Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/07/22 in all areas
-
Rozmawiałam dwukrotnie z moją lekarką, wyniki bardzo złe, ale to już wiemy. Również stwierdziła że szanse małe, i że bardzo prawdopodobne jest, że dalsze próby podtrzymania Nuuki przy życiu nie przyniosą nic oprócz niepotrzebnego stresu i cierpienia. Jednak po namyśle zaproponowała że skoro to taka młoda sunia, to chce ją zobaczyć przed wydaniem opinii popierającej wskazanie do eutanazji. Przyjmie malutką dziś po południu, zrobi usg i wtedy wypowie się co do rokowań. Do niej terminy na dwa tygodnie do przodu zajęte, ale uprosiłam. Mąż Jagny w drodze z innym pieskiem, przekaże mi malutką przy trasie przez Gliwice, a ja ją zabiorę do przychodni. Trzymajcie mocno kciuki.3 points
-
Przepraszam że tak późno, ale dopiero teraz jako tako się ogarnęłam. Nie poddałam Nuuki eutanazji. Nie mogłam. Cały czas patrzyła na mnie tymi swoimi oczami, nie spuszczała ze mnie wzroku.... Na badaniu usg - nerek praktycznie nie ma. Lekarka długo przeprowadzała badanie usg, nerki w znacznie gorszym stanie niż trzustka. Ściany żołądka też mocno zgrubiałe. Nuuka grzeczna, choć mocno przestraszona, bardzo do mnie lgnęła. Ogólnie sprawia wrażenie, (oprócz chudości) zdrowego, żywotnego psa. Lekarka długo się namyślała, ponownie przeglądała wyniki, po czym zaproponowała transfuzję, stwierdziła, że w swojej karierze miaa przypadki gdzie pies z podobnym stanem nerek po transfuzji się podniósł, nerki podjęły pracę, i choć na bardzo słabym poziomie wydolności, ale pracowały i pies żył normalnie. Parametry wzkazywały co innego, a pies żył. oczywiście natychmiast się zgodziłam, Nuuka już miała wenflon w łapce, ale okazało się, że z krwią coś się stało i nie nadaje się do podania. Pojechałam do Mikołowa tam jest bank krwi, ale było za późno na podanie ( przychodnia czynna do 20.00) Mamy być jutro rano. Nie mogłam nie dać Nuuce szansy, skoro nikła bo nikła, ale nadzieja jest. Mój Dżekuś w stresie, Nuuka też - szuka znanych sobie ludzi i psów, ale jakoś musimy dać radę. Kupiłam renal, chętnie zjadła, sporo pije. Gdy podałam jej jedzenie, tak zaczęła merdać ogonem ... Zrobiłam jej też kleik z siemienia, trochę wypiła, ale chyba jej nie smakuje. Spróbuję ją jeszcze zachęcić. Aha, lekarka mówił, że jej zdaniem Nuuka nie sprawia wrażenia że odczuw ból. Trzymajcie kciuki za jutro.2 points
-
Oprócz tego, że Sunia ma bardzo mocno zniszczone nerki i przez to jej organizm jest podtruwany przez związki, które normalnie byłyby wydalone z moczem z organizmu, Nuuka ma anemię przez co jest osłabiona i niedotleniona przez niski poziom hemoglobiny. Wyniki wskazują na ostatnie stadium niewydolności. Nie do końca jestem przekonana o tym, że niewydolność nie boli a powoduje dyskomfort. Chciałabym w to wierzyć. Proszę przytulcie to maleństwo do serca ode mnie i nie pozwólcie, żeby cierpiała...2 points
-
Google zdjęcia samodzielnie przygotowało kolaż ze zdjęć Gajulki z niedawnej wyprawy. No nie mogę się nie podzielić2 points
-
Ktoś, kto doceni i pokocha tak, jak Wy raczej się nie znajdzie..... mało jest TAKICH ludzi, coraz mniej... Mój dom jest pełen psów, które bardzo potrzebują człowieka i adopcji, ale starych, chorych przecież nikt nie chce, szukają młodych, pięknych, zdrowych, a najlepiej szczeniaczków, ale zachowujących się, jak dorosłe.2 points
-
Na wsi z ruchliwą trasą przelotową ktoś wyrzucił sunię:( We czwartek potrącił ją samochód, w szoku odbiegła, schowała się w zaroślach obok mojej działki. Wieczorem podlewając ogródek usłyszałam szelest, popiskiwanie i zauważyłam sunię jak próbuje wyjść z wysokiego zielska, pupa chwiejna, ledwo stała na trzech łapkach, jedna zwisała bezwiednie. Syn przyniósł do domu,dałam p./bólowy i musieliśmy czekać do rana. W tym całym nieszczęściu mieliśmy szczęście, że w piątki bywa w naszej Profesor Adamiak-ortopeda, od razu bez czekania nas przyjął, zbadał,zabezpieczył, a w sobotę przyjechał specjalnie do lecznicy, żeby poskładać łapkę. Na szczęście miednica nie jest połamana,a tylko obolała od uderzenia. Zabieg jest drogi, ale czas gra rolę, pies młodziutki i życie przed nim ,decyzję o ratowaniu łapki podjęłam od razu. Kochani,proszę Was ogromnie o pomoc w znalezieniu domowego miejsca dla suni. Dzwonię,pytam,proszę, i nie mam gdzie jej umieścić . Bardzo,bardzo potrzebuję sunię gdzieś ulokować, ponieważ moja Majka dostaje amoku na jej widok i nie na żarty paszczę otwiera:(. Tak było jeszcze przed wypadkiem, gdy sunia pojawiała się przy naszej posesji na posiłek. Musiałam Majkę chować do domu, ponieważ i sunia zaczynała wdawać się z Majeczką w pyskówki. Wybitnie nie przypadły sobie do gustu. Z tego też powodu i zabezpieczyć suni na posesji nie miałam jak,bo część ogrodu większość dnia jest wyłączona dla psów ze względu na budowlańców i otwartą bramę. Nie spodziewałam się takich reakcji po Majce,ale odżyła u nas i jest szefową stada. Gdy się dowiedziałam, że sunia nie jest psem właścicielskim ze wsi, zaczęłam szukać jej domu,fundacji,dokarmiałam...pomóc nie zdążyłam:( Sunia ma założone śruby w łapce, przez 10 tygodni musi przebywać w klatce, mieć względny spokój, a moje psiaki nie są zwyczajne, bezproblemowe, każdy po przejściach i wymaga odpowiedniego podejścia, są natomiast zgrane i wszędzie są razem. Mam otwartą przestrzeń w domu i nie mam jak psów izolować, nie zamknę Majeczki w kojcu na długie tygodnie,ona już swoje odsiedziała, musiałabym z nią razem i Marcelka zamykać,bo są nierozłączni, a jemu to byłaby tragedia:( Od roku mam na działce prace budowlane i wiek nie jest słuszny na takie przedsięwzięcia, które rozpoczęłam, muszę jednak jakoś dokończyć. Na żadną pracę z psami zwyczajnie nie jestem teraz w siłach. Proszę i błagam pomóżcie mi znaleźć Sarze bezpieczny kąt:( Jeżeli ktoś mógłby wesprzeć nas finansowo byłabym ogromnie wdzięczna. Koszt I wizyty u weta ze zdjęciami rtg- 347zł Koszt zabiegu 1614zł Przez lecznicę sunia została potraktowana ulgowo,ale koszty i tak są duże. Sara przed wypadkiem,1 point
-
Cieszę się za Marusię i jestem dumna z Wrocławia, że chce przygarnąć trójłapka.1 point
-
Wczoraj łapka Sary wyglądała lepiej, leki podane, opatrunek zmieniony. Następną wizytę mamy w poniedziałek. Trochę nabiera sił, lepiej się porusza. Pieski Państwa z dt dobrze Sarunię przyjęły. Zdjęcia,które Tola wstawiła są z wczorajszego dnia, filmik również, jest słabej jakości pewnie przez przesyłanie telefonem. Wgram jeszcze od siebie, Sara ucieszyła się jak przyjechaliśmy do dt, poznała nas. Po powrocie z lecznicy w dt,1 point
-
Oby to był kolejny taki przypadek, że nerki podejmą pracę. Może młody wiek suni tutaj pomoże? Jeśli wetka daje szansę, jeśli miała takie przypadki - no to tej szansy się trzymajmy. Wierzę, że sunia rzeczywiście nie cierpi. Limonko, trzymaj się tam z psiakami, mam nadzieję, że Twoje zaangażowanie w diagnozę i ratowanie suni nie pójdzie na marne, że sunia odżyje i będzie jeszcze normalnie funkcjonować na ile to tylko możliwe.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Zamierzam wyjątkowo codziennie aktualizować wpłaty dla suni, ale wczoraj miałam bardzo męczący dzień, i pod wieczór nie byłam w stanie zajmować się finansami. Wczorajsze wpłaty chciałam podać razem z dzisiejszymi po ostatniej sesji przychodzącej. Skoro jednak są pytania, to dzisiaj wpadne do banku dwa razy Na konto Saruni wpłynęły poniższe kwoty: . 20,00 zł od Pani Izabela - 6.07. . 30,00 zł od Nesiowata - 6.07. . 30,00 zł od Radek - 6.07. 100,00 zł od teresaa118 - 6.07. 100,00 zł od Anula - 7.07. Bardzo serdecznie dziękujemy1 point
-
Kiedy patrzę na malutką - jest podobna do mojego Tofika - myślę, że jest drobniejsza bo mój psiak ważył 20 kg ale łapki nie z tych niskopodłogowych - umaszczenie prawie takie samo. No i kiedy patrzę na pyszczek - gdyby miała uszka z tych bardziej postawionych to wyglądałaby podobnie - oczka prawie takie same i ta zmarszczka na główce. Zobaczymy co powie kolejny lekarz, mam nadzieję, że może ktoś się pomylił... Jeśli jednak nerki są uszkodzone to jej stan się będzie pogarszał - wolniej czy szybciej, ale jednak. Na dodatek tak wysoki mocznik niszczy jej narządy i powoduje dolegliwości. Leki przeciwbólowe będą przyczyniać się do pogarszania stanu nerek, niestety... Gdyby to była ostra niewydolność nerek to intensywne leczenie, niestety niełatwe dla małej mogłoby coś zdziałać, tylko czy nie byłaby na nie za słaba. Nie jestem lekarzem ale jedno co wiem - nie chciałabym, żeby malutka cierpiała.1 point
-
1 point
-
Odwiedzam Bonuska ufff.... nic nie narozrabiał1 point
-
1 point
-
Dziękuję za odpowiedź. To popytam, poproszę o udostępnienia. Może akurat sir uda.1 point
-
Zbiórka wystawiona, tutaj link, jak zwykle prośba o udostępnianie, rozsyłanie wśród znajomych, rodziny. Jeśli mam coś zmienić - tytuł, zdjęcie tytułowe, datę zakończenia, poprawić, to bardzo proszę pisać, bo jeszcze przez parę godzin mogę to zrobić. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/en/operacjasary1 point
-
Maleństwo coraz bardziej zrelaksowane na spacerach, choć zdarza mu się irytować, jeśli nie chcę wpuścić go w krzaki, za płot sąsiadki albo na drzewo... Odwiedziny u Marysi (codziennie mnie tam ciągnie) W tym mniej więcej miejscu trzeba się codziennie poturlać żeby utytłać się w kurzu jak nieboskie stworzenie:1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Tolu, a ten piesek dopiero po kwarantannie będzie wykastrowany, tak? I dopiero mógłby wyjechać ?1 point
-
1 point
-
Dobrze, że znalazłaś dobre miejsce dla suni i niedaleko od Ciebie. Z moją stówą zrób co uważasz i przeznacz ją na to, co będzie dla Ciebie wygodniejsze. Szturchnij mnie na początku sierpnia, proszę, to wpłacę znowu coś.1 point
-
Opuchlizna na łapce u Sary dziś dalej się zmniejszyła,wetka powiedziała, że jest dobrze. Trochę jeszcze jest wysięk,ale też już mniejszy. Jutro znów musimy na zastrzyk, zmianę opatrunku i kontrolę łapy. Kochani, mam dla Saruni domowy dt. Drogi jak diabli, ale muszę, bo naprawdę nie mam teraz możliwości zająć się sunią. Dom jest z polecenia ,w Białymstoku, wczoraj pojechałam sama zobaczyć w realu. Pani jest cały czas w domu i opieka nad Sarą 24h, Pan Pan pracuje po kilka godzin i też się włączy w opiekę. Ogólnie psiarze, od zawsze mają psy, teraz są 2. Wrażenie ogólnie zrobili dobre,z rozmowy odpowiedzialni. Koszt 500zł+jedzonko. Do weta na wizyty ja będę zabierać i wozić Sarę. Dziś po wizycie u weta zawieźliśmy Sarunię do dt. Przekazałam wszelkie info i zalecenia jak z Sarą postępować, Państwo obiecali, że będą przestrzegać wszystkiego. Okropnie się czuję oddając w obce ręce tak chorego psa:( , bardzo żałuję że nie mogę osobiście mieć nadzoru nad sunią po tak poważnym zabiegu, ale siła wyższa u mnie . Będę ją odwiedzać. Zostawiłam 6 puszek 800g Animondy i na oko z 5kg karmy Josera. Na wątku są zbierane fundusze na leczenie i niech na ten cel będą przeznaczane. Chyba,że ktoś wyraźnie napisze,że można przeznaczyć Jego pieniążki na inny cel, na opiekę. Dt jest drogi, ale obdzwoniłam na prawdę mnóstwo miejsc i wszędzie jest pełno,brak miejsc,a dla Sary z klatką w ogóle:(,i w sytuacji jakiej jestem zgodziłam się na tę cenę. Pocieszeniem mi jest,że ew. koszt transportu daleko w Polskę odchodzi. Jeżeli ktoś będzie mógł przeznaczyć/dołożyć się do kosztów opieki będę bardzo wdzięczna. Zaznaczam jednak iż rachunku/faktury nie będę tu mogła przedstawić.To są osoby prywatne, a że kochają zwierzęta,to opiekują się czasem obcymi futrzakami,żeby jednocześnie podreperować domowy budżet.1 point
-
1 point
-
UWAGA - pies ma przejść nad!!! nie pod nogami. . Tak jak napisałam wyżej, da się Usiądź na brzegu wersalki, wyciągnij nogi przed siebie. starczy, by były 10 cm nad podłogą... Ja mam nogi długie inaczej, a jakoś dawałam radę... Przejście "pod" mogłoby wzmocnić lęk. Na leżąco też można, ale gość musiałby leżeć na brzuchu na podłodze. Po prostu pies ma przejść nad przeszkodą zrobioną z człowieka. Jeśli przyjdzie więcej gości, usadź ich na krzesłach, każdemu smakol w rękę, ręka odsunięta w bok, nie patrzą na psa, a Ty prowadzisz sukę od ręki do ręki i zachęcasz, aby zjadła. Przyzwyczajaj przedtem sukę do własnej zmiany pozycji, aby nie bała się podejść do Ciebie gdy leżysz.1 point
-
Tak myslalam, żeby zrobić nowe zdjęcia do ogłoszeń. Tylko ciągle czasu brak i robie sesje zdjeć psom . Juz ma Gaja, Tusia i Zew. Upały tez byly okrutne dla staruszków. Andrzej jeździ po wetach. Wlaśnie wrócił od kardiologa z Zabrza, gdzie siedzial od rana. U Weny wszystko bez zmian. Jak będziemy mieć trochę lu niej, to postaram się zrobić zdjęcia.1 point
-
Czwartek i piątek bardzo dały się nam we znaki. Upał był koszmarny i Gajulka spędzała czas leżąc na kafelkach w przedpokoju, a wyjścia jedynie higieniczne. Na szczęście sobota i niedziela dały nam odetchnąć, a dzisiaj udało się zabrać Gajulca na wyprawę. Dreptała bardzo chętnie i spacer trwał, jak na krótkie łapki, długo. Pod koniec pycholek był już ciut zmęczony. Na szczęście szybciutko się zregenerowała.1 point
-
Nawet nie wiesz ile one mają siły Wczoraj Luśka dwa razy zaskoczyła mnie totalnie. Po raz pierwszy, kiedy zakrztusiłam się mocno czereśnią i ledwie mogłam złapać oddech. Przybiegła, skoczyła na mnie i zaczęła mnie całować z całą siłą. Tak bardzo chciała mi pomóc kochana sunieczka. Pozostałe psiaki leżały spokojnie. Wieczorem miałam gości - robiliśmy kolację urodzinową mojego syna. Był wśród gości 3-letni chłopczyk. Luka bardzo boi się dzieci i nie podchodzi do nich na odległość mniejszą niż kilka metrów. Jasio miał wczoraj niestety przykrą przygodę, bo upadł na poręcz zjeżdżalni i wbił sobie jedynkę w dziąsło. Buzia opuchnięta, widać było, że maleńki czuje dyskomfort. No i Luka musiała go potraktować jako koleją bidę do ratowania. Wskoczyła na kanapę do niego i zaczęła mu tę buzię całować. Potem jak on się położył, to położyła się na tej samej poduszce i co chwilę go lizała. Pomogła mu zapomnieć o bólu. Jasio był uśmiechnięty i szczęśliwy i nie chciał wychodzić. Ona ma w sobie potrzebę opiekowania się. Balutka też broni przed innymi psami. Jeśli któryś do niego podbiega, a Baluś się boi, to odgania go bardzo gwałtownie. Kochana z niej sunieczka. Pełna miłości do nas wszystkich, absolutnej i największej miłości do Jacka i jak widać potrafi chronić nawet małe dziecko, chociaż dzieci bardzo się boi i ich unika.1 point
-
Upał koszmarny, więc mimo pobytu na działce, żadnych wędrówek nie było. Gajulka z wiekiem zaczęła gorzej znosić upały. Jedyna aktywność to zwykłe spacerki po okolicy, ale i tak pycholek po spacerze zadowolony Teraz już jesteśmy w domu i Gajulec odsypia.1 point
-
Przedłużony weekend minął działkowo. Poza niedzielą pogoda była OK. Można było podreptać w okolicy Mieliśmy też czas na wyprawy, na których czasem konieczna była chwila odpoczynku Po dłuższych wyprawach pychol oczywiście zadowolony Czas na łóżkowy relaks też był A jakby ktoś był ciekaw, jak wygląda skarcony Iguś, to wygląda tak Narozrabiał denerwując psy sąsiada Każdy weekend powinien być długi.1 point