masza44 Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Po pierwsze chylę czoła przed Bianką i Ulv. Cudownie sobie poradziły i oskarżanie ich o zaniedbania jest straszne- to doprowadza do tego, że ludzie rezygnują z bycia DT. Ja też daję DT szczeniakom ale nigdy nie miałam tak chorych, wiem, że nawet w małej części nie poradziłabym sobie tak dobrze, gdyby spadła na mnie niespodziewana ciężka choroba szczeniaka a co dopiero 7. Bo i życie nas ogranicza- musiałabym chyba brać urlop bezpłatny na nie wiadomo ile i nie wiadomo czy bym dostała...Osoba oddająca psa na DT powinna uszanować umowę, np w tym przypadku termin trwania DT, czasem to są rzeczy niezależne od nas jak wyjazd itp. Nie można obarczać i zrzucać całej odpowiedzialności na DT gdy coś idzie nie tak, bo po prostu następnym razem nikt już się na to nie zgodzi. Niestety do wiosny nie mogę wziąć tymczasa, więc jedynie finansowo postaram się jakoś pomóc. Poproszę na pw o numer konta. Quote
Safii Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Trzy sunie "mamusie" - rodzeństwo - sięgały "do kolan". Ich tata był wielkości - troszkę "za kolano" - trochę niższy od owczarka niem. Nikt nie napisał, ale zdaje się, że dwa mają błękitne oczka. Ich tata jest psem z błękitnymi oczami. W pierwszym miocie z którego pochodziła Polunia też są dwa szczeniaki z niebieskimi oczkami - są u nescci. One są takie piękne !!! Bardzo wszystkim dziękuję, nie w imieniu swoim, ale tych maluchów, bo one "niczyje" - są "nas wszystkich" !!! Quote
agnieszkal2 Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Tak,rzeczywiście dwa maluszki mają po jednym błękitnym oczku:)spróbuję zrobić zdjęcia,żeby było to widać. Quote
Safii Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 :( :( :( :( :( :( :( ALF - syn Wiki odoptowany w Tychach - NIE ŻYJE!!! Zmarł po ciężkiej walce o życie. Weterynarz zdiagnozował nosówkę - ze schroniska !!!!!!!!!!! To 7 ofiara tych rzeźników !!! Czy cała ta 'psia rodzina umrze' przez tych *******onych drani (przepraszam, ale nie ma na nich innych słów)?!!! Quote
fiorsteinbock Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 [quote name='Safii']:( :( :( :( :( :( :( ALF - syn Wiki odoptowany w Tychach - NIE ŻYJE!!! Zmarł po ciężkiej walce o życie. Weterynarz zdiagnozował nosówkę - ze schroniska !!!!!!!!!!! To 7 ofiara tych rzeźników !!! Czy cała ta 'psia rodzina umrze' przez tych *******onych drani (przepraszam, ale nie ma na nich innych słów)?!!! Nie..musimy być dobrej mysli! Psiaki dostały surowice, beda zdrowe, zobaczysz! Bylebysmy domki znalazly... Quote
lilk_a Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 [quote name='Safii']:( :( :( :( :( :( :( ALF - syn Wiki odoptowany w Tychach - NIE ŻYJE!!! Zmarł po ciężkiej walce o życie. Weterynarz zdiagnozował nosówkę - ze schroniska !!!!!!!!!!! To 7 ofiara tych rzeźników !!! Czy cała ta 'psia rodzina umrze' przez tych *******onych drani (przepraszam, ale nie ma na nich innych słów)?!!! może włożę kij w mrowisko ale wydaje mi się że okres wylęgania się nosówki to góra 14 dni ... kiedy zostały odebrane ze schroniska ? Quote
lilk_a Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 olalolaa napisał(a):duzo wcześniej zostały zabrane.. dużo psów jest nosicielami nosówki , a my nawet o tym nie wiemy , bo nasz pies jest zaszczepiony i odporny i nie zachoruje , dlatego też nie powinno się pozwalać na kontakt szczeniaków nieszczepionych p/nosówce z innymi psami czy nawet miejscem zamieszkałym przez inne psy pomocnym sposobem odkażenia mieszkania jest włączenie lampy kwarcowej w każdym pomieszczeniu na kilkanaście minut bądz rozgrzanie pomieszczenia do ponad 40 stopni Quote
olalolaa Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Dzwoniła do mnie Bianka, nie może się zalogować. Prosiła o napisanie,że nosówka niestety przebiega w trzech etapach - najpierw atakuje układ pokarmowy, później oddechowy, a na końcu ujawnia się jako postać neurologiczna która już zazwyczaj nie ma odwrotu. Trwa to długo, psiaki były przez jakiś czas na końskich dawkach leków i nie chorowały, jakoś przetrwały, ale wirus i tak w nich siedzi, i sie ujawni.. Wetka u której była Bianka wtedy z tym duszącym się malcem od razu stwierdziła nosówkę, i nie dawała im szans. Już wtedy powinno się zapalic światełko, że moze być źle. Quote
fiorsteinbock Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Co zatem mamy zrobić z nimi? z pozostałymi? Uśpić? Quote
_ogonek_ Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 nosówka, cholerstwo straszne... ale z drugiej strony maluchy są w lecznicy, chyba da się je uratować?... Quote
fiorsteinbock Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 _ogonek_ napisał(a):nosówka, cholerstwo straszne... ale z drugiej strony maluchy są w lecznicy, chyba da się je uratować?... Dostały surowice, chyba nic wiecej nie można zrobic jak tylko czekac. Poza tym nikt jeszcze nie stwierdził, że są chore - a jak na dniach zaczna wystepowac objawy choroby to i tak nic nie zrobimy. Quote
Drzagodha Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Przebrnęłam przez wątek. Na przełomie stycznia i lutego mieliśmy w schronie nosówkę - objawy identyczne. Psy, które dostawały drgawek i ślinotoku mimo całej masy leków były już nie do uratowania. Według wetki, w takim stanie pies traci świadomość i nie czuje bólu. W związku z tym nawet, gdyby Bianka z suczką udała się do weta, raczej nic by mu to nie pomogło. Kolejna sprawa - w wypadku choroby zakaźnej schronisko powinno ogłosić kwarantannę i nie przyjmować ŻADNYCH zwierząt, ani żadnych nie wydawać. Chodzi o nierozprzestrzenianie się choroby. U nas w schronie przy nosówce prawie wszystkie psy miały wykonane testy z krwi. Chore osobniki powinny być izolowane, a jeśli nie ma takiej możliwości i nie ma również szans na próbę leczenia tych psów, to uważam, że chore osobniki powinny zostać uśpione, aby nie zarazić zdrowych. Ale powtarzam, jeśli nie ma szans na izolację i leczenie. Kolejna rzecz - Safii, szczeniak, który u Ciebie padł, jak brutalnie by to nie zabrzmiało, powinien trafić do utylizacji. Zakopując go dajesz szanse chorobie na rozprzestrzenianie się. Zagraża to innym zwierzakom. Kolejna kwestia - mieszkanie powinno zostać odkażone, a w miarę możliwości wszelkie kocyki, posłanka itp. z którymi szczeniak miał kontakt również powinny trafić do utylizacji. Przez najbliższe pół roku nie powinnaś brać również niezaszczepionych szczeniąt na DT, ponieważ wirus jest w stanie tak długo przetrwać np. w dywanach. Uważam również, że umieszczanie po jednym szczeniaku w różnych domach nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ na 99% mają one w sobie wirusa i tym sposobem będzie się on tylko rozprzestrzeniał po nowych obszarach. Najlepiej, gdyby znalazła się dla nich jakaś izolatka i za jakiś czas trzeba by było zrobić im badania (po podaniu surowicy wyniki będą sfałszowane). Nie szukałabym im w tym momencie również stałych domów. Oczywiście to tylko moje zdanie i nie musicie się z nim zgadzać, ale według mnie tak będzie najbezpieczniej dla nich i dla innych psów. Quote
fiorsteinbock Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Dzieki Drzagodha, że zajrzałaś. W takiej sytuacji chyba znaleźliśmy sie w punkcie wyjścia i nie wiem co bedzie dalej. Nie możemy znaleźć dt dla kompletu psiaków, a co dopiero dla 7 ze szczegolnymi warunkami :( Quote
_ogonek_ Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 ja już nie wiem co zrobić :( najlepiej aby zostały w klinice, na izolatce, tam chyba pod stałą opieką może uda się coś jeszcze zdziałać Quote
ilmina Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Piękne zdjęcia Maleństw, te gładkie brązowe wyglądają jak nasz Frodo, gdy był taki malutki. Tak, Alfik nie żyje, umarł na nosówkę. jestem w kontakcie z Martą, która dała mu dom, bardzo to przeżywa. U Alfa było dokładnie tak, jak u maluszka, który umarł: najpierw biegunka, leczona oczywiście, potem coraz gorzej, drgawki, ślinotok...Rano, o 9 napisała mi smsa, że noc minęła spokojnie, że byli o 8 u weta, że dostał leki, a o 10.20 zadzwoniła, że Alfik umarł, i że jeden z jej kotów siedział przy nim i głaskał Go łapką :(((( Według weterynarza, który zajmował się Alfem, nosówka musiała być ze schronu, bo w Tychach wszelkie pojawienia się tej choroby są monitorowane przez wszystkie kliniki, a od dawna nikt tam nie słyszał o nosówce. Potwierdził również to, że mogła się rozwinąć dopiero miesiąc po kontakcie z wirusem, a nawet jeszcze później. Po prostu wirus aktywuje się, jak zwierzę jest osłabione. Mam do Was pytanie: ponieważ ja wiozłam Alfa do Marty, trzymałam go na rękach, głaskałam, przytulałam i wiozłam też szczeniaki do Bianki i też miałam z nimi kontakt, czy mogłam w taki sposób przenieść wirusa na swojego psa?? Co teraz mogę zrobić, żeby sprawdzić czy nasz Frodo ma tego wirusa?? Jakieś badania?? O co mam weta spytać? Frodo był szczepiony pierwszą dawką szczepionki , w czwartek mamy go szczepić drugą. Napiszcie mi proszę, bo martwię się o niego, skoro ten wirus wykluwa się tak długo... Wczoraj odezwała się do mnie Pani, która chciałaby adoptować dwa szczeniaki, pytała skąd można je odebrać. Napisałam jej, że w Wrocławia, ale do teraz nie mam odpowiedzi. Milczy również Pani ze Swidnicy...:( I na dodatek dziewczyna, która mogła tam przeprowadzić wizytę przedadopcyjną musiała się wycofać, bo jej psa dzisiaj rano potrącił samochód.... Quote
olalolaa Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Ilmina zapytaj weta, nie wiem czy szczepionka nie przekłamie wyników testów, o ile takie są na nosówkę? Czy ktoś powiadamiał schronisko o tej sytuacji, nosówce? Quote
ilmina Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 No właśnie, czy są jakieś testy na nosówkę?? a czy koty są jakoś narażone na ten wirus?? Bo Marta ma dwa koty, które mieszkały z Alfem. Quote
Drzagodha Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 [quote name='ilmina'] Mam do Was pytanie: ponieważ ja wiozłam Alfa do Marty, trzymałam go na rękach, głaskałam, przytulałam i wiozłam też szczeniaki do Bianki i też miałam z nimi kontakt, czy mogłam w taki sposób przenieść wirusa na swojego psa?? Co teraz mogę zrobić, żeby sprawdzić czy nasz Frodo ma tego wirusa?? Jakieś badania?? O co mam weta spytać? Frodo był szczepiony pierwszą dawką szczepionki , w czwartek mamy go szczepić drugą. Napiszcie mi proszę, bo martwię się o niego, skoro ten wirus wykluwa się tak długo... Istnieje prawdopodobieństwo, że przyniosłaś wirusa do domu na rękach (jeśli po kontaktach ze szczeniakami nie zostały umyte), ubraniach bądź butach. Jednak wcale nie musiałaś. Ja przez cały okres kwarantanny w schronisku mimo ciągłego kontaktu z chorymi psami nie zaraziłam swoich psów, ale one są dorosłe, poza tym zachowywaliśmy maksimum bezpieczeństwa - po schronisku chodziliśmy w innych ciuchach, wszędzie rozstawione były maty dezynfekujące i nie było mowy o wejściu gdziekolwiek bez zamoczenia w weterynaryjnych środkach butów. Wszystko było myte, codziennie odkażane, nie było mowy o używaniu tego samego sprzętu do sprzątania w różnych częściach schroniska (w każdym budynku itp. był osobny zestaw mioteł, szczotek do szorowania, szufelek itp. które pod żadnym pozorem nie mogły być przenoszone), wszystkie posłania, koce itp. szły na śmietnik, bardzo dużo udało nam się oddać do utylizacji. Ale myśmy mieli kontakt z tymi zwierzętami przez cały czas, przez kilka tygodni. Możesz zwrócić uwagę weterynarzowi, że miałaś kontakt z psami chorymi na nosówkę. Skoro pies był niedawno szczepiony, to testu Ci nie zrobią, bo po szczepieniu powinien mu tak czy siak wyjść wynik dodatni. Osobiście zaszczepiłabym psa drugą dawką, ale jeśli tylko pojawią się jakieś objawy (najszybciej pojawia się biegunka) od razu leciałabym do weta. Quote
Drzagodha Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 ilmina napisał(a):No właśnie, czy są jakieś testy na nosówkę?? a czy koty są jakoś narażone na ten wirus?? Bo Marta ma dwa koty, które mieszkały z Alfem. Na nosówkę wykonuje się testy z krwi. Są również dostępne tzw. quicktesty, ale one nie zawsze dają miarodajny wynik. Po szczepieniu nie wykonuje się testów, ponieważ wynik jest sfałszowany. Koty nie mogą zarazić się tym wirusem. Quote
ilmina Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Drzagodha bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Jak będę u weta, na pewno mu powiem. Oczywiście, po kontakcie z Alfem i szczeniakami, myłam się dokładnie i prałam ubrania, ale na klatce schodowej mamy dywany, po nich chodziliśmy w butach i po nich też Frodo chodzi. Cholera, co to jest za świństwo, że takie spustoszenie sieje. Mam nadzieję, że Frodo nie zachoruje. Quote
olalolaa Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Kundelkowa Skarbonka pomoże - 200zł dla maluchów, z czego 15% do zwrotu w ciągu 6-ciu tygodni. Quote
Safii Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Schronisko w częstochowie do niczego się nie przyzna - mieliby ogłosić kwarantannę? Przepraszam, ale to żart chyba - ONI? Przeciez oni są "święci", a UM stoi za nimi murem!!! Powtarzam - suki i szczenięta przed trafieniem do schroniska były ZDROWE. Mam wyniki pisemnej obdukcji. Znam też stan eutanazji i padnięć w schronie. eutanazje - 211 padnięć - 151 !!!!!!!!!!! na schronisko w którym przebywa stale ok. 250 psów - to połowa z nich pada!!! To są dane oficjalne, a ile TOZ tuszuje? Szczenięta nie są objęte tymi danymi !!! To są astronomiczne cyfry - właśnie: cyfry, bo zwierzęta umierają bezgłośnie! Wszystkie zwierzęta zachorowały tam - inne wydostane zwierzęta też w 99% umarły. Osoby do których zawoziłam wydostane psy musiały patrzeć na ich śmierć. Każde zabrane za schronu zwierze jest na coś chore - każde!!! I co robi UM? Śmieje mi się w twarz. Jestem jedyną osobą w tym mieście, która powiedziała DOŚĆ i która stara się coś zmienić. Byłam już chyba wszędzie i co? To cholerne zakłamane miasto nie robi nic. Nikogo to nie obchodzi, bo TOZik w Częstochowie jest świetnie ustawiony - rodzina tu, rodzina tam, interes tu i tam - rączka rączkę myje. Mam coraz mniej siły do walki z wiatrakami. Nic nie jest tak, jak powinno. TOZ w Częstochowie to bandycka organizacja - i nie boje się tego powiedzieć!!! - której priorytetem jest jej własny interes, a zwierzęta ma głęboko w dupie. Trzyma się tego schroniska pazurami a UM pilnuje, żeby jego przyjaciele nie stracili stołków. Jak organizacja, która miała w 2009r. postawione prokuratorskie zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami, może prowadzić schronisko? Jak ludzie, którzy sprzedawali darowaną karmę dla psów mogą dalej tam pracować? Jak można ignorować zeznania naocznych świadków, którzy widzieli jak psy są uśmiercane prądem!!! Organizacja, która nie chciała wpuścić lek.weterynarii na wolontariat!!! No jak? Normalny człowiek powie, że to niemożliwe i trzeba coś z tym zrobić. Tak, ale w Częstochowie nic nie jest normalne i teraz wiem, że coś, co była dla mnie oczywiste, jest traktowane jak fanaberia przez urzędników i osoby odpowiedzialne. Walczę o zwierzęta w tych schronisku - cholera w ich imieniu od 2 miesięcy i nic. Nie wiem już co robić :( Quote
mari23 Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 [quote name='Safii']Schronisko w częstochowie do niczego się nie przyzna - mieliby ogłosić kwarantannę? Przepraszam, ale to żart chyba - ONI? Przeciez oni są "święci", a UM stoi za nimi murem!!! Powtarzam - suki i szczenięta przed trafieniem do schroniska były ZDROWE. Mam wyniki pisemnej obdukcji. Znam też stan eutanazji i padnięć w schronie. eutanazje - 211 padnięć - 151 !!!!!!!!!!! na schronisko w którym przebywa stale ok. 250 psów - to połowa z nich pada!!! To są dane oficjalne, a ile TOZ tuszuje? Szczenięta nie są objęte tymi danymi !!! To są astronomiczne cyfry - właśnie: cyfry, bo zwierzęta umierają bezgłośnie! Wszystkie zwierzęta zachorowały tam - inne wydostane zwierzęta też w 99% umarły. Osoby do których zawoziłam wydostane psy musiały patrzeć na ich śmierć. Każde zabrane za schronu zwierze jest na coś chore - każde!!! I co robi UM? Śmieje mi się w twarz. Jestem jedyną osobą w tym mieście, która powiedziała DOŚĆ i która stara się coś zmienić. Byłam już chyba wszędzie i co? To cholerne zakłamane miasto nie robi nic. Nikogo to nie obchodzi, bo TOZik w Częstochowie jest świetnie ustawiony - rodzina tu, rodzina tam, interes tu i tam - rączka rączkę myje. Mam coraz mniej siły do walki z wiatrakami. Nic nie jest tak, jak powinno. TOZ w Częstochowie to bandycka organizacja - i nie boje się tego powiedzieć!!! - której priorytetem jest jej własny interes, a zwierzęta ma głęboko w dupie. Trzyma się tego schroniska pazurami a UM pilnuje, żeby jego przyjaciele nie stracili stołków. Jak organizacja, która miała w 2009r. postawione prokuratorskie zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami, może prowadzić schronisko? Jak ludzie, którzy sprzedawali darowaną karmę dla psów mogą dalej tam pracować? Jak można ignorować zeznania naocznych świadków, którzy widzieli jak psy są uśmiercane prądem!!! Organizacja, która nie chciała wpuścić lek.weterynarii na wolontariat!!! No jak? Normalny człowiek powie, że to niemożliwe i trzeba coś z tym zrobić. Tak, ale w Częstochowie nic nie jest normalne i teraz wiem, że coś, co była dla mnie oczywiste, jest traktowane jak fanaberia przez urzędników i osoby odpowiedzialne. Walczę o zwierzęta w tych schronisku - cholera w ich imieniu od 2 miesięcy i nic. Nie wiem już co robić :( może chociaż nagłośnić w telewizji.... ciężko walczyć z dobrze zorganizowanym.... i tu nie wiem, jakiego użyć słowa.... jako osoba prywatna z pewnością niewiele możesz, my jako stowarzyszenie czasem jesteśmy bez szans... Quote
Safii Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 TVN wie o sprawie, część informacji mam od nich, ale jak nie ma krwi i kości, to sprawa jest "mało medialna". z POLSAT-em też jesteśmy w kontakcie, ale jak mówię - krew, zwłoki na błocie - to ich kręci, a teraz w schronisku wszystko jest wyczyszczone szczoteczkami do zębów. Tylko tyle, że choć przez grudzień i może styczeń zajęto się psami tak, jak powinno się nimi zajmować przez cały rok. Ale co z tego? TOZ obejmie teraz schron na 3 lata, nie tak jak do tej pory na rok i hulaj dusza, piekła nie ma - jest tylko dla zwierząt. Zawsze w grudniu przed konkursem schron zakasa rękawy. :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.