kikou Posted October 13, 2008 Posted October 13, 2008 bardzo, bardzo mi przykro... biedny Maluch... jedyne szczescie w tym nieszczesciu, ze w takich ciezkich chwilach moze byc na rekach u Agnes...ze ma przy sobie kochajace ludzkie serce.... Quote
Bella1 Posted October 13, 2008 Posted October 13, 2008 Ziutek jeszcze nie teraz :shake::shake::shake: , kiedy jesteś tak kochany przez wszystkich i masz wspaniały dom Quote
Fasolka Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Ostatnich kilka miesięcy przeżył w szczęściu, kochający i kochany. Nie odszedł zapomniany w schronisku, jest z Tobą, u Ciebie, jest w naszych myślach, w naszych sercach... Modlimy się za Ziutusia żeby nie cierpiał, żeby czuł Twoje ciepło, żeby był szczęśliwy na ile to możliwe... :-(:placz::placz: Quote
dorota412 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Reksiu, tak bardzo Ci wspolczuje:-( To tylko Twoj pies, Ty go uratowalas i dalas wymarzone zycie. Tak bardzo mi przykro:placz: Quote
Reksiu21 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Dziekuje wam bardzo wszystkim za te cieple slowa...:calus: Postanowlam sie tak latwo niepoddac. Niemoge patrzec jak umiera, obojetne co wet mowi. Zabralam go dzis do szpitala zwierzecego do Freiburga. Bedzie tam przez 3 dni, podlaczony do kroplowki, i bedzie mial plukanie nerek. Po trzech dniach badanie. Jak mu sie wyniki troszke przynajmniej polepsza, to jest jeszcze jakas szansa, jezeli nie, to przynajmniej wiem ze zrobilam wszystko co moglam. Ja tak kocham tego mojego liska!:iloveyou: Zrobili mu na pierwszym miejscu dzisiaj (nieweim jak to sie nazywa po polsku) ultrasound, lub po niemiecku ultraschall, zeby zobaczyc czy niema jakiegos nowotwora nerek, ale niema, wiec moga plukanie robic. Wiem ze ma male szanse, z powodu na wiek i na to ze juz dlugo ma z nerkami problemy, i tak zle wyniki ma, ale patrzec sie jak umiera tez niemoge. Obiecali mi ze jak bedzie gorzej z nim, to przerwia terapie, i bede go mogla do domu zabrac, bo jezeli ma odejsc, to zemna w domu, a nie w szpitalu. Nierobie sobie duzych nadzieji, ale musze sprobowac... Jutro rano bede dzwonic jak przetrwal noc.:sadCyber: Quote
Isadora7 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Reksiu prosimy informacje najszybciej jak będziesz mogła. Cały czas o nim myslę, dzisiaj nerwowow wielokrotnie zaglądałam... z lękiem przyznam. Trzymajcie się i Ty i Ziuteczek. Quote
Fasolka Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Reksiu21 napisał(a):Dziekuje wam bardzo wszystkim za te cieple slowa...:calus: Postanowlam sie tak latwo niepoddac. Niemoge patrzec jak umiera, obojetne co wet mowi. Zabralam go dzis do szpitala zwierzecego do Freiburga. Bedzie tam przez 3 dni, podlaczony do kroplowki, i bedzie mial plukanie nerek. Po trzech dniach badanie. Jak mu sie wyniki troszke przynajmniej polepsza, to jest jeszcze jakas szansa, jezeli nie, to przynajmniej wiem ze zrobilam wszystko co moglam. Ja tak kocham tego mojego liska!:iloveyou: Zrobili mu na pierwszym miejscu dzisiaj (nieweim jak to sie nazywa po polsku) ultrasound, lub po niemiecku ultraschall, zeby zobaczyc czy niema jakiegos nowotwora nerek, ale niema, wiec moga plukanie robic. Wiem ze ma male szanse, z powodu na wiek i na to ze juz dlugo ma z nerkami problemy, i tak zle wyniki ma, ale patrzec sie jak umiera tez niemoge. Obiecali mi ze jak bedzie gorzej z nim, to przerwia terapie, i bede go mogla do domu zabrac, bo jezeli ma odejsc, to zemna w domu, a nie w szpitalu. Nierobie sobie duzych nadzieji, ale musze sprobowac... Jutro rano bede dzwonic jak przetrwal noc.:sadCyber: Reksiu - jesteś WIELKA!!!! Trzymam kciuki za Was!!! Quote
iwa77 Posted October 14, 2008 Author Posted October 14, 2008 Reksiu kochana dziękuję Ci z całego serca , że postanowiłaś powalczyć o życie Ziutusia . Myślę o Was cały czas i tak bardzo żałuję , że jestem tak daleko i nie mogę pomóc. Jestem z Wami kochani ! Czekamy na informacje i nie tracimy nadziei ..... Ziuteńku kochany walcz , walcz z całych sił !!!!!! Quote
Reksiu21 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Ziutus sie jakos trzyma. Dzwonilam tam dzisiaj rano jak tylko wstalam, i mowili ze jest podlaczony do kroplowki, byle tez cala noc podlaczony. Jutro rano bede znow dzwonic. Mysle o nim caly dzien, cokolwiek nierobie. Jaki on biedny musi byc, niewie dlaczego go zostawilam.:placz: Takie mam okropne wyrzuty sumienia, ze on myslii ze go porzucilam, jak poprzedni wlasciciele. Okropny byl dzisiaj poranek. On spi przy moim boku, a dzisiaj bylo tak pusto. :placz: Tak za nim tesknie.:-(:-(:-(:-(:-(:-( Quote
iwa77 Posted October 15, 2008 Author Posted October 15, 2008 Reksiu kochana - nie miej wyrzutów sumienia . Ziuteczek na pewno wie , ze go kochasz i że go nigdy nie porzucisz . A jak tak się źle czuł to może po tych kroplówkach poczuł ulgę i jest mu już choć troszkę lepiej . Myślę o Tobie i o Ziuteczku cały czas i przytulam Was mocno do serca. Musimy mieć nadzieję , że będzie dobrze. Tak bardzo tego Wam życzę ! Quote
Isadora7 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 iwa77 napisał(a):Reksiu kochana - nie miej wyrzutów sumienia . Ziuteczek na pewno wie , ze go kochasz i że go nigdy nie porzucisz . A jak tak się źle czuł to może po tych kroplówkach poczuł ulgę i jest mu już choć troszkę lepiej . Myślę o Tobie i o Ziuteczku cały czas i przytulam Was mocno do serca. Musimy mieć nadzieję , że będzie dobrze. Tak bardzo tego Wam życzę ! Podpisuję się pod Iwonką. Reksiu, Ziuteczku nasze serducha są przy Was. Quote
jola od jadzi Posted October 16, 2008 Posted October 16, 2008 Dopiero teraz tu zajrzałam...:-( Trzymam kciuki za Ziutka, wierzę, że mu się uda,musi sie udać! Quote
Reksiu21 Posted October 16, 2008 Posted October 16, 2008 Ziutus dalej w szpitalu, podlaczony do kroplowki. Ma tam zostac az do niedzieli. Robili mu dzis wstepne badania. Nadal wyniki bardzo wysokie, lecz troszke spadly, juz przynajmniej aparat je da rady odczytac. Jak terapia ta sie udala, bedziemy dopiero wiedziec w pelni w poniedzialek, jak mu znowu badania zrobia. Dostaje dodatkowo antybiotyki od poczatku. Niemowili nic ani pozytywnie ani negatywnie, poprostu to ze dopiero bedzie cos bardziej wiadomo po niedzieli, i ze leczenie nerek to dluuuuga terapia, ze nawet jak jest lepiej to czesto sie znow pogarsza po paru tygodniach. Ale przynajmniej niejest zle, mowili ze to jest dowod ze nerki jeszcze jakos dzialaja. Trzymajcie mocno kciuki dalej. Quote
iwa77 Posted October 16, 2008 Author Posted October 16, 2008 Reksiu myślami jestem cały czas z Wami i kciuki trzymam (aż mi palce bieleją ) Najważniejsze , że nereczki po wspomaganiu podjęły prace , a Ziutuś nie poddaje się i walczy! Trzymajcie się kochani moi ! Quote
Isadora7 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Reksiu serducha nasze z Tobą i Ziuteczkiem, ciepłe myśli cały czas do Was idą. A kciuki zaciśnięte do bólu. Quote
Reksiu21 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Dzwonilam dzis do szpitala i rozmawialam z wetem. Mowil ze Ziutus mial dzisiaj znow robione badania, i wyniki znow sie poprawily. Takze mowil ze idzie definitywnie w dobrym kierunku. Wiec narazie raz moge sobie podskoczyc...:multi:..... narazie raz:p Nastepne badania beda w niedziele lub poniedzialek rano, do tej pory Ziutus caly czas pod kroplowka. Quote
iwa77 Posted October 17, 2008 Author Posted October 17, 2008 Reksiu - to dobre wieści . Wiem , że nie oznacza to jeszcze pokonania choroby ale daje to choć maleńką nadzieję . Wierzę w to , że to nie jest jeszcze jego czas , on chce jeszcze żyć i się stara i walczy ! Jestem cały czas z Wami - trzymajcie się kochani , przytulam Was do serca ! Quote
Reksiu21 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Dziekujemy, Iwonko. Nasz Ziutus naprawde walczy jak lew. Quote
kikou Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 cudownie, że ma się lepiej biedulek.... straszne tylko to przebywanie w szpitaliku.... szkoda, że nie może sie kurować w domu biedaczek... to na pewno dodatkowy stres dla niego...piesek nie rozumie, że jak wyzdrowieje bedzie mogł wrócić... Quote
Reksiu21 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Wiem,Kikou. :-( Chcialam go zabierac na noc, ale mowili ze najlepiej bedzie jak bedzie caly czas podlaczony do kroplowki, a pozatym ze tak go przyprowadzac i zabierac to gorzej dla niego niz jak tam caly czas jest. Oni sa bardzo mili, mysle ze sie bardzo dobrze nim opiekuja.;) Ale biedak i tak mysli ze go przucilam.:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.