sasza Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 No i pogadam z p. Pawłem o jutrzejszych zdjęciach! Quote
bela51 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Trzymam za Was kciuki. Przez 10 lat mialam agresywną ONkę.O spacerach bez smyczy i kagańca mogłam zapomnieć. Ale w domu to był anioł nie pies. Bardzo mi jej brakuje, bo niestety już za TM. Gdyby nie odległość, chętnie pomogłabym z transportem. Quote
magda222 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Ja też po cichu tu czekam aż dziewczyny wrócą i trzymam mocno kciuki!!! Quote
Murka Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Ja też trzymam kciuki... wielkie ukłony dla osób, które o tę sukę walczą. Też adoptowałam sunię, która miała być uśpiona ze względu na agresję i nigdy nie żałowałam tej decyzji. To była co prawda niewielka psina, ale ta "przygoda" nauczyła mnie, że trzeba bardzo uważać ze stawianiem krzyżyka na "psach agresywnych". Niki była z nami ponad 8 lat i nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Quote
andzia69 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Dzięki Murka za twoje słowa:loveu: Czy juz wiadomo coś? chciałabym choć obaczyc jak ta Gryzelda niedobra wygląda... Quote
Betbet Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Mam nadzieję, że suka okaże się aniołem i na stałe zostanie u którejś z dziewczyn. Bo po co ryzykować z adopcją. Nie każdy sobie z takim psem poradzi, a dziewczyny z tego co widzę mają doświadczenie. Czyli dom idealny. Czekam na wieści. Quote
Belula Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Spieszę Wam opowiedzieć. Sorki, że tak późno, miałam co robić :). Podwiesiłam jakąś opadającą część w samochodzie na starym kablu od lampki i w drogę. Zofia jest kochana, że zgodziła się jechać, bo w życiu bym tam nie trafiła, zwłaszcza w nocy.... Jedziemy, jedziemy... W końcu w dojeżdżamy.. Pole, jakież zaorane, droga w świetle reflektorów, błoto i..... Nagle coś przebiegło, za chwilę znowu...! Dookoła samochodu, jeden cień, za nim następne.... I sporo oczu w ciemnościach... Oczy dookoła, świecą, coś z nami biegnie, szczeka.... Po tych opowieściach, nakręcających wyobraźnię o tym miejscu... Czułam się tak, jakbym zbliżała się do jakiegoś tragicznego miejsca i te Cienie biegające w polu... Dopiero, jak zbliżyłyśmy się do tego "gospodarstwa" (nieogrodzone kilka budynków gospodarczych w szczerym polu), to jakoś normalniej się zrobiło. No i już wiele szczekających paszcz rozwiało duchy... Zrobiłam sporo fotek, zamieszczę kilka zaraz... Generalnie tragedia... Ktoś tu napisał, że jak zabierzemy sukę, to innym się lepiej od razu zrobi.... NIESTETY!!!! Siedzą w boksach po kilka sztuk, (to już dobrze) a część w malutkich klatkach stalowych, jak dla królika!!!! Nic im lepiej nie będzie... Bo ta suka też siedziała w klatce, pewnie od jakiegoś czasu.. To innym nic nie da.... Słuchajcie, tam nadal jest fatalnie!!! A najgorzej w oborze, gdzie siedzi zamkniętych kilkadziesiąt psów i tam bywają jatki! Generalnie smrodu nie za dużo, muszę stwierdzić, że w miarę czysto, wyobraźcie sobie jednego człowieka, który sprząta w klatkach i boksach po kilkudziesięciu psach... Karmi, poi itp, Ma sporo pracy... Nasza bida zamknięta była w klatce, sama. Akurat udało mi się zrobić jej fotkę, zanim ją wypuszczono. Grzecznie pomaszerowała z nami, chociaż miała moment, że się zatrzymała i Zofia musiała ją na siłę ciągnąć... W samochodzie była grzeczna, przysypiała. Po dojechaniu do domu spacerek po parku, w dwa psy Łatek i Klamka :P Zdjątka są. Klamka nie atakuje psów, na spacerze podszedł do nas w parku fajny labradorek i nic. Patrzy na koty, ale nic im nie robi, są razem w pokoju. I co dziwne?? Wie do czego służy łóżko!!!!! Ale ja to mam pecha! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.