Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/22/22 in all areas
-
5 points
-
4 points
-
Anecik zgodziła się przyjąć sunię z maluchem nawet pod koniec sierpnia. Warunkiem jest zaszczepienie ich. Biorąc pod uwagę termin, myślę że realnie mogłyby pojechać za ok 2 - 3 tyg. Koszt pobytu suni 500 zł z karmą malucha tylko za koszt karmy . No i oczywiście koszty weterynaryjne.. Utrzymanie wzięłabym na siebie, ale koszty weta i transport nie dam rady. Może da się zrobić bazarek transportowy i imienny? Tolu, co Ty na moją propozycję?4 points
-
3 points
-
3 points
-
Nie bardzo wiem, gdzie pisać,ale chyba tu będzie najlepiej. Sytuacja u nas jest ciężka. Sypiam czasem po 3 godz na dobę i tak drugi tydzień.Chcialam wszystkim podziękować za wsparcie i ciepłe myśli. Podnosi na duchu mysl, ze w tak trudnym momencie nie jesteśmy sami.3 points
-
2 points
-
Coś na poprawę humoru - znaliście psa LGBT? Kama od początku sikała kucając na jednej nóżce ale ostatnio jak coś powącha przy murku, drzewie czy krzaczku to odpisuje na stojąco z uniesioną jedną nóżką. Wygląda to prześmiesznie, czyżby po sterylce zmieniła płeć?2 points
-
Rozmawiałam dzisiaj z Hanią, po 25.09 będzie miała dwa miejsca, zarezerwowałam więc dla tej malizny i dla tej czarnej suni od 3 szczeniaków, więc mogą jechać obie. Jak udałoby się znaleźć transport do Katowic, Piotr wyjechałbym tak jak teraz do połowy drogi lub do Katowic. Sunia waży 5,20, ale jest bardzo chuda, na ok 2 lat. Ta czarna waży 12, też młodziutka, gmina opłaci sterylizację.2 points
-
Nie wiem, jakie masz kłopoty, ale przesyłam dobre myśli. Zły czas przemija, przyzwyczajamy się do bólu, jaki wydawał się nie do zniesienia, nadal żyjemy i potrafimy nawet się czasem z czegoś cieszyć. Trzymaj się2 points
-
Też tak uważam. Zatem czekamy na kolejne telefony2 points
-
1 point
-
1 point
-
Żegnaj Marcelku. Współczuję straty. Nie lubię os, o ile to była osa. Jednego razu na własne oczy byłam świadkiem jak jedna wstrętna osa ukąsiła mojego Tofika. Wylegiwał się na balkonie, ja siedziałam w pokoju, jednak miałam go na oku. To trwało tak szybko, że nie zdążyłam zareagować. W pewnym momencie w pobliżu mojego psiaka pojawiła się osa, była taka namolna, sama go zaatakowała. Ukąsiła go w tylną łapkę, którą próbował ochronić. Natychmiast uciekł z balkonu kulejąc. Podałam mu wapno i zrobiłam kompres z roztworu sody oczyszczonej i zimnej wody. Tofik nie lubił się moczyć, ale wtedy tak dzielnie znosił okłady, chyba sprawiały mu ulgę, albo też ufał, że chcę pomóc. Tak strasznie się bałam, żeby skończyło się tylko na opuchliźnie, żeby nie dostał jakiegoś wstrząsu. Ja wtedy widziałam co się dzieje, nie wiem jak by to było, gdyby uciekł do mieszkania, zaszył się gdzieś, no i jak by to było, gdyby zaatakowała go gdzieś bliżej pyszczka. W naszym przypadku dobrze się skończyło, ale od tej przygody byłam wyczulona na wszystkie niebezpieczne owady i dziękowałam opatrzności, że to nie była pszczoła. Nie znalazłabym przecież w jego sierści żądła. Jeszcze raz Ci współczuję.1 point
-
Nie tylko osy i szerszenie. Mnie użądliła pszczoła i po kilkunastu minutach spuchłam jak diabli, zaczynałam się dusić. Gdyby nie to, że mąż zawiózł mnie na pogotowie w iście kosmicznym tempie - pewnie też tak bym skończyła.W domu nie chcieli wierzyć, że to efekt jednego użądlenia pszczoły (teść miał pasiekę). Później już było lepiej choć po kolejnym użądleniu od razu jechaliśmy na ostry dyżur ale zanim tam dojechałam - odpuściło mi i wróciliśmy do domu. Za to kiedy obsiadł mnie rój os - miałam tylko ślady po użądleniach. I bądź tu mądry.1 point
-
...dzis sie konczy Czy pieniazki z kramku Nadziejkowego beda potrzebne? czy moge przeznaczyc na inną biedunię?1 point
-
No to bardzo malutka. Spytam Anecik, może będzie miała miejsce dla suni. A co wtedy z maluszkiem? Może już go ogłaszać?1 point
-
Ludzkie dzieci to insza inszość, bo tu dużą rolę odgrywa wygodnictwo rodziców i wysoka jakość pampersów. Wszystko zależy od tego, czy szczeniak jeszcze przy matce, wychowywał się z tz wolnym wybiegiem, czyli w każdej chwili mógł wyjść za potrzebą z gniazda na zewnątrz . Tak było np z Szarutkiem, który u mnie na tymczasie na działce, ani razu niczego nie zrobił w domku działkowym, tylko wszystko na spacerze porannym. Bo mieszkając z matką i rodzeństwem w norze pod składem desek, bardzo szybko opanował naukę czystości. Sporo na ten temat napisała Pani Ewa Pikulska w swojej książce "Przyjaźń na dwie ręce i cztery łapy. Jak wychować szczeniaka na miłego, mądrego i zrównoważonego psa". Książkę szczerze polecam, nie tylko opiekunom szczeniaków1 point
-
Jaaga, nie dzwonię, bo nie chcę zabierać Ci czasu, ale razem z Ellig i Alaskan bardzo o Was myślimy i trzymamy kciuki.1 point
-
Szczeniak to psie dziecko . Pieluch nie ma, to robi gdzie popadnie i kiedy mu się chce. Teraz ludzkie dzieci walą w pieluchy nawet do 3 - 4 lat.1 point
-
Małgosiu - nie utrafisz. Są szczeniaki, które śpią do ósmej i dopiero wtedy chcą wyjść i takie, które wstają o piątej i natychmiast muszą wyjść. Ostatni mój szczeniak - dog niemiecki - jadł o 17:30 - 18:00 i wstawał jak myśmy wstawali. Czekała aż się ubiorę i nie załatwiała się w domu.1 point
-
1 point
-
Mikuś "Bruno czuje sie juz coraz pewniej. W domach na ulicy, która idziemy na spacer, sa psy wielkie na podwórkach- łacznie 4, ktore szczekaja zawsze zajadle. Pierwszy raz musialam Bruna niesc na rekach, potem szedl skulony, nastepnym razem juz coraz dzielniej, a wczoraj zaczal tym psim odszczekiwac. Pekalismy z mezem ze smiechu oraz dumy"1 point
-
Aniu, na pewno strasznie cierpisz, ale nie wolno Ci tak myśleć. Wypadki się zdarzają i nic nie możemy zrobić, żeby temu zaradzić. Gdybyśmy wiedzieli co się zdarzy, to moglibyśmy temu zapobiec, ale zdecydowanej większości wypadków nie można przewidzieć. Postaraj się znaleźć to gniazdo. Być może jest właśnie w tej norce, którą rozkopywał Marcelek. Bądź dzielna Aniu, przytulam.1 point
-
1 point
-
Kochani jestem już w domu po wizycie p/a i naprawdę nie mam się do czego doczepić.Oboje są wspaniałymi,pełnymi empatii do zwierząt i bardzo świadomymi ludźmi.Sporo mają wiedzy na temat tego co może ich oczekiwać i jak postępować z młodziutkim pieskiem.Warunki mieszkaniowe bardzo dobre.Mieszkanie w zacisznej dzielnicy, na parterze a w okół bardzo dużo zieleni i miejsc spacerowych.Sąsiedzi też mają małe i przyjazne pieski więc Lunia może akurat się z którymś zaprzyjaźni.Państwo szczęśliwi i odliczają dni do soboty bo wtedy planują pojechać po Lunię Otrzymałam zwrot za koszty paliwa,jak również oboje są zdecydowani pokryć koszty paszportu. Hania powiadomiona o wszystkim.Wczoraj Lunia została zaczipowana i zaszczepiona.1 point
-
Nie na długo ten spokój, bo 26 czerwca wzięłam od malagosów dwa szczeniaki znalezione w lesie. Dwaj brzcia: Luki i Blaki,na oko dwumiesieczni. Blaki, bo czarny, a właściwie w kolorze gorzkiej czekolady jak zauważyłą Tyśka:) Taki mały labradorek. Luki, na cześć naszej zmarłej Luki, bo bardzo do niej podobny. Nawet łapki układa tak jak ona. Nigdy "na żabę" tak jak brat. Typowy wiejski burek, 100 % psa w psie. Czekamy. Na razie głupie telefony. Póki co maluchy rozraiają jak pijane zające siejąc spustoszenie wśród roślin, butów i sprzętów. https://www.dogomania.com/forum/topic/356544-luki-i-blaki-dwa-szczeniaki-z-lasu-u-mnie-w-bdt/ Jeszcze u malagosów.1 point
-
Ja kotów nie mogę mieć ale w ogródku pod moim oknem sąsiadki dokarmiają, sterylizują i dopieszczają bezdomne koty, pod oknem stoi specjalny domek, sąsiadki pytały mnie czy mogą go postawić i oczywiście nie mialam nic przeciwko temu. A moje psy poprzednie kotów nie straszyły i ostatnio o dziwo mój Maks, który wcześniej wykazywał chęć polowania ostatnio nie reaguje na chodzące mu prawie przed nosem koty co mnie cieszy.1 point
-
Każdy kot coś w sobie ma. Szkoda, że są tak bezwzględnie traktowane.Wszystkie po przejściach.1 point
-
1 point
-
Śliczny i szczęśliwy razem ze swoim czarnym kolegą.1 point
-
1 point
-
1 point
-
"(...)Poszłam za nim, popiskiwał, kręcił się ,ale uciekał, podejść nie dał i zostawiłam go. Zajęłam się swoimi sprawami niczego złego nie podejrzewając. Upał, psy przeważnie zaszyte w cieniu, sporo czasu minęło, pod wieczór Marcelka nie widać, nie przybiegł wołany...znalazłam Marcelka nieżywego:(..ucho, bok główki miał trochę spuchnięty, z pyszczka już przyschnięte jakby wypływało: (...)" Odszedł sam... w zaroślach..., czując ból, strach..., dusił się..., cierpiał bardzo biedak ;(-2 points