Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 772
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

BIANKA1 napisał(a):
elik , jasne . Zabiorę je do szpitala do wnuczka . Będzie jak znalazł :cool3: Może jakies łóżko obok będzie wolne .

Bianko, arogancja nic tu nie pomoże.

diana79 napisał(a):
a nie można ich zostawić gdzieś w klinice pod opieką wetów na 2 dni?

Czy Tobie taka myśl nie przyszła do głowy, bo mi tak, o to właśnie chodziło.
Zamiast tracić czas na robienie zdjęć umierającemu szczeniaczkowi i wstawianie na wątek, trzeba było pakować dziatwę i w te pędy jechać z nimi do Wrocławia do kliniki. Jeśli już tyle dla nich zrobiłaś, to nie wolno zatrzymywać się w połowie drogi.
Jeśli ta choroba tak gwałtownie przebiega, to do jutra może być już po nich.

Posted

Bianko, niewátpliwie zostalas wmanewrowana w chore psiaki bardziej, niz sié deklarowalas, ale tak jak pisze Ela, ja tez nie mogé pogodzic siéz tym ze ta mala dusila sie sama. Dlaczego nie pojechalas do wetki, jak przedtem, gdzie cudem já odratowala prawie z agonii - kroplówki i odklepywanie. Dlaczego ta mala musiala sié udusic :( Wiem ze jestes zla na ludzi, ale proszé Cié, nie kaz tym maluchom za to placic, to nie one Cié zrobily w...choinké. Bylabys spokojna przez 3 dni jesli one bylyby same w agonii bez zadnej pomocy? Nie wierzé w to.

Posted

emilia2280 napisał(a):
tak, mamy surowicé w Krakowie, dziéki za info, juz do nich piszé :)

EDIT: Elunia juz z nimi pisze. Elu, jestes wielka!

Mru, mru, mruuuuuu, a surowica Twoja :)

Posted

Ręce opadają :(
Ja juz nie wiem co robic. Te maluchy powinny zostać uśpione jak je znaleźli jeszcze w tym lesie, niestety ale uważam że pomagając na większą skalę czasem trzeba podjąć taką decyzję również..
Mój transport na jutro do Częstochowy nie wypalił, po za tym nawet jakby, to byłby pociągiem, nie wiem czy takie wietrzenie ich nie byłoby zabójcze.
Dzwoniła dziś do mnie jedna Pani w sprawie adopcji - jeszcze nic pewnego, tym bardziej że muszę powiedzieć jej jaka jest sytuacja. Dosyć niepewnych decyzji itp.
Musze jeszcze napisac że postawa OTOZU czy tego kogos kto je umieścił(nie fizycznie Ilmina) u Bianki jest karygodna, ludzie myslą że się czasem pozbęda problemu, że ktos sie poświęci i weźmie sprawę w swoje ręce. Bianka nie miała tego brac w swoje ręce, ale jest zmuszona, ja sobie nawet nie chce wyobrażać co Bianko przechodzisz, tyle poświęcenia, tyle czasu, a wciąż nie jest tak jak być powinno.
Psów do ratowania, interwencji w koło jest mnóstwo, ale do cholery jak się coś zaczyna to trzeba skończyć.

Posted

agnieszkal2 napisał(a):
Rano Bianka dzwoni do mnie,zabieram maluchy i jedziemy do kliniki.

Salomonowa decyzja :loveu:
Oby do tego czasu szczylkom się nie pogorszyło.

Posted

elik napisał(a):
Bianko, arogancja nic tu nie pomoże.


Czy Tobie taka myśl nie przyszła do głowy, bo mi tak, o to właśnie chodziło.
Zamiast tracić czas na robienie zdjęć umierającemu szczeniaczkowi i wstawianie na wątek, trzeba było pakować dziatwę i w te pędy jechać z nimi do Wrocławia do kliniki. Jeśli już tyle dla nich zrobiłaś, to nie wolno zatrzymywać się w połowie drogi.
Jeśli ta choroba tak gwałtownie przebiega, to do jutra może być już po nich.


Sory, ale w tym momencie cisną mi się cholernie nieparlamentarne słowa.
Bianka opiekuje się maluchami z zaangażowaniem i umiejetnością, jakich nie ma wiele osób. Ale jest "uwiązana" w domu na zadupiu- jeśli nie ma jej Męża, to nie ma auta, a tam nie dojeżdża NIC. Miała jechać stopem czy co (zresztą spróbuj złapac tam cokolwiek)? Poza tym ma swoje obowiązki- zwierzaki gospodaskie, ptactwo, psy, koty. Nie może ot tak sobie wybyć na wiele godzin, nie dając im najpierw jeść, pić.

A gdyby były kłopoty ze zrozumieniem, to wyjaśniam. Wieczorem malec był ciut niemrawy, ale w ogólnie dobrej kondycji. Rano Bianka zadzwoniła do mnie prosząc o pomoc, bo małemu się bardzo pogorszyło, chwilę trwało zanim obdzwoniłam klinikę, oraz ludzi, którzy mogliby pomóc- zgodził sie syn Agnieszkal2 - mimo swoich obowiazków i planów bez wahania był gotowy pojechać, niestety w tym momencie dostałam info od Bianki, że mała nie żyje. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że dojazd z Wro do Bianki i z powrotem to jakies 3-4 godziny, bo po zadupiach nie da się pędzić, a pod Wrocławiem regularnie jest korek. Temu szczeniakowi nie było szans pomóc.

W tej chwili na jutro zaplanowany jest przyjazd maluchów do Wrocławia, podanie krwi od zdrowego psa (mamy dawcę) i może sie uda wybłagac klinikę o pozostyawienie ich chociaż na dwa dni.
O ile wiem, teraz istnieją szybkie testy na nosówkę (na parwo są). Zrobic? Myślę, że wystarczy jednemu.

I tu się pytam, co dalej zrobić z psiakami? . Konkretnie pytam, osoby decyzyjne, bo ja za te maluchy odpowiedzialności finansowej, ani decyzyjnej nie wezmę. Robię co mogę, ale tylko tyle.

Więc pytam. Zabezpieczamy szczeniaki transfuzją. I co dalej- mają zostać zawiezione do schroniska?

Posted

olalolaa napisał(a):
Ręce opadają :(
Ja juz nie wiem co robic. Te maluchy powinny zostać uśpione jak je znaleźli jeszcze w tym lesie, niestety ale uważam że pomagając na większą skalę czasem trzeba podjąć taką decyzję również..
Mój transport na jutro do Częstochowy nie wypalił, po za tym nawet jakby, to byłby pociągiem, nie wiem czy takie wietrzenie ich nie byłoby zabójcze.
Dzwoniła dziś do mnie jedna Pani w sprawie adopcji - jeszcze nic pewnego, tym bardziej że muszę powiedzieć jej jaka jest sytuacja. Dosyć niepewnych decyzji itp.
Musze jeszcze napisac że postawa OTOZU czy tego kogos kto je umieścił(nie fizycznie Ilmina) u Bianki jest karygodna, ludzie myslą że się czasem pozbęda problemu, że ktos sie poświęci i weźmie sprawę w swoje ręce. Bianka nie miała tego brac w swoje ręce, ale jest zmuszona, ja sobie nawet nie chce wyobrażać co Bianko przechodzisz, tyle poświęcenia, tyle czasu, a wciąż nie jest tak jak być powinno.
Psów do ratowania, interwencji w koło jest mnóstwo, ale do cholery jak się coś zaczyna to trzeba skończyć.





W tym momencie muszę zabrać głos. Olulolu.... jesli nie wiesz jak było to nie p...dol głupot!!! Dziewczyny z Częstochowy (których nie znałam) poprosiły mnie o pomoc w całej spawie. Wszystkie organizacje odmówiły!!! Tego samego dnia zabrałam do swojego domu 2 szczeniaki (mam w domy 7 zwierząt i 4 czlonkow rodziny) na tym mojapomoc miala sie skonczyć. Kiedy byłam na szkoleniu nad morzem dostałam tel że suki zostały pobite i natychmiast trzeba je zabrac wraz ze szczeniakami!!! Proszą o załatwienie miejsca w schronisku!!!! Dzwonię tam -ODMOWA!!!! Proszę koleżankę która pacuję w sejmie o intewencje..... jest zgoda.Psy w liczbie 21 sztuk zostały przyjęte. Następny tel!!! Prośba o ratunek. PSY UMIERAJĄ W SCHRONISKU!!!! BEATA RATUJ!!! I głupia Beata nadal szuka rozwiązań. Podaję kontoOTOZU do zbiórek. Dziewczyny szukaja domów.Niestety.....dla najmłodszych domu nie ma. NASTEPNY BŁAGALNY TEL!!!! Zmarła matka najmłodszych szczeniąt. Niby 3-4 tyg. SZUKAJ KOGOŚ KTO WYKARMI..... zgłosiłam się do Bianki. Skad do cholery ja miałam wiedzieć że psiaki zachoruja? One tam zdychały z głodu. Dwa dni były bez matki. Czas na karme..... nikt nic nie wie. Karme zamawiam ja. Ja dzwonię do Bianki i pytam o stan szczeniąt. A JA MIAŁAM TYLKO POMÓC W ZBIÓRCE KASY!!!! LUDZIE......ja mam swoich bied kilkadziesiąt. I szczeniaków od groma. Zostałam z długami..... bo kasa spływa jak krew z nosa (okazało się ,że zbiera się pieniążki też na inne konto) Całe rozliczenie jest na FB . Nasza inspektorka i ja regularnie je zamieszczamy. Z kliniki ciagle dzwonia i popędzają. Wysłałam dziś 400zł i mam nadzieję ,że najwieksza faktura zostanie już uregulowana. W związku z tym ja proszę już aby nie wpłacać pieniędzy na OTOZ.... tylko na to drugie konto. My jako OTOZ zawsze płacimy za nasze faktury.....ale my nie mamy pieniędzy z nieba. Na każdego psa są robione bazarki i ogłoszenia. Ja nie zabiorę innemu psu bo szczeniaki z Częstochowy potrzebują. Ulv....sorry ale nie bierzemy na siebie kosztów przetoczenia krwi szczeniakom. Ja po postu nie wierzę w to ,że uda nam się na to zebrac jakąkolwiek kasę. Stasznie mi przykro ,bo..... zaproponowałam bezpłatny DT 2 szczeniakom.....a ta pomoc przeciagnela sie duuuzo dalej..... i za to dostaje po dupie. NIE GODZĘ SIĘ NA TO!!!! To miała byc tylko pomoc.....a nie spychologia. Tyle w temacie . Bianko..... a Tobie pokłony biję i przepraszam. Dopiero się poznałyśmy....a ja już nie będę miała nigdy odwago się do Ciebie zwócić....ale pamiętaj....ja jestem Twoim dłużnikiem. Jaka kolwiek kwota wpłynie jeszcze na nasze konto to przeleje ją na klinikę którą wskażecie. Szczęścia i zdrowia życze maluszkom.

Posted

Czyli mam do wyboru- olać sprawę, modlić sie do św Antoniego i liczyc na to, ze szczeniaki przeżyja- może, albo wziąć na siebie kolejne zobowiazanie a potem słuchać, że "znowu masz dług, trzeba było nie brac kolejnych psów". Których notabene nawet na oczy nie widziałam.

Wiesz co, może w takim razie którakolwiek osoba- jest mi obojetne, Nescca- Ty, czy ta która zgłosiła psiaki i prosiła o pomoc dla nich przyjedzie i osobiście:
-wsadzi maluchy do schroniska
-uśpi maluchy
-da im w łeb

- bo ja tego nie zrobię-

....albo zrobi coś konstruktywnego.


I nieważne, kto ma ile długów, psów, nosorożców, dla mnie jest jasne- jeśli mówię A, to mówię B- jeśli podejmuję interwencję i zabieram się za ratowanie psa, to biorę tym samym odpowiedzialność za niego do końca.


Powiem tak, gdyby nie odległość, to jutro Bianka powinna Wam te psy odstawić pod drzwi.


P.S. owszem, rozumiem rozgoryczenie Nescci, bo ona tez padła ofiara klasycznego "weźmy i zróbcie", ale niestety tak juz jest.

Posted

No właśnie..... o to chodzi!!! Cieszę się ,że mnie rozumiesz. Tak to dokładnie było. Ja nie mogę wziąć na siebie takiego wydatku..... pieniądze spływaja jak krew z nosa. Od początku wydarzenie to było ok 700zł. Licząc karme , klinike kilkakrotnie to kropla w morzu potrzeb. Ja naprawdę nie ma skąd wziąć. Ulv.....wiesz ,że stanełą bym na głowie aby Je ratować? Ale co ja mogę skoro nikomu nawet nie chciało sie zadzwonić do Bianki i zapytac o stan zdrowia zwierzat? Ja leżę z grypą nie wlaczam kompa a mi koleżanki dzwonią ,że na watku obwinia sie nas za to ,że chciałyśmy pomoc. Z tego co dziewczyny mowily to..... szczeniaki miały miec miejsce do 20 grudnia...... a ja na prawde nie bylam wstanie przewidziec ze One sie pochorują. Czuje się podle jak nigdy....... bo piszę dzwonię i proszę o odzew....a tu cisza jak makiem zasiał. Nie wiem co ja moge jeszcze..... nie wiem.......

Posted

Ja się tylko zastanawiam, co mam zrobic ja i co ma zrobić Bianka.
Wziąć na siebie ciężar leczenia?- w moim przypadku to absolutnie niemożliwe. I co dalej nawet gdyby?
Zawieżć do schroniska?

Aha, na FB ktos pyta gdzie wpłacać pieniądze.
Ktoś wogóle odpisał?

Pomijam, ze nawet jeśli zebrano 700 zł, to ile z tego poszło na szczeniaki u Bianki?

Posted

Ulv..... nie ja zakladalam wydarzenie wiec mnie nie pytaj. Te psy maja tyle wydarzen ze ja juz tego nie ogarniam. Ja wchodzę na jedno....i na jednym sie rozliczam. Niestety.... nie mam czasu na klapanie w klawiaturkę i na poszukiwania wydarzeń.

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Ja się tylko zastanawiam, co mam zrobic ja i co ma zrobić Bianka.
Wziąć na siebie ciężar leczenia?- w moim przypadku to absolutnie niemożliwe. I co dalej nawet gdyby?
Zawieżć do schroniska?

Aha, na FB ktos pyta gdzie wpłacać pieniądze.
Ktoś wogóle odpisał?

Pomijam, ze nawet jeśli zebrano 700 zł, to ile z tego poszło na szczeniaki u Bianki?


Ja rozumiem ,że pomijasz..... ale na mnie czyli na OTOZ widnieje faktura na prawie 1000zl i ja tego nie mogę pominąc. Wśród swoich znajomych zbierałam kasę na karme royala dla psiakow....więc z tej kasy karmy nie kupiłam.

Posted

elik napisał(a):
Bianko, arogancja nic tu nie pomoże.


Czy Tobie taka myśl nie przyszła do głowy, bo mi tak, o to właśnie chodziło.
Zamiast tracić czas na robienie zdjęć umierającemu szczeniaczkowi i wstawianie na wątek, trzeba było pakować dziatwę i w te pędy jechać z nimi do Wrocławia do kliniki. Jeśli już tyle dla nich zrobiłaś, to nie wolno zatrzymywać się w połowie drogi.
Jeśli ta choroba tak gwałtownie przebiega, to do jutra może być już po nich.


Ja wiem kto nazbiera pieniędzy i zapłaci za klinikę . Elik .
Da Ciebie kobieto wziąć 8 szczeniaków i frunąć do weta jest tak oczywiste , jak dla mnie kupienie bułeczek o 8 rano , bo potem nie ma .
To proszę bardzo . Ja je z radością zawiozę do kliniki , a ty z radością za nie zapłać .
A swoją droga gdybys miała jakiekolwiek pojęcie o nosówce , to byś wiedziała że owa piana nie jest wynikiem duszenia czy czegoś tam , a wynikiem ubijania śliny przez porażoną , drżącą żuchwę . Szczeniak się nie dusił i nie topił , a barwny opis jego śmierci napisany przez Sofi dotyczy Poli , a nie tego szczenięcia . Wystarczyło ocierać stale pianę by nie zatykała noska i usuwać ją z pyszczka oraz ułożyć go z głową niżej , by mógł swobodnie oddychać .

To co mam robić , nie ruszać się z domu do czasu aż umrze ostatni szczeniak ? Nikt ich nie zabierze zdrowych ani chorych . Nikt nie zapłaci za ich leczenie , Nikt nie jest za nie osobiście odpowiedzialny .

Macie czas do 12 godziny , i niech każda napisze ile kasy daje na klinikę , a następnie wpłaci te pieniądze na konto Kliniki . Będzie kasa , będzie ratunek , nie będzie kasy , to będzie jak jest .

Posted

IMPERIUM KONTRATAKUJE

Zebrały siły i teraz nastąpił frontalny kontratak.

A ja powtórzę - arogancją niczego nie załatwisz, niczego nikomu nie udowodnisz.

BIANKA1 napisał(a):
Ja wiem kto nazbiera pieniędzy i zapłaci za klinikę . Elik...

Od poczatku wiedziałaś jakie masz warunki i nie powinnaś się była zgodzić na przyjęcie takiej ilości szczeniaków, bez względu na to, czy były zdrowe, czy chore. Obecna Twoja sytuacja jest wynikiem Twojej nieodpowiedzialnej decyzji - jakoś to będzie. I nie ciskaj się teraz, nie każ innym brać odpowiedzialności za Twoje decyzje.

BIANKA1 napisał(a):
A swoją droga gdybys miała jakiekolwiek pojęcie o nosówce , to byś wiedziała że owa piana nie jest wynikiem duszenia czy czegoś tam...

Nie wciskaj mi słów, których nie napisałam.


BIANKA1 napisał(a):
...To co mam robić , nie ruszać się z domu do czasu aż umrze ostatni szczeniak ? Nikt ich nie zabierze zdrowych ani chorych . Nikt nie zapłaci za ich leczenie , Nikt nie jest za nie osobiście odpowiedzialny ..

Co masz robić ? Nad tym powinnas sie była zastanowić zanim przjęłaś te dzieciaki !
A teraz nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko leczyć kobieto, za wszelka cenę leczyć te biedaki, jeśli wet nie podejmie decyzji o ich eutanazji.
Jak to nikt nie jest za nie odpowiedzialny ? Między innymi Ty, od momentu gdy podjęłaś decyzję o ich przyjęciu na to zadupie. Sory, ale i mnie cisną się do ust nieparlamentarne słowa.

BIANKA1 napisał(a):
...Macie czas do 12 godziny , i niech każda napisze ile kasy daje na klinikę , a następnie wpłaci te pieniądze na konto Kliniki . Będzie kasa , będzie ratunek , nie będzie kasy , to będzie jak jest .

Gdybyś rzeczywiście tak postąpiła, to musisz zdawać sobie sporawę z tego, że będziesz sprawcą ich śmierci.

Częsty to na dogo przypadek, że psa ratuje się nie patrząc za co. Potem zbiera się środki. Gdyby nie takie podejście, to co najmniej połowy psów zagrożonych śmiercią nie udałoby się uratować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...