anorektyczna.nerka Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 A tak w ogóle, bo chyba ciężko Ci zrozumieć co piszę- gdzie ja napisałam, że ciężko mi się ruszać z moimi psami? A za rady :razz:Twoje dziękuję, moja suka-ta, o której piałam, ma już prawie 4 lata, więc też nie trafiłaś. I dlaczego przyczepiłaś się do mnie- skoro sama piszesz że puszczasz swojego psa? No nie wiem. Może dlatego, że umiem psa odwołać i zazwyczaj jest spuszczany tam, gdzie nie ma innych spacerowiczów? Jak dla mnie możecie sobie biegać te 5 km dziennie ze swoimi psami- ja nie widzę takiej potrzeby- na szczęście. Co sprowadza się do kolejnych wniosków: kup sobie chomika, który ruchu nie potrzebuje albo wykaż się rozumem i oceń, czy kilka kilometrów biegu jest odpowiednią dawką dla Twojego psa, bo każdy ma inne preferencje. Po ostatnich wypadkach nawet już nie mam sił się łudzić, że podbiegasz ma miłe zamiary, kilka dni temu owczarek niemiecki wydawał mi się przemiłym psem,... pozwoliłam psom się obwąchać... i co? Ależ oczywiście piesek rzucił się bez ostrzeżenia, a ja stoję na środku osiedla kłębującymi się futrami nieopodal placu zabaw dla dzieci nie wiem czy się śmiać czy płakać. Zabawne jest to, że osoby puszczające luzem podbiegaczy mają pretensje do rodziców nachalnych dzieci oto, że cisną z łapami do ich pupili. Quote
motyleqq Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 oczywiście wszystko prawda, to co napisała Martens. ale dla mnie nie idzie już o to, gadanie o wychowanie psów, podczas gdy samej się rzuca tekstami 'skopałabym jeszcze Ciebie'... sory, trochę się to ze sobą kłóci. Quote
Arwilla Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Martens napisał(a):No niestety, Polacy chorują na ciężki brak wyobraźni. Dokładnie... Czasem wystarczy trochę pomyśleć... Tak się zastanawiam... czy jak mi obcy facet włoży rękę pod spódnicę, to mam mu przywalić w pysk, czy powiedzieć kulturalnie, że sobie nie życzę? :evil_lol: Podpowiedzcie, bo nie chciałabym wyjść na chamkę...:cool3: Quote
awaria Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Arwilla, myślę, że w ogóle nie powinnaś nic robić, bo on zapewne chce sie tylko przywitać ;) Quote
filodendron Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 To jak we wszystkim - każdy mierzy własną miarką - mam szczeniaka, który lubi się bawić, to znaczy, że wszystkie są takie. Dla mnie to było szczególnie przykre, gdy mój był malutki, ważył ze cztery kilo i konfrontował się owszem - ze szczenięciem - ale labradora. Takim powiedzmy 10-miesięcznym. Tyle wszyscy piszą o tym, żeby nie brać psa na ręce, a jak nie brać, skoro z przeciwka leci armata i nie wykazuje zamiaru zatrzymania się? Z perspektywy czasu żałuję, że nie brałam go częściej. Ludziom też nie przychodzi do głowy, że niektóre psy są stare i chore. U mnie po osiedlu chodzi pan z niewidomym psem - ten akurat jest młody i na pierwszy rzut oka w ogóle nie widać, że jest niewidomy - bardzo dobrze sobie radzi, ale to nie jest pies, który będzie się bawił z każdym napotkanym pieskiem, bo żeby czuć się bezpiecznie musi iść przy nodze pana i podbiegacze go zwyczajnie zaskakują. Quote
badmasi Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Socjalizacja szczeniaków? Zapraszam do mnie:diabloti: Wszystkie teorie dotyczące tego, że dorosły pies nic nie zrobi szczeniakowi padają. Moja suka nic nie zrobi szczeniakowi przechodzącemu obok na smyczy ale wszelkie próby nachalnego witania-obskakiwanie, skowyt, przewracanie się tuż obok, bieganie wokół i szczekanie zakończone zostaną przyciśnięciem delikwenta do gleby. Jeśli ktoś ma ochotę na taką socjalizację i późniejszą niechęć malucha do dużych psów to nie mam nic przeciwko. Niepokoi mnie jednak fakt, że takie psy, podbiegaczo-witacze kończą rok i ciągle przez właścicieli uważane są za szczeniaki. Właściciel nie zauważa subtelnej różnicy w zachowaniach swojego psa-nagle pełna pokory, szczenięca postawa zamienia się w agresję. Niestety mam taki przypadek z amstafką puszczaną regularnie do mojej suki. Dziewczyna ma kilkanaście miesięcy i merdanie ogonkiem powoli zamienia się w pełną napięcia postawę, nie wróży to nic dobrego...Czy ta suczka, regularnie "gaszona" przez mojego psa nie spróbuje wreszcie swoich sił w regularnym starciu? Moim zdaniem może zdarzyć się i tak. Quote
stroosia83 Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Ja już nie mam siły do ludzi i do ich głupoty:angryy: Mój mąż czasami jak się wkurzył to mówił, że połowę społeczeństwa by wystrzelał. Strasznie go ganiłam za te słowa, ale teraz jak czasami wracam ze spaceru, to mówię to samo. Sytuacja z przed roku: stoję z psem na smyczy przed garażem, mąż coś tam pakuje do samochodu i nagle zza garażów wyskakuje kundel wielkości mojego psa i od razu przystępuje do ataku. Nie miałam szansy zareagować, bo trwało to kilka sekund. Mój oczywiście jak to TTB szybko wczepił się tamtemu w szyję i trzymał, no i dopiero wtedy pojawił się właściciel z krzykiem, że mój pit mu psa zagryza i zaczął mojego kopać w brzuch:angryy: Zamiast rozdzielać psy musieliśmy najpierw tego chłopaczka okiełznać. Jak już nam się z mężem udało psy oddzielić, to ten gówniarz nawet tego swojego psa nie mógł złapać i zaatakował znowu i była "powtórka z rozrywki". Przy tym drugim ataku mój pies oberwał w oko, miał uszkodzoną rogówkę i leczyliśmy to 2 miesiące, dla tego drugiego skończyło się to szyciem. Czy to tego chłopaka czegoś nauczyło? Nie! - pies dalej biega bez smyczy, a jak zwracam mu uwagę, to wzrusza ramionami, a na przypomnienie tamtej sytuacji odpowiada "no i co z tego". Takich sytuacji mieliśmy kilka i nigdy nie zdarzyło się, żeby właściciel poczuwał się do odpowiedzialności. Winna zawsze byłam ja i mój pies, bo "takie" psy powinny chodzić w kagańcach, albo powinno się je usypiać bo są agresywne i nie ważne jest, że to ich psy atakowały. Quote
zaba14 Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 strix napisał(a):Każdy psi behawiorysta powie ci, że popęd seksualny to dla psa meczarnia, kiedy nie może mu dać ujścia. RSPCA traktuje brak kastracji u psów nieużywanych jako rozpłodowce jako 'questionnable handling', właśnie z powodu szkód, jakie to wyrządza w psychice. Co do ropomacicza a zejścia przy operacji, to poczytaj może statystyki. Ropomacicze w 98% prowadzi do śmierci, operacja niekoniecznie.... Pomijam wahania nastroju podczas cieczek, starcia z innymi sukami itp. Widać nie wszystkich obchodzi psychiczny dobrobyt zwierzęcia... . To, że Ty kierowałaś się swoją wygodą anie dobrem suki, nie znaczy, że dla każdego to właśnie wygoda jest argumentem. a myślisz że psy w hodowlach kryją przy każdej cieczce? w hodowli z reguły jest kilka suk i jeden samiec, chyba nie sądzisz że kryje 5 suk 10 razy w roku :D ?? :))))) Tak mnie w ogóle nie interesuje zdrowie psychiczne mojego psa... wzięłam go ze względu tylko na wygląd... ;] ot... wyszła moda na kastracje wszystkiego... i mam prawo mieć swoje zdanie na ten temat... psy schroniskowe powinno się kastrować, a wybór innym ludziom dajmy sami... moja sąsiadka ma jamnika niekastrowanego i pies w ogóle nie reaguje na cieczki, ale w sumie czemu go nie wykastrować? :) wszystko trzeba robić z rozwagą... co innego młode zwierzęta, a co innego starsze... jest różnica między rocznym psem, a takim który ma 9-10 lat... zwyczajnie bym starszego własnego psa kastracji nie poddała, czytałam historie jak kastracja może się babrać i długo goić... moja suka doszła szybko do siebie, ale to nie znaczy że każdy pies tak będzie reagował. Quote
stroosia83 Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Mój pies ma przerost prostaty, ale nasz wet nawet w tym wypadku odradza kastrację i to nie ze względu na wiek, czy jakieś komplikacje, ale ze względu na zmiany metabolizmu i jednak temperamentu (większość twierdzi, że temperament się nie zmienia). Nie mam problemu z wyciem, ucieczkami, czy staniem psa pod drzwiami w czasie cieczek okolicznych suczek, więc jajka zostają, a na prostatę są leki. Quote
evel Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 [quote name='Szura']O co Ty się oburzasz? Twój pies podbiega do jakiegoś psa bez pytania, pies warczy (może ze strachu), a Ty się dziwisz, że właściciel odgania psa nogą? Z mojej strony mogło by Cię czekać dokładnie to samo. A raczej Twojego psa. Z Twojej winy. ;] Dokładnie. [quote name='arielka186']Po pierwsze- nie mówię o "odganianiu"- ale kopaniu w stronę mojego szczeniaka...:shake:I co jest złego w kontaktach psów? No chyba że Ty, jak niektórzy, na siłę odciągasz swojego psa od innych- tak jak wspomniana kobiecina, a efektem jest właśnie agresja w stosunku do szczeniaka-zarówno baby, jak i psa (nie było to warczenie ze strachu- dorosły, normalny pies nie boi się szczylka ok 4-ro m-cznego...).:roll:. Dobrze, że baba ze 100kg ważyła, to nie wcelowała, bo skończyło by się to o wiele bardziej niemiło. A moja wina jest jaka? Że szczeniak był spuszczony i podbiegł do innego psa? No ludzie, a które szczenięta tego nie robią? To min nazywa się socjalizacją, na której mi szczególnie zależało, mając małego staffika- żeby jako szczeniak poznała inne psy. No i jeszcze jedno- zamiast próbować kopnąć psa, wystarczyło powiedzieć, czy nie mogłabym jej wziąć na smycz...ja byłam tuż za moją suką. Ale to kwestia kultury... Zaraz zaraz - tak, to Twoja wina, ze puszczony luzem szczeniak podbiegł do innego psa. Jeśli ten drugi pies był na smyczy to najwyraźniej właścicielka miała jakiś ku temu powód. Moja suka na osiedlu zawsze jest na smyczy - ewentualne podbiegające szczeniaki szybko i głośno sprowadza do parteru, jeśli tylko ma okazję (żeby nie było, nie popieram takich zachowań, ale wiem, że gdyby jej dać wolną łapę to by się raczej nie mogła powstrzymać :razz:), więc nie wiem, czy byłabyś zachwycona takim "socjalem". I tak, dorosły pies może bać się szczeniaka, zwłaszcza chrumkającego staffika (skądinąd to cudowne psiaki, ale mój sucz się "chrapaczy" obawia, więc unika a "przyparty do muru" atakuje) a może sobie po prostu nie życzyć zaznajamiania się z obcym, namolnym szczylkiem. Psy się mogą socjalizować, ba! powinny! Ale po to mamy my, ludzie, otwór gębowy, żeby oprócz jedzenia zapytać drugą stronę czy sobie życzy takich kontaktów. Ja sobie na przykład nie życzę, mój pies jest chory, obce psy nie mają prawa po nim skakać, "bo się socjalizują" no na litość boską! I naprawdę mnie już boli czasami buzia od ciągłego powtarzania "proszę zabrać pieska, proszę zabrać pieska, proszę zabrać pieska..." - już nie mówiąc o idiotycznych tłumaczeniach właścicieli ("on się tylko bawi!" - aha, 40kg labek próbuje wgnieść moją sukę między kostkę brukową, cóż, ona pewnie ma z tego fun, ale ona raczej nie bardzo). Moja suka jest puszczana luzem tam, gdzie nie ma innych psów, bądź gdzie są psy, które ona lubi lub choćby akceptuje. Nie lubi obcych dużych psów, zazwyczaj się ich boi. Nie lubi też szczeniąt, bo uważa, że są obrzydliwe :evil_lol: Wraca na moje wołanie, więc nie mam problemu, żeby ją zawołać i zapiąć na smycz jak się mijamy z innym psem. Zu przejawia bardzo rozbudowaną agresję lękową w stosunku do ONków. W bloku mam agresywną sukę w typie "starego ON", blok dalej również agresywnego samca - nie miałam z nimi nigdy (sic!!!) żadnego spięcia. Właśnie dlatego, że się mijamy bokami, zapinamy psy na smycze, mamy nad nimi kontrolę. [quote name='arielka186']I dlaczego przyczepiłaś się do mnie- skoro sama piszesz że puszczasz swojego psa? Można to robić różnie- siedząc na doopie i popijając piwo np, a można też iść z psem np do parku, gdzie na pewno lepiej się wybiega bez smyczy, niż nawet na lince. Ewentualnie lekko problemowy pies (jak mój) wśród wrzeszczących dzieci, rowerków, rolkarzy i biegających psów, na pewno się wybiega na sto dwa! :D [quote name='awaria']Arwilla, myślę, że w ogóle nie powinnaś nic robić, bo on zapewne chce sie tylko przywitać ;-) :roflt::roflt::roflt: Ale ale, drogie panie - może hipotetyczny pan jest jeszcze młody i tak się tylko chciał pobawić? :cool3: [quote name='badmasi']Moja suka nic nie zrobi szczeniakowi przechodzącemu obok na smyczy ale wszelkie próby nachalnego witania-obskakiwanie, skowyt, przewracanie się tuż obok, bieganie wokół i szczekanie zakończone zostaną przyciśnięciem delikwenta do gleby. To może sobie przybić piątkę z moją ;) Quote
Vesper Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 HelloKally napisał(a):Co sprowadza się do kolejnych wniosków: kup sobie chomika, który ruchu nie potrzebuje albo wykaż się rozumem i oceń, czy kilka kilometrów biegu jest odpowiednią dawką dla Twojego psa, bo każdy ma inne preferencje. Słuchaj Hello... Jak się nie doczytałaś, nie życzę sobie Twoich przytyków- raz napisałaś że chcesz mnie skopać, teraz "mam się wykazać rozumem"... Zacznij radzę Ci od siebie, bo z takim sposobem bycia daleko nie zajdziesz... Tu właśnie ja mogłabym Ci napisać Twoje słowa, ale cytuję osoby mądre. Co ty z tym chomikiem :D? Marzysz słodkim kłębuszku- idż, kup sobie- w Twoim wieku- sądząc po wypowiedziach, byłby "akurat". I po czym ktoś taki jak Ty- dla kogo głównym tematem na forum jest...kolor szelek dla psa ;)- ocenia mnie? Hoduję psy ras, które nie wymagają kilku km biegania dziennie- ze względów zdrowotnych (astma) nie mogłabym sobie na to pozwolić. Ruchu mają tyle ile potrzebują- o czym pewnie byś wiedziała, gdyby zachciało ci się zajrzeć na mój wątek- ja, pisząc coś o osobie, która zrobiła na mnie tak negatywne wrażenie jak ty- chociaż przejrzałam Twoich kilka postów... Mam już jakiś punkt widzenia. A Ty nawet nie zauważyłaś, że oprócz staffików hoduję chihuahua (chociaż są w podpisie), które nie potrzebują kilku km biegania dziennie. W tytule jest "chamstwo". A jak skomentujesz swoją wypowiedż że skopałabyś też mnie? To właśnie jest chamska odzywka, na którą nie zamierzam odpowiadać (w subrealu każdy taki niby-odważny może być).Tak więc- pohamuj emocje i po raz drugi Ci mówię, że mam dość Twoich przytyków pod moim adresem. Arwilla i reszta- nie rozumiem co ma tu porównywanie wkładanie pod spódnicę łapy jakiegoś zboka do podejścia szczeniaka- oprócz tego że obie rzeczy są jak się deklarujecie- przez Was niepożądane. Trochę ktoś się jednak zapędził, i to dość daleko :D belmadsi- czytaj uważniej, jak już się wypowiadasz a propos zdarzenia. Pies był znany, nieduży, i nic nie daje jego właścicielce (a właściwie jej córce) prawa do kopania innego psa:shake: Ogólnie dochodzę do wniosku, że wystarczy wypowiedzieć się inaczej niż większość potakiwaczy- i reszta od razu wsiada, dopowiada resztę, kreuje obraz osoby... :stupid: Właściwie widzę tu tylko kilka osób które mają coś mądrego do powiedzenia, a już na pewno nie Hello Kitty ;) która ma bardzo bojowe nastawienie. Wypowiedzi tej osoby oceniam na 15 lat, na pewno nie więcej... Wchodząc na ten wątek, w tytule mający "chamstwo"- odczułam chamstwo na własnej skórze... i nie widzę tu żadnej konstruktywnej dyskusji. Skarżycie się na "podbiegaczy", jakbyście wszyscy mieli albo grożne, nie do opanowania psy, albo po prostu psów nie lubili... Ja osobiście nie mam nic do psa, który podbiega jak jestem na spacerze z moimi- no, chyba że jest to suka z cieczką. Nie wychowałam swoich psów- nawet staffików, żeby rzucały się na każdego podbiegającego psa... Chociaż miałabym większe powody do obaw- mając również chihuahua- w takim wypadku biorę je na ręce- ale żeby kopać jakiegoś psa? W głowie mi się to nie mieści. Jak widać różnie rozumiemy miłość do psów... Niniejszym postem kończę swoją obecność na tym wątku, bo do niczego to nie prowadzi. Dla kogoś kto sugerował że moje psy biegają stanowiąc zagrożenie- mogę tę osobę uspokoić :), chodzą grzecznie na smyczy... Nie należą do "podbiegaczy"- a że szczeniakowi się zdarzyło? Może przyznajcie się publicznie do Waszych błędów? Quote
Vesper Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 [quote name='evel']Jeśli ten drugi pies był na smyczy to najwyraźniej właścicielka miała jakiś ku temu powód. Moja suka na osiedlu zawsze jest na smyczy - ewentualne podbiegające szczeniaki szybko i głośno sprowadza do parteru, jeśli tylko ma okazję (żeby nie było, nie popieram takich zachowań, ale wiem, że gdyby jej dać wolną łapę to by się raczej nie mogła powstrzymać :razz:), więc nie wiem, czy byłabyś zachwycona takim "socjalem". I tak, dorosły pies może bać się szczeniaka, zwłaszcza chrumkającego staffika (skądinąd to cudowne psiaki, ale mój sucz się "chrapaczy" obawia, więc unika a "przyparty do muru" atakuje) a może sobie po prostu nie życzyć zaznajamiania się z obcym, namolnym szczylkiem. Psy się mogą socjalizować, ba! powinny! Ale po to mamy my, ludzie, otwór gębowy, żeby oprócz jedzenia zapytać drugą stronę czy sobie życzy takich kontaktów. Ja sobie na przykład nie życzę, mój pies jest chory, obce psy nie mają prawa po nim skakać, "bo się socjalizują" no na litość boską! I naprawdę mnie już boli czasami buzia od ciągłego powtarzania "proszę zabrać pieska, proszę zabrać pieska, proszę zabrać pieska..." - już nie mówiąc o idiotycznych tłumaczeniach właścicieli ("on się tylko bawi!" - aha, 40kg labek próbuje wgnieść moją sukę między kostkę brukową, cóż, ona pewnie ma z tego fun, ale ona raczej nie bardzo). Skąd wniosek że moja sucz była namolna? Bo podbiegła? To już gruba przesada. I tak jak myślałam- problem jest w Wazych psach- sama piszasz że suka jest agresywna- i od takich psów trzymamy się z daleka (mały, znany wcześniej pudel należał do innej kategorii). A moja nie skakała po nim- czytaj uważnie, a nie rozkręcacie aferę jakbym napisała że to ja skopałam czyjegoś psa- co najmniej... A pudel na smyczy nie był- to skąd się wzięło? Ale czy to ma znaczenie? ;) [quote name='evel']Ewentualnie lekko problemowy pies (jak mój) wśród wrzeszczących dzieci, rowerków, rolkarzy i biegających psów, na pewno się wybiega na sto dwa... Są różne parki:roll:, nie wiem skąd jesteś, ale nawet w W-wie znajdą się miejsca, gdzie można spuścić psa ze smyczy bez obawy że wyskoczy ktoś na rolkach czy rowerze (moje nie lubią rowerzystów), nie mówiąc dzieciach czy o innych psach-a jeśli nawet, to zawsze zdąży się złapać psa- no, chyba że zupełnie nie umie chodzić bez smyczy... I już na koniec- osoby, które tak krzyczą o konieczności chodzenia tylko na smyczy- jak zauważyłam, mają najczęściej psy z problemami. I tak to jest, że cała reszta właśnie na nie musi uważać. Mając staffika i chihuahua, wiem co to jest lęk przed podejściem innego psa- z jednej i drugiej strony (tzn bojąc się o psa, i bojąc się że mój pies coś zrobi). Staram się jednak nie wpadać w skrajności... A najdziwniejsze dla Was pewnie będzie to, że jedyny raz inny pies pogryzł mojego (westa), kiedy obydwa były na smyczach...(Psia psychologia mówi, że pies na "uwięzi" czuje się nienaturalnie, co może wywoływać jego agresję w kontaktach z innymi psami- chociażby dlatego, że przez smycz czuje się mniej pewnie, co wywołuje agresję). Quote
anorektyczna.nerka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Arielko z laski swojej nie zaśmiecaj mi profilu, to po pierwsze, a po drugie nie mam zamiaru ci tłumaczyć, tego, co miałam na myśli, ba nie mam zamiaru nawet z tobą dyskutować w myśl pewnej maksymy o rozmowie z takimi jak ty. A więc drogie panie, dziewczęta oraz i panowie. Od teraz moim głównym problemem jest to czy mojemu psu czuć z pyska miętą czy żurawiną. A później lecę ratować świat. Mam nadzieję, że nikogo nie urażą te pytania i weźmie mnie za osobę dojrzałą. Ach! I jeszcze w czasie ratowania świata puszczę psa luzem, żeby pobiegał do innych psów i zgwałcił kilka suk (są jeszcze cieczki?). Quote
Kasi i Lena Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 cieczki są prze z cały rok więc puszczaj śmiało na pewno na jakąś trafi:);) Quote
Arwilla Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 [quote name='arielka186'] Arwilla i reszta- nie rozumiem co ma tu porównywanie wkładanie pod spódnicę łapy jakiegoś zboka do podejścia szczeniaka- oprócz tego że obie rzeczy są jak się deklarujecie- przez Was niepożądane. Trochę ktoś się jednak zapędził, i to dość daleko :D Dlaczego? Sytuacja analogiczna... Poza tym, skąd wiesz, że to zbok? Może chciał się tylko zaprzyjaźnić...:lol: Ogólnie dochodzę do wniosku, że wystarczy wypowiedzieć się inaczej niż większość potakiwaczy- i reszta od razu wsiada, dopowiada resztę, kreuje obraz osoby... :stupid: Zdziwiłabyś się, jak często jestem tutaj w mniejszości jeśli chodzi o poglądy na pewne sprawy... Swoich racji też trzeba umieć bronić, a czasem zastanowić się trochę, a nie iść w zaparte... :razz: Skarżycie się na "podbiegaczy", jakbyście wszyscy mieli albo grożne, nie do opanowania psy, albo po prostu psów nie lubili... Mój pies jest łagodny, a ja kocham psy... Ale to nie jest jednoznaczne z tym, że lubię podbiegaczy... Czy tak trudno zapytać najpierw czy można, zanim pozna się psa z innym? Moje dziecko zanim pogłaszcze psa, najpierw pyta czy może... mnie, a potem właściciela psa... czy jeśli poleci z rękoma do obcego psa bez pytania, a ten ją dziabnie, to będę mieć pretensje do właściciela? Do psa? Trochę wyobraźni...:roll: Ja osobiście nie mam nic do psa, który podbiega jak jestem na spacerze z moimi- no, chyba że jest to suka z cieczką. No widzisz... i tu tkwi problem... TY NIE MASZ... inni mogą mieć i to ich święte prawo, którego Ty nie akceptujesz... :roll: Quote
Szura Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Skąd wniosek że moja sucz była namolna? Bo podbiegła? Dokładnie! Najpierw trzeba PYTAĆ, bo nie każdy pies, ani jego właściciel sobie życzy. I nie mówimy o tym, czy mamy problemowe psy, czy nie (tym bardziej, że jak się adoptuje psa po przejściach, to trudno oczekiwać, że będzie bezproblemowy), tylko o tym, że niektóre zachowania są zwyczajnie niekulturalne. Masz gdzieś inne psy, to pomyśl o swoim. Podbiegnie kiedyś do agresora, do psa chorego zakaźnie, do psa właściciela, który sobie nie życzy - i przez Twój brak kultury TWÓJ pies ucierpi. Bo widzę, że to, że ucierpieć może inny pies, w ogóle Cię nie interesuje. Quote
Marta666 Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 arielka186 napisał(a):Dla kogoś kto sugerował że moje psy biegają stanowiąc zagrożenie- mogę tę osobę uspokoić :), chodzą grzecznie na smyczy... Nie należą do "podbiegaczy" Ale jeśli ja napisałam,że zapinam psa na smycz gdy widzę innego psa to napisałaś,że współczujesz mojemu psu (o którym na tym wątku nie pisałam,a nawet dzięki Tobie dorobiłam się ich kilku),bo pewnie jest niewybiegany. Więc jak to w końcu jest z tą smyczą? arielka186 napisał(a):osoby, które tak krzyczą o konieczności chodzenia tylko na smyczy Niektórzy krzyczą tutaj o konieczności zapinania psa gdy z naprzeciwka idzie inny pies,ale Ty chyba tego nie zauważasz. Hodujesz psy więc wnioskuje,że większość psów masz od szczeniaka,tak?a przecież wiele osób ma psy dorosłe adoptowane od kogoś innego,znalezione,adoptowane ze schroniska itd.więc te psy mogą mieć już jakiegoś rodzaju problemy behawioralne. Więc nie zawsze wszystko można zrzucić na karb niewychowania. Szura napisał(a):Masz gdzieś inne psy, to pomyśl o swoim. Podbiegnie kiedyś do agresora, do psa chorego zakaźnie, do psa właściciela, który sobie nie życzy - i przez Twój brak kultury TWÓJ pies ucierpi. Bo widzę, że to, że ucierpieć może inny pies, w ogóle Cię nie interesuje Dokładnie. Quote
evel Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 [quote name='arielka186']Skąd wniosek że moja sucz była namolna? Bo podbiegła? To już gruba przesada. Tak. Podbiegacz = pies przekraczający nasząs trefę osobistą = pies namolny (dla mojej suki jest jeszcze często = zatłuc, albo przynajmniej porządnie obszczekać). [quote name='arielka186']I tak jak myślałam- problem jest w Wazych psach- sama piszasz że suka jest agresywna- i od takich psów trzymamy się z daleka [...] Tak. Problem jest w moim psie i osobiście od ponad roku (odkąd wzięłam ją zdychającą ze schroniska jako 2-3 letnią sukę), pracuję nad tym, żeby mój pies nie przeszkadzał ani innym psom, ani ludziom. Dwa razy mi się wymknęła spod kontroli, to była moja wina, bo za późno zauważyłam innego psa, przeprosiłam właścicieli i myślałam, że ze wstydu się zapadnę pod ziemię. [quote name='arielka186']Są różne parki:roll:, nie wiem skąd jesteś, ale nawet w W-wie znajdą się miejsca, gdzie można spuścić psa ze smyczy bez obawy że wyskoczy ktoś na rolkach czy rowerze (moje nie lubią rowerzystów), nie mówiąc dzieciach czy o innych psach-a jeśli nawet, to zawsze zdąży się złapać psa- no, chyba że zupełnie nie umie chodzić bez smyczy... Wystarczy umieć czytać - pod nickiem mam "lubelskie". I nie, nie mamy takiego parku, gdzie pies by mógł się wybiegać, więc chodzę lub jeżdżę z psem na różne łąki i pola i jakoś żyjemy - ja i mój niepuszczany ze smyczy na osiedlowych uliczkach pies ;) [quote name='arielka186']I już na koniec- osoby, które tak krzyczą o konieczności chodzenia tylko na smyczy- jak zauważyłam, mają najczęściej psy z problemami. I tak to jest, że cała reszta właśnie na nie musi uważać. Nie. To JA muszę uważać nie tylko na mojego psa ale też na to, żeby nic nie zrobił żadnemu słitaśnemu podbiegaczowi. Chociaż ostatnio stwierdziłam, że mam to w odwłoku - jak ktoś nie zna zastosowania smyczy albo nie umie zablokować guziczka we flexi, to ja nie będę swojego psa sobie umieszczać na głowie, żeby nic nikomu nie zrobił. Luzuję smycz i niech się dzieje wola nieba. Ewentualnie odwracam się w drugą stronę i odchodzę z suką a właściciel podbiegacza za nami biegnie truchcikiem, gdzieś po pół kilometra czy kilometrze jak mam dobry humor, zatrzymuję się i łaskawie czekam, aż złowi swojego pieseczka. [quote name='arielka186']A najdziwniejsze dla Was pewnie będzie to, że jedyny raz inny pies pogryzł mojego (westa), kiedy obydwa były na smyczach...(Psia psychologia mówi, że pies na "uwięzi" czuje się nienaturalnie, co może wywoływać jego agresję w kontaktach z innymi psami- chociażby dlatego, że przez smycz czuje się mniej pewnie, co wywołuje agresję). Moją sukę pogryzł "labrador" puszczony luzem (w kolcach, yeah!). Pewnie miał gen dogoterapii - szkoda tylko, że bardzo głęboko w... eee ukryty :razz: Quote
kiniaaa Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Szura napisał(a): Najpierw trzeba PYTAĆ, bo nie każdy pies, ani jego właściciel sobie życzy. I nie mówimy o tym, czy mamy problemowe psy, czy nie (tym bardziej, że jak się adoptuje psa po przejściach, to trudno oczekiwać, że będzie bezproblemowy), tylko o tym, że niektóre zachowania są zwyczajnie niekulturalne. Zgadzam się w 100%. Kultura wymaga tego, żeby spytać właściciela psa czy nasz może się przywitać. Skąd wiemy na pierwszy rzut oka że tamten miło wyglądający piesek się na naszego nie rzuci? A takie zachowania jak puszcza się swojego psa do każdego spotkanego na spacerze, niepróbowanie go nawet przywołać i zapiąć na smycz to niestety dla mnie to jest właśnie "chamstwo innych psiarzy". Quote
filodendron Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Wiecie, to jest takie rzucanie grochem o ścianę. Ja mam jednego pana z notorycznym podbiegaczem i to nieprzyjemnym. Straszyłam gazem pieprzowym, straszyłam policją - i nic. Nie dociera. Jego chyba smycz gryzie w rękę. Quote
Litterka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 To psiknij raz w stronę psa, może dotrze? Tylko uważaj, żeby psa nie trafić. Quote
filodendron Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 [quote name='Litterka']To psiknij raz w stronę psa, może dotrze? Tylko uważaj, żeby psa nie trafić. Wolałabym w stronę pana. Sprawiłoby mi to niekłamaną przyjemność ;) Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 kiniaaa napisał(a):Zgadzam się w 100%. Kultura wymaga tego, żeby spytać właściciela psa czy nasz może się przywitać. Skąd wiemy na pierwszy rzut oka że tamten miło wyglądający piesek się na naszego nie rzuci? A takie zachowania jak puszcza się swojego psa do każdego spotkanego na spacerze, niepróbowanie go nawet przywołać i zapiąć na smycz to niestety dla mnie to jest właśnie "chamstwo innych psiarzy". ================================================ Podpisuje się pod tymi wypowiedziami.Mamy psa,który nie lubi innych psów i nie ma takiego obowiązku.Jest psem starym i chorym i powinien miec prawo spokojnie przynajmniej się załatwić.W momencie kiedy to robi leci do niego np.wyrosnięty Bulli.Właścicielka krzyczy,że on się chce przywitać.A ja nie chce by skakał,podbiegał,przypadał do ziemi itp.I Gucio nie chce. To jest takie trudne do zrozumienia? Mam zawsze psa na smyczy-tak rozumiem prawo i odpowiedzialnośc za psa. I wcale to nie znaczy,że mój pies ma problemy.Nie lubi innych psów-czy musi je lubić?Chcemy spokojnie pójśc na spacer-dla niektórych ludzi to,że nie życzymy sobie kontaktu jest nie do pojęcia.Muszę sobie życzyć? I uważam podbieganie psów do nas,wskakiwanie,podskakiwanie-rozanielone twarze towarzyszących ludzi i teksty,,on się chce bawic,on się chce przywitać,,-za chamstwo.Ja sobie tego nie życzę-żadnych podskoków.Co ja zrobię jak dojdzie znowu do walki?Zawsze będe pamiętac tamte wydarzenia i dwa psy skaczące sobie do gardeł.Ja nie dam rady w przeciwieństwie do mojego męża chwycic Gucia na ręce i kopać i cofac się i co wtedy?Ja nie znam tych psów i nie muszę na wszystko się zgadzać..A tu na chama się pchają i co ja mam zrobić? Chcę spokoju,a nie nachalnych znajomości..Po wielokrotnie opisywanej sprawie tamtych staffordów-potem Chan,potem ten Berneńczyk-mam więc w kieszeni kamienie do obrony.I w końcu je wykorzystam Chcę spokojnego spaceru i mam do tego prawo. A jak idzie staruszka z Alim-potęzny Owczarek Niemiecki i tez sie musi przywitać-dlaczego musi?Ona go nie utrzyma-Gucio się boi i co?A ja musze to znosić?A dlaczego? E/W Quote
Szura Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Poza tym warto też dodać, że my też nie podlatujemy do obcych ludzi padając im w ramiona "bo się chcemy przywitać i pobawić". Nie zaczepiamy kogo chcemy na ulicy, nagabując do zapoznania i kontaktu fizycznego. Tak samo i nasze psy owszem, mają swoich znajomych, ale obce psy na ulicy to OBCE psy - nie wszystkie są równie towarzyskie, jak i my nie jesteśmy pod tym względem tacy sami. Quote
Martens Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 A byłoby tak miło i pięknie, gdyby każdy pilnował swojego psa... Czy to poprzez smycz, czy doskonałe wyćwiczenie odwołania, czy puszczanie psa ze smyczy tylko z nieuczęszczanym miejscu. Nikt by nikomu nie wadził. A że większości się nie chce, czy to na smyczy szarpać, czy iść w odludne miejsce, czy nie daj Bóg nauczyć psa przychodzenia na wołanie, to mamy jak mamy - chamstwo, pretensje i zwalanie winy na innych. A najlepsze jest ta wielka obraza - że ktoś ma agresywnego czy problemowego psa i inni muszą go omijać, i o matko boska, pilnować swoich psów, żeby nie skoczyły mu na łeb... :mdeleje: Fantastycznie. Najwyraźniej nie mamy już nawet prawa do spokojnego przejścia przez osiedle :razz: a wszystko przez to, że podstawowe ułożenie psa albo używanie smyczy stanowi dla niektórych taaaki problem, że szukają winy wszędzie dookoła, tylko nie w sobie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.