Jump to content
Dogomania
sensej.pln

Pies w miejscu publicznym

Recommended Posts

Spike, a mi się wydaje że z tymi problemowymi psami jakoś trzeba ćwiczyć więc w końcu trzeba udać się w tą przestrzeń publiczną, nie rzucać się na głęboką wodę, ale powoli, bo jak inaczej tego psa nauczyć, ćwiczenia na placu nigdy nie odwzorują realiów choćby nie wiem co. Jednak kaganiec w takim przypadku jest niezbędny. Moim zdaniem obie strony powinny uważać, nie tylko właściciel psa, ale też ta druga osoba, np. matka tego podbiegającego dziecka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Spike, a mi się wydaje że z tymi problemowymi psami jakoś trzeba ćwiczyć więc w końcu trzeba udać się w tą przestrzeń publiczną

 

słuszność masz i ja wam naprawdę nie odmawiam pewnej racji gdy mówicie że właściciele tych "podbiegaczy" często nie są w porządku. ja tylko chcę zaznaczyć że to wcale nie jest tak, że to "chamy, swołoczk, kanalia i woda na młyn odwetowców z bonn". bo na was pewne obowiazki tez spoczywają i nie można ciągle mieć pretensji dla których paliwem jest "problemowy pies".

szczególnie jeżeli takie spotkanie ma ma miejsce w miejscach służących rekreacji. w takich miejscach to już na stówę musicie się liczyć z wolno biegającymi psami z których kilka będzie się chciało z waszym witać. co innego na chodniku gdzie każdy idzie w swoją stronę i ta kontrola nad psem powinna być co najmniej taka żeby nie utrudniać innym (w tym wam) przemieszczania się sprawnego a co innego gdy te same oczekiwania formuujecie w na jakiejś łące czy w parku gdzie wolno biegające psy są normą a tu nagle się pojawia "pies problemowy" z równie problemowym właścicielem i oczekuje że wszystkie psy zostaną odwołane co by się do niego nie zbliżyły.

zwłaszcza, i tu mam dodatkowy kamyczek do ogródka "ludzi z pretensjami o podbieganie", że ich psy często robią wszystko żeby do tych innych się zbliżyć. często jest to wręcz ekstremalne ciągnięcie, machanie ogonkami i piszczenie. a właściciel robi awanturę że "proszę zabrać psa" bo on "sobie nie życzy". groteska jakaś. zawsze mam ochotę takim powiedzieć żeby się wzięli za wychowanie swojego psa najpierw a dopiero potem mieli pretensje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spike1975, zgadzam się, ja wcale tak nie oceniam tych ludzi, sama z niektórymi problemami mojego psa sobie nie radzę, a żeby poradzić sobie z innymi przeszukałam mnóstwo literatury i przeprowadziłam wiele konwersacji, a nie każdy ma na to czas, umiejętności, chęci, choć jeśli posiada psa takowe powinny być, chociażby na tyle by udać się na lepsze szkolenie, które często wcale aż tyle nie kosztują. Jednak ja mam świadomość braków w szkoleniu mojego psa, które muszę uzupełnić, dlatego prowadzę go na smyczy, by nie wstydzić się nie za psa, tylko za siebie, że nie nauczyłam. Nie rozumiem beztroski wielu ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

słuszność masz i ja wam naprawdę nie odmawiam pewnej racji gdy mówicie że właściciele tych "podbiegaczy" często nie są w porządku. ja tylko chcę zaznaczyć że to wcale nie jest tak, że to "chamy, swołoczk, kanalia i woda na młyn odwetowców z bonn". bo na was pewne obowiazki tez spoczywają i nie można ciągle mieć pretensji dla których paliwem jest "problemowy pies".
szczególnie jeżeli takie spotkanie ma ma miejsce w miejscach służących rekreacji. w takich miejscach to już na stówę musicie się liczyć z wolno biegającymi psami z których kilka będzie się chciało z waszym witać. co innego na chodniku gdzie każdy idzie w swoją stronę i ta kontrola nad psem powinna być co najmniej taka żeby nie utrudniać innym (w tym wam) przemieszczania się sprawnego a co innego gdy te same oczekiwania formuujecie w na jakiejś łące czy w parku gdzie wolno biegające psy są normą a tu nagle się pojawia "pies problemowy" z równie problemowym właścicielem i oczekuje że wszystkie psy zostaną odwołane co by się do niego nie zbliżyły.
zwłaszcza, i tu mam dodatkowy kamyczek do ogródka "ludzi z pretensjami o podbieganie", że ich psy często robią wszystko żeby do tych innych się zbliżyć. często jest to wręcz ekstremalne ciągnięcie, machanie ogonkami i piszczenie. a właściciel robi awanturę że "proszę zabrać psa" bo on "sobie nie życzy". groteska jakaś. zawsze mam ochotę takim powiedzieć żeby się wzięli za wychowanie swojego psa najpierw a dopiero potem mieli pretensje.

 



No widzisz,to sie kompletnie nie rozumiemy :)
Gdyby moj pies byl agresywny w stosunku do ludzi to chodzilby w kagancu i koniec kropka,ale nie jest.
Nie lubi innych psow i akurat tu gdzie mieszkamy nie ma takiego prawa,ktore mu to nakazuje,ewentualnie z tegoz powodu kagan nosic.

Nie lubi innych psow!Psow - nie ludzi!!!I wcale ich lubiec nie musi :)
Spacerujemy w miejscach w ktorych kazdy pies smycz MUSI miec, dopoki nie trafi sie ktos,kto takowe prawo ma w dupie.
Toleruje,minie je na waskim chodniku,posiedzi w jednym ogrodku,czy restauracji - ale NIE CHCE,aby ktos zaprzyjaznial swojego psa z moim.Jezeli ide do parku dla psiarzy,to licze sie z tym,ze obsiada nas inne psy - dlatego w takie miejsca sie nie pcham.Chodzimy tam gdzie prawo nakazuje prowadzenia psow na smyczy.Jezeli masz psa,nad ktorego przywolaniem nie panujesz to zakladaj mu smycz bo tak jak pisalam wczesniej kiedys moze wydarzyc sie nieszczescie i dwa psy beda pokrzywdzone.Bedziesz miec satysfakcje,ze agresywny pies zostal uspiony (choc i na zachodzie po pogryzieniu innego psa,psow sie nie usypia), to jaka to satysfakcja kiedy i Twoj przyjaciel bedzie martwy.
Co innego kiedy inny pies akurat uciekl,wyrwal sie.W takiej sytuacji wlasciciel agresywnego psa ma obowiazek nad swoim tak zapanowac,aby nie doszlo do stresu,ale poziom bezczelnosci i ignorancji niektorych psiarzy,ktorych prosi sie po raz kolejny o odwolanie swojego psa w miejscu w ktorym obydwa smycz MUSZA miec, zmusza mnie czasami do poluzowania suce linki ...


Wiesz co nam kiedys Straz Miejska poradzila w tym cywilizowanym kraju na podbiegaczy??
Bacik!Taki jak dzokeje przy koniach maja - i takim batem podbiegaczy nam poradzili bic!

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja tam podejrzewam że skoro twój pies bez problemu mija inne na wąskim chodniku to nawet natarczywemu podbiegaczowi co najwyżej by trochę futro przetrzepał. już niech ja to skończe bo chyba wspólnego stanowiska nie opracujemy.

jedyne co na koniec wam mogę powiedzieć to tyle że mój pies mało do którego nieznajomego podbiega. ostatnio kilka miesięcy temu się trafił taki śliczny amstaf z którym się potem super bawili. a zresztą nawet jak podbiegnie to najpierw ostrożnie obchodzi i kombinuje jak będzie przywitany. niektórzy ludzie oczywiście pretensje mają ale mają nawet wtedy gdy sobie spokojnie idzie i interesuje się swoimi sprawami więc "jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spike1975, myślę że żaden wychowany pies nie podbiegnie z impetem do obcego, dlatego Twój nie podbiega. Myślę, że ostatecznie nasze stanowisko jest takie samo, czyli wychowane psy mogą chodzić bez smyczy, ale na prośbę zostawać odwołane, poza tym psy w trakcie szkolenia, podbiegające bez zastanowienia powinny chodzić z asekuracją smyczy. Często jest jednak tak, że z jakiegoś powodu wychowane psy chodzą na smyczy a te niewychowane biegają samopas i tego zupełnie nie zmienimy niestety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

ale w wypadku takim jak powyżej opisany przez hessę to uważam że tamta kobieta miała rację. nie możecie oczekiwać że miejsca publiczne będą miejscami w których będziemy chodzić po wyznaczonych liniach jak w futurystycznych filmach i nie oddalać się od nich bo wy w te miejsca wprowadzacie "problemowe" psy.

O, ciekawe, a w czym miała rację?

Bo tak swoją drogą, to nie, nie mam problemowego psa. Mam psa starego, który chce świętego spokoju i to sygnalizuje. Niestety inni mają to gdzieś, zarówno psy jak i ludzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Niektórzy mają psa a nie lubią innych psów. Pewnie ten pies to wyczuwa i ma takie samo nastawienie. Przede wszystkim jak ktoś ma psa od małego ale unika innych psów to potem niech nie woła żeby zabierać psy bo on ma groźnego tylko niech trzyma krótko psa i przemyka bokiem. Albo niech w nocy wychodzi na spacery. U mnie na osiedlu jedna pani ma młodą Cane Corso. Od małego chodziła do psiego przedszkola. Chodzi wieczorami na psie spacery. Mówi że skoro mieszka na osiedlu gdzie są inne psy to obowiązkiem jest nauczyć ją obcowania z innymi psami. Z kolei inni ludzie mają suczkę owczarka niemieckiego. Mówiłem im że jeśli ona nie przekona się do innych psów to będę mieli kłopoty. No ale wolą samotne spacery a jej drugie imię to niewolno. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dodajac (nie potrafie edytowac postu na telefonie) wlasnie szykuje sie z psami na wycieczke nad wode.Zapewne bedzie tam sporo innych psow wiec moim obowiazkiem jest znalezienie takiego miejsca, aby nie utrudniac pobytu innym, ale spacerujac wieczorem po osiedlu gdzie kazdy pies ma prawny nakaz byc prowadzony na smyczy - chodzimy dokladnie tymi samymi alejkami co wszyscy psiarze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

No wiesz, ale nie ma takiego prawa ktore nakazuje psom z problemami przemykac bokiem.

 

ale jest prawo które nakazuje mieć psy pod kontrolą a nie mów mi że jak twój pies pogryzie innego to on jest "pod kontrolą".

 

wróćmy do mojego przykładu z amstaffem sprzed paru dni. amstaf był na smyczy, szarpał się, był agresywny, szczekał próbując się wyrwać do mojego psa. mój wprawdzie wtedy był na smyczy ale dla potrzeby dyskusji nawet uznajmy że nie (bo naprawdę ta smycz do niczego potrzebna nie była). pytanie: czy te psy były pod kontrolą? mój idący bez smyczy i czy tamten drugi na smyczy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

ej noo, to jest taka dosc nietypowa sytuacja, ale musze przyznac, ze dwa razy taka sytuacje.

moje psy sa bardzo bezsmyczowe i w ziazku z tym bardzo dobrze wychowane. omijaja ludzi, jak z przeciwka ida inne psy, a moje sa na drodze to sie zatrzymuja itd

 

i kilka lat temu jakas baba z mega duzym psem cos jak bernardyn trzymala sie drzewa i darla na mnie morde "smyczy nie masz?" bo jej bydle chcialo zezrec mnie i moje psy, ktore akurat przebiegaly laka daleko (z 200 nawet metrow) od tego psa nie zwracajac na niego uwagi.

ostatnio rowniez spotkalismy na spacerze babe z malym  dzieckiem i czyms w stylu podhalana, ktory byl mega zadny krwi i baba zeszla z nim na bok i do nas wrzeszczy, ze mamy odwolac swoje psy i zapiac je na smycze. psy znow gdzies wkrzunach spory kawalek od nas i tego kundla. to powiedzielismy jej, ze nie zrobimy tego.

 

i nikt mi nie wmowi, ze powinnam w takiej sytuacji przywolac i zapiac psy, moze jeszcze mam podac nieogarnietemu psu musztarde i serwetki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale moj sie nie szarpie agresywnie.Nawet jak Twoj podbiegnie to najpierw ostrzegawczo warknie.Ja mam pelna kontrole slowna i silowa nad moim psem,ale jezeli natret mimo ostrzezenia dalej bedzie usilnie probowal zagladnac pod ogon to, albo luzuje smycz i suka przegania go sama (co moze zakonczyc sie awantura miedzy psami), albo ja to robie (ale to juz tak jak mi poradzili - albo kijem, albo niestety butem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

ej noo, to jest taka dosc nietypowa sytuacja, ale musze przyznac, ze dwa razy taka sytuacje.
moje psy sa bardzo bezsmyczowe i w ziazku z tym bardzo dobrze wychowane. omijaja ludzi, jak z przeciwka ida inne psy, a moje sa na drodze to sie zatrzymuja itd

i kilka lat temu jakas baba z mega duzym psem cos jak bernardyn trzymala sie drzewa i darla na mnie morde "smyczy nie masz?" bo jej bydle chcialo zezrec mnie i moje psy, ktore akurat przebiegaly laka daleko (z 200 nawet metrow) od tego psa nie zwracajac na niego uwagi.
ostatnio rowniez spotkalismy na spacerze babe z malym dzieckiem i czyms w stylu podhalana, ktory byl mega zadny krwi i baba zeszla z nim na bok i do nas wrzeszczy, ze mamy odwolac swoje psy i zapiac je na smycze. psy znow gdzies wkrzunach spory kawalek od nas i tego kundla. to powiedzielismy jej, ze nie zrobimy tego.

i nikt mi nie wmowi, ze powinnam w takiej sytuacji przywolac i zapiac psy, moze jeszcze mam podac nieogarnietemu psu musztarde i serwetki...


Nie a_niusia,to nie o tym dyskusja.
Ja tez mam psa,ktory biega bez smyczy.
Niech sobie biegaja,ale rozchodzi sie o podbieganie do innych zasmyczowanych psow i nachalne witanie.
W takim przypadku kiedy zostaniesz poproszona o odwolanie,to kazdy normalny wlasciciel powinien to zrobic - bo nikt oprocz wlasciciela zasmyczowanego psa nie wie jaki jest powod,ze on np. kontaktu z innym psem miec nie moze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

moje psy nie robia tego.

gdy ktos bodbija i nachalnie je wacha, to one informuja go dosadnie, ze damie sie pod kiece nie zaglada:)


Otoz to, ale jest niestety wiele mniej dobrze wychowanych choc sympatycznych psow, ktore przy aprobacie wlasciciela czesto i gesto to robia, a np.moja suka dosyc dobitnie potrafi niechec do takich powitan pokazac i ja jednak wole najpierw wlasciciela podbiegacza poprosic,aby byl laskawy swojego zabrac/odwolac.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

psy znow gdzies wkrzunach spory kawalek od nas i tego kundla. to powiedzielismy jej, ze nie zrobimy tego.

 

no i dlatego ja się tak ciągle upieram że mit trzymania na smyczy jest po prostu bez sensu. bo tak jak pisałem kiedyś mojego psa ugryzła suka która była na smyczy ale się wyrwała. ta ostatnia historia z tym amstafem była identyczna. pies niby był na smyczy ale był potężny, mega agresywny w stosunku do mojego i bez kagańca. był w takiej furii że nikt nie był w stanie zagwarantować że się nie wyrwie, nie wyciągnie głowy z obroży, nie pęknie obroża, smycz czy karabińczyk przy smyczy. a wtedy to "ręka noga mózg na ścianie" więc wolałem obejść ich inną drogą niż ryzykować że mi psa pogryzie. i zawróciłem właśnie dlatego ze mimo tego że "na smyczy" to pies wcale nie był "pod kontrolą".

 

a kiedyś sobie szedłem takim szerokim chodnikiem koło sklepów a po przeciwnym brzegu tego chodnika szła babka z beaglem. beagle był na smyczy i w kagańcu co mnie trochę rozśmieszyło na początku ale jak ich mijaliśmy w odległości co najmniej z 5 m to rzucił się na nas ze wściekłym ujadaniem. wtedy już się przestałem dziwić. mój pies nawet nie zrobił kroku w jego kierunku a baba do mnie że dlaczego on nie jest na smyczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kiedy pies jest dobrze wychowany,odwolywalny i na spacerze zajmuje sie "swoimi sprawami", a nie biega od psa do psa, od czlowieka do czlowieka z wszystkimi sie witajac - niech biega sobie bez smyczy caly czas.
Rozchodzi sie caly czas o podbiegaczy,ktorzy robia to przy aprobacie wlascicieli,a wrecz czasami bez ich wiedzy bo takowych na choryzoncie nawet nie widac.
I nie piszemy, a przynajmniej ja o psich parkach,lakach,miejscach nad woda gdzie logiczne jest, ze psy sie bawia,a co za tym idzie szukaja kompana do tej zabawy, ale o miejscach typu osiedle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie uwagi dotyczące mojego szetlanda luzem były wygłaszane właśnie przez właścicieli psów agresywnych na smyczy i częstokroć w kagańcu. Nie są to osoby spotkane przypadkowo, ale te które mijam wielokrotnie. Mój pies nie podchodzi do tych psów, omija je szerokim łukiem bo jeszcze mu życie miłe. Zastanawiam się skąd tym ludziom się to bierze ;/ Szczerze powiedziawszy wolę jak te wszystkie agresorki są na smyczach i mają kagańce. Biorąc pod uwagę totalną niechęć właścicieli do wychowywania swoich pupilków, pieski nie wyjdą już na prostą i lepiej jak są zakagańcowane. Sama smycz nie wystarcza już. Właściciel młodej onki szarżującej na mojego psa na wąskim chodniku przy ulicy z trudem ją trzymał, pies stał na tylnych łapach a ja tylko patrzyłam czy karabińczyk wytrzyma :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Badmasi, to bardzo smutne że te osoby nie próbują tego zmienić. Najgorsze jest to że oni często myslą że to wina psa, pies jest głupi.

Jowita, to trochę inaczej. Ci ludzie myślą sobie, że psu tak wolno, że może się tak zachowywać bo jest po przejściach, jakiejś tam rasy, ze schroniska, powinien być ostry bo obroni etc...To ludzie, którzy nie nauczą, nie skarcą psa za niewłaściwe zachowanie. Często reakcją na wyskoki pupilka jest niuńkanie, całowanie i głaskanie. Według nich ten pies nie jest głupi tylko właśnie mądry lub uzewnętrza swoje uczucia. Często jak już się oddalam to słyszę przemowy "pimpusiu jak mogłeś, czemu tak się zachowujesz?". Wielu ludzi ma znikomą lub błędną wiedzę o psach, sami nie chcą się uczyć, czegoś dowiedzieć... Jak tu mają wychować psa jak nawet nie mają zielonego pojęcia o potrzebach i zachowaniach psów, nawet nie potrafią odczytać znaków jakie wysyła. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę, że z tymi ludźmi problem polega na tym, że zakładają, że zachowań psa nie da się zmienić, bo pies ma taki charakter. Jest agresywny, bo taki się urodził. Łatwo go sprowokować, bo to choleryk. No i pies często ma uraz do czarnych psów albo brązowych czy zielonych, bo kiedyś taki warknął na niego i on to sobie wziął do serca. I zamiast pracować z psem, zabezpieczają go, żeby nie stanowił zagrożenia dla innych. To czy te zabezpieczenia są cokolwiek warte to zupełnie inna sprawa, bo 50kg toczącego pianę psa może zatrzymać betonowa ściana a nie smycz i kaganiec (kiedyś u weta minęłam się z mastifem, który miał pozszywany pysk po tym jak rzucił się na ruszające z parkingu auto, był na smyczy, ale bez kagańca i pani nie zdołała go utrzymać - całe szczęście nie lubił auta a nie dzieci). A, że drą się z daleka na tych, co mają ułożone psy, żeby na smycz zapiąć albo nie podchodzić. Cóż - trochę im się nie dziwię (w ironicznym znaczeniu tego słowa), bo im bliżej inny pies podejdzie, tym ciężej im utrzymać własnego. To trochę przypomina wyładowywanie się na innych za to, że mają takiego psa no i pewnie założenie, że skoro oni mają takiego "psychopatę" (używam słowa adekwatnego do ich poglądu, nie mojego), to inne psy są takie same.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Akirka, ja nie mam psa psychopaty, nie toczy piany ani nie rzuca się na ludzi czy inne psy. Nie podchodzi pierwszy do nikogo - człowieka ani psa. Każde dziecko czy dorosły może nawiązać ze mną rozmowę i pogłaskać zwierzę, jeśli wyrażę zgodę - w przypadku dziecka, jeśli najpierw zapyta swoich rodziców o pozwolenie.
Tam, gdzie obowiązuje smycz - mój pies jest na smyczy. Puszczony luzem w miejscach dozwolonych nie zaczepia nikogo. Z tym wszystkim nie zgadzam się, aby ktokolwiek decydował za mnie o kontaktach mojego psa z innymi zwierzętami czy ludźmi; wystarczy nie narzucać mi niechcianego towarzystwa. Moja sprawa, z jakich powodów akurat w tej chwili niechcianego. Nie drę się - uprzejmie proszę o wzięcie na smycz lub odwołanie psa lecącego do nas bez pytania o zgodę na wspólne kontakty. Czy naprawdę tak trudno to uszanować?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...