Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/12/22 in all areas
-
5 points
-
4 points
-
Jak tak sobie jadę te 1200 km to słucham tych różnych "radiów" po drodze, albo i nie, bo boli. I czasami nie mogę wyjść z podziwu co też "redachtor" wymyślił. I ostatnio w jakimś lokalnym była rozmowa z arcybiskupem. I prowadzący zwraca się do niego - "wasza ekscelencjo" : ). I od razu mi się przypomniała scena z "Seksmisji" jak Stuhr do Michnikowskiego ("Ekscelencji") mówi - to one nas chciały wykastrować, a ty sobie przebierańcu cycki przyprawiasz ?"2 points
-
Jestem po rozmowie. Pani Kasia mogłaby przyjąć sunię za 300,00 zł/m-c czyli teraz musimy zebrać deklaracje. DT dla szczeniaczka dogaduję.2 points
-
oj, czytać trzeba, bo się niby czepiają2 points
-
Muszę Wam napisać, że Szymek to niezły agent. Dzis juz nie życzył sobie dotykania ale za to zakochal się w ... Andżeli. Dopoki chodził jej z nosem pod ogonem, to wytrzymywała, ale jak spróbował ją kryć, to po prostu dostala wścieku. Jakiś śmierdzący, sfilcowany pokurcz śmie dominować królową? Szymek nawet nie przejął się zdecydowaną, popartą zębami odmową. Odskoczył i znowu wrocil do swojej pozycji na tyłach.2 points
-
Tam jest zawsze tak dużo emocji. To naprawdę jest okropne. Każdego chciałoby się zabrać. Uratować z sanatorium. Jak nawet jest gdzie i czym, to nie ma za co. Dlatego bardzo proszę o pomoc, deklaracje stałe, jednorazowe, bazarki, w "naturze" : ). No tak w sumie nie jest mi do śmiechu, bo wzięłam sobie Go (problem ?) na głowę. Jaaga mówi, jest miejsce tylko ktoś musi wziąć odpowiedzialność. I co mam powiedzieć tym gapiącym się z rozpaczą oczom - sorry, nie ma kasy. Zawsze gul w gardle : ( Razem z bratem oddał go do schronu 8 lat temu ksiądz. Dlatego Wikary. Też nieśmieszne. Dobry człowiek, bo przecież mógł do lasu. Gdyby ktoś ewentualnie miał na zbyciu dychę albo jeszcze lepiej trochę więcej to super.1 point
-
1 point
-
A jak jego postępy oprócz miłości do gnata?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Zapłacę na razie za 3 miesiące z góry po 30 zł za miesiąc (myślę, że tak śliczna młoda sunia szybko znajdzie dom). Będę w domu w czwartek, wtedy zrobię przelew. Kopnij mnie, proszę przypominająco jakby co1 point
-
We wtorek ruszy bazarek m.in. dla Sabinki: KLIK- ZAPRASZAM1 point
-
Wikary jest miłym, starszym psem. gdyby nie Aska7 nie wyszedłby nigdy. Byłam zaskoczona jego wielkością na żywo, bo na zdjęciach wydawał się masywnym średniakiem. Jest bardzo zaniedbany, wymaga kapieli leczniczej pielęgnacji. Pod zlepioną moczem, kałem, brudem i łojem sierścią ma ślimaczące się rany. Głowę całą w przełysieniach z blizn.1 point
-
Dam 20,- jednorazowo. Jak trochę podreperuję finanse dołożę coś jeszcze.1 point
-
Miło, że się nie wygadałaś Ma na imię Miko Jak już się trzymać tej Japonii... Baj już chyba nawet nie pamięta gdzie ten kapelusz się podziewa U niego i reszty wszystko OK, choć wiadomo, że gorętsze dni nie są dla niego obojętne Mam spore zaległości. Dawno mnie tu nie było, a jeszcze dłużej ociągam się ze zdjęciami, ale wszystko nadrobię jak najszybciej Na razie tylko fotka młodej pary, która już razem mieszka i nie w głowie im bójki. Mają nawet wspólne oko1 point
-
1 point
-
1 point
-
:DDD Ciężką skapę masz dzisiaj.1 point
-
Poczekam na zdjęcia i zrobię mu ogłoszenie. Na Katowice?1 point
-
1 point
-
Aśka, jest pewnie Joanną, a wszystkie są dzielne, sprawne organizacyjnie, przebojowe i idealistki. Taka była moja Mama, taka jest moja Córka i wszystkie Aśki, które znam Wielkie podziękowania dla "naszej" Aski1 point
-
Współczuję straty Boryska. Dowiedziałam się o jego śmierci, kiedy wpadłam na DOGO na chwilę, w pracy. Chciałam wczoraj coś napisać, ale po wczorajszej burzy zerwało mi linię energetyczną i prąd miałam dopiero w nocy. Jestem więc dzisiaj. Poczytałam sobie ten wątek, wątek wyjątkowego Psa, którego na szczęście zdążyliście uratować. Podarowaliście Mu kilkanaście miesięcy normalnego życia, miłości, troski, szacunku, ciepła. Nigdy nie ma odpowiedniego momentu na śmierć, ale może przez to, że Borys nie miał lekkiego życia kiedyś, "zasłużył" sobie na lżejszą śmierć. Z pewnością biega sobie teraz radośnie za Tęczowym Mostem, taką mamy nadzieję.1 point
-
Napisałam to samo tutaj i na wątku Rafiego gdzie jest sporo zdjęć Dunaja, (od str. 26) a dzięki któremu poznałam Basię ....1 point
-
Dziękuję, @gabim za zwrot kosztów promowania ogłoszenia Bonuska.1 point
-
Wśród tylu smutnych informacji jest ta radosna -dropiata suczka ma domZamieszka w Bytomiu, u rodziny z dwoma synami (13 i 16 lat), w domu dwa koty i królik. P. Marta jest ze mną w stałym kontakcie, wie, że nie mamy zbyt wielu informacji o suczce, ale i rodzina i my staramy się, żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Dzisiaj na wizycie PA była u nich Iwona z Sosnowca i powiedziała, że miłości suni na pewno nie zabraknieDziewczynka jedzie w sobotę do Jagny, rodzina odbierze ją z hoteliku. Sunia ma książeczkę zdrowia, przed wyjazdem będzie zachipowana, zaszczepiona p/wściekliźnie. Sterylizację państwo biorą na siebie, przygotuję oddzielne zobowiązanie (z określoną datą zabiegu). Mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie dla suni. Iwona - bardzo dziękuję za wizytę1 point
-
Zgadzam się z Poker. Sytuacja jest niezwykle trudna, ale nie snujmy czarnych scenariuszy poczekajmy na opinię i decyzję kikou.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dokładnie rok temu w naszym życiu pojawiły się dwa wychudzone, 8-miesięczne słodziaki. Baloo nie podchodzący do tej pory do nikogo i Luśka odważniejsza, ale tylko na pozór. Byłam pewna, że to tymczasy, którym znajdziemy z Elunią wspaniałe domki. No i jak zwykle kiedy mówię "na pewno nie", życie płata mi figla i jest na odwrót. Nie planowałam adopcji dwóch dużych, młodych psów. To było miesiąc po śmierci Barsiczki, psychicznie i finansowo nie byłam na to przygotowana. Jacek od początku wiedział, że chce adoptować Baloo, o Luśce nawet nie marzył, zresztą ona pojechała na DT do Marty. Kiedy w końcu mój mąż przyznał się, że Balutka nie odda, wróciła do nas Luśka. Pamiętacie pewnie nasze dylematy, zastanawianie się, czy damy radę i czy to dobry pomysł, żeby została z nami. Dzisiaj wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć i nie rozumiem, jak mogliśmy tak długo się zastanawiać. Może to zarozumiałe co napiszę, ale wiem, że one są z nami szczęśliwe. My z nimi też. Musieliśmy włożyć dużo pracy, żeby zrozumiały, zwłaszcza Luśka, że jest z nami bezpieczna. Ta praca ciągle trwa, bo lęki w niej zostały, ale radzi sobie z nimi świetnie i co najważniejsze dla nas ufa nam. Tak pięknie reagują na odwołanie, tak bardzo się pilnują teraz. Biegają swobodnie, bawią się z innymi psami, ale odwołane przybiegają. W zasadzie każde zwrócenie się do nich powoduje merdanie ogonków. Są bardzo wielkimi pieszczochami, mogłyby cały czas być głaskane. Nie umiem sobie wyobrazić ich życia tam na podwórku bez dotyku człowieka. Kiedy pracuję, Balutek kilka razy dziennie podchodzi i trąca mi rękę noskiem, po czym siada, dwie przednie łapki wkłada mi w ręce i prosi o głaskanie. Nie umiem mu tego odmówić Są stale przy mnie, nawet jak się kąpię, to pilnują pod drzwiami albo wręcz wchodzą do łazienki i sprawdzają, czy nic się złego nie dzieje. Ich relacja z Figą jest wspaniała. Bawią się razem, wylizują pyszczki. Peruszka też w końcu zaakceptowała to wyrażanie miłości, chociaż są dni, kiedy wyraźnie stawia granice. One to szanują i nie są namolne i za to kocham je jeszcze bardziej. Patrzę na nie, są śliczne, odkarmione, wesołe, szczęśliwe, posłuszne - czego chcieć więcej? Wywróciły nasze życie do góry nogami, ale dały tak dużo miłości, szczęścia, satysfakcji. Rok minął błyskawicznie. Teraz jesteśmy na etapie czerpania radości i satysfakcji z efektów naszej wspólnej pracy. Oby tych lat było jak najwięcej. Luśka, Baloo - jesteście naszą rodziną, kochamy Was bardzo i nigdy nie pozwolimy Was skrzywdzić1 point