Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Masz jakiś kontakt do kogoś tam, przy psach????
Sluchajcie, jak ktoś ma pomysł, to dzwońcie do mnie 502 229 093.
Jak nie odbiorę, bo co chwila nie mogę, to się proszę NAGRAC!!!

  • Replies 3.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

zofia, trzymaj się dzielnie, do wieczora jeszcze czas, skoro jest szansa i dla paskuda i dla tych psiaków które odetchną jak ona zniknie, to musi się udać!

Posted

Dzwoniła Belula - załatwia coś w drugim końcu miasta (nie ma dostępu do kompa), a potem jedziemy! W ciągu godziny do pogryzionej suni dojedzie wet z Warki. Chyba - odpukać - wychodzimy na prostą z tym bałaganem :lol:

Posted

zofia&sasza napisał(a):
No wiem :-( Ale to jest naprawdę ważna sprawa. Choć na duchu by podtrzymali...


na duchu mogę podtrzymać - ale czy z tego cos konstruktywnego wyjdzie? jest tyle ludzi z W-wy i okolic, że w sumie cieżko mi zrozumieć, że nie można znaleźć kogoś z samochodem w takim wieeelkim mieście:shake: w sumie z tego co wiem to xxx też ma samochód i gdyby jej tak bardzo zależało to powinna pomóc w tym transporcie.... po pierwsze dlatego, ze suka dosała szansę, po drugie, ze im szybciej ona opusci to miejsce to przecież dla innych suk bedzie wtedy bezpieczniej - czyż nie tak?

Posted

Za godzinę startujemy z Belulą do Krężela po sukę. Jadę z nią, bo tam trudno trafić, zwłaszcza po ciemku. Co do znikających postów - proponuję pw do Pianki. Ew. zapytanie na podforum Administracja. Komentowanie sposobu moderowania na wątku jest sprzeczne z regulaminem dgm

Posted

Trzymam za Was kciuki. Przez 10 lat mialam agresywną ONkę.O spacerach bez smyczy i kagańca mogłam zapomnieć. Ale w domu to był anioł nie pies. Bardzo mi jej brakuje, bo niestety już za TM. Gdyby nie odległość, chętnie pomogłabym z transportem.

Posted

Ja też trzymam kciuki... wielkie ukłony dla osób, które o tę sukę walczą.

Też adoptowałam sunię, która miała być uśpiona ze względu na agresję i nigdy nie żałowałam tej decyzji.
To była co prawda niewielka psina, ale ta "przygoda" nauczyła mnie, że trzeba bardzo uważać ze stawianiem krzyżyka na "psach agresywnych".
Niki była z nami ponad 8 lat i nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy.

Posted

Mam nadzieję, że suka okaże się aniołem i na stałe zostanie u którejś z dziewczyn. Bo po co ryzykować z adopcją. Nie każdy sobie z takim psem poradzi, a dziewczyny z tego co widzę mają doświadczenie. Czyli dom idealny. Czekam na wieści.

Posted

Spieszę Wam opowiedzieć. Sorki, że tak późno, miałam co robić :).
Podwiesiłam jakąś opadającą część w samochodzie na starym kablu od lampki i w drogę.
Zofia jest kochana, że zgodziła się jechać, bo w życiu bym tam nie trafiła, zwłaszcza w nocy....
Jedziemy, jedziemy...
W końcu w dojeżdżamy.. Pole, jakież zaorane, droga w świetle reflektorów, błoto i.....
Nagle coś przebiegło, za chwilę znowu...! Dookoła samochodu, jeden cień, za nim następne....
I sporo oczu w ciemnościach... Oczy dookoła, świecą, coś z nami biegnie, szczeka....
Po tych opowieściach, nakręcających wyobraźnię o tym miejscu... Czułam się tak, jakbym zbliżała się do jakiegoś tragicznego miejsca i te Cienie biegające w polu...
Dopiero, jak zbliżyłyśmy się do tego "gospodarstwa" (nieogrodzone kilka budynków gospodarczych w szczerym polu), to jakoś normalniej się zrobiło.
No i już wiele szczekających paszcz rozwiało duchy...
Zrobiłam sporo fotek, zamieszczę kilka zaraz...
Generalnie tragedia...
Ktoś tu napisał, że jak zabierzemy sukę, to innym się lepiej od razu zrobi....
NIESTETY!!!! Siedzą w boksach po kilka sztuk, (to już dobrze) a część w malutkich klatkach stalowych, jak dla królika!!!! Nic im lepiej nie będzie...
Bo ta suka też siedziała w klatce, pewnie od jakiegoś czasu.. To innym nic nie da....
Słuchajcie, tam nadal jest fatalnie!!! A najgorzej w oborze, gdzie siedzi zamkniętych kilkadziesiąt psów i tam bywają jatki!
Generalnie smrodu nie za dużo, muszę stwierdzić, że w miarę czysto, wyobraźcie sobie jednego człowieka, który sprząta w klatkach i boksach po kilkudziesięciu psach... Karmi, poi itp, Ma sporo pracy...
Nasza bida zamknięta była w klatce, sama. Akurat udało mi się zrobić jej fotkę, zanim ją wypuszczono.
Grzecznie pomaszerowała z nami, chociaż miała moment, że się zatrzymała i Zofia musiała ją na siłę ciągnąć... W samochodzie była grzeczna, przysypiała.
Po dojechaniu do domu spacerek po parku, w dwa psy Łatek i Klamka :P
Zdjątka są.
Klamka nie atakuje psów, na spacerze podszedł do nas w parku fajny labradorek i nic.
Patrzy na koty, ale nic im nie robi, są razem w pokoju.
I co dziwne?? Wie do czego służy łóżko!!!!! Ale ja to mam pecha!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...