Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/07/21 in all areas
-
Sunią jestem zachwycona i koniecznie potrzebuję imie, bo muszę do niej jakoś się zwracać, a trzeba to robić często To nie jest absolutnie typ upierdliwca, wiszącego na człowieku i przywłaszczającego sobie ludzi tylko dla siebie. jest bardzo delikatna, czasem trochę nieśmiała ale jak tylko widzi aprobatę, to od razu wyciąga łapinki i się przykleja. Rano jak ją zawołałam ze spaceru, to podbiegła i wskoczyła mi od razu na ręce i tak wtulona wróciła na rękach do domu. Wygląda jak psia wersja Bambiego, jest tak samo rozczulająca i ma takie długie patykowate łapki jak mała sarenka. Nie spodziewałam się, że jest taka maleńka, jest też chudziutka. Lonia przy niej to wypasiona parówka. Nie wiem, jak przetrwała pobyt w schronisku. Jedynie niepokoi mnie jej brak apetytu. Przyjechała z wymiotami w transporterku, więc mogła nie chcieć od razu jeść z powodu choroby lokomocyjnej, ale ona dalej nie zabiera się za jedzenie. Podałam jej odrobaczenie i w zwykłej puszce nie chciała. Musiałam otworzyć starter mus RC i dopiero w tym zjadła, ale językiem tam mlaskała, że i tak wypluwała 3 razy bezsmakową tabletkę. Chciałam wczoraj kupić test na lamblie, ale zabraklo i dopiero bedzie w poniedziałek.W tym schronisku są pierwotniaki i mała też ma na ciałku łupież, więc lepiej od razu sprawdzić, czy to one nie zaburzają wchłaniania tłuszczy. Na wszelki wypadek dostała 3 dniowe odrobaczenie, które tez bije giardię. Kupki w nocy nie zrobiła. Trzeba ok wtorku, środy, po odrobaczeniu, zrobić jej badanie krwi. Minusem u niej jest to, że zupełnie nie ogarnia czystości, ale to pewnie przez pobyt w wąskim i małym kojcu. Do spania miała otwartą klatkę z drybedem i widziałam, że poszła na niego wysikać cały pecherz, mimo ze od razu tam też wybrała miejsce do spania. muszę zamienić drybed na poduszki, może to pomoże, żeby nie spała w swoich siuśkach. Mała jest mega adopcyjna i myslę, że do Szafirki nawet nie dotrze. Zrobię jej zdjecia do ogłoszeń i jesli wyniki z krwi będą ok, to mamy umówioną sterylkę. W takiej sytuacji myslę, że nie ma jej nawet co stresować kolejną zmianą domu, bo na pewno jak ktos przyjedzie ją poznać, to się zakocha. Może ktoś jeszcze wesprze cudne maleństwo grosikiem na badania krwi? Warto zrobić pełne, w dobrym laboratorium. Jak wyślę Toli zdjęcia do ogłoszeń, to prosiłabym o ogłaszanie jej też inne osoby. Takie maleństwo w ogóle nie powinno zawitać nigdy do schroniska i trzeba jej jak najszyciej ustabilizowac życie.8 points
-
Czetka jest bardzo fajnym psem. Wczoraj mieliśmy okazję z TZem ją odwiedzić (a przy okazji Mazowszanków) Jest na początku znajomości bardzo ostrożna, ale widać, że to nie jest lęk. Raczej właśnie rozwaga i chęć zbadania człowieka zanim się go zaszczyci swoimi względami. Jak już sobie kogoś poobserwuje, obwącha, pozwala się dotknąć, pogłaskać. A potem to już sama przychodzi i prosi o głaski, zaczepia noskiem. Jest śliczna i subtelna. Naszego piesa przywitała przyjaźnie - to też fajne, bo bałam się, że go postraszy. Dużo leży na legowisku, jest bardzo cichutka i spokojna. Jeśli ktoś szuka psa nieinwazyjnego, nienachalnego, to Czetka jest idealna. Mój TZ był nią też zauroczony.6 points
-
Dzisiaj pani Martyna odpisała mi na moje pytanie o to, co u nich i Pongusia "Dobry wieczor! U pieska wszystko dobrze, tylko mielismy jeden ciezki tydzien w pazdzierniku, gdzie niestety spania po nocy nie bylo. Pozniej wszystko sie ustabilizowalo i do tej pory na szczescie nie ma juz wiekszych problemow. Stale tez podajemy leki na tarczyce i co kilka tygodni robimy badania, zeby sprawdzic czy nie trzeba zmieniac dawki (poki co nic sie nie zmienia, dalej ma podrecznikowe wyniki, co bardzo nas cieszy). Pongus wybral tez swoja ulubiona kanape i juz nie ma przebacz, nikt nie usiadzie." I taki cudny załącznik na zaanektowanej kanapie5 points
-
5 points
-
To niesamowite jak zmienia się Luka Pojechałam z nimi dzisiaj rano na półtorej godziny do naszego ulubionego Parku, gdzie jest mnóstwo psiaków. Na wielkiej polanie tak pięknie bawiła się z dwoma obcymi psami, że trudno uwierzyć jaki z niej był strachulec. Ganiała ona, potem uciekała i cały czas uśmiechnięta Co jakiś czas podbiegała do mnie, jakby chciała dać znać, że wszystko jest w porządku. Ja stałam w niemym zachwycie i zupełnie nie pomyślałam, żeby nagrać to szaleństwo. Może jutro się uda spotkać takie zabawowe psiaki. Po spacerze zjadły i padły:) Obudziły się około 14 gotowe do zabawy i szaleństw. Ona chyba czuła naszą niepewność wcześniej, a teraz taki luz i wyluzowanie, bo decyzja została podjęta:)4 points
-
Biedne, skrzywdzone bo psiątko. Tylko on wie,co się w jego życiu wydarzyło strasznego,że jest taki,a nie inny. Teraz wydaje się być na swój sposób szczęśliwy i zapewne tak jest. My,deklarowicze,musimy zdawać sobie sprawę, że on już tam pozostanie do końca swoich dni. Wkalkulować Fado do budżetu domowego jak prąd czy gaz;)3 points
-
Jeśli tak i jeśli jest kłopot z wyadoptowaniem większego pieska, to Drops mógłby pojechać do nas zamiast Aury. Nam większy pies pasuje i nie ma różnicy, czy to sunia czy piesek. Widać, że suczkami jest zainteresowanie, więc łatwiej będzie znaleźć dom Aurze niż Dropsowi.3 points
-
Pewnie, gdyby doszło do jakiegokolwiek incydentu, to nawet gdyby agresorem był inny pies, wina i tak spadła by na naszą sunię ze wględu na jej historię. Nie znam się na kagańcach, ale gdybyś znalazła taki który uznasz za odpowiedni (i komfortowy dla suni) to zamów, a ja zapłacę, lub wyślij mi model, a ja zamówię jeśli wolisz.3 points
-
Wieści z domku Melci: "U nas wszystko dobrze, dużo się dzieje!. Melcia poznała już całą rodzinkę! Jest typem zazdrośnika ale to pewnie spowodowane brakiem czułości, której szuka na każdym kroku. Radzimy sobie z tym. Stresuje ją jazda samochodem, ale powoli, małymi kroczkami i z tym sobie poradzimy. "2 points
-
Nie za długo, bo troszkę ponad tydzień Ale nie odeszła sama i bezimienna2 points
-
Jak uzgodniłyście między sobą, to na prośbę Onaa będę działać i szukać mu miejsca.2 points
-
Kochani, jak na razie nie potwierdza się wstępna diagnoza weta więc jest spore prawdopodobieństwo tego, że to była błędna diagnoza. Ja nie ogarniam tych medycznych terminów, ale Kasia obiecała, że wyjaśni co i jak z tą Miłeczka diagnozą jest. Tak więc póki co, nasz Miłeczek raczej nie ma guza, z czego jestem ogromnie rada2 points
-
Weszłam do kojca Maxa.. Zew zamknięty z TZ w domu... Kucnęłam i mówiłam..wyszedł z budy, podszedł do mnie..głaskałam ,mówiłam..odeszłam kawałek..podszedł..Powąchał jedzonko, ale nie ruszył.... Obiecałam mu, że jutro pospacerujemy. TZ zabierze malamutka do Zamościa a ja zostanę z Maxem.. Potem przyjadą do nas. Padam ze zmęczenia...2 points
-
2 points
-
Piękne zdjęcia do ogłoszeń, to prawda. Pani fotograf ma talent1 point
-
Dziwne, bo psiaki mają śliczne zdjęcia i na szczeniaki zazwyczaj jest duży popyt. Nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Można ewentualnie, a i przydałoby się, wyróżnić te ogłoszenia. Będą bardziej widzialne,.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Maluchy rosną jak na drożdżach. Chyba tatuś był większy. Bardzo mi żal, że nie mogę ich wziąć na ręce. Są grubaśne i rozczulające. Niestety, mama jest nieugieta i nie ma na razie mowy o żadnych poufałościach. Na szczęście je i pije jak smok, wiec nie ma problemów z samodzielnym wykarmieniem dzieciaków.1 point
-
Jeżeli ktoś ma problem z tym ,że te maleństwa żyją, że nikt ich nie uśpił, że się podjęłam pomocy dla tej sponiewieranej życiem matki to proszę żeby się zajął swoimi sprawami i nie interesował tym wątkiem ani moimi działaniami. Przede wszystkim nie stresował siebie tym ,że działam zgodnie ze swoim dekalogiem i przekonaniami i mam czelność mieć je odmienne. Dziękuję z całego serca wszystkim , którzy wspierają mnie i tą rodzinkę.1 point