Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Mazowszanka']Właśnie, coś dużo psów boi się tej smyczy.[/QUOTE]

Jak dzis posiedziałam przy Tosi dłużej, to stwierdzam,ze ona się boi dotyku. To znaczy łasi się, ale jak ją głaszczę, niespokojnie się rozgląda, rozpłaszcza na ziemi, popiskuje. To moje pierwsze wrażenie tam na polu, jak jej plecków dotknęłam, to pisnęła - pomyślałam, że ranna. ale ona tak się raczej boi. I chce, i cofa się.
Mam pytanie o Milusię, to może?.....

Posted

Pewnie była bita i boi się malutka.
Kredka jest u nas ponad 3 miesiące ,a ciągle się boi dotyku, chociaż nie mam wrażenia ,że była bita. Też przywiera do podłoża jak sięgamy do niej ręką. Biedne te psinki, tyle złego zaznały.

Posted

[quote name='malagos']Mam pytanie o Milusię, to może?.....[/QUOTE]
Jakieś fajne ? ;)

A nasza ukochana pani jeszcze się nie odezwała ?
Może teraz znalazła sobie inną "ofiare" bo coś za długo się nie odzywa ;)

Posted

[quote name='Ziutka']Lece na PW, żeby Biggosoowi nie zaśmiecać wątku, bo mnie pogoni ;)[/QUOTE]

Jaaaaasne! Weż "kopiuj - wklej" i do nas też wyslij ;)
Co? - ciekawam co u Alessandro :)

Posted

[quote name='Nutusia']Tosinka, to ja jeden kciuk trzymam za to "zapytanie o Milusię", a drugi za Ciebie, co byś szybko w ludzkiego psa się przeobraziła :)[/QUOTE]

Ja też trzymam :)

Posted

Ziutka, zapodawaj i u nas na wątku trochę wieści o Olusiu, będzie nam fajnie poczytać :)

Mila jest podobna do suni, o jaką pytała pani z Warszawy, ale tamta nie jest jeszcze gotowa do adopcji. I dziewczyny z Mikropsiaków wysłały pani zdjęcia Mili. Czekam na telefon (ja zawsze na coś czekam........ i przeżywam ).
Dziś przyszła do mnie do pracy kobieta ze wsi (takiej, co to "daleko od szosy") poskarżyć się na sąsiadkę, która nie dba o zwierzęta. Trzyma konie, krowy, cielęta w jakichś obórkach, szopkach, a byka nawet pod gołym niebem. Krowy spętane od wiosny sznurkami od snopowiązałki. Zaraz zadzwoniłam do powiatowego z prośbą o interwencję. Mam obiecaną kontrolę.

Posted

[quote name='malagos']Dziś przyszła do mnie do pracy kobieta ze wsi (takiej, co to "daleko od szosy") poskarżyć się na sąsiadkę, która nie dba o zwierzęta. Trzyma konie, krowy, cielęta w jakichś obórkach, szopkach, a byka nawet pod gołym niebem. Krowy spętane od wiosny sznurkami od snopowiązałki. Zaraz zadzwoniłam do powiatowego z prośbą o interwencję. Mam obiecaną kontrolę.[/QUOTE]

Dobrze, że Ciebie tam mają.

Posted

i do tego wstydzą się, że tak donoszą, bo to tylko zwierzęta. Ale te kobitkę znam, Tomek zna, psiara wielka, dobra dusza i tak przyszła się wyżalić. Aż sie u mnie w biurze popłakała.....
Wszelkie zgłoszenia każdy może wnieść do lekarza weterynarii, do wójta i na policję. Albo najlepiej do powiatowego inspektoratu weterynarii, który właśnie musi zareagować.

Posted

W Polsce w ogóle nie ma tradycji donoszenia władzom, bo był zaborca, był okupant, był czerwony.
W Austrii czy w Niemczech gdy ktoś komuś trzaśnie w zaparkowany samochód i chce uciec to zawsze zauważony jest przez sąsiada czy przechodnia, który zapisze numer czy zawiadomi policję.
Mówcie co chcecie, ale mnie to się podoba.

Posted

Maluszek i jego mama w kojcu odrobaczone, a mama zaszczepiona na wściekliznę. Malec za jkaieś 10 dni moze iść do domu. Ciekawe, czy jest na niego chętny (moze ktoś z karmiących te pieski) czy mam pomóc szukać domu?.......

Posted

Uprzejmie donoszę, że poszłam dać Tosi obiad, i wyszła do miski, i ją głaskałam, głaskałam, aż delikatnie wzięłam na ręce. Znieruchomiała. Zaniosłam ją tuląc do lecznicy prosto na stół. Dostała tabletkę od robaków, preparat na pchły na grzbiet (choć jak oglądaliśmy to skóra czysta, bez widocznych odchodów pasożytów) oraz szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Oczy ładne, uszy czyste, pazurki nie wymagają przycięcia. Zęby zdrowe, białe, wiek ok. 1,5 - 2 lata. Ale jak się Tosia bała....... Aż się trzęsła. Ale nie warknęła, nie pisnęła, nie próbowała uciec. Przywarła do stołu i psa nie było...... A na stole - balasek wyrósł, ze strachu, a za chwilę siusiu......
Ale już po bólu i strachu, zaniesiona do kojca zabrała się za zjadanie obiadu.
A ze już byłam w transie, złapałam Zulkę (niestety w budce w mojej sypialni, bo inaczej się nie da złapać), zatargałam do lecznicy, bo trzeba jej co 2-3 miesiace opróżnić zatoki okołoodbytowe i przyciąć paznokcie. A na koniec wzięłąm Nutkę ratlerkę na ręce (już czuła co się święci i w drodze dom - lecznica, czyli jakieś 50 metrów już nie piszczała, ale wyła z otwartym pyszczkiem. a tylko trzeba jej było przyciąć pazurki w przednich łapakach. Taka cykorzyca, że hej!
Ale już mamy i my, i suczki spokój na kolejne 3 miesiace :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...