W ubiegły piątek rolnik zgłosił Tomkowi, ze znalazł w lesie dwa szczeniaki, co z nimi robić? Tomek, który akurat był w Jastrzębiu na wystawie zdjeciowej poradził, by zabrał je na razie do siebie, żeby nie zostawiać maluchów w lesie. Dziś facet dzwoni, żeby po nie przyjechać, bo nie może zostawić szczeniąt, bo ma swoje 3 psy. Pojechałam i ja. Facet otworzył oborę, a z niej wypadła dwójka - podrostki, takie ze 4 miesiące, pod kolano dropiato-łaciate, urocze! Zadbane, tłuściutkie, wylizały mi dziób, podgryzały się między sobą, jeden szarpał mnie za pasek od zegarka, drugi chuchał w sam środek ucha... Zawieźliśmy je do kojca, wstawiłam miski z karmą i wodę. I dacie wiarę, że po godzinie zadzwonił znajomy Tomka, że to pewnie jego psy - tzn. dał je innemu znajomemu z miesiąc temu i widać je zagubił... Sam przyjechał po szczylki, zabrał do domu i będzie im szukał innego domu.