Jump to content
Dogomania
sensej.pln

Pies w miejscu publicznym

Recommended Posts

Wczoraj moja córka wyszła z psem na smyczy na rolki.Sucz jest grzeczna,nie ciągnie i nie stwarza niebezpieczeństwa.

Podbiegł do niej pies.Kobieta od psa stała i przyglądała się jak moja córka walczy z suczą odganiającą się od napastującego ją większego psa.Patrzyła do momentu aż córka się przewróciła.Potem próbowała psa łapać i powiedziała córce,że jej pies "tylko chciał się bawić".

Nie jestem jakoś w stanie zrozumieć co kieruje człowiekiem nie reagującym na taką sytuację...

 

Teraz wiem,że ze względu na brak możliwości zapanowania nad psem innych właścicieli nie pozwolę córce na wychodzenie z naszym spokojnym psem na rolki.

 

Zastanawia mnie co kieruje właścicielem puszczającym ze smyczy nieodwoływalnego psa...

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeżeli pies "nie lubi" to należy go trzymać tak żeby nie miał tego kontaktu czyli nie wprowadzać w przestrzeń publiczną. jeżeli się natomiast wprowadza to należy tak zabezpieczyć aby nikomu krzywdy nie zrobił. bo owa przestrzeń publiczna jest dostępna wszystkim i z definicji dochodzi tam do tych kontaktów.
pies który "nie lubi" może warknąć i odpędzić natręta, nie mówię że nie, może sam odejść nie będąc zainteresowanym zabawą ale nie może natręta zaatakować i ugryźć. niestety ale czy to się komuś podoba czy nie to w miejscach publicznych zawsze będziemy mieli kontakty z innymi, taka jest natura tych miejsc.
to jest tak samo jak z ludźmi. jak wychodzisz na zewnątrz to może cię zaczepić pijak o 2 złote, może przyczepić się do ciebie jakiś człowiek coś zacząć ględzić i nie chcieć się odczepić, może się do ciebie przyczepić jakiś natrętny adorator i chcieć cię poderwać. tak, oczywiście oni "nie powinni" ale może się tak zdarzyć. możesz wtedy powiedzieć żeby się od ciebie odwalił, możesz nawet zrobić awanturę ale nie upoważnia cię to do walnięcia go w łeb, prawda?
dlaczego uważacie że z psami jest inaczej? że możecie chodzić z agresywnym psem który pogryzie innego gdy tamten podejdzie i to ma być usprawiedliwienie, bo podszedł? no moze i niedobrze zrobił ale absolutnie nie usprawiedliwia to agresji, na takie rzeczy w miejscach publicznych należy być przygotowanym.
 

 
a ta to gdziekolwiek się nie pojawi zawsze musi z jakimiś personalnymi złośliwościami wyskoczyć, przecież inaczej nie potrafi.

Buahahahahaha:D jak ja wspolczuje tym ludziom, ktorzy musza miec z toba na zywo kontakt:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widze, ze wiele osob zgadza sie, ze socjalizacja psow doroslych jest ludzkim wymyslem.
Spotykam sie tez z czestym stwierdzeniem, ze pies, ktory nie lubi towarzystwa innych psow/ ludzi jest psem, ktory koniecznie potrzebuje behawiorysty.
Wat?
Czyli czlowiek, ktory nie przepada za ludzkimi spendami potrzebuje psychologa?
Hm, chyba nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buahahahahaha:D jak ja wspolczuje tym ludziom, ktorzy musza miec z toba na zywo kontakt:D



Wiesz ... to do czasu.Pierwsze podbiegniecie do mnie i do mojej suki,psa wlasciciela tego pokroju dosyc szybko by go nauczylo przy drugim spotkaniu zapiecia swojego psa na smycz.
No niestety,ale na bezczelnosc w wiekszosci przypadkow mozna zareagowac jedynie jeszcze wiekszym chamstwem.Smutne,ale zycie wlasnie wsrod takich ludzi do tego wrecz czesto zmusza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wrogo. Obojętnie. Pod warunkiem, że i nas tak traktują.

 

 

 

Wrogo albo obojętnie - super.

 

 

 

Ale to ciągłe wymaganie / oczekiwanie żeby wszystkie psy to były misiulisie, cium-cium i w związku z tym koniecznie, ale to koniecznie się "musiały" kontaktować ze wszystkim, co w zasięgu wzroku, no... to jakieś pomieszanie z popapraniem.

 

 

To teza spoza wątku, czy gdzieś tu zostało tak to zapisane? – ja nie oczekuję, ale też nie unikam, i tylko o tym piszę. Innej opcji, szczerze mówiąc, sobie nie wyobrażam.

Mam wrażenie, że każdy przychodzi tu ze swoją teorią, i tak jest oklapkowany, że nawet tekst pisany wprost nie jest czytelny. 

Zwrot ‘nie musi” nie = się ‘musi’. Więc nie rozumiem skąd uporczywe „ciągłe, „koniecznie”, „musi”, „wszystkim . – a co za tym idzie wniosek od czapy. Gdzie indziej znów radość z postępu (?) i osiągniętej zgody, co do tego że psy ‘nie powinny podbiegać” do nieznanych psów, podczas gdy dla nikogo ta kwestia nie była przedmiotem sporu. Spierać się możemy najwyżej co do reakcja OBYDWU stron, jeśli już to potworne podbiegnięcie się zdarzy. Bo obydwie strony mogą generować złe emocje, mówiąc oględnie. Czy już mówiłam, że moje psy nie podbiegają? A ostatni pies, który podbiegł do nas i była z tego chryja, zrobił to 5 lat temu, a ja do tej chryji przyłożyłam łapę.

 

 

Socjalizacja SZCZENIĄT jest oczywiście O.K., potem nie ma o czym mówić.

 

 

 

 

 

Berek, może nam się definicje socjalizacji rozchodzą? Bo wg mnie mówiąc najprościej – socjalizacja to „oswajanie z”. A mówiąc szerzej kształtowanie schematów zachowań i ‘osobowości’ na podstawie zdobywanych doświadczeń i naśladownictwa. I następuje ona u żyjących w kilku etapach, a efektem jest identyfikacja z daną społecznością, co wcale nie wyklucza odpałów i wyskoków, tak u człowieka, jak i u psa. Nie wierzę, że nigdy nie spotkałaś dorosłego psa, któremu z TRWAŁYM SUKCESEM ktoś nie pokazał, że dom to miejsce dla niego, że człowiek to nie wróg a jego towarzystwo przynosi korzyści, że nie trzeba na mijanego psa reagować agresją a rower to nie potwór.

 

 

 

A to akurat z punktu widzenia "psiego" idiotyczne, natomiast ludzie kochają łączyć się we wspólnoty i mieć poczucie że są przynależnością jakiejś grupy, tak już mamy jako gatunek - do tego szuka się pretekstów, czy to że jesteśmy właścicielami labradorów i musimy w związku z tym spędzać spacery razem, czy to że zbieramy znaczki i w soboty spotykamy się w klubie filatelisty, czy to że organizujemy się jako kibice jakiejś drużyny i tak dalej.

 

 

 

Zgadzam się, te ‘socjalizujące’ spotkania to jest przede wszystkim ludzka potrzeba, co nie znaczy, że tworzenie wspólnot psom jest obce a psy nie cieszą się ze spotkań z kumplami. Bo, co do faktu tworzenia się sfor dla realizacji instynktów nie ma chyba sporu.

Jakoś tak mam parę obrazków przed oczami, kiedy psy mają autentyczny fun z przebywania ze sobą, i motywują się nawzajem do chociażby wspólnej kąpieli. Ale zgodzę, się, że wiele zachowań z tzw. psich parków wcale nie oznacza tworzenia wspólnoty, a raczej rywalizację, i dobrze kiedy właściciel to widzi. Bo inaczej takie spotkania nie tylko nie spełniają założeń, ale są wręcz szkodliwe.

Człowiek ewoluował i to samo przytrafiło się psu i żadna z tych przemian nie jest finito, więc sprowadzanie psa do szeregu z drapieżnikami nie oddaje cech współczesnego psa. A współczesny świat nabiera NA SZCZĘSCIE takich kształtów, że pies nie spełnia już tylko roli stróża, ewentualnie ozdobnika domu, ale bardzo często staje się towarzyszem codziennego życia.

 

 

Co do "powszechnego przekazu", to jest takie mało eleganckie powiedzonko o muchach i kupie... :smile:

 

Każda mucha swoją kupę chwali? Bo co do przydatności takich akcji nie mam tak radykalnego zdania jak Twoje, właśnie ze względu na to, że świat w miejscu nie stoi.  No chyba, że przeważy frakcja: traktujmy się obojętnie albo wrogo.

Odpadam.

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kaj, rany Julek, obojętnie znaczy obojętnie - to naprawdę w Twoim przekonaniu coś negatywnego?

 

Jeszcze pytanie, co Ty rozumiesz przez "obojętnie" - dla mnie w tej definicji mieści się zdawkowe powitanie czy kiwnięcie głową czy nie nacechowane emocjami wyjaśnienie czegoś czy poproszenie o coś.

Może Ty trochę inaczej to interpretujesz, nie wiem...

 

Wrogo, oczywiście, nie, chyba że ktoś robi nam krzywdę - ja np. wtedy przejawiam niejaką wrogość, hue hue.

 

Poruszasz wiele wątków ale głównie z nich wynika że to, co zarzucasz innym, Tobie się właśnie przydarzyło - mianowicie za rozmówcę opowiadasz, co też on niby chciał powiedzieć (a czego de facto nie powiedział).

 

Co do psów, socjalizacji, uczenia ich i przekonywania to dobre tematy do osobnych dyskusyj, trochę chyba wychodzących poza ramy tych tutaj gadanek.

 

Muchy i kupa, dobra, może mnie nie zmoderują:

 

Żryjmy gówno! Miliardy much nie mogą się mylić!

 

(to a'propos wiary w mit że demokratycznie można ustalić coś sprzecznego z realem - "powszechnie nawołuje się do... " tego czy owego i tak dalej).

Share this post


Link to post
Share on other sites

 
a psy nie cieszą się ze spotkań z kumplami.]

Ciesza. Z kumplami. A nie z kazdym napotkanym psem jak leci.

Wilki w sforze to rodzina, a nie przypadkowe osobniki, wiec co do tej realizacji instynkow przez spotkania z obcymi psami to tez tak nie do konca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Buahahahahaha:D jak ja wspolczuje tym ludziom, ktorzy musza miec z toba na zywo kontakt:D 

 

z takim prostakiem jak ty kontaktu nie myślę nawiązywać w żadnym wypadku.

 

 

 

Wrogo albo obojętnie - super.

 

jakoś gwiazdy dogomanii nie widzą w tym nic złego. wg wielu z nich świat dzieli się na wąskie grono "swoich" i "resztę" która ma się trzymać z daleka a jakby z jakiegoś powodu nie chciała to należy ją w poczuciu słuszności zgnoić. MASAKRA.

 

 

 

Widze, ze wiele osob zgadza sie, ze socjalizacja psow doroslych jest ludzkim wymyslem.

 

a tak tylko "przypadkiem" są to na ogół te same osoby których psy mają problemy w kontaktach z innymi psami, dziećmi, dorosłymi. no ale oczywiście one w tym problemu nie widzą.

 

 

 

Dlaczego ten pies i właściciel, który zna swojego zwierzaka i właśnie dlatego nie puszcza go w miejscach, gdzie może spotkać inne psy/ludzi ma być traktowany gorzej niż ten, który niby jest milutki i nigdy muchy nie skrzywdził, ale lata samopas i to najczęściej bez żadnej kontroli - no bo "to taki grzeczny piesek, po co będę go czegoś uczyć, przecież on chce się tylko przywitać".

 

dlaczego? pisałem wcześniej dlaczego ale jakoś do was to nie dociera. otóż dlatego, że w publicznej przestrzeni jesteśmy skazani na kontakty z innymi. oni mają tam takie samo prawo do przebywania jak i my.

mój pies został ugryziony przez agresywną sukę którą właścicielka zgodnie z waszą teorią trzymała na smyczy ale niestety suczka się wyrwała i ugryzła. i takie zdarzenie może się przytrafić zawsze. nie ma możliwości żebyśmy zawsze kontrolowali agresywne zwierzę.

to samo było niedawno z amstafem który się wyrywał właścicielce. był tak agresywny że wolałem iść inną drogą. mam gdzieś to że on był na smyczy bo nikt mi nie zagwarantuje że się nie wyrwie, nie wyciągnie głowy z obroży albo obroża, karabińczyk czy smycz nie pęknie.

a zagwarantowanie tego że nasz pies nikomu nie zrobi krzywdy jest podstawowym obowiązkiem każdego właściciela. tu nie ma w ogóle co porównywać jakichś "podbiegaczy" którzy stanowią jakąś tam niedogodność ale nie stwarzają realnego zagrożenia bezpieczeństwa. jak pisałem wcześniej - wolę 1000 razy namolnego podbiegacza niż prowadzoną na smyczy niezsocjalizowaną bestię która w ogóle "nie lubi innych psów", nie ma z nimi kontaktu i nigdy nie wiadomo czy akurat mojego, przechodzącego obok, nie uzna za zagrożenie, nie wyrwie się i nie ugryzie.

 

myślenie "ja sobie będę chodzić z agresywnym psem a wszyscy niech mnie omijają" jest w ogóle w cywilizowanym świecie nie do przyjęcia. no ale niektórym najwidoczniej do bycia cywilizowanymi dużo brakuje.

bo to jest właśnie owa różnica między krajami cywilizowanymi a naszym, który się dopiero cywilizuje. ktoś kto na zachodzie broniłby stanowiska zeby w miejscac publicznych spacerować sobie z agresywnym pieskiem i oczekiwać od innych że będą się trzymać z daleka uznany by został za niebezpiecznego wariata.

a u nas, proszę bardzie - szanowne dogomaniaczki nie mają za złe tego że pies jest agresywny, niezsocjalizowany i nie nadaje się do wprowadzania w miejsca publiczne tylko to że w PUBLICZNYM, DOSTĘPNYM WSZYSTKIM miejscu ktoś do niego podbiega.

tu ktoś dał przykład dziecka na rolkach. ciekawe co by było gdyby takie dziecko na rolkach, dopiero co uczące się jeździć, wjechało w psa (agresywnego ale przecież na smyczy). chyba powinien mieć prawo rozszarpać bachora, wg waszych teorii. niech się nauczy jeździć, prawda?

 

 

 

A to akurat z punktu widzenia "psiego" idiotyczne, natomiast ludzie kochają łączyć się we wspólnoty i mieć poczucie że są przynależnością jakiejś grupy, tak już mamy jako gatunek - do tego szuka się pretekstów, czy to że jesteśmy właścicielami labradorów i musimy w związku z tym spędzać spacery razem, czy to że zbieramy znaczki i w soboty spotykamy się w klubie filatelisty, czy to że organizujemy się jako kibice jakiejś drużyny i tak dalej.

 

pewnie pewnie, pani berek. zupełni idiotyczne, a ci "podbiegacze" to pewnie mają jakąś domieszkę ludzkich genów skoro tak bardzo chcą te kontakty z innymi psami nawiązywać. bo gdyby były psami to by na pewno nie chciały, pani się tak na tym świetnie zna. :)

naprawdę w tym internecie to można wygadywać dowolne idiotyzmy i aspirować przy tym do miana "autorytetu".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spike, czemu Ty wybierasz tylko pojedyncze zdania z kontekstu, a często wręcz nadinterpretowujesz czyjeś wypowiedzi?

 

Nie, nie chcę żeby do mojego psa podbiegały obce i często agresywne psy.

Nie, jesli się to zdarzy, to ich nie kopię ani nie krzyczę - da się z tymi psami zwykle "porozmawiać" postawą ciała moją i psa.

Nie, nie chcę żeby mojego psa głaskały / zaczepiały nie znane mu osoby bez mojej wiedzy.

Nie, jeśli się tacy znajdą, nie krzyczę na nich ani nie obrzucam wyzwiskami - zwykle skupiam się na reakcji psa i w miarę możliwości tłumaczę dlaczego taki eksperyment może (nie musi!) się źle skończyć.

Prowadzę mojego psa zawsze na smyczy i nie widzę powodu, żeby się tego wstydzić - wiem jaki ma charakter, wiem też, że nie jestem w stanie kontrolować go w 100%

Mój pies idący na smyczy nie jest socjopatą tylko czychającym żeby odgryźć głowę dziecku lub psu. Nie ma problemów w poruszaniu się nawet w tłumie pod sceną. Po prostu staram się minimalizować ryzyko, które mimo, że minimalne, przecież istnieje.

 

Proszę tylko o to, żeby w przestrzeni publicznej, gdzie prawo przebywać w komfortowych warunkach mamy wszyscy, pozwolono mi i mojemu psu normalnie spędzać czas.

 

Mnie nikt nie ciągnie za włosy, bo "takie śliczne" ani nie przytula "bo taki misiaczek".

Bardzo bym chciała, aby nie spotykało to też z niespodzianki mojego psa.

Jeśli człowiek jest znany i pies wie czego się spodziewać, to czemu nie? :)

I tyle.

 

Nie sądzę aby moja postawa była agresywna czy roszczeniowa.

Złota zasada współżycia w społeczeństwie mówi, że "moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się Twoja".

Share this post


Link to post
Share on other sites


a tak tylko "przypadkiem" są to na ogół te same osoby których psy mają problemy w kontaktach z innymi psami, dziećmi, dorosłymi. no ale oczywiście one w tym problemu nie widzą.


A o socjalizacje doroslych psow "przypadkiem" dbaja i najwiecej o niej "krzycza" osoby,ktore nie potrafia swojego puszczonego ze smyczy psa odwolac :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Nie sądzę aby moja postawa była agresywna czy roszczeniowa.

 

no cóż, konia z rzędem temu kto przyzna że jego postawa jest agresywna i roszczeniowa.

niedawno byłem z moim chrześniakiem na placu zabaw. podszedł jakiś chłopiec i zaczął się BEZ PYTANIA bawić jego koparką która sobie obok leżała. czy powinienem gówniarza po mordzie natrzaskać, zrobić awanturę matce itd itd?

chyba tak skoro takie masz pretensje o to: 

 

 

Mnie nikt nie ciągnie za włosy, bo "takie śliczne" ani nie przytula "bo taki misiaczek".

Bardzo bym chciała, aby nie spotykało to też z niespodzianki mojego psa.

Jeśli człowiek jest znany i pies wie czego się spodziewać, to czemu nie?  :)

I tyle.

 

a ja cały czas powtarzam to samo: w przestrzeni publicznej musimy się liczyć z kontaktami z innymi ludźmi/psami itp.

jak ci się to nie podoba to jest rada - strzel sobie posiadłość, ogrodź murem i spaceruj za tym murem jedynie ze "znanymi" tobie i twojemu psu ludźmi.

jak nie to licz się z tym że spacerując z psem co jakiś czas ktoś będzie chciał go pogłaskać, zwłaszcza skoro to "taki misiaczek", że czasami jakiś pies do niego podbiegnie.

dla mnie to są rzeczy oczywiste, naturalne i zupełnie normalne.

więcej nawet, dla mnie jest oczywiste że to ja odpowiadam za to żeby takie spotkania z moim psem odbywały się w atmosferze przyjaznej i bezpiecznej (zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci) natomiast postawę "trzymać się ode mnie z daleka" to można sobie realizować na własnym podwórku.

 

oczywiście rozumiem też że są psy bardziej nerwowe, gorzej się "zaprzyjaźniające" i rozmaite kontakty z nimi powinny być realizowane ze szczególną ostrożnością.

natomiast nie jest to absolutnie wytłumaczenie dla wielokrotnie prezentowanej tu postawy "nie życzę sobie" określającej takiego "podbiegacza" mianem skończonego chama bo twojego "nie życzę sobie" śmiał nie uszanować albo ma psa którego nie potrafi odwołać na pstryknięcie palcem.

nie życzysz sobie kontaktów z innymi - siedź w domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spike1975 co ty masz z tym "zachodem"??? :)
Po kolejnej Twojej wypowiedzi smiem twierdzic,ze raczej wiedza Twoja na temat tegoz zachodu pochodzi jedynie z gazet i telewizji :)

No mieszkam pol zycia na tym Twoim wymarzonym "zachodzie".Ostatnie 7 lat z psem,ktory nie lubi innych psow.
Zyjemy w centrum osiedla,spacerujemy po osiedlowych alejkach,mijamy dziesiatki innych psiarzy CODZIENNIE,chodzimy po knajpach,sklepach,nawet w Zoo kilka razy bylismy.Ci co nas znaja,zapinaja albo odwoluja swoje psy - Ci co nas nie znaja,robia dokladnie to samo,albo zostaja o to poproszeni.Jezeli zdarzy sie przez przypadek podbiegacz - to wlasciciel przeprasza mnie,nie ja jego i jeszcze NIGDY w trakcie takiej sytuacji nie zdarzyla nam sie jakas niemila dyskusja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

tu ktoś dał przykład dziecka na rolkach. ciekawe co by było gdyby takie dziecko na rolkach, dopiero co uczące się jeździć, wjechało w psa (agresywnego ale przecież na smyczy). chyba powinien mieć prawo rozszarpać bachora, wg waszych teorii. niech się nauczy jeździć, prawda?

 

Nieporozumieniem jest by dziecko uczące się na jeździć na rolkach poszło to robić tam gdzie chodzą piesi,jeżdżą rowery,chodzą psy,do tego dziecko bez opieki.

Tak,niech się nauczy jeździć zanim zrobi komuś krzywdę.To chyba normalne.

Tu chodziło o inny przypadek-moja córka dobrze jeździ,wzięła też psa,do którego podbiegł inny,nieodwoływalny.Pies opędzał się od towarzystwa tamtego bo nie lubi skakania na siebie i to spowodowało,że dziecko się wywróciło.

Chodziło bardziej o reakcję właściciela-normalny człek jak widzi taką sytuację to próbuje swego psa odwołać, bo ten stwarza niebezpieczeństwo,jak nie daje rady to próbuje złapać zamiast stać i się przyglądać aż się dzieciak wywali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieporozumieniem jest by dziecko uczące się na jeździć na rolkach poszło to robić tam gdzie chodzą piesi,jeżdżą rowery,chodzą psy,do tego dziecko bez opieki.
Tak,niech się nauczy jeździć zanim zrobi komuś krzywdę.To chyba normalne.
Tu chodziło o innym przypadek-moja córka dobrze jeździ,wzięła też psa,do którego podbiegł inny,nieodwoływalny.Pies opędzał się od towarzystwa tamtego bo nie lubi skakania na siebie i to spowodowało,że dziecko się wywróciło.
Chodziło bardziej o reakcję właściciela-normalny człek jak widzi taką sytuację to próbuje swego psa odwołać, bo ten stwarza niebezpieczeństwo,jak nie daje rady to próbuje złapać zamiast stać i się przyglądać aż się dzieciak wywali.


Nie Gojka,normalny czlowiek jak nie potrafi psa odwolac to nie powinien go w ogole ze smyczy spuszczac!

Share this post


Link to post
Share on other sites

więcej powiem, psy się powinno wyprowadzać na spacer w klatkach. tylko dziurki zrobić żeby nogi wystawały, klateczkę w rękę i na spacer.

a twoje wyobrażenia o tym skąd ja zachód znam to naprawdę zachowaj dla siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie Gojka,normalny czlowiek jak nie potrafi psa odwolac to nie powinien go w ogole ze smyczy spuszczac!

Oczywiście-pisałam już o tym,kiedy opisywałam sytuację.Ale ja tam nie wiem,może pies był odwoływalny-albo pani się tak zdawało i dlatego go puściła nie przewidując jak się sytuacja może rozwinąć.Szczególnie,że to pies nam znany,z sąsiedztwa,z którym czasem z córką wychodzimy.Pies łatwy nie jest,ale my z córką spuszczamy go ze smyczy w mało uczęszczanych miejscach i odwołany przychodzi.Problemy ma jedynie jego pani bo pan też potrafi psa odwołać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykład z dzieckiem na rolkach jest akurat fajny - bo wygląda na to, że Spike mówi o przypadkowym wypadku, gdy dziecko wjeżdża w kogoś, bo nie umie jeździć i okej, zdarza się. Ja i pewnie większość innych osób mówi o sytuacji, gdy takie dziecko wjeżdża w ciebie Spike parokrotnie, nieprzypadkowo, a rodzic się patrzy i nic z tym nie robi - i co, fajnie? A może nie zwrócisz uwagi, bo to przecież przestrzeń publiczna i wszystko wolno każdemu?

Jest duża przepaść między agresją a dyskomfortem. Nie mam psa agresywnego i nie będzie jatki jak jakiś pies do nas podbiegnie, ale chce żeby na spacerze czuł się komfortowo, bo to spacer i staram się mu to zapewnić. Tak samo jak ja nie zaczepiam wszystkich obcych osób na ulicy, mimo że jestem istotą społeczną, to też nie chcę by wszystkie psy zaczepiały mojego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No przeciez w przestrzeni publicznej musisz sie liczyc z tym, ze jakies dziecko w Ciebie wjedzie na rolkach czy rowerzyta Cie na chodniku potraci, w koncu maja prawo w tej przestrzeni publicznej przebwac:D a jak Ci nie pasuje to wez sie do buszu wyprowadz:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja nie twierdzę że wszystko wolno każdemu i akurat ten przykład który dała teraz gojka że dzieciak na rolkach szarpie się ze swoim psem który ucieka przed natrętem to jest okropny i naprawdę trzeba by taką właścicielkę pouczyć. ale ja odnoszę się do całokształtu zjawiska prowadzenia psów w miejscach publicznych:

 

1. nieprawdą jest że smycz rozwiązuje wszystko, że może być agresor na smyczy, pogryźć kogoś a właściciel jest usprawiedliwiony bo ma psa na smyczy.

2. nieprawdą jest że trzeba narobić afery bo jakiś pies do nas podbiegł - w miejscach publicznych trzeba się z tym liczyć i nie warczeć na każdego kto się do nas zbliża

3. powyższe dotyczą wszelkich innych interakcji z ludźmi i zwierzętami. jesteśmy w miejscu publicznym, nie możemy prezentować roszczeniowej postawy pełnej pretensji i uznawać że nasze widzimisie jest dla innych prawem a najlepiej to by było jakby wszyscy na nasz widok się wynieśli żebyśmy zostali tylko my i nasi znajomi.

 

 

 

 

No przeciez w przestrzeni publicznej musisz sie liczyc z tym, ze jakies dziecko w Ciebie wjedzie na rolkach czy rowerzyta Cie na chodniku potraci,

 

 

dokładnie tak właśnie jest. staramy się tego nie robić i uważać ale takie rzeczy się zdarzają i będą zdarzały a skoro ty tego nie rozumiesz to może faktycznie się do buszu przeprowadź. no i jak mnie taki rowerzysta potrąci czy dziecko we mnie wjedzie to nie robię afery na cały park i nie wybijam mu przy tym zębów "bo mogę" skoro taki nie tylko że się do mnie zbliżył ale nawet i potrącił.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dodam (nie potrafie na telefonie edytowac postow), ze na zachodzie/choc nie wiem czy wszedzie, wlasciciele psow z listy ras agresywnych przechodza (na wlasne zyczenie,aby zwolnic psa z kaganca) egzamin, ktory koncentruje sie jedynie na nie byciu agresywnym w stosunku do czlowieka.
Nikt nie robi problemu, ani nawet nie mysli o tym, aby psa nie lubiacego innych psow zapinac w kagan.Reaguje agresywnie na ludzi - owszem takowy powinien posiadac, ale na Boga nie kiedy pies nie lubi innego pieska.
Niestety pies w swietle tutejszego prawa to rzecz,a co za tym idzie przy pogryzieniu innego psa jako wlasciciel odpowiadam jedynie za uszkodzenie czyjegos mienia.
Oczywiscie moje/nasze ubezpieczenie odmowi wyplacenia pieniedzy w przypadku kiedy moj pies zabezpieczony byl smycza, a inny w miejscu gdzie takowa powinien miec, byl bez kontroli wlasciciela.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o naszego forumowego Jasia Fasolę - szczęśliwie u mnie zaplonkowany, więc wypowiedzi nie widzę :-), ale ciągle go ktoś na poważnie traktuje, sądząc po tej dyskusji - to czas jakiś temu była taka historia że pies Jasia został pogryziony przez takiego właśnie piesecka co to miał prawo sobie brykać bo przecież miejsce publiczne.

 

Jaś Fasola nie tylko swojemu psu poczucia bezpieczeństwa nie zapewnił, ale też i właścicieli tamtego piesecka nie przyśrubował, bo to nieładnie i nielibertariańsko (hue hue), tylko postąpił zgodnie z tym, co głosi: porozmawiał z ludkami a oni obiecali że agresywnego piesecka będą na smyczy trzymali czy tam w kagańcu..., Jaś Fasola zadowolony bo wszystko było zgodnie z jego schematami i proszę, o, jak to wszystko działa, tak kulturalnie problem załatwił i w ogóle, ino po jakimś czasie cosik ponarzekał że tamten piesecek dalej lata i kombinuje kogo by tu na zęby wziąć, bez kontroli.

 

Zadziwiające, jak pewien typ ludzi odmawia konfrontacji ze smutną rzeczywistością na rzecz własnych fantazmatów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Jeśli chodzi o naszego forumowego Jasia Fasolę - szczęśliwie u mnie zaplonkowany, więc wypowiedzi nie widzę 

 

czli berkowy standard - nie mam pojęcia o sprawie więc się wypowiem :)

oj to trzeba być naprawdę intelektualnie doświadczonym przez los.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, po tej odpowiedzi oficjalnie przestaję traktować poważnie Twoje wpisy :)

 

1. "niedawno byłem z moim chrześniakiem na placu zabaw. podszedł jakiś chłopiec i zaczął się BEZ PYTANIA bawić jego koparką która sobie obok leżała. czy powinienem gówniarza po mordzie natrzaskać, zrobić awanturę matce itd itd?"

Znowu czytasz wybiórczo - skąd u Ciebie tyle agresji? Może Ty jej po prostu oczekujesz od świata?

 

2. "a ja cały czas powtarzam to samo: w przestrzeni publicznej musimy się liczyć z kontaktami z innymi ludźmi/psami itp."

Wydawało mi się, że dość jasno napisałam, że nie w tym problem i że mi to nie przeszkadza, musi się jednak odbywać pod kontrolą. Moją. Bo to ja za psa odpowiadam.

 

3. "więcej nawet, dla mnie jest oczywiste że to ja odpowiadam za to żeby takie spotkania z moim psem odbywały się w atmosferze przyjaznej i bezpiecznej (zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci) natomiast postawę "trzymać się ode mnie z daleka" to można sobie realizować na własnym podwórku."

Znowu, skąd Ci się urodziła postawa "trzymać się ode mnie z daleka"? Ja po prostu grzecznie proszę o pytanie mnie zanim się zaczepi mojego / jakiegokolwiek psa. To jest podstawowa grzeczność, której moja matka nauczyłla mnie jeszcze w przedsszkolu. Jeśli 5 letnie dziecko nie miało z przyswojeniem sobie takiej wiedzy, to chyba i dorosły potrafi?

 

4. "natomiast nie jest to absolutnie wytłumaczenie dla wielokrotnie prezentowanej tu postawy "nie życzę sobie" określającej takiego "podbiegacza" mianem skończonego chama bo twojego "nie życzę sobie" śmiał nie uszanować albo ma psa którego nie potrafi odwołać na pstryknięcie palcem."

Znowu, skąd ta agresja i gdzie Ty ją w moim poście wyczytałeś? Swoją drogą ciekawi mnie puszczanie luzem psa, którego nie da się odwołać... Gdzie tu ta odpowiedzialność za swje zwierzę, o której tyle piszesz? 

 

To już chcyba jednak moja ostatnia odpowiedź na Twoje posty, bo chyba ich po prostu nie czytasz :)

Gratuluję bezproblemowego psa i życzę przyjemnych bezwypadkowych spacerów :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spike, proszę, wytłumacz mi, co według twojej teorii powinien robić właściciel psa, który za innymi psami nie przepada.

 

Z twoich wypowiedzi wynika, że podbiegaczom, ale niegresywnym, wolno wszystko i każdy człowiek - czy to z psem, czy bez - powinien go tolerować i znosić każdą zaczepkę czy wskakiwanie na nogi z uśmiechem na ustach, bo to jest miejsce publiczne i wszystkie wybryki trzeba tolerować.

Z drugiej strony, smycz nie jest według Ciebie wystarczającą kontrolą, smycz + kaganiec pewnie też nie, bo przecież może się wyrwać i uderzyć dziecko z główki w kagańcu i tak dalej.

 

Czyli co, powinniśmy nasze psy pousypiać? Czy zamknąć w domu i nauczyć lać do kuwety? W imię czego? Wygody kilku leni, którym nie chcę się smyczy w ręku trzymać albo nauczyć psa wracania na komendę? Czemu ja mam się dostosowywać całkowicie dla kogoś, zamiast osiągnąć kompromis - ja mam psa na smyczy, bo nie lubi innych, a Ty swojego zapnij, jak mnie mijasz, albo odwołaj - wilk syty, owca cała, powszechne szczęście i dobrobyt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...