Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/29/22 in all areas
-
Beżuś czuje się dobrze, apetyt dopisuje, nawet kołnierz mu nie przeszkadzał. Wrąbał puchę, aż uszy mu się trzęsły.3 points
-
Na pewno Ares znajdzie amatora. Ma coś bardzo ujmującego w spojrzeniu2 points
-
Przypominam o zbiórce dla staruszków, proszę rozsyłać, bo naprawdę jest bardzo mała liczba udostępnień. Bardzo powoli się zbiera, ale się zbiera, mamy po prawie 100 zł na każdego psa. Faktycznie w trakcie konkursu i Skarbonek to nie jest dobry czas zbieranie wpłat. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/en/zamojskiestaruszki1 point
-
1 point
-
1 point
-
Zamówiłam dwa legowiska za 129,80 zł https://allegro.pl/oferta/legowisko-wlochate-dla-psa-kota-rozmiar-l-70cm-12596875869?snapshot=MjAyMi0xMS0yOVQxMjo0MzoxMC40NzhaO2J1eWVyOzBlNTI3YjEwNzg5NWNhYTNjNzc4NjFiNWExODJjZTIyNTU1ODE0NzA3ZTBlYzIxYmUyNmQ5ODg4YjgzYzhlOTQ%3D Ceny udało znaleźć mi się niższe, niż ponad rok temu sobie zamawiałam. Mam nadzieję, że jakość będzie podobna, bo muszą byc prane co drugi dzień. Moje sa niezniszczalne na szczęście przy tak intensywnym użytkowaniu, szczególnie przy Lindzie. Dla innych psów zamówiłam z kolei narzutę typu włochacz. Jest dwustronna i z jednej narzuty da się podzielić i uszyć 4 poszewki na dziecinne kołderki. Wychodzi naprawdę ekonomicznie https://allegro.pl/oferta/koc-wlochacz-futrzak-narzuta-na-lozko-160x200-pled-11187691502?snapshot=MjAyMi0xMS0xNlQxMDozMToyMi4xOTVaO2J1eWVyO2Q3Mjg3MDMwOWNjZjdiMzAwZjNkMjQ1YjQ2ODUxZTNkNjhjYzFmNjQyMjYwOGUwZjM3N2ZhMGQzNWJlZjZmYzE%3D Za 40,59 zł kupiłam na fakturę ZEA płyn Jope, który Moli@ poleciła. Jest naprawdę super! fakturę wysłałam mailem do ZEA. https://allegro.pl/oferta/refill-uniwersalnego-plynu-antybakteryjnego-rozmar-11717878518?snapshot=MjAyMi0xMS0yM1QwODoyNjoxMy4yMTVaO2J1eWVyOzdmMjMwZDE5MTJjOTBkNjkzOTA3ZTYzMjgyOTFiODNmZjkwYjA0NTI0MTQwYmFjOWEzOGY1NTFjYjJlZjIyMDI%3D1 point
-
Zupełnie tego nie rozumiem. Ja tam kocham czarne i duże Ares jest naprawdę ujmujący, i jeszcze tak szybko się uczy "ludzia". Brawo Wy!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Córka pana jest w głębokiej żałobie po piesiu i potrzebuje więcej czasu, żeby ochłonąć po jego odejściu. Pan jest bardzo na tak i wybiera się w sobotę do Michulca, żeby go poznać. Powiedziałam żeby nie naciskał na córkę. Ona musi przetrawić ból i dojrzeć do podjęcia decyzji o przyjęciu nowego przyjaciela. Pan przysłał mi zdjęcie pieska, który odszedł. Faktycznie jest podobny do naszego Micha.1 point
-
Trzymam kciuki za malucha... aby to nie był problem z serduchem / nerkami i nie zbierała się woda1 point
-
Tu jest trochę problem z ręką wsuwaną między łapkami.W przypadku chorego serca pies właśnie kaszle,dusi się bo uciska się mostek.Ja Mikiego kładłam na siebie,kucałam.Lolo jest większy to nie wiem jak działać aby było dobrze.1 point
-
Beżo Beżykowi I Aresowi Sercem 8.12 zapraszam na kolejny kramik1 point
-
Jak Gajulka się uśmiecha to aż się jaśniej robi. Mała mordka lubi dreptać w każdej okolicy.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Eluniu kochana, dziękuję za tak piękne powitanie. Melduję też, ze przelewy juz zrobione. Pozdrawiam serdecznie.1 point
-
Jestem chyba jedyna. Mnie się te zdjęcia podobają. Widać, że Isia to niezła modelka i nawet ubieranie czapki i pozowanie nie jest dla niej straszne. Chce współpracować z człowiekiem. Aż chce się wykorzystać ten potencjał (nie do przebieranek, ale do współpracy). Ok, np. Sara miała przegiętą sesje foto w ubrankach, tak tu wg mnie jest zrobione z wyczuciem. Zapytania durne będą i bez zdjęć, bo sunia ładna. Nie ma co się czepiać zdjęć. Ja dzięki takim świątecznym zdjęciom znalazłam świetny dom dla kotka, którego mialam na DT przez pół roku, jak do mnie trafił był maleńką kulką, a... pomimo tego nie było zadnego odzewu. Nagle ktoś go wypatrzył na tych właśnie zdjęciach i okazało się, że to strzal w dziesiątkę. Trzymam kciuki za domek dla Isi, a dla AM morza cierpliwości.1 point
-
Masz rację, że chyba na przyszłość tylko jak jest p. Wiesio. Niepotrzebna trauma, ktora potem ma takie konsekwencje. Na zamojskim pisalam wlasnie, jak Luna zareagowała dzis na widok moich butów, podobnych do roboczych ze schroniska, totalne cofniecie czasu spędzonego ze mną. Myslalam jeszcze nad adopcją. Jesli ma mieć szukany dom, to musiałby mieć calkowicie szczelne ogrodzenie, bo na początku naprawdę kombinowała pod murem. Nie dawałam rady utrzymywać jej na smyczy, która miała przypiętą, tylko wabiłam ją ścieżką smaczków. Murka pisala, ze wczesniej czy później psy u niej przekonywały się do smyczy. Tez nad tym myślałam, ale moga mieć znaczenie warunki. Jesli pies jest w kojcu czy boksie, to rzeczywiście smycz kojarzy z czasem ze spacerami, czyli wolnoscią i atrakcją. Kiedy jednak psy są domowe, otwieram drzwi i wypuszczam je, to ciąganie psa na siłę na smyczy nie skojarzy mu się z niczym przyjemnym, bardziej zrazi. Swoje uczę chodzenia na smyczy na zewnątrz. U nas w ogrodzie nie byłoby szans- to teren wolności. Tylko to normalne psy bez traum, wiec wiem, ze nie będą miotać się, nie przegryzą ringowki i nie czmychną w pola między dwoma głównymi drogami. Trochę boje się działania z psem pod przymusem. Kiedy przyjechała szczeniaczka z parwo od Ali to musieliśmy koniecznie zaszczepić Melę. Wczesniej bala się, ale nawet lekko dawala się dotykać po udzie, spala na kanapie, na środku w legowisku z Lindą. Do szczepienia musieliśmy ja złapać w koc w rękawicach spawalniczych. Szczepiłam sama, w znajomym miejscu, trwało to kilka sekund. Jednak łapanie, przymus, paniczny strach spowodowały regres u Meli. Od sierpnia wybiera ustronne legowisko lub budkę tylko na piętrze, unika kontaktu, nie ma mowy o dotknięciu jej i tak do dzis bez zmian. Drugim przykładem jest Zoja. Przyjechala jako dzika, gryzaca ze strachu, jednak szybko się ogarnęła, dala założyć smycz, wyjść na niej. Rozkręciła się do tego stopnia, że zaczęła rządzić całym domem, chciała atakować obcych ludzi, dwukrotnie wtedy przekierowała agresję na domowników. Pojechala na szkolenie do specjalisty. I niestety mija drugi tydzień, a nie są w stanie zacząć nią pracować. Trafila z domu do boksu wewnętrznego i jest w totalnym szoku. Domyślam się, że wróciła tam do etapu, kiedy byla łapana w klatkę łapke, a gryzienie było jej jedynym kontaktem z człowiekiem. Bardzo mi jej żal , zdecydowaliśmy się na to dla jej dobra, żeby miala szanse na adopcję, ale ona odebrała to jako krzywdę i wycofała się.1 point
-
Chwilami się zapomina, jest powoli coraz lepiej, ale jednak ten lęk w nim tkwi bardzo głęboko. Przytył ostatnio i chciałam mu obróżkę luźniej zapiąć, ale z odpięciem był problem, trwało to na tyle za długo dla niego, że nagle odskoczył przerażony Łapany był na Sedalin, niczego złego jako "bezdomniak" nie zaznał, ale to, co miał na szyi i odruchy gryzienia przy dotyku wskazują, że lekko nie miał, zanim na ulicę trafił. "Właściciel" go u mnie odnalazł i nawet worek ziemniaków mi proponował za oddanie tego biedaka.... ale ja nie mam głowy do "interesów" i straciłam worek kartofli... Niestety własciciela nie udało się "namierzyć", żeby sprawdzić czy w złych warunkach nie żyje tam teraz "następca" Bezika A Bezik pewnie u mnie zostanie, nie chcę go na siłę zmuszać do głaskania, które zamiast przyjemności wywołuje w nim lęk, chyba, że znajdzie się ktoś, komu ten prześliczny psiaczek skradnie serce na tyle, by codziennie przychodził i cierpliwie zdobywał jego zaufanie przez długi czas... Oby się udało, bo o domek taki, jaki się Lumi trafił łatwo nie będzie.1 point