ulvhedinn Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Sytauacja jest podbramkowa. Maluszek, ten najsłabszy znów jest chory- Bianka nie ma nim się jak zająć na swoim wygwizdowie!!!!!!!!!!! Potrzebny na JUŻ tymczas przynajmniej dla niego,, tymczas z dostępem do dobrego weta !!!!!!!!!!!!! Potrzebne tymczasy dla reszty, inaczej trafią do schronu- te zdrowe to pewnie po prostu poznajdują domy, jakie to juz zalezy od szczęścia, ale chory malec ma małe szanse..... . Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Czarny -podobny do Poli - na moje oko ma neurologiczną nosówkę . Wczoraj miał biegunkę i był lekko splątany . Dziś ślinotok , trzęsie mu się głowa , nerwowo reaguje na dotyk , nie chodzi , ma jednostronne porażenie . Dostaje co prawda leki i wlewki , ale jego godziny są policzone . Reszta jeszcze śmiga , ale wiadomo . To mnie przerasta . Trzeba natychmiast dać gdzieś zdrowe jeszcze szczeniaki . Muszą być przebadane . Choremu nic już nie pomoże . Zastanawia mnie , czy to nie jest wścieklizna Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 elik napisał(a):Szlak by to.. Jak można było szczeniaki z podejrzeniem parwo, co wyraźnie pisze wet, wysłać w miejsce tak oddalone od jakiejkolwiek pomocy. Brak wyobraźni, czy chęć pozbycia się problemu ??????????? A to odpowiedź na mój powyższy post. ilmina napisał(a):...Nikt nie chciał się pozbyć problemu, wręcz przeciwnie, chcemy te psy uratować, tak, jak wszystkie pozostałe. Ja je do Pani Bożeny przywiozłam i też nie wiedziałam, gdzie je wiozę. Okazało się, że ciężko tam z wetem, ale już znalazłyśmy dwóch w Żmigrodzie, jutro będziemy do nich dzwonić i prosić o pomoc. Pomożemy Pani Bożenie we wszystkim na tyle ile możemy. Nie martwcie się, nie zostawimy Jej samej z "problemem". Cały czas jesteśmy w kontakcie. I gdzie ta pomoc ? Biedne maluchy :( Czy ktoś zadał sobie chociaż minimum trudu i sfinalizował propozycję Maci ? Kontakt podałam na poprzedniej stronie. Quote
ulvhedinn Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Chory maluch moze być przyjęty w klinice, ale trzeba go przywieźć od Bianki do Wrocławia, ja niestety nie zaryzykuję- autem wożę zbyt dużo psów, w tym psy ze schroniska, z ulicy, nieszczepione :( Gdybym woziła tylko swoje nie byłoby sprawy. Quote
AMIGA Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Juz od jakiegoś czasu nie odzywam się na tym wątku, bo nie chcę dolewać oliwy do ognia. ale gotuję się jak czytam niektóre wpisy... Na miejscu Bianki nieprędko bym się zdecydowala na wzięcie następnych szczeniaków na dt Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Amiga , ja już nigdy nie wezmę niczego na tymczas . Po całym moim trudzie w ratowanie tych szczeniaków nessca już tydzień temu, jak do niej dzwoniłam , przystała na moją propozycje odwiezienia ich do schroniska . Czyli praktycznie już tydzień temu wiedziałam , że nikt nie wywiąże się z umowy i szczeniaków do 20 grudnia nie zabierze . To że ich jeszcze nie odwiozłam to wyłącznie moja dobra wola i czekanie że stanie się cud , i ktoś jednak je weżmie . Takie to sa pisemne umowy z OTOZ . Nikt nie dzwoni , nie pyta , nie przejmuje sie ich stanem . Ola jedynie wykazuje zainteresowanie . Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 AMIGA napisał(a):Juz od jakiegoś czasu nie odzywam się na tym wątku, bo nie chcę dolewać oliwy do ognia. ale gotuję się jak czytam niektóre wpisy... Na miejscu Bianki nieprędko bym się zdecydowala na wzięcie następnych szczeniaków na dt Amigo, może uściśliłabym Twoje stwierdzenie, pod którym podpisuje sie obiema rękami, że: od tych "dostawców" nie zdecydowałabym się w przyszłości wcale. Quote
AMIGA Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 BIANKA1 napisał(a): Takie to sa pisemne umowy z OTOZ . Ola jedynie wykazuje zainteresowanie . Ale to jest właśnie wielki znak zapytania dla mnie, bo o ile dokładnie czytałam ten wątek, to żadna z osob odpwiedzialnych za dowiezienie do Ciebie maluchów nie przyznaje się do związku z OTOZ-em. Kto więc tak dokladnie jest odpowiedzialny za całą tą umowę? Quote
ulvhedinn Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Maluszek nie żyje. Nie udało sie zdążyć z transportem.... Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 BIANKA1 napisał(a):...nessca już tydzień temu, jak do niej dzwoniłam , przystała na moją propozycje odwiezienia ich do schroniska... Ożesz...... Do tego schronu, do którego tyle było uwag ? To po co było je ze schronu wyciągać, wozić, marnotrawić czas i finanse ? Toż lepiej było je od razu uśpić u tego weta na początku ich drogi do BIANKA1. Kurna Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 ulvhedinn napisał(a):Maluszek nie żyje. Nie udało sie zdążyć z transportem.... Pozostałe powinny jak najszybciej znależć się pod opieka weta Quote
ulvhedinn Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 elik napisał(a):Ożesz...... Do tego schronu, do którego tyle było uwag ? To po co było je ze schronu wyciągać, wozić, marnotrawić czas i finanse ? Toż lepiej było je od razu uśpić u tego weta napoczatku ich drogi do BIANKA1. Kurna Nie, do innego. Owszem, lepszego, co nie zmienia faktu, ze schron to nie jest dobre miejsce dla psich dzieci. Pozostałe powinny jak najszybciej znależć się pod opieka weta O tym cały czas trąbimy- że poszukiwany tymczas z dostępem do weta. Wczoraj obdzwoniłam kogo się dało, dzisaj od półtorej godziny wiszę na telefonie.... Quote
AMIGA Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 ulvhedinn napisał(a):Maluszek nie żyje. Nie udało sie zdążyć z transportem.... Biedactwo :-( Tyle razy udało się wygrać, po to by na koncu przegrać z chorobą :-( Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Spaliłam wszystko z czym maluch miał kontakt . Pokój po nim zostanie wyprany i wypryskany . On również zostanie skremowany . Nie wiadomo co to było , jednak działało błyskawicznie . Reszta malców powinna natychmiast trafić na tymczas z dostępem do weta . Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 BIANKA1 napisał(a):Spaliłam wszystko z czym maluch miał kontakt . Pokój po nim zostanie wyprany i wypryskany . On również zostanie skremowany . Nie wiadomo co to było , jednak działało błyskawicznie . Reszta malców powinna natychmiast trafić na tymczas z dostępem do weta . Jeśli dobrze pamiętam, to ktoś wcześniej (na początku drogi malców) pisał, że w Żmigrodzie jest najbliższy wet. Bianko czy nie dałabyś radę zawieźć tam maluchów. Kasę zbierzemy. Bez wizyty u weta wszystkie są skazane na śmierć. Czy osoby, które są organizatorami dostarczenia szczeniaczków do Bianki nie czują się w obowiązku zorganizować ich przewozu do najbliższego weta ? Przed chwilą otrzymałam na moje PW odpowiedź od Macia. Nikt się z nią dotychczas (poza mną) nie kontaktował. Jak głęboko w du.... mają te maluchy, osoby odpowiedzialne za ich los. Dostały na tacy kontakt do osoby, która wówczas być może zdecydowałaby się przyjąć do siebie choćby 2 szczeniaczki. Teraz już ma zajęty BDT. Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Ale po co mam je w tej chwili zawozić do weta ? One wyglądają i zachowują się normalnie . A jak z małymi zacznie sie naprawdę coś dziać , to nawet nie zdążę dojechać . O ile będę miała dostępny samochód , bo mąż często jest poza domem . Jutro muszę jechać do Wrocławia . Będa same półtora dnia . Kto im pomoże ? Quote
ulvhedinn Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Jednorazowa wizta u weta guzik da!!!!! One w tej chwili nie mają objawów- nie ma je na co leczyć! Jest ktoś kto może pojechac i malce przywieźć chociazby do Wrocka, ale bez tymczasu to działanie bez sensu. Co im kurde niby wet poda? Nie wiadomo czy wogóle reszta zachoruje, moze byc i tak, że zdążyły nabrać odpornosci, a jeden nie, albo zachorują jutro, pojutrze. Dlatego szukamy tymczasu- kogos kto zareguje jakby coś się działo. Poza tym NAPRAWDĘ jesli maluchy nie zostaną zabrane Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 ulvhedinn napisał(a):Jednorazowa wizta u weta guzik da!!!!! One w tej chwili nie mają objawów- nie ma je na co leczyć! Jest ktoś kto może pojechac i malce przywieźć chociazby do Wrocka, ale bez tymczasu to działanie bez sensu. Co im kurde niby wet poda?... Może masz rację :( Do du... to było zorganizowane od samego początku. Tyle gadaniny na brak odpowiedzialności bab w schronie, a tu to samo. Jeśli już była chwilowa konieczność zawiezienia ich z dala od weta, to od razu w tym samym dniu należało szukać im nowego DT, a tu nikt się tym nie przejmował i jak widać nadal nie przejmuje. Jedynie osoby, które i tak z racji odległości i braku upoważnienia nic nie mogą. Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 agnieszkal2 napisał(a):Czarnuszek nie żyje:(:(:( Ale 7 żyje . Czarnuszek to była sunia . Jej już nic nie pomoże , trzeba skupić się na tych , którym jeszcze da się pomóc . Jeśli to coś zabija w kilka godzin , to jakoś czarno to widzę . Quote
ilmina Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Tak, jak już wcześniej to napisałam ja nie jestem z OTOZu, zainteresowałam się tą sprawą gdy psy były jeszcze w lesie. Pomagałam jak mogłam, jeździłam, dzwoniłam, dokarmiałam, szukałam szczeniakom domów i rozwiązania tej sprawy na tyle ile mogłam. Nie mam żadnego doświadczenia w tych sprawach, nigdy nie brałam udziału w takich akcjach. W tą się zaangażowałam, ponieważ chciałam pomóc psom i Irenie w tej całej patowej sytuacji. Z tego wszystkiego ma w domu jednego ze szczeniaków z lasu, którego wcale nie planowałam. I to ja zawiozłam szczeniaki do Bianki, dostałam adres wsiadłam w samochód i zawiozłam, to nie ja zorganizowałam ten tymczas, nie ja podjęłam decyzję, że mają jechać do domu, gdzie nie ma dostępu do weta. Nie miałam bladego pojęcia gdzie znajduje się dom Bianki. Jak już wcześniej pisałam znalazłam dla nich dom w Warszawie, ale Pani, która miała je przyjąć dostała zawału. Ja nie rozumiem, dlaczego Elik ma do mnie jakieś pretensje. Zbierałam przez jakiś czas pieniądze na swoje prywatne konto, ale nie je decydowałam co z nimi zrobić. Całą sprawę od początku wspiera OTOZ a ja postępowałam tak, jak Oni decydowali, ponieważ ja nie mam w tych sprawach doświadczenia. Gdyby mi ktoś napisał, że mam przelać pieniądze na konto Bianki, to tak bym zrobiła. Nie jeden raz pytałam jak mogę pomóc, co wysłać, nigdy nie dostałam żadnej odpowiedzi. Cały czas szukam dla nich domów, robię co mogę, ale ja do cholery nie wsiądę w samochód i nie pojadę po nie do Bianki, bo ja nie mam warunków na to, żeby mieć 8 szczeniaków. Poza tym już chyba pisałam, że z Częstochowy to prawie 500km, czyli 200zł, myślicie, że tak łatwo zebrać na transport?? a mnie na niego po prostu nie stać, fizycznie ie mam na to, żeby wyłożyć 200zl na benzynę. Wszyscy się pięknie tłumaczą, że mają swoje psy i nie będą ryzykować, ale ja też mam swojego psa, dwa koty i małą córeczkę i jakoś mogłam wozić szczeniaki z podejrzeniem parwo, nosówki i innych świnst? Nikt nie pomyślał co będzie z moim, wtedy jeszcze nie zaszczepionym psem, dostałam tylko "dobrą radę" żebym się umyła i wyprała ubrania. Nie wiem za bardzo czego niektóre osoby ode mnie tutaj oczekują, że za każdym razem wsiądę w samochód i pojadę do Bianki zawieźć je do weta? Jak zawoziłam psy do Niej, to rozmawiałyśmy o tym, że tam nie ma weta i że będzie kiepsko z pomocą, ale co miałyśmy zrobić?? Czy mam Wam pisać za każdym raczej, jak toś się odezwie z ogłoszenia, ale jak mu napiszę, że ma podpisać umowę adopcyjną to ślad po nim zanika. Dostałam masę takich wiadomości. Wydzwaniałam po ludziach, ale oni chcą za darmo psa na łańcuch. To Wy się tutaj znacie, wiecie co kto może, ja nie mam bladego pojęcia. Pytałam już wszystkich, czy nie chcą psa, ale nie chcą, to co mam wcisnąć im go na siłę. Poza tym, ja nie wiszę non stop na komputerze, nie czytam codziennie tego forum. Dzisiaj włączyłam komputer i przeczytałam, że szczeniaczek nie żyje, ze z jednym, który jest w Tychach też nie jest dobrze...I co mam zrobić?? Płacić osobiście za każdego psa, którego gdzieś zawiozłam? Gdyby było mnie na to stać, to chetnie, ale nie nie stać i sama w domu mam dwa chore koty. I zgadzam się z tym, że było to od początku bardzo źle zorganizowane. A teraz niestety biedne szczeniaki ponoszą tego konsekwencje. Czy jest ktoś, kto mogłby przeprowadzić wizytę przedadopcyjną w Świdnicy? Quote
BIANKA1 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Ja jutro rano muszę jechać do Wrocławia w sprawach rodzinnych , i nie będzie mnie 2-3 dni . Szczeniaki będą bez opieki , jedynie maja zapewnione karmienie . Quote
elik Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Pisałam, że winni są organizatorzy tej akcji. Jeśli nie jesteś organizatorem, to te uwagi nie są do Ciebie. Quote
diana79 Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 tu lista osób ze Świdnicy http://www.dogomania.pl/memberlist.php?s=&securitytoken=1323693075-e485bfc1840cbad086bdcadf7a3a305b06875a3e&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=%C5%9Bwidnica&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=&lastpostbefore=&sort=username&order= Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.