Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/11/21 in all areas
-
Kochani, Max pojechał do hotelu! Alaskan razem z mężem sprawdzili dokładnie warunki, weszli w każdy kątMax już zaczął zawieranie znajomości z innymi psami. Pani prowadząca hotelik przemiła, profesjonalna. W tej chwili Max zostaje w kojcu zewnętrznym, dużo większym niż miał na działce u Alaskan. W kojcu poza budą są fotele, ale psiaki prawie cały czas są poza kojcem, spacerują sobie po dużym terenie. Po odrobaczeniu przejdzie do kojca wewnętrznego. Rozmawiałam tez dzisiaj z TZ Alaskan. Przemiły człowiek, który 2 ostatnie noce nie spał i myślał nawet o przeniesieniu się na działkę, żeby Maxa samego nie zostawiać na wiele godzin. To by oczywiście generowało masę problemów dnia codziennego, ale jemu tak jak Alaskan leżał na sercu ten wspaniały pies. Wielka prośba do Was o wsparcie finansowe, choć po kilka złotych. Ja opowiedziałam o Maxie mojemu Dyrektorowi, który wspiera nasze psiaki i przekazał dla niego 100 zł. Poza utrzymaniem w hotelu trzeba go zaszczepić, odrobaczyć, to niestety generuje koszty.4 points
-
Aurunia jest wspaniale wychowana. Ogonek bez przerwy merda, ani przez moment nie był skulony pod brzuszkiem, bo mała w ogóle się nas nie boi! Bawi się na całego, a potem przysypia. Warunek jest jeden: nie może być sama. Raz obudziła się, gdy nikogo przy niej nie było i podniosła taki lament, jakby coś strasznego jej stało. A byłam w tym samym pokoju, tyle, że Aura mnie nie widziała. Zwiedziła już cały dom. Ładnie bawiła się w ogródku, w liściach, choć jej towarzysz podróży, Oreo nie dał się zaprosić do harców. Zobaczymy, jak minie nam pierwsza noc.3 points
-
Oreo zjadł wszystko z miski. Polizał mnie po głowie i dał się pogłaskać mojemu mężowi. Ale dalej niespokojny.3 points
-
3 points
-
3 points
-
Amos - niezmiennie "leci" na tramalu i chociaż już wielokrotnie wszyscy będący blisko niego i w temacie, widzieli go drepczącego po "tęczowym moście", on ciągle żyje , czasem lepiej mu idzie, czasem gorzej , ale za każdym razem kiedy wydawałoby się, że zaliczamy ostry zjazd w dół, on uruchamia jakieś magiczne rezerwy i wspina się z powrotem w górę. Kulka, Szyszka, Pola, Burton, Lunka a nawet Farelka - w formie bez zmian. Matylda zaliczała gorsze momenty, trochę wizyt u weterynarzy, badań, prześwietleń , zmiany sterydów i dawek - niedobrze z płucami , zdarzają się wzmożone problemy z oddychaniem. Mam nadzieję, ze przed końcem roku uda mi się "pociągać" ją trochę po specjalistach, może ktoś wymyśli coś więcej , coś co jej pomoże skuteczniej . No i gwiazda naszego wątku, przynajmniej w ostatnim czasie - Łaciczka - Byliśmy z Łatką dwa tygodnie temu u neurologa - długo wyczekiwana wizyta, z jednej strony niby wiadomo było, ze niewiele pomoże, z drugiej, musiałam mieć pewnosć, ze wszystko co robię, jest tym, co mogę zrobić dla Łatki. Na wizytę Łatka pojechała z Vesuvią (kotem) , którą w wieku 11 lat zaczęły męczyć ataki padaczki - neurolog niezwykle szczegółowa, odpowiada wyczerpująco na każde pytanie, pierwszy weterynarz u którego byłam, który sam z siebie mówi tak dużo . Jak za wizytę u specjalisty i jej długość - z gabinetu wyszliśmy po 2,5 godzinie , koszt niewygórowany ( neurolog Elżbieta Giza Wrocław - jakby ktoś potrzebował). Cóż mi z tego przyszło ? - między innymi pewność, że rehabilitacja w przypadku Łatki nic by nie zmieniła ( bo to mnie męczyło - że gdybym miała dostęp do specjalistycznych rehabilitacji, to Łatka mogłaby jeszcze stanąć na nóżki). Tymczasem możemy i powinniśmy robić to co robiliśmy do tej pory - masować, stawiać Łatke w pionie ,tak żeby czuła pod łapami różne rodzaje podłoża . Czemu akurat jej się to wszystko przydarzyło ? - nic mi nie wiadomo o urazie, który z czasem mógłby doprowadzić do takiego stanu, ale może wydarzyło się coś w jej wczesnym dzieciństwie, zanim do mnie trafiła...., kwestia genetyczna , metaboliczna - ? - nie ma odpowiedzi. Poraz kolejny usłyszałam, że to jak z ludźmi -zdarzają się przypadki, że kogoś w młodym , czasem bardzo młodym wieku , dopada alzheimer . Ciężko się z tym pogodzić. Ona Nas nie poznaje od dawna, niczego nie poznaje, pozostało jej poczucie bezpieczeństwa , czuje dotyk, ciepło, ręce które noszą, nawet jesli nie wie czyje , słyszy głosy których brzmienie jest jej bliskie, nawet jeśli nic nie rozumie . Można powiedzieć "warzywko" - pewnie można, ale trafiliśmy na bardzo ludzkiego lekarza, który nie tylko zobaczył psa z głębokimi znianami neurologicznymi , zobaczył oprócz tego Łatke , jednostkę, indywidualne życie , któremu nie sugeruje się ostatecznego wyjścia, ze względu na niepomyślne rokowanie . Według neurolog, póki Łatka wyniki ma dobre (biorąc pod uwagę, że dzień w dzień dostaje wysokie dawki leków) i nie jest psem cierpiącym , ma zapewnioną stałą opiekę , nie ma jednoznacznych powodów dla których należałoby jej zakończyć życie. Dostała antybiotyk ze względu na zaostrzenie zmian zapalnych w prawym przewodzie nosowym - badanie endoskopowe zmian w nosie, stwierdzonych i zalecanych do rozważenia w wyniku MR , na tym etapie nie wskazane ze względu na jej ogólny stan neurologiczny. Dodatkowo w zaleceniach - badanie kardiologiczne. Zanim zrobiło się mokro i pusto na drzewach : Łatka miała całe swoje zdrowe życie, fisia na punkcie jabłuszek, nie tak piłek czy czegoś co można rzucić i sie poturla, co jabłek. Za jabłuszko zagryzłaby wszystkich, którzy chcieli włączyć się do zabawy i gonić za nim razem z nią . Stare jak świat jabłonie, pod którymi zbieraliśmy jej najukochańsze "zabawki" , resztkami sił stoją w ogrodzie do dziś , tylko Łatka już nie wie co to jest to jabłko . Myslałam, ze może coś w niej drgnie, że może na hasło "jabłuszko", nastąpi jakiś przebłysk, choćby mikroskopijny, jeśli to miało dla niej takie ogromne znaczenie, ale nic się nie wydarzyło, zupełnie nic . Trudno nawet opisać, jak to boli . - Agnieszko, jeśli to czytasz, wiesz o czym mówię.... - Agnieszka miała zostać 11 lat temu domem stałym Łatki. Łatka miała zaledwie pół roku jak ją zabraliśmy do siebie z obrzydliwego podwórka ,od jeszcze obrzydliwszych ludzi , miała zostać z nami tylko na chwilę a Agnieszka była domem który odpowiedział na nasze ogłoszenie , najlepszym jaki mogliśmy sobie wymarzyć . Dzieliła Nas cała Polska , czasy były inne, więc i przedsięwzięcie wielkie, ale pojechalismy zawieźć Łatkę do jej nowego domu. Jako że Łatka miała tą swoją wielką pasje i koniecznie potrzebowała do szczęścia jabłuszek, co było jedną z najistotniejszych spraw podczas rozmów z przyszłym, niedoszłym domem ? - Czy w ogrodzie są jabłuszka ? - były , był super dom, ogród , w nim najcenniejsze z drzew i ciepły, niezwykły człowiek do kompletu, ale sytuacja potoczyła się niezgodnie z planem , Łatka przejechała z powrotem kilkaset kilometrów , dzięki czemu inna trójłapka, w tamtym czasie z bardzo złego schroniska i z zerowymi szansami na adopcje, została adoptowana, zamieszkała na Śląsku i wygrała życie.2 points
-
Oreo już u nas, bardzo zestresowany Od razu zrobił dwie kupy w przedpokoju. Wyszliśmy potem do ogródka i tam jak wilk w zoo: biegał wkoło, jakby szukał wyjścia. Na smyczy w ogóle nie chciał być, bardzo go to denerwowało. Więc go spuściłam, chodził sobie i biegał, potem, tj. po pół godzinie wzięłam go po prostu na ręce i wniosłam do domu. W domu tak samo: biega. Nie chce pić ani jeść. Dałam mu spokój.2 points
-
Aura i Oreo już u nas! Pierwsze pół godziny spędziliśmy w ogródku. Aurunia jest przesłodka, tuli się i zaprasza do zabawy. Była bardzo głodna, na wejściu zjadła od razu wałówkę, którą dostała od Pani Marzenki. Lecę do małej, potem dodam zdjęcia.2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
1 point
-
Info z domku Rudego vel Tofika Dzień dobry Pani Joasiu :-) U nas nic nowego chyba poza tym, że Tofik został moim dobrym kolegą w szczególności podczas jedzenia (oczywiście mojego:-) Łasuch z niego okropny i wszystkiego chce choć spróbować. Na spacerach jest bardzo grzeczny. Żona spuszcza go nawet na porannym spacerze ze smyczy po drugiej stronie bloku, gdzie nie jeżdzą samochody. Tofik bardzo chętnie wraca do domu, wystarczy powiedzieć idziemy do domku i już pedzi w stronę klatki. Poza tym jest bardzo wesołym, radosnym psiakiem a jednocześnie bardzo posłusznym. Bardzo to dziwne, że spędził tyle czasu w schronisku, nie rozumiem tego i chyba tak już pozostanie. Fifi to kochany przytulak bo uwielbia głaskanie. Jako, że prawdopodobnie ma już swoje kilka latek czego wogóle nie widać i większość swojego psiego biednego życia spędził w schroniskowych niewygodach kupiliśmy mu nowe spanko z ortopedycznym materacem. Oj, spasowało mu ono bardzo bo uwielbia się w nim wylegiwać a rano wcale mu nie spieszno z niego schodzić:-) W ciągu dnia cały czas biega za żoną ale też sam przychodzi do mnie oczywiście na pieszczoty he,he. Co jeszcze hmm..... podtuczyliśmy troszkę Tofika ale z umiarem czyli do wagi jaką powiniem mieć. Nie mogłem patrzeć na tą jego wychudzoną dupkę bo była aż nieproporcjonalna w stosunku do wielkości klatki piersiowej. W miedzyczasie byliśmy na "przeglądzie technicznym" u naszej Pani Moniki - weterynarz. Przeszedł przegląd na 5+ czyli wszystko jest ok. W załączeniu przesyłam kilka zdjęć z ostatniego wyjazdu na wieś kiedy było jeszcze dosyć przyjemnie ciepło (końcówka września) oraz zdjęcie spanka zaraz po zakupie. Pozdrawiam serdecznie Tofik, Beata i Jacek1 point
-
Tak się cieszę że się odezwałaś i że jesteście w komplecie :-)) Amos wciąż mobilizuje siły i walczy - taką wolę życia mają tylko psy które czują, że mimo iż wymagają ogromnej opieki nie są ciężarem ale są kochane ichciane a ich odejście byłoby dla opiekunów ciosem . One to czują, i dlatego póki mogą nie odpuszczają. Zdjęcia Łatki na kocyku, z jabłkiem koło pyszczka - przecudne :-)) Ścisnęło mnie w gardle kiedy czytałam o pasji Łatki do jabłek - nasza dawno już nieżyjąca, prawie-owczarka Sammy też uwielbiała jabłka z naszego ogrodu, nie tyle się nimi bawić, ale po prostu je zbierać, kłaść koło siebie, a potem zjadać:-)) wróciły wspomnienia ..... Dla mnie też Łatka nie jest warzywem, jest Łatką która zachorowała i funkcjonuje inaczej, ale ważne jest właśnie to poczucie bezpieczeństwa które czuje, a które jej dajecie, właśnie to ciepło, te ręce które noszą, te głosy których nie rozpoznaje ale są bliskie i znajome ... tak pięknie to ujęłaś ..... Może tak to do mnie przemówiło, bo nasz Dżekuś też cierpi na demencję, nie taką jak Łatka, ale też często jest w swoim świecie, zawiesza się, w nocy bywa pobudzony, wręcz biega po domu, czasem nawet zdarza mu się ugryźć mnie czy męża bo nas nie poznaje ..... Ma jeszcze sporo chwil kiedy jest dawnym Dżekusiem - pogodnym, radosnym łobuzem którego wszędzie pełno, lubiącym się tulić i wpatrzonym w ludzi (głównie we mnie :-)) ale świadomość że tych chwil będzie wciąż mniej, i nic na to nie mogę poradzić jest taka przygnębiająca .... Ale dość smutku - żyjemy,, nasze psiaki wciąż są z nami, więc walczymy i cieszymy się z każdego wspólnego dnia :-)) P.S Z tego co napisałaś, mało brakowało a Łatka mogła mieszkać blisko mnie - też jestem ze Śląska Trzymajcie się, wszystkiego dobrego dla całego Waszego stada. Wysłalam Ci wiadomość :-))1 point
-
Nie specjalnie był zainteresowany. Trochę ją powąchał, ale raczej ignoruje, choć Aura próbowała się z nim bawić.1 point
-
1 point
-
To jest Jagoda A dzisiaj do domku pojechały Róża i Kaktus! Było trochę problemów z transportem, ale wszystko dobrze się skończyło. P. Czarkowi zepsuł się bus i jak pani od Negri (koteczka, która też miała jechać transportem z Róża i Kaktusem) się dowiedziała, że transport się wysypał to zebrała się i sama zorganizowała transport. Przyjechała po Negri z Warszawy i przy okazji zabrała także Różę i Kaktusa1 point
-
Dopiero dotarłam do wątku.....zauroczyła mnie ruda sunia. Wygląda na łobuzicę. Otóż postanowiłam, ze zafunduję jej psiego fryzjera. Jeśli będzie pięknie ostrzyżona, jej szanse na dom stały znacznie wzrosną i pewnie nie trzeba będzie za długo trzymać jej w hoteliku. Dajcie znać gdy będziecie ją miały i podajcie mi kwotę za jaką psi fryzjer zrobi z niej piękność, możecie na priva. Wówczas wyślę pieniądze do Was.1 point
-
Sciskam tulam lapucinki brzusiolineczki i uszenka i ogonaski1 point
-
1 point
-
Piękny kiciulo z niego. Mogę ogłosić, ale potrzebuję więcej zdjęć1 point
-
Wszystkie organizacje prozwierzęce powinny złożyć wspólny wniosek o zmianę prawa - obowiązkowe chipowanie, rejestrację i opodatkowanie wszystkich psów oprócz wysterylizowanych plus bezpłatna sterylka przez dwa lata. Już był taki wniosek 15 lat temu chyba, były podpisy, był przygotowany przez prawnika projekt zmian do ustawy o ochronie zwierząt, był termin wizyty u prezydenta Polski (tego, który miał kundla z azylu), ale przedstawiciele różnych towarzystw wzięli się za łby,kto będzie najważniejszy w delegacji. I wszystko szlag trafił. Tak to jest wybieranie sitkiem wody z oceanu. Dopóki nie ma nieuchronnych podatków od wszystkich psów niewysterylizowanych, w mieście czy na wsi, nic się nie zmieni.1 point