Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/24/22 in all areas

  1. Jak widzę, niewidomy pies którego chciałabym zabrać, wywołuje ogromne emocje i dyskusję. Nie pomyslalyście jednak, ze wiele tych młodych, ładnych i adopcyjnych psów nie potrzebuje Waszej pomocy, bo one i tak mają szansę na adopcje ze schroniska? Im nie sa pilnie potrzebne DT czy hotele. Nawet wczoraj Tola wstawiła zdjecie psa, który akurat pojechał do nowego domu i mówiła mi o fajnej suczce, która jest już zarezerwowana i też czeka na nią dom. Mnóstwo ludzi adoptuje psy ze schronisk, ale głównie własnie młode. Najcześciej z egoistycznych pobudek, zeby za szybko nie cierpieć po stracie psiego przyjaciela. Przynajmniej to zazwyczaj słyszę jako powód w rozmowach z ludźmi. Drugi powód to że stary pies nie przyzwyczai się. I dlatego stare zostają. Kto ma im więc pomóc? W obecnej sytuacji zabierac ze schroniska powinno się tylko młodziutkie i MAŁE pieski, bo duże nawet młode ze względu na koszty utrzymania też są ostatnio mało adopcyjne. Jest sporo DT i hoteli, które biora młode i adopcyjne psiaki. Ja młodziutkich od średniego wzwyż nie wezmę na hotelik. Natomiast nieodpłatnie, na siebie biorę tylko te z najmniejszymi szansami na wyjście żywo ze schroniska. Żaden u mnie więc adopcyjnemu psu miejsca nie zajmie. Wiem, że sytuacja jest ogólnie coraz trudniejsza, ale potrzebna jest też pomoc dla tych najsłabszych, a nie tylko zaliczanie statystyk jak największej liczby adopcji. W zeszłym tygodniu opiekunka naszej hotelowej suczki poszła jeszcze krok dalej. Skoro suczka jest mloda, ale trudna, więc mało adopcyjna, dla niej NAJROZSĄDNIEJSZYM wyjściem jest eutanazja. Domyślam się, że niej ona jedna ostatnio wpadła na takie rozwiązanie u psa z problemem. Ja też mam trudniejszą sytuację, ale jakoś trzeba funkcjonować. Szczerze, to nie chciałabym nawet kierować się wylącznie zdrowym rozsądkiem odnosnie zwierząt. Może byłabym bogatsza, na pewno spokojniejsza, ale nie doświadczyłabym wielu rzeczy w życiu: nie pocałowałabym świni w ryjek, nie kąpała się z nutrią w wannie, nie odkarmiała dzikich szczurząt czy nie miała kury w domu. Mam nadzieję, że i tak uda mi się jakoś zabrać tego psa ze schroniska.
    5 points
  2. Wybór zawsze jest okropnie trudny. Chciałoby się pomóc wszystkim. Czasami po prostu człowiek spojrzy w oczy psiakowi i wie, że MUSI mu pomóc.
    4 points
  3. Trenujemy codziennie. Dzisiaj Lolo dojechał do słupa elektrycznego stojącego na skrzyżowaniu drogi. Słup Ważnych Wiadomości. Chyba z 10 minut zajęło Mu ich odczytywanie . Zaległości od czerwca.
    4 points
  4. Z racjonalnego, praktycznego punktu widzenia masz absolutną rację, bo to też moje spostrzeżenia. Wyciągane są największe bidy (nie zawsze, ale często), które bywają nieadopcyjne lub może raczej "trudno adopcyjne", i na lata blokują i miejsca, i nasze środki. Te psiaki, które miałyby większe szanse na szybsze znalezienie domu, zostają w schronie i marnieją tam fizycznie i psychicznie, by zostać wyciągnięte dopiero wtedy, kiedy już też staną się takimi "bidami". Jeżeli się zdąży z pomocą. To tak racjonalnie. Ale właśnie to miękkie serce... i racjonalizm wtedy bierze w łeb. Te psy, które rzuciły mi się w oczy na ostatnich fotkach, to akurat te z "racjonalnego" punktu widzenia. Takie, które sama chętnie widziałabym w swoim domu i myślę, że nie tylko moja uwagę by zwróciły. I strasznie mnie boli, że nie mogę aktualnie mieć żadnego psa, kiedy tam takie cuda wegetują w schronie I boli mnie, kiedy inne psy wyjeżdżają ze schronu, a te "moje" wypatrzone zostają. Ale się nie odzywam, bo moja pomoc tutaj jest minimalna i uważam, że nie mam tu nic do gadania i wybrzydzania. Cieszę się, że ratunek dostają jakiekolwiek psy. Jestem wdzięczna osobom, które bezpośrednio angażują się w pomoc, akceptuję ich wybory i staram się pomagać w miarę moich skromnych możliwości. Przecież bez nas te psy żyłyby w cierpieniu, bez pomocy lekarskiej, aż do ich smutnego końca. Trudno chyba byłoby nam żyć z tą świadomością, że mogliśmy im ulżyć, a nie zrobiliśmy tego, prawda? Nie uratujemy wszystkich. I każdy wybór następnego szczęściarza, który opuści to miejsce, jest jednocześnie radosny i bolesny.
    3 points
  5. Nic nie sieję, mam tu sześć psów i włos im z głowy nie spadnie, ale chyba tracimy zdrowy rozsądek (jak się ma miękkie serce), bo to grozi katastrofą. Jakąś implozją. Chodzi mi o to, że niby adopcyjne psy tkwią w DT, a blokowanie miejsca przez psa zupełnie nieadopcyjnego, to brutalnie mówiąc strata miejsca. Czasy jakie są każdy widzi, a lepiej raczej nie będzie. Może jestem zbyt racjonalna, ale dla mnie priorytetem jest skuteczność.
    3 points
  6. Chciałabym dodać coś do wypowiedzi Aska 7. Za często mam ostatnio do czynienia z naprawdę bardzo trudnymi, a nawet niebezpiecznymi psami, które zostały wydane jako miłe i przyjazne. Za często nie mówi się całej prawdy chętnym na zwierzaka, byle znalazł dom. Mam przykład psa - nie z Zamościa i nie z Krakowa, który trafił do schronu, bo bardzo poważnie pogryzł domownika. Wolontariusz chciał wcisnąć go do domu z dzieckiem. Jeśli ktoś szuka przyjaznego zwierzaka, a dostanie zwierzę wprawdzie nie agresywne, ale takie, które nie czuje żadnej potrzeby kontaktu z człowiekiem, to taki człowiek tez czuje się oszukany i nie robi reklamy bezdomniakom. Ale nie trzeba aż takich drastycznych historii - jeśli człowiek dostaje z azylu czy z DT zupełnie innego psa, niż dostał informacje, nie tylko czuje się oszukany, ale i odradzi wszystkim znajomym branie psa "z odzysku". Odwrotnie to też działa - wyadoptowany miły pies przyczyni się do uzyskania następnych domów.
    2 points
  7. Tak właśnie mam. On wygląda jak nasz Jimmy, tylko kolor inny. Jimmi wlaśnie powoli odchodzi na raka, trudno mi się z tym pogodzić. Ani razu nie żałowałam, że adoptowałam tego dzikiego psa.
    2 points
  8. Bardzo dziękujemy. Przy okazji - kilka wczorajszych zdjęć chłopaka z wycieczki.
    2 points
  9. W czasie snu Lunka dała sobie odpiąć smycz i nawet nie zareagowała, kilka razy kiedy była podekscytowana w towarzystwie innych psów dała się na chwilkę dotknąć i pogłaskać. Widocznie, kiedy jej uwaga nie skupia się bezpośrednio na czlowieku, to pozwala sobie na chwile zapomnienia. Musiała bardzo coś przeżyć.
    2 points
  10. Aska, generalnie się zgadzam z Tobą. Bardzo mi żal starych i schorowanych psów. Jakbym miała wybierać osobę , której mam pomóc, to zawsze wybrałabym dziecko albo młodego człowieka. Dla mnie też jest ważna skuteczność. Stare psy są ratowane, a młode siedzą w schronach i dożywają starości, bo często są w schronie niezauważalne i tak w kółko. Na szczęście są osoby, które chcą ratować różne psy. I niech to dalej robią. Ja od dawna nie angażuję się w stare psy, czasem wspomagam trochę finansowo. Wkurza mnie wydawanie kasy, poświęcanie czasu na pomoc psu, który naprawdę nie ma szans albo niewielkie na przeżycie. Na wojnie ratuje się rannych, którzy rokują przeżycie . A my jesteśmy trochę jak na wojnie. Ale nie znikaj z dogo. Każda z nas znajdzie pole do działania.
    2 points
  11. Miałam kiedyś pod opieką podobnego psa. Maron/Beryl. Był ideałem. Też jakiś mix z haszczakiem.
    2 points
  12. Założę jej wątek. Na początek pokażemy ją światu. Może uda się uzbierać deklaracje.
    2 points
  13. Malutka suczka błąkała się na podzamojskiej wsi. Urodziła szczeniaki. Niestety a może na szczęście nikt nie zaofiarował jej domu. Tak opisała sytuację Tola Chciałam Wam jeszcze pokazać nasz nowy dzisiejszy nabytek - malutka suczka, która od 2 miesięcy błąkała się po wsi niedaleko Zamościa, tam też urodziła szczeniaki. Kobieta, która dokarmiała suczkę porozdawała maluchy no i zadzwoniła do nas z prośbą o pomoc. Sunia dzisiaj u weta Mała ma ok 4 lat, jest bardzo łagodna. Sunia jedzie do Jaagi . Skarbnikiem suni jest Jo37
    1 point
  14. Ogłoszenie Usi jako Luli na Legnicę. Opłaciłam wyróżnienie i coś tam jeszcze na 7 dni. Prezent ode mnie. https://www.olx.pl/d/oferta/lula-czarne-psie-dziecko-szczescie-ci-przyniesie-CID103-IDRxRGi.html?bs=olx_pro_listing
    1 point
  15. Nasza pięknisia uznała, że ze względu na kłopoty z opałem w kraju, będzie tu "miała oko" na zapasy wraz ze swoim najlepszym kolegą (też biedakiem dzikuskiem)
    1 point
  16. Ta sunia spędza mi sen z powiek od momentu, kiedy Tola ją pokazała! Jak dla mnie jest cudowna. I wielkość, i szata, i jaka piękna, lekka jest w ruchu - to widać na filmiku, kiedy biegnie do budynku. Dla mnie sunia-ideał, taki nieodkryty diament.
    1 point
  17. Też mi nie chodzi o tego psa, tylko o to, że to jest nie do ogarnięcia. Za chwilę dojdziemy do ściany, bo nie będzie można znaleźć miejsca dla kolejnej bidy.
    1 point
  18. Założyłam wątek burej suni chwalonej przez pracowników. Później będę szukała jej zdjęć.
    1 point
  19. Melduję się na wątku. Stałej już nie zadeklaruję, ale po wypłacie, na koniec miesiąca wpłacę 50 zł. No i nadal oferuję swoją pomoc przy prowadzeniu i rozliczeniu bazarku, gdyby takowy był na potrzeby tego psa lub któregokolwiek innego.
    1 point
  20. Zagladam z wszelką modlitwą Jagusiu 10 zl narazie jednorazowo jesli moge i poczaruje wiekszy bazarcio na biedunia
    1 point
  21. O matko.. Strasznie chcę pomóc, ale nie dam rady dać stałej. Ledwo ciągnę moje obecne zobowiązania, a mój piesio sypie się coraz bardziej i nawet nie wiem co się wydarzy za chwilę Na początku listopada, jak tylko wpłynie mi pensja, wpłacę Ci 100 zł - możesz to policzyć 5 miesięcy po 20 zł. Co dalej - nie umiem teraz powiedzieć na 100%.
    1 point
  22. togusiu , a próbujesz podciągać go na smyczy do przodu? Jeszcze trochę , a z piesia zrobi się nam raczek nieboraczek
    1 point
  23. Myślę, że pani rehabilitantka ustawi wszystko "jak trzeba :) Z wózeczkiem, jak z każdą "protezą" powoli trzeba się "zgrać", Loluś się nauczy i będzie mistrzem "Formuły I" - I - jak Inwalidzkiej, nie jedynka jak "Formuła 1 ale to wiemy tylko my Loluś niech się czuje jak Kubica
    1 point
×
×
  • Create New...