Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/04/21 in all areas

  1. Jakoś powoli pchamy ten "wózek", sporo musimy robić sami jako wolontariusze. Nie mieliśmy nawet gdzie smyczy trzymać i innych pierdółek, mój TŻ zrobił szafę zamykaną, żeby nie trzeba było z tobołami jeździć za każdym razem... I tak to jakoś leci. 1 sierpnia miałyśmy 1 rocznicę działalności jako wolontariat. Policzyłam- wyszło 30 adopcji. Czy przez rok to dużo? Nie wiem. Ale wiem jedno, że gmina miałaby mniej. Znakomita większość tych psiaków trafiłaby do schronu Nie wiem czy wcześniej o tym pisałam, ale udało się przeprowadzić akcje Kastrobusa na terenie gminy. Wszystko dzięki zaparciu wolontariuszy, bo gmina nawet by nie znalazła takiej opcji, żeby zmniejszyć bezdomność zwierząt Ale po wielu rozmowach w UG, wreszcie zrozumieli problem. No nic, wychwaliłam siebie za wszystkie czasy Już teraz dokładnie nie pamiętam, ale przez 2 dni udało się wykastrować ok. 120 zwierząt (psów i kotów). Psy zostały od razu zachipowane. Większość kotek była w ciąży, mniej lub bardziej zaawansowanej No nic, myślę że ponad 100 zwierząt to sporo. Udało się, dzięki ogromnemu wysiłkowi lekarzy i studentów weterynarii to wszystko osiągnąć. Pani doktor- koordynator (założyciel całej idei) i gmina zadowoleni, obydwie strony chętne do dalszej współpracy. W tym przypadku gmina się spisała, lekarze zadowoleni z zakwaterowania, cateringu i w ogóle całej organizacji całego przedsięwzięcia
    6 points
  2. Być może pies miał być niespodzianką, a nie każda niespodzianka jest trafionym pomysłem. Branie psa nie dla siebie, ale dla kogoś - to już dzwonek alarmowy moim zdaniem.
    5 points
  3. Farcik jest w tej chwili pod opieką Fundacji Ada. Dzwoniłam do wielu fundacji opisujac historię psiaka i prosząć o pomoc,ale wiadomo fundacje przepełnione,zakocone,zapsione,nikt nie mógł pomóc. Miejsce w Adzie załatwiła znajoma Krystyny Pomarańskiej,jest z nimi w stałym kontakcie,kilka razy jej pomogli,ale trzeba było go zawieżć teraz,pózniej mogłoby nie byc miejsca dla niego. Murka wczoraj go zawiozła. Farcik mając praktycznie zero na koncie ,tylko dwie stałe deklaracje nie mógł pojechać do żadnego innego hoteliku,bo tylko Murka zawsze czeka na pieniądze,w innym hoteliku by tak nie było,no i koszty byłyby dużo wyższe,nie 450zł za miesiąc,ale 25 zł doba. Będę w kontakcie z Adą,i napiszę co sie z nim dzieje. Powiedzieli,że Farcik będzie na ich stronie i każdy będzie mógł obserować jego pobyt.
    4 points
  4. U Grzesia wszystko dobrze, po staremu można powiedzieć, ostatnio dostałam zdjęcie jak leży na łóżku z kotkiem, który się go dość długo bał. Grześ dostaje karmę, smakołyki, chodzi na spacerki, nie wiem nadal czy ma dziewczynę czy to tylko koleżanka.
    3 points
  5. Rozmawiałam z AlfąS. Niestety, nie chcemy tam wysłać Lumi. Telefon był obiecujący ale teraz już myślimy, że to nie jest dom dla niej. Mamy nadzieję, zadzwoni ktoś, kto naprawdę będzie gotowy pokochać Lumi. Bardzo Ci dziękuję AlfoS za zaangażowanie i chęć pomocy:)
    2 points
  6. Sporo się dzieje:) Gratuluję rocznicy! Wspaniałą robota. Czarusia i Baloo możecie pokazać na grupach na FB: @Terierkowo oraz @Yorki i inne terriery, może tak uda się je rozreklamować.
    2 points
  7. Dziś rano Ares zaskoczył mnie - wyraźnie czekał na jedzenie i od razu wszystko wszamał!
    2 points
  8. Mam bardzo dobra wiadomość - rozmawiałam przed chwilką z Agnieszką, która zabrała pod swoją opiekę Hanę i tego małego piska po wypadku - dzisiaj odbyła się kolejna konsultacja piesia no i zadecydowano, że jednak operacji nie będzie. Zostały wykonane kolejne badania, które wykazały, ze jednak ta odłamana kość leży dalej od miednicy, niż sądzono na początku. Złamanie ma ok. roku, Dyziek nauczył się z tym żyć, nic go już nie boli. Jest natomiast wskazanie do intensywnej rehabilitacji, żeby jak najbardziej wzmocnić bardzo osłabione mięśnie i cały kościec, Dyziek ma też zalecone różne preparaty na odbudowę. Agnieszka powiedziała mi dzisiaj, ze w klinice wszyscy byli zachwyceni Dyziem, taki z niego przytulak:). Hana natomiast bardzo się otworzyła, skacze nawet z radości przy powitaniu. Ma ogromny apatyt, więc jest szansa, ze te sterczące kości szybko znikną. W następnym tyg. sunię czeka intensywna nauka chodzenia na smyczy, bo zna tylko ciężar łańcucha na szyi.
    2 points
  9. Janeczko, możesz usunąć ogłoszenie Pedro. Jutro jedzie do Rudy Śląskiej. Dziś przyjechała rodzina, ponad godzine spędziliśmy razem. Ludzie bardzo pozytywni, mam wrażenie że pasują do siebie z Pedrem. On tez dobrze ich przyjął. Martwie se trochę, bo Pedro to mój ulubieniec i serce pęka na rozłąke. Jednak musze dać szanse... Dziś dzowniła jeszcze jedna Pani o niego, na pewno z tego Twojego ogłoszenia (bo innego już Pedras nie ma), Bardzo fajny dom, ale Pani chciała tylko wypytać i przemysleć.... Trzymajcie kciuki jutro i za Pedra i za mnie.... Aha dzwonił dziś tez Pan o Hebana, opowiedał mi jakie to ma 3 domy...w które dni tygodnia w którym mieszka i jak Heban tez będzie to tu to tam mieszkał...Nie wiedziałam jak się go pozbyć więc kazałam podać smsem wszystkie 3 adresy do wizyt przedadopcyjnych :D - juz się oczywiście nie odezwał....
    1 point
  10. Wczoraj z kolei żeby nie było zbyt pusto trafiła do mnie czarna kicia w typie małej pantery, zgłoszona przez rodzinę spacerującą z psem na obrzeżach miasta. Kotka siedziała w polu. Miziasta i zadbana czarnulka najwyraźniej wywalona gdzieś z domu (państwo wspomnieli o tym, że została wyrzucona z samochodu). Bardzo możliwe, że kicia już ma domek (sprawdzony;)) więc rekordowo szybko udało się panience. I ogólnie trochę dzwonią i piszą ludzie, miałam zapytanie m.in. o Bajkę, zobaczymy, co z tego wyniknie.
    1 point
  11. I na Kraków: https://www.olx.pl/d/oferta/malenkie-cudo-mix-szpic-szuka-cierpliwego-spokojnego-domu-CID103-IDLjRWG.html
    1 point
  12. Oreo na Wrocław: https://www.olx.pl/d/oferta/slodki-oreo-w-typie-szpica-delikatny-skrzywdzony-piesio-CID103-IDLjRf5.html
    1 point
  13. Elki - jak Alfik? Coś sięzmieniło? Życzę wszystkim spokojnego, wypoczynkowego weekendu. Trzeba nabierać sił.
    1 point
  14. Tolu dziękuję, przekażę Twoje pozdrowienia, choć wiem, ze Jurek wchodzi na Dogo i czyta wątek Lucusia. Też chciałabym zobaczyć szczęśliwego piesia na plaży i zapewne zdjęcia będą. Tylko znowu trzeba będzie kogoś prosić o wstawienie ich, jak ostatnio. Jeszcze mala relacja z wczorajszego dnia: Teraz jest 11,30 a my jesteśmy po dwóch ponad godzinnych spacerach po plaży.Cudownie jest patrzeć jak Lucek biega i gania mewy-ma tyle ruchu i bardzo szczęśliwe pysio. Ale wynosić z plaży muszę Go na rękach,bo schodki wyjściowe są zrobione z metalowej kratownicy i mógłby Lucusiek sobie uszkodzić łapki.On już o tym wie,bo jak się kończy plaża to sam do mnie przybiega i pcha się na ręce-taki ukochany mądruś.To jest moje życie i szczęście-oby trwało jak najdłużej !
    1 point
  15. Cudna cudna i niezwykla Myszeczka jak dobrze na sercu ze bezpieczna ze ma wszystko Tysiu doslalam teraz 20 zl z kramku i zak.rozliczony,bedziesz miec kokana w pon na kocie
    1 point
  16. Pani właśnie przysłała sms, że jednak nie przyjadą. Szkoda, ale korzyść z tego jest taka, że Borys jest wykąpany i ma zrobione kontrolne badania, więc wiemy, że jest idealnie zdrowy :)
    1 point
  17. Zdjęcia już dostałam, więc skrobnę ogłoszenie na Wrocław w najbliższym tygodniu, a może uda mi się jutro.
    1 point
  18. Aha, i mamy w Centrum do adopcji czarną koteczkę, ok. 3 miesiące Kociąt było więcej, ale reszta znalazła domki. Została tylko ona, samotna i bezbronna. Jeżeli nikt się chętny nie znajdzie, to dzięki wsparciu ruru trafi do Kotyliona do Łodzi i tam będzie czekać na adopcję. Oto Melissa
    1 point
  19. Bardzo cieszą takie dobre wiadomości Oby takich więcej.
    1 point
  20. W takim domu, przy tak wspaniałej opiece i takiej miłości wszystko jest łatwiejsze, demony też odchodzą szybciej. Oczami wyobraźni widzę Lucusia biegającego z uśmiechniętym pysiem po plaży, może jakieś zdjęcie uda się tutaj podrzucić;). Chyba większość psów bardzo dobrze czują się na plaży, oczywiście na tej bez tłumu plażowiczów. Moje wszystkie psy uwielbiały gonitwy i zabawy na plaży. Tolka to autentycznie cieszyła się, jak pierwszego dnia po przyjeździe wbiegała na plażę, Zulka biegała z patykami większymi od siebie;). Florka z natury jest nieśmiała, bojażliwa, z nią to tylko spacery wieczorami lub rankiem;). Figuniu - pozdrów od nas p. Jerzego i Jego bliskich i życz udanego wypoczynku.
    1 point
  21. Wrześniowa deklaracja dla psiaków dzisiaj powędrowała.
    1 point
  22. A już rozumiem:) nie zrozumiałam, bo ta Pani z Elbląga nie dzwoniła. Mogła się nie dodzwonić, bo był jeden głuchy telefon, a jak ja oddzwaniałam to nikt nie odbierał. Natomiast dziś zadzwonił Pan że Szczecina. Chciałby zaadoptować Lumi dla swoich rodziców. Miałaby iść do domu, w którym cały czas ktoś jest. Poprosiłam AlfęS, żeby przeprowadziła wizytę przedadopcyjną, a Wiosnę aby udzieliła szczegółowych informacji o Lumi. Kochane dziękuję Wam bardzo, że pomożecie. Wizyta pewnie odbędzie się w weekend, więc na razie tylko trzymajmy kciuki :)
    1 point
  23. No właśnie dlatego tak mówię. I podziwiam Kasię, że ogarnia to towarzystwo. Dopiero jak się zobaczy to widać : )
    1 point
  24. Cześć, śliczna suczka! Daje 100 PLN stałej dla niej. Może to pomoże odmienić jej los.
    1 point
  25. Chciałam lajkiem rzucić, ale okazało się, że sobie poszły więc tylko napiszę, że chętnie i z przyjemnością przeczytam
    1 point
  26. https://www.facebook.com/centrumpsa.oronsko/ https://m.facebook.com/profile.php?id=120794556127448&ref=content_filter Sa dziewczyny sa dzialaja dzien i noc na fb strone podpatrzylam i jest Agatka jest
    1 point
  27. Z badaniem krwi musimy jeszcze trochę poczekać. Na operację są terminy i musimy najpierw poczekać na datę operacji. Operacja nie będzie w naszej lecznicy, tylko w innym miejscu. Tam nie będzie to od ręki, a badanie krwi ma swoją ważność. Może się zdarzyć, że nie uda się z operacją we wrześniu Będę miał dłużej nerwy. Gajulka czuje się dobrze, ma humor i chce dreptać. Łakomstwo też dopisuje, ale trzeba uważać na wagę małej mordki. Weekend nie rozpieszczał nas pogodą. Pojechaliśmy w piątek na działkę, ale okazja do przebywania na zewnątrz pojawiła się dopiero w niedzielę koło 9. Wcześniej padało. Jak już Gajulka wyszła w niedzielę to nie dało się jej zagonić do domu. Większość czasu Gajka spędziła na pilnowaniu drzewa. Żeby wiewiórki się nie pojawiały
    1 point
  28. Zdawałoby się, że niewinne zadrapanie, a zrobił się wielki problem.
    1 point
  29. Przyszły wyniki krwi Baja. Przypomnę, że w maju ALT wynosił 205, w czerwcu 140, a w lipcu 175, ale bardzo możliwe, że Bajutek nie był na czczo. Natomiast dzisiejszy wynik to 97,5 czy normie do 80 Bardzo się cieszę i wetka powiedziała, że w takim razie następne badanie będzie nie za miesiąc tylko za 3 miesiące. Do tego Za miesiąc może odstawić Hepatoforce i będzie na samym Heparegenie raz dziennie Pochwalę się jeszcze raz wynikiem
    1 point
  30. Lipsik ,a Ty też odejdziesz? Np. ja na dogomanii jestem dla psów i współpracuję z osobami , z którymi dobrze się rozumiem.
    1 point
  31. Podpisuję się pod powyższą wypowiedzią. Jedyne z czym się nie zgadzam, to to , że portal podupada. To nie portal tylko niektórzy ludzie nisko padają.
    1 point
  32. Przepraszam za opóźnienie, ale jakby to powiedzieć... skleroza
    1 point
  33. To może uruchommy już "Skarpetę " i zbierajmy pieniądze. ? Teraz jestem na urlopie ale jak tylko wrócę zrobię bazarek na ten cel . Mam sporo książek i innych drobiazgów. Jestem też na FB więc mogłabym to co się nie sprzeda na dogo spróbować sprzedać tam. Trzeba by też szukać miejsca . Pytał ktoś Murkę albo kikou ? Musimy ratować te biedaki zanim będzie za późno :(
    1 point
  34. Zastanawiałam się czy pisać,ale postanowiłam zrobić też sobie rozliczenie i pod rozwagę niech będzie również innym na ile są "silni" pod każdym względem, żeby zaangażować się,wziąć pod opiekę tak problemowego psiaka. 1980zł kojec 450zł zakup płyty na ściany+montaż i postawienie kojca przez moich budowlańców 650zł za montaż wybiegu z przykryciem siatką 2700zł koszt +robocizna podmurówek z naprawą ogrodzenia (niepotrzebne mi było obecnie,bo inne mam w planie) 4x38zł-152zł podkłady Razem 5850zł Nie liczę, -swojej zniszczonej klatki - swoich puszek,kurczaków czy ryżu, -zniszczonych posłanek i kocy,bo cóż przy "całym" Marcelu posłanko znaczyło - km do apteki po leki, do weta po receptę Na problemowego Marcela z dogo zakupiony został wózek za 182zł i dwie sesje z behaworystą 200+150zł. Razem- 532zł Wet+jedzenie jest u każdego innego psiaka. edit. Posłanko zostało jeszcze zakupione z dogo- 102zł Niektórzy na leczenie staruszka wydaję grube tysiące,..ja też na leczenie,ale innego typu, psa młodego,choć nie swojego wcześniej. Broń Boże nikomu nie wypominam tego co wyłożyłam,..z własnej woli Marcelka przyjęłam,opłaciłam kojec i resztę, żeby pies w kojcu nie musiał ciągle siedzieć. ...rachunek sobie zrobiłam i jako info jakby ktoś chciał się "porwać" na psa w typie Marcela,bo ja biorąc niewiele o nim wiedziałam. Pomysł z wózkiem zdecydowanie odradzam,chyba,że siły fizyczne mocne. Pies jest inny od wszystkich,...choć oczka i pyszczek i nawet obecny uśmiech niczym nie różni od pozostałych,..pies nie jest wystraszony,..pies ma traumy,których pozbycie się będzie ciężkie, o ile w ogóle możliwe, główka jest zniszczona i człowiek mu ją zepsuł.Jest trudny w codziennym życiu przez swoje lęki jak również przez to,że nie można mieć nad nim kontroli,co jest bardzo istotne i ma wpływ na bezpieczeństwo jego i innych. Odnosiłam wrażenie,że moje wpisy o stanie psa nie to ,że były ignorowane,ale chyba niezrozumiałe o stanie psychicznym,o czym od początku pisałam. Kupsko gubi przy najmniejszym strachu,choć to najmniejszy z jego problemów,ale siły fizyczne mieć trzeba przy psie nieobsługiwalnym ,a obsługiwalnego na smyczce Nie Da się zrobić na dzień dzisiejszy...niżej filmik jak ostatnio zapakowaliśmy się wracać na wieś,a listonosz zagadał ze 3 metry od auta. Każdy wyjazd do lecznicy tak wyglądał,..zanim wyciągnęłam klatkę,albo dołożyłam koc, był urobiony po pachy.Obsługa u weta makabra. Brata pierwszego dnia chciał gryźć, później tylko przybiegał i szczekał,a jak brat wstał do łazienki,to uciekał i kooo gubił.Tak samo gdy przyjechał i bez przygotowania Marcela brat wszedł do domu a on był na parterze,koo po podłodze i na kanapie pogubił uciekając na kanapę.Wątek z koopami i o zasyfionym Marcelu byłby cały,gdyby o każdej koo pisać:( ..tak o tym wspominam,bo dziś sąsiad wszedł do domu gdy był Marcel i poszła koo,a tu nawet ucieczki w jednym pokoju mu nie ma:( W Białym mało wychodził z domu,widać było,że za dużo mu było odgłosów.Po tym jednym razie z dzieckiem gdzie interweniować musiałam więcej nie próbował skakać na płot i unikał konfrontacji z dziećmi,chował się do domu jak tylko usłyszał, chował się na głos sąsiada,czy kogoś w ogóle na ulicy.Leki trochę wtedy zmodyfikowaliśmy ,one są jedynym ratunkiem. Mam jednak nadzieję,że obecne warunki i leki pozwolą na zaznanie Marcelkowi spokoju i choć w części odzyska jakąś równowagę, że z czasem nauczy funkcjonować po nowemu. Jest zmiana, jest poprawa, jest spokojniejszy , ale wiele sytuacji wciąż go przerasta i pewnych spraw nie może "przeskoczyć" przez krzywdy jakich doznał. Wydaje się na swój sposób być jednak szczęśliwym w tym co ma teraz, a jak będzie dalej, życie pokaże. Marcel nigdy nie byłby/nie będzie psem gotowym do adopcji,stąd i po części moja taka decyzja nie inna.Mam tylko nadzieję,że podołam opiece. Porównując pracę z Marcelem i dzikim Morisem,która też łatwa nie była,to dzieli przepaść niestety. W imieniu Marcelka dziękuję Wszystkim,którzy w różny sposób się przyczynili do dania mu szansy na inne życie. Czy będzie lepsze,to też życie pokaże,..chciałabym,żeby było mu spokojniejsze.
    1 point
×
×
  • Create New...