Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/06/21 in all areas

  1. A tu jeszcze skromna (bo łapy mi zamarzały bez rękawiczek) dokumentacja fotograficzna :)
    9 points
  2. No i był fajny, choć zimny :D Najpierw byłam na chwilę u państwa w domu, Amberek przywitał mnie przy drzwiach oczywiście i od razu niuchał, czy nie przyniosłam czegoś do jedzenia. Oj głodomór.. Potem poszliśmy we troje z Amberkiem i panem Hubertem na spacer. Państwo Amberkiem zachwyceni. Że taki spokojny w domu i grzeczny. Ma swój ulubiony kącik, gdzie kładzie się i odpoczywa, albo lubi leżeć w salonie na dywanie (to już na zdjęciach powyżej było :) Kilka dni temu poradziłam panu Hubertowi, żeby starali się zadzierzgnąć jak największą więź z psiakiem od razu i prowokowali go do wspólnych zabaw, sporo do niego mówili. Więc pan Hubert, który ostatnio pracuje w domu i spędza cały czas z Amberkiem, bawi się z nim w poszukiwanie przysmaków, bo na to Amberek jest najbardziej chętny ;) I to, oraz wspólne spacery, sprawiły, że Amberek się już do niego przywiązał. Widać to było też na spacerze, Amberek nawet jak biegał, to oglądał się co chwilę sprawdzając gdzie jest pan. Przybiega tez już na zawołanie. Trochę jeszcze chaotycznie to wygląda, widać, że p. Hubert jeszcze nie ma wprawy i nie ogarnia jeszcze prowadzenia psa, zwłaszcza na lince, ale popróbowaliśmy kilku komend, uczenia Amberka, żeby na ulicy szedł bliżej pana, nie biegał gdzie mu się rzewnie podoba, tylko żeby to pan go prowadził a nie odwrotnie. Prosiłam też pana Huberta, żeby nauczył Amberka bezwzględnego zatrzymywania się na komendę stop, bo w okolicy są ulice, Amberek sam czasem wbiega na ulicę przy przechodzeniu na pasach, a tak nie powinno być. Generalnie on jeszcze zdezorientowany, musi poznać teren, sporo węszy, znaczy. Ale jak pozna lepiej okolicę i będzie trochę więcej jasnych sygnałów ze strony pana, wszystko będzie świetnie. Myślę, że na spokojnie się dotrą i ułożą dobrze swoje relacje. :) Widzę duży potencjał :) Pan Hubert sporo pytał, widać, że też mu zależy, żeby Amber z nimi dobrze się dogadał i żeby był szczęśliwy. A to bardzo dobry znak :)))
    7 points
  3. Oczywiście, że Amber szuka wszystkiego, co jadalne, na spacerach. Tak sobie radził pewnie w czasie ucieczki.. Nawet dziś znalazł na chodniku kawałek drożdżówki. Ale! Ale zareagował na komendę, żeby wypuścić z pyska. W nagrodę dostał pochwałę i smaczka od p. Huberta. Także w sumie rewelacja. Mój piesior, który też długo głodował zanim do nas trafił, bardzo długo nie reagował na polecenia, aby wypuścić "zdobycz" z pyska.
    5 points
  4. Kochani, nawet nie wiecie jak to podbudowuje człowieka gdy ktoś o nim pamięta. Ten rok jest dla mnie okropny, psychicznie, umarło tak wielu moich znajomych, że wpadłam w depresyjną dziurę. Leki mam już dobrane, ale one i tak nie przesłaniają tego koszmaru. Moją radością są zwierzaki i rośliny, kwiaty. Niestety koncentruję się już na doniczkowych, bo do pracy w ogrodzie brakuje już sił. Liczebność futerek jest niezmienna, nic nie ubyło, nic nie przybyło :) Pies gończy bojowy lubelski użytkowy ma się dobrze, codziennie wychodzimy na polowanie, polujemy na karczowniki, Mimi rozkopuje kopce a ja zapodaję do dziur koci urobek z kuwety mimo ogromnego zaangażowania przegrywamy walkę, gdyż liczebność przeciwnika znacznie przekracza nasze możliwości bojowe, po naszej stronie straty obejmują: dwa drzewka owocowe, kilka róż, WSZYSTIE lilie i kilka pomniejszych roślin, całkowite straty ocenimy wiosną. Jednak nie poddajemy się i spoza linii obronnej robimy wypady i napady na kopce. Ciężko walczymy, bo dwa dekowniki nawet łapą nie chcą ruszyć by nam pomóc, boją się o swoje pedikiury i fedrować nie chcą. Idziemy na zwiady: Pokazujemy >Kto tu rządzi< Na stanowisku, obserwacja placu boju
    4 points
  5. Już po spotkaniu. Państwo zachwyceni i zakochani po uszy w Quatro!! Pani Ula płakała...Quatro pokazywał brzuszek do głaskania, przytulał się, lizał po rękach...spacerował, podchodził, podskakiwał..no po prostu umiał się zaprezentować jak najlepszy aktor! Mam zdjęcia państwa, domu, otoczenia. Dzisiaj znowu długo rozmawiałam i z p. Damianem i p. Ulą. Pani mi powiedziała, że kolejny ich pies miał być ze schroniska....Quatro spełnił jej marzenia. Poprzednia sunia Saba była córeczka znajdki. Wizyta przedadopcyjna w poniedziałek. Jeśli wypadnie dobrze, w środę państwo przyjadą do Anecik po Quatro. wstawię jedno zdjęcie z domu państwa..ale jakże wymowne... To jest tablica ze zdjęciami poprzednich piesków państwa...
    4 points
  6. Moim zdaniem ostrzeżeń w tekście jest dość; i o dziecku i misce, o dotyku i o gościach. Na nosem.pl te przykazania, jeśli się ukażą, to po czterech artykułach wyjaśniających szczegółowiej problemy adopciaków. I z odwołaniem do filmów prezentujących jak może używać zębów naprawdę trudny pies z adopcji. Żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą. Żeby ludzie nie uznali, że w takim razie każdy pies z azylu to zagrożenie życia domowników...
    4 points
  7. Też bardzo mi się nie spodobało sformułowanie o dawaniu szansy Rabarbarowi. To zabrzmiało jakby tylko pies powinien "się poprawić" a ludzie w swoim zachowaniu nic nie muszą zmieniać. Psu nie dajemy szansy, psa adoptujemy (po namyśle oraz zgodzie wszystkich mieszkańców domu) a potem poznajemy się, uczymy się siebie, przyzwyczajamy do swoich nawyków, akceptujemy swoje wady ( zwłaszcza gdy psiak ma swoje lata i jest po przejściach). W razie potrzeby wspólnie cierpliwie pracujemy nad tym co jest nie tak. Pomysł z córką - pies zgłupieje, poza tym chyba ugryzł zięcia czyli męża tej córki więc chyba nie będzie się tam czuł dobrze.... Ci ludzie sami nie wiedzą czego chcą, wydaje mi się że Rabarbar nie będzie tam szczęśliwy, tam nie ma chemii, a są wielkie oczekiwania i napięcie które pies wyczuwa. Miałam w życiu cztery psy, wszystkie starsze, życiowe rozbitki - dwa gryzły konkretnie, jeden kłapał na postrach, nie było łatwo, ale nawet do głowy nam nie przyszło by któregoś oddać, jeśli tym ludziom nie tylko przyszło, ale powiadomili opiekuna psa o chęci zwrotu to dobrze nie będzie. Nawet nie wiem co gorsze - fakt że chcieli Rabarbara oddać, czy to, że za chwilę zmienili zdanie.
    3 points
  8. tzn. ja uważam że DS tez może sobie psa wykastrować. Na chwile obecną Jaśmin będzie miał szczepienią p/wściekliżnie za kilka dni, potem trzeba odczekać ok. 2 tygodnie na kastracje. Ten dom, który ma teraz przyjechać na zapoznanie zadecydował, że jesli dojdzie do adopcji to poczeka do kastracji te 2 tygodnie. Ale co przyniesie los to tylko on wie.
    3 points
  9. Ta druga Pani zadzwoniła i bardzo miło się nam rozmawiało. DOm znajduje się pod Wrocławiem, z ogrodem, dwoma kotkami uratowanymi spod śmietnika i sunia z interwencji z pseudohodowli. Nie wiem czy wszystko przegadałam, starałam sie, ale pierwsze wrażenie wywarła na mnie bardzo dobre. Poprosiła o numer do Anety i będzie sie umawiac na zapoznanie- mam nadzieje.... a tym czasem Aneta zrobiła kilka fajnych zdjęć Jaśminka zwanego Dżasminem.
    3 points
  10. Wszystko wskazuje na to, że TAK, jednak chcę aby Anecik wszystko sprawdziła osobiście!! Jeśli Quatro pojedzie do tego domku, mam obiecane filmiki, zdjęcia na bieżąco. Pan Damian wzruszony losem zamojskich psiaków poprosił o dane do Fundacji ZEA, chce przekazać 1%. Teraz czekamy do poniedziałku.....wizyta PA już umówiona.
    2 points
  11. No to wszystko jasne :)) nawiał, bo szukał pana Huberta!!! I znalazł dzielny Amberek, wpatrzony w pańskie oczęta... cieszy ogromnie taki widok.
    2 points
  12. Ogonek sporo w ruchu, widać też, że Amberek ma sporo energii, lubi spacery, wczoraj byli na 2,5 godzinnym - i nie sprawiał wrażenia zmęczonego ;) Inne psy nie interesują go na razie za bardzo, owszem podejdzie, przywita się i leci dalej. Zabawa z nimi na razie go nie interesuje. Ale może przyjdzie i na to czas. No i to chyba na razie tyle. Jak sobie coś jeszcze ważnego przypomnę, to napiszę ;)
    2 points
  13. Rudy teraz musi być izolowany jeśli chodzi o załatwianie swoich potrzeb. Jak mówi dexterka zyskał przez to dziadostwo spacerki poza podwórze ;) Rudy na spacerze ...
    2 points
  14. Nie zawsze w gminie sprawdzają chip... nie każdy wet ma czytnik, a ten który ma to nie sprawdzi dopóki opiekun psa nie poprosi o to. Tak jest przynajmniej w okolicach mojej rodzinnej miejscowości. Dlatego chip nie jest taki pewny :( Ależ strachu się najadłaś, współczuję przeżyć... ale i rozumiem, bo mój nieuciekający, idealny, grzeczniutki 7latek (wówczas:) ), który nie przekracza ogrodzenia ani otwartej furtki/bramy bez mojego pozwolenia (ćwiczyliśmy to) też kiedyś wyciął nam taki numer. Ja tu szykuję się na spacer, ubieram drugą parę spodni (zima była) i nagle dostaję telefon od znajomej czy nie zgubiłam psa. Mówię, że niemożliwe, bo 15min temu witał w drzwiach moją mamę, a ja właśnie wychodzę z nim na spacer... no i szukam psa (razem z wszystkimi domownikami, bo wszyscy myśleli, że żartuję), a psa nie ma! Okazało się, że skorzystał z chwili nieuwagi i sobie poszedł na wycieczkę. Szybko oddzwaniam do swojej koleżanki, żeby przetrzymała psa, o ile się nie boi (ma kynofobię), a my już jedziemy. Jak nas zobaczył to się ucieszył, że dołączyliśmy do niego, rozdał buziaki i chętnie wpakował się do auta (bo auto=wycieczka w nieznane) :D 7lat miał wtedy! I nigdy nie dał się przekupić jakimś ludziom, którzy dwukrotnie próbowali go wyciągnąć z podwórka, nigdy nie przekraczał sam furtki (czekał na hasło-zgodę), a juz w ogóle nie zdarzyło mu się nigdy, aby szukał drogi ucieczki, interesował się ogrodzeniem, drzwiami... a tu numer taki zrobił :D A że akurat wyprałam mu obrożę to i nie miał na sobie adresówki... dobrze, że miasto małe, a ludzie kojarzyli mojego psa. Cała akcja trwała z 30min może, ale też tyle stresu się najadłam, zwłaszcza że naprawdę sporo wtedy przeszedł, minął tyle skrzyżowań... ufff.
    2 points
  15. Kiyoshi..wiesz,że uparciuch jestem,łatwo nie poddam.Trzymaj kciuki! Tak,Bona jest z "Jedno Serce..." Nie wiem,specjalistą nie jestem,dopiero drugą dobę jest u mnie,ale kurczaki..,no ja nie widzę u niej dzikości,tylko że krzywdy dużej musiała doznać:( ,serce pęka:(,a próby ze smyczą,to jedna wielka tragedia:( Poprosiłam już swoją behawiorystkę o pomoc w wyjściu,która wynosiła Moriska.Bonie szeleczki sama założyłam, ale z wyniesieniem sama nie dam rady:(:(
    2 points
  16. I jeszcze to stwierdzenie, że chcą mu dać szansę. To im można ewentualnie dać szansę. Coś się kompletnie pomyliło tym ludziom. Biedny Rabarbar :(
    2 points
  17. Ja bym też dała szansę. Wiele razy miałam sytuację że DS był zdecydowany oddać psa... potem zmienił zdanie i zaczął konkretnie działać... Daj szansę ale poradz to co Sowa tu tak dokładnie opisuje, niech się do tego zastosuja. Dla Rabarbarka lepsze będzie żeby tam zostac nawet jeśli ostatecznie jednak wróci bo i tak może być... Przede wszystkim Ty bądź konkretną, nie rozczulaj się, po prostu bardzo krótko i na temat z tymi ludźmi rozmawiaj--niech się ogarnal do cholery ;)
    2 points
  18. Konsultacje już za nami. Wyniki krwi są w porządku. Nasza pani doktor zadowolona z wyników. Stan zapalny w gardle jeszcze się utrzymuje (chociaż jest ciut lepiej) i jeśli nie minie przez weekend, będziemy wdrażać kolejny lek. Na 15 lutego mamy umówioną gastroskopię, żeby sprawdzić, czy problem z żołądkiem nie jest spowodowany długim leczeniem (już chodzę po ścianach:/). Oczywiście kciuki wciąż wskazane. A na poprawę humoru dzisiejszy uśmiech Gajulca.
    2 points
  19. Ja życzę Rabarbarkowi, aby został w tym domu. Ludzie zrozumieli swój błąd i chcą go naprawić. Trzeba dać im szansę. Przecież spójrzmy prawdzie w oczy. Nie ma domów, które biłyby się o starego psa. On też już tam się czuje jak u siebie. To również należy uwzględnić przy podejmowaniu decyzji.
    1 point
  20. Bardzo mocno życzę Rabarkowi, aby jednak jego ludzie dołożyli wszelkich starań i postarali się zrozumieć sytuację i ją naprawić. I nie robili mu tej krzywdy jaką jest zwrot z adopcji.
    1 point
  21. Za zgodą Onaa rozmawiałam z córką właścicieli Rabarbarka, przebieg rozmowy przekazałam Reni. Tak jak przewidywała Poker, incydent z ugryzieniem wywołał w rodzinie sporo emocji, a te nie są najlepszym doradcą. Prawdopodobnie wtedy pani zadzwoniła do Onaa. Kiedy emocje opadły, zadzwoniła do córki z prośbą o pomoc, bo jednak nie chce oddawać Rabarbara. Ustaliły, że córka zabierze piesia do Zamościa, zrobi porządek z kamieniem nazębnym i usunie sporą brodawkę przy odbycie, bo trzeba to zrobić jak najszybciej, ale czas ten wykorzystają również na spotkanie z behawiorystką, (koleżanka córki) która być może przekaże jakieś instrukcje do dalszej pracy i postępowania. Tyle fakty. Rabarbar zna bardzo dobrze córkę i jej męża, spędzili ze sobą ponad 3 tyg poświąteczne, bo młodzi byli u rodziców. Pani Ola chwali Rabarbara, że bardzo posłuszny, spokojny, bardzo ładnie chodził z nimi na długiej lince na spacery, przychodzi też na zawołanie. W domu piesek czuje się bardzo dobrze, ma już swoje ulubione miejsca, zna zwyczaje np co rano sam zbiega z góry, staje przy drzwiach i czeka na spacer. Gdyby nie ten incydent z ugryzieniem dziadka, to wszyscy w domu uważają go za psi ideał. Było też wcześniej ugryzienie męża p. Oli wtedy przy stole, ale nie zwrócili na to uwagi, bo mąż widział swój błąd. Długo rozmawiałyśmy o sytuacji Rabarbara, jego przeszłości i jej możliwym wpływie na obecne zachowanie. W schronisku, gdy do budynku wchodzi pracownik, psy szaleją, szczekają, gryzą się i nakręcają nawzajem. Być może Rabarbarowi wejście obcego mężczyzny kojarzy się z zagrożeniem, bo na pewno, jak większość psów z zamojskiego schroniska, długo będzie czuł strach przed facetami w kombinezonach albo w ogóle przed facetami. Córka zdaje też sobie sprawę, że stan psychiczny Rabarbara może się pogorszyć, gdy wróci z adopcji. Ma do mnie zadzwonić po spotkaniu z behawiorystą. Ale nie potrafię powiedzieć, co będzie dalej, co jeszcze się wydarzy i czy pani znowu nie zmieni zdania. Być może na tyle boi się o swoją starszą mamę, że się podda. Napisałam wcześniej w poście, że nie rozumiem ludzi, którzy oddają psa bez próby szukania pomocy, że to okrucieństwo. Pani ochłonęła i jednak takiej pomocy szukała. Rabarbar mnie też bardzo zapadł mi w serce i chciałabym dla niego jak najlepiej. Cały czas myślę, co bym zrobiła w tym konkretnym przypadku, żeby pies jak najmniej ucierpiał, ale jednak chyba poczekałabym jeszcze chwilę.... Decyzję i tak musi podjąć Renia, my możemy ją tylko tutaj wspierać. Ją i Rabarbarka.
    1 point
  22. Sunieczka nie wygląda na wiekową staruszkę, jest widac energiczna, zainteresowana otoczeniem, w dobrej kondycji. Myślę, że tylko potrzebne byłyby zdjęcia na zewnątrz, bo przy jej umaszczeniu przeważają pręty krat i jej nie widać. Ma taki misiowaty, sympatyczny wygląd. Na pewno ma szanse wtedy na adopcję ze schroniska, czego o Timusiu powiedziec nie mozna. Jego wygląd nie zacheca do adopcji i rozumiem decyzję Elik. Życzę powodzenia obojgu. Ewu, gdyby sunia miała lepsze fotki i ogłoszenie, podeslij mi na maila link, to poudostepniam gdzie się da na FB.
    1 point
  23. Cudny cudowny niezwykly kasztanek Agatko raduja nasze serca wszystkie Niechaj bedzie pisany los jak Najpiekniejszy Panstwu i Niezwyklemu kasztankowi Amberkowi
    1 point
  24. Nie chodziło mi o trzymanie psa w hoteliku, ale o to, że są pieniądze i można teraz w ramach zbiorki opłacać potrzeby Jaśminka.
    1 point
  25. Milion tulaskow pozdrowien Borysiowi Wam Jaguniu lapeczkom Dziekujemy dziekujemy sercem calem o wszystko modlimy
    1 point
  26. Moja przeczucia co do Quatro się sprawdzają :) Myślę, że to nie jedyny telefon, jaki będzie w jego sprawie. Aczkolwiek niewykluczone, że ten pierwszy to już właściwy :) Byłoby wspaniale! Quatruś zaraz miały już swoją przystań. Trzymam kciuki za wizytę państwa u Quatro :) Niech się zakochają w sobie na zabój i poczują, że żyć bez siebie już nie mogą :)
    1 point
  27. Oli ma w kłębie 40 cm. Nie wykazuje choroby lokomocyjnej. Również trzymamy kciuki za Mikusia.
    1 point
  28. Z moich skromnych doświadczeń ( Zulka, Reksio - wrócili z adopcji) wynika, że gdy już raz ludzie chcą psa oddać, a potem zmieniają zdanie i chcą z nim pracować wychodzi z tego wielkie G... Ludzie są poddenerwowani psiak też. Babka od Zulki dawała jej 2 miesiące na zrobienie postępów, więc od razu sunię zabrałam, bo co jeśli po tym czasie postępy będą zdaniem ludzi niewystarczające. Co go Rabarbara, to nie doradzam, nie odradzam. Czekam co się będzie działo.
    1 point
  29. 1 point
  30. Bona z Radys? wyciągnięta dawno temu przez Fundacje Jedno Serce Nie da rady??? o kurde ....:) suuuper, że do Ciebie trafiła <3 ps. nie poddawaj się i nie zniechęcaj. to że była tyle czasu w hoteliku z behawiorystą to niestety nie oznacza że jakoś szczególnie z nią pracowano...nie wiem oczywiście nic dokładnie, nawet jaki to był hotelik, ale po prostu- co dom to dom. A Ty jesteś osoba bardzo doświadczoną w opiece nad trudnymi przypadkami. Ja wierze, że się uda, za kilka tgodni będzie zdjecie uśmiechniętej Bony
    1 point
  31. To ja zadeklaruje 50, zbieramy na rudego staruszka, do kikou?
    1 point
  32. Ależ on ma uroczy pyszczek, na zdjęciach od przodu ma takie okrągłe policzki jak najedzony chomik :-)
    1 point
  33. Na pewno napiszę co i jak. Jeśli się okaże, że to domek z "najwyższej półki", to szkoda aby chłopak nie skorzystał :-))
    1 point
  34. Gabi, rzadko mam takie telefony....Zobaczymy co się zadzieje....Ja dla Quatro chcę naprawdę wyjątkowego domu, przecież to wyjątkowy pies!!!
    1 point
  35. Fajnie,że Pan informuje sam co się dzieje,jakie są zachowania Amika.Z tego co piszesz widać, że podszedł do sprawy bardzo poważnie i w/g mnie łatwo się nie podda.
    1 point
  36. Pewnie wszyscy pomagający tym biedakom cierpią z tego powodu, że tylko nielicznym udaje się uniknąć schroniskowej gehenny :(
    1 point
  37. Oj, trzeba uważać..., od razu zdecydowanie reagować na łapanie za stopy a zabawę od razu przerwać. Pies szybciej pozna rodzinę ich słabości. Trzymam kciuki za całą Rodzinkę :)
    1 point
×
×
  • Create New...