Spylała z podkulonym ogonem...
Zadzwoniła teraz do mnie znajoma redaktorka z Tygodnika, czy bym nie wzięła na dt suczkę i jej 4-mies.córkę. Historia głupia jak zawsze - ludzie z Gdańska mają tu ojcowiznę, opuszczone gospodarstwo; wiosną przyjechali, a tu suczka w zapadającej się stodole. W lipcu urodziła szczeniaki, państwo je rozdali, została jedna sunia. Jutro wracają do Gdańska, i zdziwieni, że schronisko w Kruszewie nie chce przyjąć od nich dwóch psów!...I co oni biedni maja zrobić? Zabrać nie mogą, bo mają trzy koty i małe mieszkanie. Sunia mała, córka tez mała.