ANETTTA Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 no sprawdzimy ten domek i zabierzmy miłka jacusia i juz po spawie za posrednictwem ewy gontara Quote
gonia66 Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 [quote name='kakadu']ok, tosia zadzwonila dzis do mnie, bardzo dlugo rozmawialysmy; sprawa wyglada tak: mozna smialo szukac domu dla milka/jacka; on jest u pani liliany od 4 lat; zadomowil sie tam, ale jest do oddania; zyje, jest zdrowy; idealnie by bylo znalezc mu dom z ogrodem; tak jak mowi tosia - on nie zna innego zycia i duzy kojec z ktorego bylby wypuszczany i zabierany na spacery to juz by bylo naprawde fajnie i lepiej niz ma teraz, bo teraz stoi na lancuchu niestety; co do pokonywania przeszkod to faktycznie jest z niego magik ;), ale domyslam sie, ze chodzi o siatke; cudow nie ma i po metalowych pretach ogrodzenia czy po sztachetach w ktorych nie ma dziur, zeby wsadzic lapy - nie przejdzie; pod podmurowka sie nie przekopie; z pewnoscia przyzwyczai sie do mieszkania w domku - wiadomo; co do agresji to tosia powiedziala, ze pies stojacy na lancuchu, widzac innego spacerujacego wolno, moze dostac furii, ale nie przesadza to o jego agresywnosci, czyli sprawa jest otwarta; do pani liliany nie ma co jezdzic indywidualnie, bo ona faktycznie nie wpuszcza nikogo; jedyny sposob dostepu do niej jest za posrednictwem pani ewy gontarek i czy to sie komus podoba czy nie, trzeba ten stan rzeczy zaakceptowac i cieszyc sie, ze w ogole jest dostep i kontakt z ta starsza przeciez i majaca swoje pomysly na zycie kobieta; tak ja to widze; prosze o niewyciaganie pochopnych wnioskow z niczego i nie uleganie emocjom; oglednie mowiac, chodzi o to, ze jakiekolwiek wojny sa niewskazane, czasem trzeba cos przemilczec, zagryzc zeby i negocjowac; nie chodzi tu wszak o nasza dume i dobre samopoczucie jak sadze, a jedynie o to, aby jak najwiecej psow znalazlo domy; jesli jedyna mozliwoscia jest pani ewa gontarek, nalezy z tej mozliwosci korzystac na postawionych przez nia warunkach, a nie forsowac niczego na wlasna reke; ja kontakt z tosia na wypadek znalezienia domu dla milka gwarantuje i solennie obiecuje, ze jesli trzeba bedzie sama najpierw pojade do tego domu i go sprawdze, a potem poprosze o posrednictwo pania ewe; jesli istnieje mozliwosc znalezienia domku to go znajdzmy, jesli to bedzie mozliwe poprosze tz-ta o transport, jesli sie nie zgodzi to przeciez nas tu mrowie i na pewno ktos sie znajdzie - sama mam psa z mielca, a kota z tychow wiec wiem, ze nie ma rzeczy niemozliwych; jesli chodzi o dom w wawie, ten ostatni, to relacja tosi upewnila mnie, ze nie byl odpowiedni dla psa; tosia ma dostep do netu sporadyczny; skoro juz ustalone jest, ze jesli cokolwiek dla milka sie znajdzie to kontakt jest zagwarantowany, proponuje skupic sie na tym i nie rozpamietywac juz wiecej spraw pobocznych, wstrzymac sie z dygresjami i zlosliwosciami; ustalmy prosze, tu i teraz, ze nie zbawimy na tym watku calego swiata; wszelkie proby uogolniania i historie innych psow na tym watku, rozpraszaja nasza uwage i odciagaja ja od milka; na innych watkach tocza sie batalie (sluszne czy nie - trudno mi powiedziec) o cale schronisko i prosze tam zabierac glos w tej sprawie; my skupmy sie na zbawieniu milka; to bedzie wielki sukces jesli uda nam sie skumulowac dobra wole, checi i czyny na tym jednym psie - moze cos z tego wyjdzie, a wtedy zalozymy watek dla innego i bedziemy go 'rozpracowywac'; poki co mozna robic cokolwiekaby poprawic milkowi los; moze zlozymy sie na nowa bude? moze na jakies koce? moze na karme dla niego? dopoki nie ma domu i to sie przyda i poprawi mu los; jesli pojedzie do nowego lokum - buda zostanie dla innego bidula; jestesmy przyjaciolmi milka i jego miejmy na celowniku; pozdrawiam was i prosze o zrozumienie;[/quote] I znow Tosia zamydlila znanym sobie sposobem oczy Tobie Kakadu...to co napisales- ja znam na pamiec...slyszlam juz te spiewki...wybacz...na watku byly postawione konkrety do Tosi...zgodze sie na wszystko co napisalas pod dwoma warunkami..pierwszy to adres domku ktory rzekomo bykl nieodpowiedni(Tosi niestety nie wierzę...chocby agresja Milka..już nie jest agresywny?????????)///..prosze o adres znajde ludzi ktrzy sprawdza ten domek jeszcze raz..dla potwierdzenia..i drugi warunek...Ty czy ktokolwiek inny pojedzie z Tosia lub Ewą G do tego przytuliska- zrobi zdjęcia Milusiow i napisze nam na nowo wszystko co się u Niego dzieje....To sa moje warunki- abym mogla uwierzyc i ciagnac sprawe..jesli beda spelnione i wszystko bedzie uwiarygodnione- ok...moge skladac sie na bude , na karme...robic wszystko...poki co..nie ma tego a ja W ZADNE POWTARZAM ZADNE SLOWO TOSI JUZ NIE WIERZE..i obym sie mylila..jesli okaze sie ze sie myle - to mi zostanie "udowodnione"...osobiscie Tosie przeprosze.....inaczej nie mamy o czym tu rozmawiac...bo ja tu trace cala swoja energie.....:-(:-(:-(:-( Quote
gonia66 Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 [quote name='kakadu']epe, musze z przykroscia stwierdzic (bo nie wiem czy to dobra taktyka, ale nie mam lepszej), ze postanowilam pojsc w slady mazowieckiego i zastosowac polityke grubej kreski; w zwiazku z tym, ze dom tak czy owak, o ile dobrze pamietam, nie jest juz aktualny nie bede do tego wracac i o nic pytac; gdyby byl aktualny na pewno bym o niego spytala; nie jest - nie spytam; trzeba isc dalej; za duzo juz zaszlosci sie nazbieralo, a ja nie mam sily sie w tym grzebac; jest mi przykro, ze dom od goni zostal odrzucony - tyle moge powiedziec od siebie; jakie byly tego przyczyny - nie wiem i pytac o to nie bede; o tym ostatnim tosia sama z siebie opowiedziala, dlatego o tym napisalam; proponuje nic nikomu nie probowac udowadniac, nie wygrzebywac straconych szans, tylko isc dalej; taplanie sie w przeszlosci nic nie zmieni, a nauke i tak z tego wszyscy mamy - nie ma wspolpracy - nie ma domku dla milka; ze swej strony moge powiedziec, ze doloze staran, aby zadna szansa nie zostala juz zmarnowana, gwarancji nie dam, ale sie postaram; trzeba to jakos wszystko skoordynowac; nie bede sie bawic w sedziego i rozsadzac czegos, czego rozsadzic sie nie da - na wszystkich 'kozlowskich' watkach trwaja walki, a nikt nikogo jeszcze jak widzialam nie przekonal do swoich racji, wiec to absolutna strata czasu; to znaczy mozecie sie spierac, ale ja sie w to nie mieszam; zaznaczam - dla mnie absolutnym priorytetem jest od tej chwili milek i jesli tylko cos sie trafi dla niego to zrobie wszystko, zeby go od pani liliany zabrac; wydaje mi sie, ze odciecie sie od przeszlosci z jednoczesna gwarancja kontaktu jest nasza nowa szansa na sukces; prywatnie niech kazdy o kazdym mysli co uzna za stosowne;[/quote] KAkadu..po co Tosia opowiadala Ci o tym niedoszlym domku, skoro na watku szczegolowo wsyztsko opisala?/A za to w ogole nie odniosla sie do obietnic ktore nam dala...o tym zapomniala??Dlaczego pytam????Moj domek- nie zostal odrzucony..nie bylo podstaw...Pani zostal Milek przedstawiony jako STARY PIES....pani sie przestraszyla, bo myslala o psie 4-5 letnim(wlasciwie to chcial sunie ale Milusia Ja jej przedstawilam i stwierdzila ze chce mu pomoc- to jest Polka- dawna moja sasiadka ktora przez ostatnie 30 lat mieszkala za granica teraz na nowo sprowadzila sie do Polski..Kupila piekną posiadlośc kolo Szklarskiej Poreby i w Szklarskiej też...bardzo kocha zwierzęta i jednego sie przestraszyla ze jesli to staruszek- to bedzie krotko żyl a ona nie chcialaby sie żegnać...)..Tosia obiecla mlodsza sunie..z tego zsamego przytuliska- pewną jakaś i co??Nic..slad po Tosi zaginal..pani usta zamkniete..moje też....CHCESZ ODCIAC WSZYSTKO GRUBA KRESKA???ja nie...BO INACZEJ OSIA BEDZIE KRECIC WSZYSTKIMI..i oszukiwać...DLA MNIE W TEJ CHIWLI JEST ZUPELNI NIEWIARYGODNA OSOBĄ....ZUPELNIE- POWTARZAM...JEŚLI SIE MYLE- MUSZE BYC TEGO PEWNA..a kontakt telefoniczny..wybacz..znam Tosi gdki na pamiec naprawde....zadne jej slowo jak do tej pory nie okazalo sie prawdziwe...rozumiesz Kakadu??ZADNE....i Ty chcesz odciac wszystko gruba kreska??Jesli tak- to wybacz- JA WYSIADAM.....:-(:-(:-(:-( Quote
zachary Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 No cóż, na początku wątku Tosia2 napisała:" pies jest przywiązany na łańcuchu, bo nie ma już dla niego innego miejsca", " Łagodny do wszystkiego co się rusza, lubi dzieci", "Błagam o pomoc w znalezieniu dla niego domu".... Jak tekst Tosi2 zakładającej wątek ma się do jej późniejszych poczynań? Kakadu, nie możesz się dziwić goni66.Wątek jest piekielnie długi, za chwilę rok.Miłek siedzi na łańcuchu już 4 lata w tym psim raju.A założycielka błagała o dom dla niego.... Quote
gonia66 Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 [quote name='zachary']No cóż, na początku wątku Tosia2 napisała:" pies jest przywiązany na łańcuchu, bo nie ma już dla niego innego miejsca", " Łagodny do wszystkiego co się rusza, lubi dzieci", "Błagam o pomoc w znalezieniu dla niego domu".... Jak tekst Tosi2 zakładającej wątek ma się do jej późniejszych poczynań? Kakadu, nie możesz się dziwić goni66.Wątek jest piekielnie długi, za chwilę rok.Miłek siedzi na łańcuchu już 4 lata w tym psim raju.A założycielka błagała o dom dla niego....[/quote] a NA DODATEK KŁAMIE I KRECI- RAZ PIES JEST LAGODNY RAZ AGRESYWNY, RAZ 4 LETNI RAZ 8LETNI...PROSZE WAS CIOTECZKI..NIE DAJMY SIE ZWIESC..JA TYLKO CHCE WIARYGODNOSĆ..POTWIERDZENIA WIARYGODNOSCI- NIC WIECEJ...POTEM MOGE DZIALAC...I BEDE DZIALALA...ALE TO POTEM..O ILE BEDZIE JESZCZE TRZEBA DZIALAC... Quote
bico Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 [quote name='gonia66']KAkadu..po co Tosia opowiadala Ci o tym niedoszlym domku, skoro na watku szczegolowo wsyztsko opisala?/A za to w ogole nie odniosla sie do obietnic ktore nam dala...o tym zapomniala??Dlaczego pytam????Moj domek- nie zostal odrzucony..nie bylo podstaw...Pani zostal Milek przedstawiony jako STARY PIES....pani sie przestraszyla, bo myslala o psie 4-5 letnim(wlasciwie to chcial sunie ale Milusia Ja jej przedstawilam i stwierdzila ze chce mu pomoc- to jest Polka- dawna moja sasiadka ktora przez ostatnie 30 lat mieszkala za granica teraz na nowo sprowadzila sie do Polski..Kupila piekną posiadlośc kolo Szklarskiej Poreby i w Szklarskiej też...bardzo kocha zwierzęta i jednego sie przestraszyla ze jesli to staruszek- to bedzie krotko żyl a ona nie chcialaby sie żegnać...)..Tosia obiecla mlodsza sunie..z tego zsamego przytuliska- pewną jakaś i co??Nic..slad po Tosi zaginal..pani usta zamkniete..moje też.... Gonia 66, to może popytaj tą Panią ze Szklarskiej Poręby, czy jeśli uda się wydobyć Miłka, czy była by nim nadal zainteresowana:roll: Po prostu opowiedz jego historię i perypetie z Tosią, pewnie ta Pani sama też będzie w szoku, ona na pewno wie, że nie ma Twojej winy w tym, że adopcja nie doszła do skutku i kontakt z Tośką się urwał. Może warto o to zawalczyć - o dom dla Miłka, jeśli się uda go wydobyć - powtarzam! Kakadu - dobra robota! Doceniamy Twoje zaangażowanie w sprawę!:thumbs::Rose::Rose: Quote
kakadu Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 nie bede sie odnoscic do tego co bylo: nie wiem co bylo dokladnie, nie czuje sie na silach odpowiedziec na wasze pytania, nie wiem co poczac z zarzutami, nie potrafie ocenic kto ma racje w poszczegolnych przypadkach; jesli gwarantuje wam kontakt z tosia za moim posrednictwem, to mozecie mi tylko uwierzyc albo nie; jesli nie uwierzycie i wysiadziecie z tego watku to bedzie to tylko ze szkoda dla psa; ja wierze tosi, ze pies zyje i ma sie dobrze bo tak mi wczoraj powiedziala; i tego bede sie trzymac; nie mam sie za nikogo wyjatkowego, kogo tosia nie wprowadzi w blad z jakiegos szczegolnego powodu; po prostu rozmawialysmy wczoraj powaznie i jesli ktos mowii mi, ze pies jest u liliany i czeka na dom, to ja sie nie bede zastanawiac co powiedzial rok wczesniej, ani analizowac konfliktow naroslych miesiacami; moze to naiwnosc; inaczej nie potrafie dzialac - musze sie opierac na zaufaniu do ludzi; widze, ze emocje biora gore; przepraszam, ale ja w to nie wchodze; nie czuje sie na silach, zeby kogokolwiek godzic i nie o to tu chodzi; jesli nie chcecie dalej w tym uczestniczyc, to nie moge was zmusic przeciez; macie swoje powody i to musze uszanowac; ale dla dobra milka moznaby chyba zapomniec najgorsze nieporozumienia, jesli tylko jest cien szansy na podjecie na nowo wspolpracy; jesli uslyszycie o szansie na domek dla milka - dajcie po prostu znac, a ja zrobie co w mojej mocy, aby to podac dalej; jesli spodziewaliscie sie po mnie czegos wiecej - to przepraszam, ze nie stanelam na wysokosci zadania; robie co moge, a sprawa jest delikatna; juz wiecej nie bede pisac na ten temat, bo sie zaczynam powtarzac; czekam na jakiekolwiek informacje; jesli bedziecie je mieli to dajcie znac na pw, albo na tym watku; pozdrawiam was; Quote
Dana i Muszkieterowie Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Kakadu - nie przepraszaj - należy Ci się podziękowanie za starania ! :loveu::loveu: Oby się udało umieścić Miłka w domku ! :crazyeye: Quote
szybszy_od_dylizansu Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Miłek patrząc na zdjęcia przebywa w Wólce Kozłowskiej. [FONT=Calibri][/FONT] Pełne brzuszki.... robaczków. http://images32.fotosik.pl/95/dbf8e5a2191c7534.jpg http://images33.fotosik.pl/95/5fb569e5615f4e8f.jpg http://images26.fotosik.pl/134/2482916fcf3f29f9.jpg http://images31.fotosik.pl/95/187fb7c30077784f.jpg http://images33.fotosik.pl/95/c13e55fc9d8428cd.jpg http://images30.fotosik.pl/135/44d542718b25c28f.jpg http://images34.fotosik.pl/95/bd192e985dbd537f.jpg http://images33.fotosik.pl/95/6b17047af8bb00da.jpg http://images25.fotosik.pl/133/ba343fd7c5f3c35a.jpg http://images32.fotosik.pl/95/2c354e24b5503745.jpg http://images32.fotosik.pl/95/a0ae0409fd8cd483.jpg __________________ Quote
ANETTTA Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 po co ta siatka na dechacha na ziemi zeby psom tam łapy wpadały :angryy: Quote
kometa Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 po co to "przytulisko" jeszcze funkcjonuje....:shake: a Tosia z mamuśką robią tym psom niedżwiedzią przysługę...:angryy: Quote
szybszy_od_dylizansu Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 A propo niedźwiedzi to mamusia Tosi chyba działała w Fundacji Niedźwiedż. Quote
gonia66 Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Napisz tak...nie rozumiem, jak można tak ślepo wierzyć osobie, ktora swoim postepowaniem ani jeden raz nie udowodnila, ze jest prawdomowna- wrecz odwrotnie...jesli odejde z watku...to z ogromnym ciezarem w sercu i z wielkim bólem...ale nie moge inaczej...kazdy "zywy" wątek, na ktorym szuka sie domku dla psa-- żyje i tętni własnym życiem...jest aktualizowany, pokazywane =sa nowe zdjecia psa i opisywane nowe wiadomosći...na tej podstawie szukamy..ale jestesmy jednoczesnie "blisko" piesia- za ktorym najnormalniej w świecie tęsknimy...nie mozemy szykac domku psu- o ktyorym tak naprawde nie slowa dla mnie na ten czas nie przedstawiają żadnej wiarygodności...to co Tsia mowi- jest czesto dalekie od tego co robi i od tego, gdzie jest w ogole prawda..moze sie wiec okazac, że znajdziemy domek dl Milusia...będzie super...ale nagle okaze sie, że Milus nie ma już ani jednego ząbka..albo inny pies odgryzł mu ucho....albo....albo.....wiem, ze może przesadzam-ale takie niestety sa realia psow schroniskowych...abym mogla mu szukac domu musze o nim wiedziec jak najwiecej..tymczasem okazuje sie, ze to co wiem- jest czesto zupelnie sprzeczne z prawda...bo...kakadu wie ze Milek jest agresywny...ja wiem ze nie...To jaki jest Milek????My wszyscy wiemy, ze Milek jest młodym psem kilkuletnim- okazuje sie , ze jest juz ok 10 letnim..dziadziusuem...to jaki jest Milek??Na zdjeciach widać, zeby byl stary??Jesli po żebach Tosia stwierdza fakty (a najpioerw przypominam był młody) to może jest źle karmiony i przebywa w strasznych waunkach..dlatego te zęby....NIE OSZUKUJMY SIĘ...NIE WIEMY PRAKTYCZNIE NIC O MILUSIU....kto pojedzie w takim razie do przytuliska zobaczyc co u MIlusia i zrobic Mu fotki zeby tu wkleic i nam napisac???NO KTO?????????????????????Ja muszę to wiedzieć..inaczej nie jestem w stanie dluzej robic czegos, co jest w zasadzie utopią????Kakadu...ja nie wiem czy jestes naiwa..ja rozmawialam z Tosia..i kiedy rozmawialam..myslalam dokladnie tak samo jak Ty....bo Tosia potrafi tak ":rozmawiać"...dlatego tym bardziej czuje sie zawiedziona i zdołowana..bo Jej tak samo ufałam.....:-(:-(:-( Quote
zachary Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Goniu66, chociaż uważam,że masz rację, bo sama śledzę wątek od początku, to myślę, że powinniśmy jeszcze raz spróbować zawalczyć o Miłka!!! Wznieśmy się....ponad Tosię2 i to co ona zrobiła w jego sprawie do tej pory. Goniu66, przyjrzyj się tylko zdjęciom, które zamieścił szybszy od dyliżansu.Psiaki w siatkowych klatkach 2x2m, chodzące po siatkach/ból straszny dla ich łapek!!!/ i paletach.Cierpienie,depresja i beznadzieja....Na innych wątkach, ciotki z takich warunków wyciągają psy albo nawet wykradają, a tu...? Chcesz zostawić Miłka na pastwę starszej pani,która zapewnia psom, to co na zdjęciach? Quote
maarit Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 TE ZDJĘCIA :-o:-o:-o:-o Bidulki... trzymajcie się.... Zgroza...:shake::shake::shake: Brak mi słów:angryy: Quote
gonia66 Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 [quote name='zachary']Goniu66, chociaż uważam,że masz rację, bo sama śledzę wątek od początku, to myślę, że powinniśmy jeszcze raz spróbować zawalczyć o Miłka!!! Wznieśmy się....ponad Tosię2 i to co ona zrobiła w jego sprawie do tej pory. Goniu66, przyjrzyj się tylko zdjęciom, które zamieścił szybszy od dyliżansu.Psiaki w siatkowych klatkach 2x2m, chodzące po siatkach/ból straszny dla ich łapek!!!/ i paletach.Cierpienie,depresja i beznadzieja....Na innych wątkach, ciotki z takich warunków wyciągają psy albo nawet wykradają, a tu...? Chcesz zostawić Miłka na pastwę starszej pani,która zapewnia psom, to co na zdjęciach?[/quote] Zachary...zrobilabym wszystko zeby moc go uratować...nigdy bym tez go nie zostawila...ale ja MUSZĘ WIEDZIEĆ ŻE ON JEST....I W JAKIM JEST STANIE...MUSĘ TO WIEDZIEĆ...no co ja zrobię, że mam złe przeczucia?????Zeby się ich pozbyć- tylko jedno może to spowodować...zdjęcia MIlka...i wiadomości najnowsze o Nim...przeciez tyle cioteczek jest z tamtych okolic..skoro Kakadu nie chce sprawdzać przytuliska i tam pojechać..skoro wierzy Tosi, to przeciez jest mnostwo osob ktore nie wierza i mysla tak samo jak ja..(mam maile na pW..one nie chce się ujawniac..nie wiem czemu ale nie chca)...te co sie ujawnily..tez mogą pomoc...czy to naprawde jest jakis KOSMOS??/wszedzie jeżza i sprawdzaja..podaja wiadomosc i fotki...pisża co i jak..tylko tu..na tym jedynym wątku- wszystko jest nie do przeskoczenia...TO JEST NORMALNE??JA NIE CHCE I NIE BĘDE PRZYKŁADAŁA RĘKI DO PŁUGA...nie chę czuć sie winna krwi tych zwierząt...a wiem ze jak czegoś nie zrobimy, to może tak się stać....ale co ja tu mogę/?NO PYTAM CO?????????????????????:placz::placz::placz::placz: Quote
szybszy_od_dylizansu Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 W listopdzie przewieziona została z Wólki k. zabrana suczka husky do sterylizacji w klinice w Warszawie. Nieświadomy tego jaka jest pani D. , weterynarz znalazł osobę chcącą zaadoptować suczkę. Człowiek ten miał dwadzieścia kilka lat w czasie rozmowy z D. został zapytany kto po jego śmierci będzie opiekował się suczką... Husky oczywiście nie została wydana... Zawsze jest powód by nie wydać psa... Quote
epe Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Szybdzy! Nie wytrzymam! Ta pani,osoba nad grobem stojąca- co widać na zdjęciach z wątku Milusia naszego- ona się pyta chłopaka młodego,kto zajmie się psem po jego śmierci???:crazyeye::angryy::evil_lol: To może Tosia wie,jak pani zabezpieczyła byt psów na wypadek swojej śmierci? Quote
kakadu Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 [quote name='gonia66']przeciez tyle cioteczek jest z tamtych okolic..skoro Kakadu nie chce sprawdzać przytuliska i tam pojechać..skoro wierzy Tosi, to przeciez jest mnostwo osob ktore nie wierza i mysla tak samo jak ja..(mam maile na pW..one nie chce się ujawniac..nie wiem czemu ale nie chca)...te co sie ujawnily..tez mogą pomoc...czy to naprawde jest jakis KOSMOS??/wszedzie jeżza i sprawdzaja..podaja wiadomosc i fotki...pisża co i jak..tylko tu..na tym jedynym wątku- wszystko jest nie do przeskoczenia... odpowiedz jest bardzo prosta - pani liliana nikogo (oprocz pani ewy) tam juz nie wpusci bo stracila zaufanie i prawdopodobnie czuje sie zaszczuta; to chyba szybszy napisal w swoim watku, ze zabrano jej pod pozorem sterylizacji kilka suk i nie oddano z powrotem; nie wiem czy to bylo dobre posuniecie jesli sie patrzy na to z perspektywy - kilka suk sie 'uratowalo', ale do reszty nie ma juz dostepu, bo liliana nikomu nie wierzy; goniu, nie placz nad milkiem i odrzuc zle przeczucia; poki co to przedwczesne; znajdzmy mu dom, a jesli sie okaze, ze psa nie ma, albo jest w zlym stanie to wtedy bedziemy nad nim plakac, a tosia w obliczu faktow (powtarzam: faktow, a nie domyslow i mglistych przelanek) stanie sie oficjalnie niewiarygodna; moje zufanie do niej opiera sie na dotychczasowj dobrej wspolpracy - o tym nie mozesz wiedziec, alezgory zakladasz, ze moja wiara jest slepa!; emir wydala jej i jej mamie jaknajlepsza opinie - czy podwazasz autorytet emir? jesli tak to na jakiej podstawie? czy jest na watku ktos, kto jest bezwarunkowo zainteresowany znalezieniem domu dla tego psa? ktos bez zlych przeczuc i uprzedzen? szybszy - dziekuje ci za te zdjecia, rozumiem, ze przeslanka do ich zamieszczenia bylo zdopingowanie kolezanek do zintensyfikowania dzialan, majacych na celu znalezienie domu dla bohatera watku? wszyscy te zdjecia juz znamy, ale dziekuje za przypomnienie, ze psy nie sa przetrzymywane w dostatecznie dobrych warunkach; dostatecznie dobre warunki mialyby prawdopodobnie tylko w domu; przynajmnie wg mnie; zwracam tez wasza uwage na fakt, ze trzymanie wiekszej ilosci zwierzat wiaze sie z koniecznoscia zapewnienia im bezpieczenstwa, a wiec niestety odseparowanie ich od siebie jest konieczne, tak, aby nie zagryzly sie nawzajem o co boi sie gonia; wyglada to zawsze zle; pies w klatce nigdy nie bedzie wygladal dobrze, zwlaszcza dla osob, ktore na codzien patrza na swoje pieski spiace na kanapkach i mieciutkich kocykach; dla mnie nawet zostawienie psa latem na noc na dworze graniczy z okrucienstwem, ale wszystko zalezy od okolicznosci; goniu, rozumiem ze jestes wrazliwa osoba, ale czy naprawde ta wrazliwosc pozwala ci na stawianie warunkow co do np. zdjec? czy na powaznie opuscisz bez nich watek i nie bedziesz szukac domu dla milka? nie wierze w to; czy uwazasz, ze powinnam wedrzec sie sila do przytuliska? albo z podskoku robic zdjecia przez plot? mam nadzieje, ze tosia mi ufa, tak jak ja ufam jej; nie ustałam w dazeniu do legalnego pojechania tam i zrobienia dla ciebie zdjec; ale na to potrzeba czasu i mam nadzieje, ze to zrozumiesz; ja niczego nie moge zazadac, moge tylko prosic i dowolnie sie ponize, aby cel osiagnac, choc mam nadzieje, ze wspolpraca z tosia bedzie partnerska; gdyby wstep do przytuliska byl 'wolny' juz mialabys zdjecia psa na watku; mimo iz widze, ze juz nie jestesmy 'kolezankami' bo nie dzialam wg niczyich instrukcji, tylko staram sie osiagnac JAKOS cel, a moja wiara jest slepa, nie przestane sie starac, bo nie staram sie dla was; wiem, ze zyskalabym wielu zwolennikow odsadzajac tosie od czci i wiary i zarzucajac jej nieuczciwosc; jeszcze wiecej osob przyklasneloby mojemu pomstowaniu na warunki w jakich sa trzymane psy; ale zyskujac ich poparcie (na czym mi naprawde nie zalezy, bo to niczego nie zmieni, ze tu bedziemy pomstowac i biadolic w koleczku wzajemnego zrozumienia i adoracji) stracilabym mozliwosc wspolpracy z tosia, a na tym opieram (poki co) szanse na zdzialanie czegokolwiek; czas pokaze czy i jak bardzo sie mylilam, jesli to zly kierunek; z przytuliskiem walczy juz wiele osob wystarczy ich - ja sie nie dolacze; ja szukam domu dla milka i o to was tez prosze; ps to dziwne, ale mialam wrazenie, ze wiecej bylo osb mi przychylnych kiedy tosia nie odzwaniala; jak to jest, ze porazka jest bardziej podniecajaca od chocby tylko hipotetycznej szansy na sukces? wy nie wierzycie - wolno wam; nie namawiam do zakladania kolek adoracji tosi; z pewnoscia nie jest swieta; ja tez nie jestem; zadne z nas nie jest; pozwolcie mi wierzyc, ze jednak cos mozna zdzialac; jesli sie myle, to bedzie naprawde porazka; poki co bede robic swoje - z waszym poparciem czy bez niego; poki co, ani teoretyczna mozliwosc, ani wasze przeczucia, ze cos mu sie stalo, nie powstrzymaja mnie od dzialania; zrobie co w mojej mocy, aby osobiscie psa zobaczyc w najblizszym czasie, ale nie gwarantuje, ze mi sie to uda; moze szybszy tam pojedzie znowu i zrobi zdjecia? ktos tam kiedys przeciez bywal; moze znowu sie uda; moze tylko ja jestem taka nieudolna; naprawde licze na zrozumienie i skoncentrowanie sie na problemie wyciagniecia milka z tego przytuliska; Quote
zachary Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Szybszy od dyliżansu, litości!, nie odbieraj nam resztek nadziei na uratowanie Miłka:modla::modla::modla:.Goniu66, myślę,że jeśli ten ostatni raz nie damy szansy kakadu, to Miłek zostanie na tym łańcuchu do końca swoich dni, marząc o naszych głaskach:placz:.Widziałaś zdjęcia!!!! Dlatego właśnie nikt tam nie może pojechać!!! A Miłek?... Pewnie bardziej wychudzony, bardziej zrezygnowany,albo już zrezygnowany tam czeka na nas!!!! Gdyby już go nie było, to Tosia2 już by nam o tym napisała/ co najwyżej prawdziwej przyczyny śmierci byśmy nie poznali/.Goniu66, spójrz realnie! Widzisz z kim mamy do czynienia, jeśli chcesz dopiąć swego, to Miłek nigdy nie wyjdzie z tego" psiego raju"! Quote
gonia66 Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 [quote name='kakadu']...a tosia w obliczu faktow (powtarzam: faktow, a nie domyslow i mglistych przelanek) ..., alezgory zakladasz, ze moja wiara jest slepa!; emir wydala jej i jej mamie jaknajlepsza opinie - czy podwazasz autorytet emir? jesli tak to na jakiej podstawie? czy jest na watku ktos, kto jest bezwarunkowo zainteresowany znalezieniem domu dla tego psa? ktos bez zlych przeczuc i uprzedzen? ; W obliczu FAKTÓW..POWTARZAM FAKTÓW- a nie domysłów i mglistych przelanek- stwierdzam, że TOSIA MNIE OSZUKAŁA....NIE JEDEN A KILKA RAZY...zrozum kakadu- to nie są domysły...ja stwierdzam FAKTY na podstawie tego, czego ja osobiście doświadczyłam w kontakcie z Tosią...pisałam o tych faktach kilkakrotnie...nie wiem, czy nie czytasz tego co piszę, czy nie przesledziłaś dokladnie wątku MIlka..nie wiem...nie wiem też skąd w takim razie tak wielu "przeciwnikow"(jak piszesz) Tosi...z palća wyssani są???Sami sobie tak, boz niczego pisza do mnie...??Piszą na wątku jak zostali OSZUKANI PRZEZ TĄ OSOBĘ??TO NIE SĄ FAKTY??? Widzę jednak, że faktucznie NIE NADAJE SIE NA TEN WĄTEK..być może mieszam tu niepotrzebnie...daj tez Panie Boże żebym sie myliła we wszystkich swoich osądach i stwierdzeniach...DAJ BOŻE...tosia czyta wątek..zobaczyła, że robi sie gorąco..dlatego zadzwoniła..zawsze tak robi....ale ok...niech będzie, że jesteś z NIA w kontakcie i ze to pomoze znaleźć domek Milusiowi... A PONIEWAŻ JA CHOCIAŻ JESTEM CALYM SERCEM PRZY MILUSIU TO NIESTETY NIE JESTEM BEZWARUNKOWO ZAINTERESOWANA- BO POSTAWIŁAM KONKRETNE WARUNKI...ABY POMAGAĆ W SZUKANIU DOMKU... NIE JESTEM PONADTO bez zlych przeczuc i uprzedzen- WRECZ PRZECIWNIE.....wiem już na pewno, że nie ma tu miejsca dla mnie...MOJE SERCE BĘDZIE ZAWSZE PRZY MILUSIU...bede najszczesliwszą osobą jesli znajdzie się domek dla tego pieseczka...niestety- DOPOKI NIE ZDOBĘDĘ WIARYGODNOŚCI- uważam, że na dogomanii jest takie mnóstwo potrzebujacych psów- że nie ma sensu abym Was zamęczała swoimi wątpliwościami przeczuciami i uprzedzeniami...NIE CHCĘ SZKODZIĆ PSU..bo na to wygląda zgodnie z tym, co napisała Kakadu... Dlatego żegnam sie z Milusiem i z Wami drodzy dogomaniacy "od Milusia- Jacusia"...:-(:-(:-(:-( Moje serce krwawi...nie powiem, że nie...ale to jest moje serce..widocznie nie jestem az taka miłośniczka zwierząt jak myślałam....' Przepraszam Zachary....przepraszam Epe...:-(:-( Quote
kakadu Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 twoja decyzja goniu; jak tylko/jesli znajdziemy dla milka dom to damy ci znac; Quote
kakadu Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 [quote name='gonia66'] Przepraszam Zachary....przepraszam Epe...:-(:-( a nie: "przepraszam milku"? to jemu wyrzadzasz najwieksza krzywde zaprzestajac prob pomocy; zachary i epe jakos przezyja twoja nieobecnosc; z milkiem bedzie gorzej bo straci jednego przyjaciela; Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.