Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/28/21 in all areas

  1. w przypadku Suvi niewiele to zmieni, bo pies musi współpracować z człowiekiem. Mamy przecież głuchego Barytona i on reaguje na gesty. Jak coś chcemy, to trzeba go dotykać i pokazwac lub jeśli patrzy, to tylko wykonywać gesty. Suvi jest zawsze czujna, jeśli w budzie leży, to obserwuje. Na zewnątrz stoi lub chodzi. Co do zbadania uszu, to w jej przypadku wchodzi w grę tylko Sedalin, żeby ja złapać. To stara sunia, nie wiadomo jak u niej z sercem i nie ryzykowałabym podania środka, który może ją zabić, żeby coś sprawdzić. Kto łapał dziczące psy na sedalin wie, jak on dziwnie potrafi działać. Zachowałabym tą opcję na skrajną potrzebę. Z tego co widziałam, jak oglądałam oko, to uszy sa ok. Nie było nic widać, żeby była jakaś wydzielina czy żeby były czerwone. Nie drapie ich. Przy nadarzającej się okazji spróbuję sprawdzić jej reakcje. Myślę podobnie jak Rozi, że za dużo oczekujecie od niej. To pies który żył bez człowieka i jestesmy jej potrzebni do napeniania miski i sprzątania. Co do doprowadzenia do lekarza, to również mało realne. Mam dziką Ade, której pojawił się guz i trzeba go zoperowac. będę ją łapać na Sedalin, bo to konieczność. Jest u nas 5 lat i tyle, że normalnie mieszka w domu i reaguje na imię. Jedynie kiedy jest burza, to podchodzi do człowieka, bo strach przed nią jest większy, niż przed ludźmi. Przecież nasza Amely też ma zaburzone funkcjonowanie i neurolog powiedziała, że nigdy nie będzie normalnym psem z normalnymi reakcjami i relacjami z człowiekiem z nią jest łatwiej, bo jest mała i owijamy w koc, żeby wynieść na spacer czy wziąć do weta. Jednak na dom nie ma żadnych szans, bo kto adoptuje tak dysfunkcyjnego psa, który jest na feromonach i utyka w lukach miedzy meblami. Jednak po swojemu żyje i zapewniamy jej jak najlepsze życie na jej możliwości. Czasem mimo chęci niewiele zmienimy. Suvi ma swoją budę, kojec, trawnik, naprawdę dużą zagrodę, ma możliwość wychodzenia z niej. Do tego pełna miske i kontrole człowieka. Dla niej to chyba wszystko, czego oczekuje. Wiem, ze chcielibyśmy więcej, ale czasem po prostu nie mamy już na to wpływu.
    6 points
  2. Suzi to bardzo miła, sympatyczna sunia, bardzo łasa na głaski. Upomina się o nie, ale nie jest nachalna. Na spacerze grzeczna, daje się łatwo kierować. Ciągnie, ale leciutko i bez problemu można to opanować. W domu zachowuje czystość, wszystko załatwia na spacerkach. Miała bardzo luźną kupkę, ale to pewnie stres. Mój Alfik zazdrosny, pokazał jej kielonki i muszę ich rozdzielać jak zostają sami, a jutro też czekają mnie zabiegi. Z wielkim apetytem zjadła ryż z marchewką i indyczym udem, a teraz wyciągnęła się na całą długość legowiska koło biurka, przy którym piszę i odpoczywa.
    5 points
  3. Bilans dzisiejszych spacerów 2 x siku i 2 x kupa na dworze :) Niestety spacery dużo mniej przyjemne dziś dla Ivi, więcej strasznych rzeczy niż wczoraj. Niestety ruch okropny i najgorsze czyli dzieci. Ivi bardzo boi się dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, jak tylko zobaczy dziecko od razu ogonek w dół, przy mijaniu próbuje ucieczki. Wygląda jakby zaznała bardzo dużo złego ze strony dziecka, może nabyta jako zabawka dla dzieci... nie wiem, nigdy się nie dowiemy. Za to śmiesznie zachowuje się na patio, tarza się w trawie jak koń, kładzie się z wyciągniętymi tylnymi łapkami i czołga tak po trawie. Bardzo jest pocieszna.
    5 points
  4. Czy istnieje szansa, żeby powiadomić Pana o tym, że sunia jest bezpieczna po za schroniskiem?
    4 points
  5. Suzi już u elik. Wszystko w porządku:) Ela teraz biegnie na zabiegi , jak wróci to napisze. W tej chwili jest zajęta psiakami:)
    4 points
  6. Super wiadomości. I piękne zdjęcia :). Bardzo Ci dziękuję. Sunia super :))) Tylko lajki się skończyły..... Tak, Jo ma rację. Dobrze by było to jakoś Panu przekazać.
    3 points
  7. Jestem, jest i Suzi Przepraszam, że tak długo musiałyście czekać, ale jak napisała Basia, przyjeżdżam do Krakowa na zabiegi, a że mieszkam na kraju mesta, a zabiegi są w centrum, to dojazdy zajmują mi sporo czasu. Dopiero półgodziny temu mogłam usiąść do kompa, przegrać i przygotować zdjęcia i mogę Wam pokazać Suzi, super sunię
    3 points
  8. Przedwczoraj zrobiło się chłodniej i dexterka zrobiła fajne zdjęcia Makusiowi. On teraz mieszka w kojcu trochę bardziej na uboczu, żeby inne psy go nie denerwowały, i gdzie ma cień przez większość dnia. Na spacery wychodzi krótkie i więcej odpoczywa. Czy ktoś pomyślałby nad jakimś fajnym tekstem do ogłoszeń? Może zdarzy się cud i Makuś znajdzie jeszcze przystań na resztę życia? On na pewno byłby bardzo wdzięcznym psem, bo ludzi kocha bardzo.
    3 points
  9. Sprawdźcie kto oddał psa do schroniska i kontaktować się tylko z tą osobą. Pan, może nie wiedzieć że sunia została oddana do schronu ..., gdy się dowie będzie przeżywał.
    2 points
  10. Ale moje nie Sunia bardzo kochana i ufna. Czyściłam jej oczka i choć widać było, że się boi, nie wie, co jej zrobię, ale nie protestowała, nie broniła się. Spokojniutko leżała, a gdy skończyłam, polizała moją rękę. Byłam ogromnie zaskoczona i wzruszona, bo tak właśnie zachowywała się moja ukochana Masieńka.
    2 points
  11. Będąc z Luką u weta opowiedziałam o Lilku i dowiedziałam się, że w Przasnyszu (pod) jest behawiorystka. Jak Luka wydobrzeje, to zajmę się tym tematem. Znalazłam namiary w internecie, ale wcześniej podpytam wetkę o opinię i metody działania. No i cennik.
    2 points
  12. Ja niczego po niej nie oczekuję, ale zastanawiam co można dla niej zrobić , żeby miała lepszy kontakt z człowiekiem. Baryton reaguje na gesty jak nasza Loczka. A czy próbowałaś porozumieć się z Suvi gestem? W 1000000000 % Suvi ma u Was jak w raju i jeżeli myślę o poprawię komfortu życia to od jej strony , a nie od Waszej. Bo lepszego nie można jej dać.
    2 points
  13. 2 points
  14. to sunia znajdzie szczęście! <3 One często wracają w innym futerku...nawet nie aż tak bardzo innym...
    2 points
  15. W sobotę i niedzielę nic się nie zmieniło w tej kwestii. Suzi dzisiaj opuściła schronisko i albo już dojechała albo jest w drodze do elik. Jak dostanę informację,że jest na miejscu to napiszę. Jutro ok 16 elik przekaże sunię Pani Kasi.
    2 points
  16. Jak fajnie, że upał sobie poszedł. Gajulka odetchnęła, ma większą chęć do spacerowania i drepcze szybciej Nawet podczas weekendowego lenistwa na działce mała mordka ryła w poszukiwaniu kretów (dzięki temu miałem aktywność w postaci zakopywania i grabienia) i głośno się darła na psy sąsiada. Po powrocie do domu wędrówki po schodach nie przeszkadzały w ogóle Gajce. A na zdjęciach Gajka w pozycji relaks na trawie I w wydaniu tarasowo-działkowym
    2 points
  17. Pochwaliłam, tylko z rana smaczków zapomniałam. To mądra sunia,powinna załapać. Teraz leży na środku dywanu pod czujnym okiem moich kotek, pierwsze lody przełamane :)
    2 points
  18. Na imię Max faktycznie reaguje. W boksie jest spokojny, nie szczeka, nawet cieszy się do mnie machając ogonem. Smaczki dosłownie pochłania i trzeba uważać, bo nie patrzy na palce;) Na spacer niestety prędko nie wyjdziemy, bo nie pozwala się dotknąć. Przy byle smyrnięciu sierści wary mu chodzą i jak się nie odpuści to po chwili jest kłapnięcie. Na razie próbowałam go głaskać w rękawicy przez uchyloną bramkę (bo się nadstawił bokiem). Jak się nie próbuje go dotykać to jest spokojny, siedzi/stoi przy bramce. Aż chciałoby się mu otworzyć i zapiąć smycz. Jak zamiatam korytarz, to się chowa do budy (zapewne nawyk ze schroniska...) i wtedy mogę spokojnie zmienić mu wodę, posprzątać. Także na razie zapoznajemy się przez kraty z użyciem smaczków i rękawic . Mam nadzieję, że ta niedotykalskość mu minie z czasem. Gdyby długo z tym zeszło to trzeba będzie pomyśleć o jakimś uspokajaczu, żeby się filcu pozbyć, widać, że go obciążają te dredziska i może powodują dyskomfort przy dotyku.
    2 points
  19. U Fabiusi w główce niedobrze się dzieje, maleńka nie kontaktuje, ma przymus dreptania, nawet jak je musi dreptać i co chwilkę gubi trop do miski. I miala dwa takie jakby ataki padaczki. Tu filmik jak jemy razem bo mała tak bardzo juz nie pamięta nic ze nawet samodzielne jedzonko to problem.
    2 points
  20. Fajnie,ze już wykąpany i wyczesany.Teraz może po szamponie leczniczym będzie zdrowieć skóra i sierść odrastać. Kiedyś na dogo był piesek,który został zabrany z budy.Buda była wyściełana słomą,sianem i też cale podwozie było łyse.Zastanawiano się czy to przypadkiem nie od słomy i okazało się,że tak.Jak przeszedł na kocyk skóra i sierść zdecydowanie poprawiły się. Trzeba poczekać na rezultaty.
    1 point
  21. Przycupnę na wątku. Po obcięciu i kąpieli ulży mu na pewno, lepiej się poczuje, to może i łaskawszym okiem spojrzy na Murkę :) SPA koniecznie potrzebne!
    1 point
  22. A Iguś wykazywał zainteresowanie piłką nożną
    1 point
  23. Mari , Kochany Duszku , mam nadzieję, że piesek tylko z wyglądu będzie podobny do Marcelka, a nie z zachowania:(...oby tak było...potrzymam kciuki!
    1 point
  24. Kochana babulinka, rozczulający jest ten filmik. Na szczęście ma świetną opiekę i radość, choćby z tego jedzonka.
    1 point
  25. Słuchu jej nie przywróci, ale jej zachowanie będzie zrozumiałe dla ludzi. Psy świetnie rozumieją gesty i może nimi się da z nią porozumieć. Może uszy trzeba sprawdzić. Raz miałam tymczaskę z tak chorymi uszami, że była prawie głucha. Po leczeniu i czyszczeniu uszu w uśpieniu słyszała całkiem dobrze.
    1 point
  26. Martwię się o Sarunię, bo guzek w pysiu niestety rośnie, ale nie pytam Kasi co słychać, bo nic nowego się nie dowiem Chciałabym, żeby żyła jak najdłużej, bo to są prawdopodobnie najlepsze chwile w jej życiu.
    1 point
  27. Kamień z serca, że Marcelek lepiej się czuje, do tego Lumisia na kanapie..i uśmiech się pojawia <3 A mnie się w piątek trafił "Marcelek" podobny i z wyglądu, i z zachowania :(
    1 point
  28. Pieniążki przeleję do Murki.Nie wiem co Kasia zadecyduje czy normalny fryzjer czy w Lecznicy tam gdzie jest fryzjer i na uspakajaczu obciąć Farcika aż do skóry nie ma co golić tylko na najmniejszej długości nasadki maszynki.Pies jest przyzwyczajony do długiej sierści trzeba to mieć na uwadze.Sierść zgolona maszynką odrastając kłuje i bardzo długo odrasta. Warto go wołać po imieniu Maks może będzie pamiętał i lepiej się zachowywał.Nowe miejsce i imię Farcik nie za bardzo teraz jest wprowadzać.
    1 point
  29. 1 point
  30. Szelek nie ściągnął, ale tarzając się zamaszyście przekręcił je przesuwając ten pasek spod brzucha na bok. Został ogarek sznurka. Gdy za niego chwycę odsuwa się, ale bez paniki i zaraz wraca. Dzisiaj dał się pogłaskać naszej koleżance, która gości nas od paru dni. Co prawda nie sam z siebie tylko w grupie. Jak inne się pchały do głasków to i on. Ale to zawsze coś.
    1 point
  31. Biedactwo 1800 zł ?? tyle schron kasuje? To i tak szczęście, że zapłacili , a nie walnęli siekierą w łeb albo przywiązali w lesie.
    1 point
  32. Wrócę na chwilę jeszcze do tej nieszczęsnej smyczy.Nie jestem jakąś niezdarą,czy trusiem,że wyciągnąć na siłę bym nie potrafiła:). Robiłam to wiele razy i wiele psiaków uczyłam chodzić,w tym i trudniejsze(dt jestem nie tylko na dogo). Człowiek jest silniejszy i sposób znajdzie żeby nad psem być górą i jego ujarzmić,ale nie o to chodzi.W wyciąganiu trzeba widzieć sens tego wyciągania,czy stan psychiczny psa pozwoli na przełamanie strachu do smyczy,a nie dla samego wyciągania i własnej satysfakcji. Przy Morisie jak siedział 2 doby w klatce też mi radzono,wyrzuć go z klatki ,zabierz klatkę.Co ja zyskałabym takim wyrzuceniem dzikusa z bezpiecznego mu wtedy miejsca?,wyskoczyłby przerażony i zmuszony byłby w popłochu szukać sobie innego schronienia,a ja nawet ogona bym nie zobaczyła.Dla mnie w niczym by to nie pomogło zupełnie i sensu robić tego nie widziałam,a jemu tylko większego strachu dodało.Posiedział 4 doby spokojnie obserwując otoczenie,poczuł na tyle bezpiecznie,że sam uznał,że może wystawić z tej klatki łapy.Wybór psu dałam,żeby poczuł bezpiecznie,a nie czuł z mojej strony zagrożenie.To samo było z wyciąganiem jego na smyczy bez przygotowania,bo już i natychmiast trzeba...Inną drogę obrałam i w ogień ze mną dziś pójdzie i na wszystko zrobić pozwoli.Dla mnie pies ma być ufny,a nie poddany panu. Marcelek by się nie poddał,nie podporządkował ,a o nauce mowy by nie było,gdybym miesiąc temu go wyciągała, ani nawet dziś...tego jestem pewna:( Nie uważam ,że jeden sposób,ten siłowy, można stosować w każdym przypadku i do każdego psa przy nauce smyczy...do Danego psa trzeba sposób postępowania dostosować. Przykładem niech będzie ostatnia Majka,która spędziła w hotelu u behawiorysty 9m-cy wbita w fotel,gdzie nie poradzono z nauką smyczy,nie oswojono i siedziała niekontaktowa,że sunia półdzika.Majka była wycofana,zalękniona i w bardzo złym stanie psychicznym przyjechała,żal było patrzeć na jej zachowanie,ale podeszłam do niej jednak siłowo,bo widziałam,że pomimo jej przerażenia do smyczy,to sunia sobie poradzi,bo traumy w niej nie było a tylko lęk,który da radę pokonać.W 2 tygodnie nauczyliśmy się chodzić, a nawet jeździć autem.Nie piszę,żeby się chwalić jaki ja bohater,daleka jestem od tego,ale że aż taka głupia chyba nie jestem jak się pewnej osobie wydawało,że psa nie wyciągnę z kojca.Fachowcem ani żadnym specjalistą też nie jestem, jednak podstawy psiej psychiki i zachowań poznać swego czasu jako takie poznać musiałam i chciałam i czarne od białych odróżnić psy umiem. Niektórzy znają z FB historię Bony/Majki.
    1 point
  33. Do smyczy Marcel ma traumę potworną i nie wiem czy kiedykolwiek uda się, żeby ją w ogóle zaakceptował:( Od kiedy jest na lekach wszelkie moje podejścia i próby kończyły się tym ,że cały dzień omijana byłam szerokim łukiem. Wyciągać go tylko dla własnej satysfakcji od początku nie miałam zamiaru i sensu w wyciąganiu na siłę nie widziałam :( .W pewnym momencie chciałam w tej kwestii ulec naciskom i psa przekazać,ale szybko poszłam po rozum do głowy,że ja go widzę i ja jestem za niego odpowiedzialna.Widziałam zachowania,widziałam reakcję na smycz i wiedziałam ,że szybciej by siebie skaleczył,a nawet życie gotów odebrać niż chodzenia by miał nauczyć... trauma jaką ma w sobie do obroży i smyczy jest silniejsza od niego:(..w trudnych dla niego sytuacjach jego główka nie myślała co robi.W jego wypadku człowiek musi myśleć za niego...przynajmniej tak było do niedawna. Od początku czułam,że pewnie szybciej go wypuszczę niż wyprowadzę na smyczy, jednak nie w stanie jakim był przed farmakoterapią.Ostatnie moje próby ze smyczą utwierdziły,że smycz i jej opanowanie nie jest w zasięgu Marcelka jeszcze na bardzo długo (o ile w ogóle),ale jego stan na tyle się poprawił,że jakiś kontakt można już nawiązać i spokojniej reaguje na rzeczy wcześniej mu nie do przyjęcia,w tym na facetów. Trudna to była decyzja dla mnie i robiąc ten krok jestem pełna obaw :(..długo jeszcze mieć będę,dopóki stan psychiczny Marcelka się nie ustabilizuje i dopóki jakichś relacji nie zbudujemy. Jak pisałam, od czasu pojawienia się Lumi powoli zaczęły się zmiany, psy zaczęły jego obchodzić,gdzie idą, co robią i zaczął wykazywać chęć by do nich dołączyć,z każdym dniem coraz większą. Wiem,że wypuściłam trochę za wcześnie,rozsądek mówił poczekać,ale serce tym razem wzięło górę:( ...nie wiem jak się to wszystko zakończy:(...ostatnio,.. czasem szczeknął,ale przeważnie zaraz siadał grzecznie na wybiegu i tak żałośnie patrzył jak psy biegną na koniec działki,że za każdym razem szkoda mi się jego robiło coraz bardziej:(....mi osobiście łatwiej było jak w takich sytuacjach zainteresowania wcześniej psami nie wykazywał,ale teraz Marcelek się zmienia i ja muszę weryfikować swoje podejście do niego. Marcelek jest ciekawski i szybki z natury,na razie chodzi spokojnie,zaznacza i wciąż wącha posesję,a ma 3000m do zaznaczenia:).Wiem jednak,że zaraz wypuszczanie na trochę go nie zadowoli i będzie domagał się ciągłego przebywania z psami,że będzie biegał,bawił się z Majka,próbował ganiać koty,że będzie szukał sobie innych wrażeń. Dziś był blisko godziny i widzę,że poczuł już smak wolności i prosić zaczyna,żeby wypuścić. Bardzo proszę, trzymajcie mocno kciuki za spokój i bezpieczeństwo Marcelka:(
    1 point
×
×
  • Create New...