Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/28/20 in all areas

  1. Oba szczeniaki szczęśliwie dotarły wczoraj do Warszawy - zjadły i smacznie zasnęły. Rodziny bardzo zadowolone; dziewczynki wciąż chcą się przytulać i zupełnie nie widać po nich stresu. Pani Kasia już raniutko przysłała zdjęcia Finki
    3 points
  2. Zwierzak dla nas jest na pierwszym miejscu, więc pod niego wszystko układamy, wyjazdy, wszelkie wyjścia do kanjp - gdzie się da to wszędzie go bierzemy, zeby nie był sam w domu, do znajomych do kogo się da, bo jednak nie wszyscy toleruja zwierzaki, jesli chodzi o alergie czy nawet małe dzieci :/ Co do łapki... spostrzegawczy jestes :) Oli jest po ciężkich przejściach, jak się od was dowiedziałam, musiał mieć ją zmiażdżoną, bo na rtg jest przesunięcie. Do tego jego oba przednie stawy łokciowe to sito :( Nie pisałam nic, bo nie chciałam was martwić. Ale dbamy o niego jak tylko można... Nosimy go po schodach (na szczęście I p.). Również ze względu na ochronę jego operowanego kręgosłupa 1,5 roku temu. Chyba pisałam kiedyś... Od zawsze też dostaje: 1. siarkę (MSM), 2. syrop Arthroscan, 3. obecnie Anibidol (z olejkiem konopnym), wcześniej Antinol w kapsułkach, 4. obecnie już co m-c zastrzyk z kwasem hialuronowym (kiedyś seria co tydzień), 5. no i w końcu trzeba było przejść na zastrzyk Noltrex "Nowość na rynku weterynaryjnym zapewniająca skuteczną ochronę stawów. Jest to syntetyczna wiskoproteza z biopolimeru zawierającego jony srebra. Przywraca lepkość płynu stawowego, redukuje tarcie oraz stabilizuje i amortyzuje struktury stawowe. Przekłada się to bezpośrednio na komfort życia naszego pacjenta zmniejszając ból spowodowany tarciem w stawie." Więc jak już się rozpisałam, to dostaje jeszcze Activait na demencję... baardzo polecam! :) oraz Karsivan (kiedyś tańszy o połowę Canergy) na ukrwienie mózgu. Na koniec Forthyron na tarczycę. Badania krwi co 3 mc-e. USG brzuszka co 6 m-cy. Czyszczenie ząbków co roku :) Bóg tak łatwo mi go nie zabierze :))) Co do mojej zrzutki... "Udostępniłem zrzutkę, chociaż i tak dla moje posty na FB zdają się być niewidzialne :P Super, że pomagasz kolejnemu!" Dziękuję bardzo za udostępnienie! Pomagam jeszcze wielu, bo mam taką możliwość. Mamy tylko Olenka, więc jakoś dajemy radę :) Chciałam być weterynarzem, jak byłam młodsza. Nie było mi to dane z góry ;) Pozdrawiam!
    3 points
  3. Kawał drania..., postawa, wyraz oczu - widać że nie przepada za osobą robiącą zdjęcia. Ale Ci się trafił puchatek...
    2 points
  4. Na pewno z korzyścią dla Amika (w tym zgodni są i jego opiekunowie hotelowi) byłoby umieszczenie go w DT, gdzie byłby po prostu domownikiem, a opiekun miałby czas więcej rzeczy przepracować w praktyce, w codziennych sytuacjach. Bo np. z dziećmi, ich harmiderem Amik nie ma do czynienia. Amik nie uczestniczy np. w gotowaniu ani w codziennym krzątaniu się (takim normalnym, a nie wokół psów ;) ). Hotel jest na uboczu, więc i takiego ruchu samochodów, psów spacerujących przy posesji nie ma. Goście - bywają, ale też nie zawsze jest czas przepracować solidnie witanie się z obcymi, bo - niestety zdarza sie, że goście wpadają bez ostrzeżenia do biura/do ogrodu i Amik wzmacnia swoją reakcję na obcych (szczeka, szczypie w kostki). Trochę udało się przepracować, ale sądzę, że więcej już się nie przepracuje (przynajmniej nie spektakularnie), potrzebowałby zmiany, bo mocno przywiązał się już do swoich opiekunów, a terenu pilnuje jak swojego :( Trudna sprawa - już od dawna szukam DT, z małą ilością psów i rękami chętnymi do pracy, ale w momencie gdy Amik ma tylko 250zł deklaracji to nikt doświadczony bez/z małą ilością psów nie chce podjąć się tego (inaczej - ja nie znalazłam chętnych). - Poza tym wszystkim to bardzo kumaty, ciepły, wrażliwy i kochany pies. Da się go lubić i można na nim polegać. Nieoszlifowany diament.
    2 points
  5. To wszystko tak szybko się dzieje, że sama jestem zaskoczona:). Bardzo dziękuję Jo37, bo nabiegała się, a właściwie najeździla, żeby ogarnąć dzisiaj wizytę dla Fiolki, a potem dla Fiszki! Pani Malwina bardzo o nią prosiła, bo chciała konieczne dzisiaj pojechać do Jagny po szczeniaka, no i udało się:) Jo37 - bardzo dziękuję Pani Malwina jeszcze nie dzwoniła, czyli nadal jedzie albo już przekazuje Finkę, czekam cały czas w napięciu. Szkoda Fiszki, ale i ona w piątek dołączy do grona domnych psiaków :) To wszystko tak szybko się dzieję, że chyba nie zdążyłam nic napisać o przyszłych rodzinach.. Finka zamieszka w Śródmieściu na Grzybowskiej; rodzina to pani z 9 letnia córką i babcia. W domu przez 14 lat mieszkał piesek, odszedł parę lat temu na nowotwór. Teraz panie znowu zatęskniły za psiakiem no i wybrały Finkę:) Fiolka zamieszka w domu na Ochocie z p. Malwiną; czeka ją bardzo aktywne życie i sporo wyjazdów, bo p. Malwina sporo wyjeżdża na zawody jeździeckie. W Fiolce zakochała się od pierwszego spojrzenia:). W domu rodzinnym w Warszawie jest paroletni pies. Fiszka zamieszka w bloku na Ursynowie z małżeństwem i ich nastoletnia córką; starsza córka wyprowadziła się i zabrała rodzinną suczkę, z którą jest bardzo zżyta.
    2 points
  6. Zapomniało mi się powiedzieć, że deklarację dla Ptysia od mojej znajomej Agnieszki ceduję na Ptysia II.
    1 point
  7. Okropny łakomczuch :D Nie pójdzie na spacer albo na wybieg jak nasypie mu się do jedzenia miski - już od początku "nauczył" opiekunów, żeby dawać mu jedzenie dopiero jak wróci. A Amik spacerów nie odmawia nigdy, upał nie upał, deszcz, wiatr - nieważne. :) Tylko to jedzenie... Mam nawet filmik (stary, z ub. roku) jak Amik nie jest zainteresowany bieganiem z nim i zabawami, lecz prowadzi opiekuna do furtki, za którą była dróżka prowadząca do jego pokoju z łakociami... wyczuł, że ktoś mu jedzenie już naszykował ;) Pór jedzenia i żarełka pilnuje równie mocno jak Rafała :)
    1 point
  8. Tak się cieszę że kolejna Figa jest bezpieczna. W gospodarstwie skąd jest nasza Figunia źle się dzieje i nie chodzi tylko o psa. Alkohol rządzi, nie wiem co robić :(
    1 point
  9. Oj tak........... Wieczorem Aria jest najbardziej komunikatywna, ale jak jestem poza kojcem a obok są Diana i Bezia. Wtedy mogę wsadziwszy rękę przez kraty kojca wygłaskać psa od głowy po ogon, sama się podstawia, odbiega, powraca. Czyli dotyk sprawia jej przyjemność.
    1 point
  10. Bardzo dziękuję buuenos za wpłate dla bezdomniaków 217zł:) W związku z czym dług zmniejszył sie do kwoty 319zł Z bazarku jola&tina---50zł,bardzo dziękuję:_) i z mojego ostaniego bazarku 72zł W chwili obecnej dług wynosi:197zł
    1 point
  11. Już wysłałam. Muszę powiedzieć, że blondynek najchętniej leży na zimnej podłodze w kuchni. Oczywiście na samym przejściu. A w pokoju układa sobie łepek lub kuper na posłaniu a reszta na dywanie.
    1 point
  12. Zadomowił się, to prawda. Jak już pozbędzie się tego abażura to z pewnością będzie mu łatwiej poruszać się po mieszkaniu. Tyle, że często buszuje w nocy. A teraz odsypia. Wczoraj u nas przez cały dzień lało lub padało. Ale kiedy już wyciągnęłam go z domu to buszował w mokrej trawie, nic mu nie przeszkadzało. Na szczęście bez problemu daje się wycierać. Z czesaniem już trochę gorzej. A ma sporo wełny do wyrzucenia. Jutro pojedziemy na zdjęcie szwów, zobaczymy co dalej. Od dwóch dni stara się za wszelką cenę drapać głowę, na szczęście klosz wytrzymuje. A z przodu łapą sięga tylko do nosa. Nie dotarły do mnie te jego antybiotyki na odkleszczówkę.
    1 point
  13. 1 point
  14. U Grzesia na razie wszystko ok. Mam nadzieję, że tym razem nie wykrakam... Otrzymałam wpłatę dla Grzesia 50 zł od Lipsik:)
    1 point
  15. I kolejny weekend za nami. Oczywiście korzystaliśmy z uroków jesieni. To znaczy w sobotę korzystaliśmy, bo w niedzielę można było jedynie korzystać z deszczówki;) Większą część soboty Gajulka biegała po działce, ale podczas przerwy w bieganiu udało mi się uchwycić głupią minkę u Gajulca. (żeby się mała mordka nie obraziła;) Oczywiście wędrowaliśmy też po okolicy, tylko Gaja miała nastrój biegający, więc zrobiłem fotkę podczas odpoczynku (i w przerwie jedzenia trawy, co widać na zdjęciu:)
    1 point
  16. Tak, na pewno wakacje w Polsce będą dla Olenka bezpieczniejsze (z racji łatwiejszej pomocy weta), ale jestem pod wrażeniem, że układacie sobie tego typu wyjazdy pod psa. Tzn ja to rozumiem, pochwalam i sam bym tak zrobił, ale jednak nie każdy chce się tak "poświęcać". W ogóle nie widzę niczego złego w dbaniu o zwierzę jak o dziecko. Oczywiście uwzględniając psie potrzeby:) Pewnie się powtórzę któryś raz, ale Olen lepiej trafić nie mógł:) Udomowione zwierzęta w zasadzie są takimi dziećmi i skoro odebraliśmy je naturze to teraz musimy sami o nie dbać:) Widzę, że to prawdziwy królewicz co to deszczu nie lubi:) A co się z łapka stało? Coś nieoczekiwanego czy jakieś zwyrodnienie z racji wieku? Udostępniłem zrzutkę, chociaż i tak dla moje posty na FB zdają się być niewidzialne:P Super, że pomagasz kolejnemu!
    1 point
  17. Też tak uważam. Mówił, że jadą na Śląsk i po powrocie zadzwoni. Myślę, że ta jazda na Śląsk to była jazda żeby zobaczyć pieska, tak, jak chciał jechać w Bieszczady, żeby zobaczyć Kacperka.
    1 point
  18. Tak się cieszę, że Figunia już po zabiegu i wszystko jest w porządku.
    1 point
  19. Już kilka razy pisałam o mojej Kajuni. Jak do mnie przyjechała była mega strachulcem. Nie znała zgiełku miasta, bloku, windy itp. Po pewnym czasie wszystko zaakceptowała i poznała. Stała się mega wesołą sunią. Oby z Kacperkiem też tak było. Trzymam kciuki.
    1 point
  20. Witamy w zimny i mokry poranek z życzeniami nastroju dużo lepszego niż panująca nam aura.
    1 point
  21. Witaj Grzesiu za Ciocia Nesia odwiedzamy z pozdrowieniami
    1 point
  22. 1 point
  23. Bardzo Ci współczuję i mocno przytulam. Trzymaj się. Elficzku, piesku o pięknym imieniu, a pewnie i serduszku, żegnaj kochany. Biegaj radośnie po Łąkach za Tęczowym Mostem. TESTAMENT KOCHANEGO PSA. Ludzie, nim odejdą, zapisują w testamencie swój dom i wszystko, co mają tym, którzy zostają. Gdybym mógł swoimi łapkami zrobić to samo, moja ostatnia wola wyglądałaby tak: - mój szczęśliwy dom, - miseczkę i posłanie, - kolana, na których kładłem głowę, - ręce, które głaskały, - głos, który mnie wołał, - serce, które mnie kochało zapisuję w ostatniej woli głodnemu, chudemu, smutnemu, przerażonemu Psu w Potrzebie. Kochany Człowieku, Twoja miłość to wszystko, co miałem wiec po moim odejściu nie mów: "już nigdy nie pokocham innego psa", lecz wypełnij mój testament i daj wszystko, co miałem komuś, kto tego bardzo potrzebuje. Twój Pies.
    1 point
  24. Chciałam podziękować wszystkim, którzy byli tutaj z nami, wspierali jak mogli; te ciepłe słowa i myśli zawsze bardzo wiele dla mnie znaczą, wierzę w ich moc:). Murce dziękuję za opiekę nad Fibi; to był ważny czas w życiu suni, otworzył jej drogę do nowego życia:). Jeszcze raz wszystkim Wam bardzo dziękuję:)
    1 point
  25. Na prośbę Jagny wstawiam fakturę na Viva za hospitalizację
    1 point
  26. Ptyś pozdrawia! Naumiał się szczekać! Trochę dziwne to szczekanie, trochę przypomina wycie. Podobno poprzedniej nocy brat się nie wyspał bo cała trójka szczekała. Ja wprawdzie słyszałam trochę Lalę i Neskę ale jego akurat nie. Dzisiejsza noc była spokojna. Ptyś zaczyna szczekać dopiero wtedy kiedy dziewczyny już zaczną koncert, on nie szczeka bez powodu. Nadal jest mocno "zakochany" w Nesce i za wszelką cenę chce to okazać.
    1 point
  27. 1 point
  28. Dziękuję Nadziejko za ciepłe przyjęcie. Miód na skołatane nerwy takie ciepło od Ciebie bije, aż mi się łezka zakręciła! Jaaga- dziękuję, ale jak zwykle napiszę, że największe peany ( i wsparcie) należą się Marinie. Ja tylko zbieram ziarna od różnych ludzi w jedną kupkę, którą posyłam tam do piekła, żeby wyrwać z niego tyle życia ile się da!!!
    1 point
  29. Dziękuję Nadziejko w swoim imieniu za powitanie Oli. Dobrym aspektem całej ostatniej sytuacji jest pojawienie się Jej na dogo. Podziwiam Olę za to, co robi, za jej nieustające zaangażowanie i pomoc. Ola jest, mozna to nazwac "przedstawicielem na Polskę" w kontaktach z Mariną. To do Niej kieruję każde pytanie, zawsze pomocna i uczynna, mimo swoich obowiązków zawodowych. Mogę również zawsze liczyć na Jej wsparcie w trudnych chwilach. To Ola opłaciła, uwierzcie że ogromne koszty transportu Barytona i Bostona do Polski. To był ostatni transport, jaki mógł wyjechać z Ukrainy i dzięki któremu chłopcy dostali nowe życie. Zajmuje się dodatkowo stałym bazarkiem na FB na pomoc schronisku Mariny. Przy poprzednich transportach do nas Lindy, Kaja i 3 kotów, też ona zajęła się zbieraniem funduszy na opłacenie przewoźników. To własnie dzięki Oli te wszystlie umęczone zwierzaki dostają swoją szansę.
    1 point
  30. Wczoraj TZ dzwonił do lecznicy, poprosił o kartę informacyjną, czekamy; jak tylko przyjdzie na pocztę, dam znać. I jeszcze mały komentarz do ostatnich wpisów, bo zrobiło się niesmacznie - jesteśmy tutaj dla zwierzaków, chcemy pomagać i każda robi to po swojemu, jak potrafi najlepiej. Wspierajmy się nawzajem, bo tylko razem możemy dokonać rzeczy wydawałoby się niemożliwych. Nie rańmy się, nie podcinajmy sobie skrzydeł, bo ucierpią na tym tylko zwierzęta. Myślę, że czasami, przed napisaniem postu, warto policzyć do 10 i ochłonąć, to wszystkim robi dobrze.
    1 point
  31. Witaj Czarnulku w słoneczny piątkowy ranek. I trzymaj się zdrowo.
    1 point
  32. Dzień dobry wszystkim. Niestety nie mam czasu śledzić całego wątku, za co najmocniej przepraszam. Chciałam napisać, że Jagnę poznałam, kiedy poruszona postami z Ukrainy, napisała do mnie, że mogłaby wziąć psa na tymczas. Nigdy nie wzięła złotówki ani na karmę, ani na jakiekolwiek utrzymanie bieżące (odrobaczanie, odpchlenie, hotelowanie, opiekę itp.!). Ukraina to nie Polska, psy stamtąd przyjeżdżają niedodiagnozowane (bo jak pomaga kilka osób- bez żadnego państwowego wsparcia- na setki tysięcy bezpańskich psów, to nie ma się co dziwić). Baryton jechał jako pies mający problemy z chodzeniem i to wszystko. Jak go zobaczyłam to nogi się pode mną ugięły! Przepłakałyśmy wiele dni i nocy, zastanawiając się co robić. Stan psa i potrzebna mu pomoc medyczna zaskoczyła nas straszliwie, ale ciężko było uśpić psa, którego już tyle przeszedł.. Na zbiórkę wpłacało wielu moich znajomych (kwotę 1200 zł dała moja przyjaciółka- poruszona losem psa!). Dała, bo zna mnie ( a ja Jagnę!). Pieniądze ze zbiórki zostały przeznaczone na konsultację i badania neurologiczne (m.in. kosztowne neuroobrazowanie, niezbędne do podjęcia decyzji co dalej z psem). Z Jagną jestem w stałym kontakcie i wiem, jak próbuje doprosić się o dokumentację od prof. Wrzoska. Nie wiem, co mogłaby zrobić więcej, w czasie, który ma ( a wiecznie go brak, jak wszystkim nam pomagającym!). Dodam, że dzięki Jagnie udało się uratować wiele istnień- Jagna brała do siebie mało adopcyjne szczeniaki (duże, czarne, kompletnie nie w typie rasy), ma pod opieką kaleką Lindę. Nie dość, że uratowała im życie, to jeszcze zwolniła miejsce w przepełnionym przytulisku! Jeśli ktoś chciałby pomóc lepiej niż Jagna- zapraszam do kontaktu!!Byłabym szczęśliwa, gdyby ktoś zrobił choć 1/10 tego co Jagna dla tamtych sponiewieranych, umkierających na chodnikach psów! Tam (pod prywatną opieką kilku wolontariuszek) są dziesiątki kalekich i setki chorych psów (bo tylko takim te kilka osób może próbować pomóc- głównie dzięki wsparciu osób z zagranicy, bo na Ukrainie nie ma praktycznie adopcji i nie ma ŻADNEJ - nawet w postaci uśpienia- pomocy dla cierpiących zwierząt.
    1 point
  33. Dlaczego mam byc pokorna? Że chciałam pomóc temu umęczonemu i skatowanemu przez innych ludzi psów i prosiłam o pomoc dla niego? Tak, jestem pokorna - dla niego. Proszę innych o wsparcie, żeby on mógł żyć w miarę jak najlepszym komforcie i szczerze wszystkim za to dziękuję. 24 lata zajmuję się bezdomnymi zwierzakami. Kosztem normalnego dla większości ludzi, życia. Kosztem mojej rodziny. 02.09, kiedy moja córka szła pierwszy raz do nowej szkoły, nas nie było przy niej, bo był wyznaczony termin operacji Barytona. Przez tą operację wcześniej mąż musiał jechac do Katowic i z Miriam ćwiczyć jazdę na tasie szkoła-dom autobusem, żeby udało jej się samej wrócic do domu. Dotąd mieszkała na wsi i obce, duze miasto było dla niej jak labirynt. Wiedziałam jednak, że termin następnej mozliwej operacji na Ślasku będzie pewnie za kilka mies. Miriam zarzuciła mi, że dla mnie ważniejszy jest pies, niz ona. Tylko inna matka wie, co wtedy mogłam czuć, jak to bolało. Ona też potrzebowała nas w tym czasie. Dlatego prosiłam prof Wrzoska o jak najpóxniejszą godzinę operacji, żeby tylko jedną trase moje dziecko musiało pokonac samo. Tak więc nie tylko ja , ale i mimo ich woli, wszyscy członkowie mojej rodziny są zaangazowani w pomoc i ponoszą konsekwencje. Napisałam wyraźnie, że wysłałam wiadomość do prf. Wrzoska który gościnnie operował w Orzeszu i czekam na odpowiedź. Nie zrobiłam nic złego. Nie wydałam na siebie, ani na swoje zwierzęta zebranych pieniędzy. Nie obraziłam się, bo nie o to w pomaganiu chodzi. Mam nadzieje, że sytucję wyjaśniłam, ile się dało. W międzyczasie zobaczyłysmy z Olą kolejną sunię od Mariny, której moze i dałoby się pomóc, ale wymaga to wspólnego zaangazowania i jej badania, chciałam je wysłac prof. Wrzoskowi do konsultacji razem z proba o informację dotyczącą wizyty Barytona.
    1 point
×
×
  • Create New...