Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/22/20 in all areas
-
Grześ dzisiejszą noc przespał ze mną!. Dopiero koło czwartej, kiedy się ruszyłam zszedł na parter i położył się na dywanie. Neska spała na posłaniu, ale to u niej norma. Natomiast Lala przychodziła chyba dwa razy, kładła się obok na swoim miejscu o po jakimś czasie znów wracała na parter. Ale to też normalne. Obyło się bez szczekania ze strony dziewczyn. Po wyjściu na siusiu chłopak znów na wersalce i śpi.4 points
-
Nowinki od Mufki. Dziś Mufa zaliczyła swój pierwszy (chyba?) aż 1 dniowy pobyt w klinice weterynaryjnej oraz zabieg dentystyczny. Miała usuwany kamień nazębny, oraz usunięte zostały "przy okazji" dwa zęby, które były jak się okazało już nie do uratowania - jeden złamany, a jeden pozostał tylko w formie korzenia. Przy okazji zostały przed zabiegiem wykonane kontrolnie badania morfologii krwi - i tutaj wszystkie wyniki wyszły praktycznie w normie. Pacjentka zniosła wszystko dzielnie, choć kiedy tylko zobaczyła budynek kliniki - zaczęła się trząść i piszczeć. Widać musiała zapamiętać, że była tam kilka miesięcy wcześniej na szczepieniu i nie kojarzyło się jej to zbyt dobrze... Aktualnie Mufa - jak widać na zdjęciu - odpoczywa po dzisiejszych wyczerpujących przeżyciach, świecąc śnieżno-białym uzębieniem. Jeszcze nie wie, że za dwa dni czeka ją wizyta kontrolna w tej samej klinice ;-)3 points
-
Gorzej jak wpadnie pod samochod i nikt mu nie pomoze tylko bedzie polamany lezal gdzies w rowie... Trudna sprawa ale on na dzikusa nie wyglada a to ze przez dwa lata niby jak byl karmiony nie nawiazal kontaktu... Hmm a moze nikt nawet tego nie probowal ot przychodzil czasem to cos mu dali albo wyjadl co ich psy nie zjadly i tyle watpie zeby sie starali jakos go oblaskawiac3 points
-
Taka jestem ładniutka :) A w domku czuję się doskonale, mam posłanko w kuchni, a drzwi do ogrodu otwarte non stop, to może wpadki z zachowaniem czystości nie zaliczę...3 points
-
Nie wierzę, co czytam. Dlaczego decydujesz się na szczeniaki, nie mając na nie najbardziej podstawowych warunków ani wystarczającej wiedzy? Suka ze szczeniakami musi być w osobnym pomieszczeniu, gdzie ma święty spokój. Obrona gniazda przez matkę jest naturalna. Próba eliminacji cudzego potomstwa przez starszą sukę również. Jeżeli nie możesz przenieść szczeniaków, to przenieś dorosłą sukę (ich babcię), proste. A jak nie możesz jej przenieść to sorry, musisz ją wywieźć do rodziny albo wykasić się na hotel dla psów. Na razie narażasz życie szczeniąt, bo zabić je może zarówno babcia, jak i zestresowana sytuacją matka. O tym że suki mogą się nawzajem poranić, nie wspomnę.3 points
-
2 points
-
Co z tego, że Tuptus zna to miejsce? A jakie ma znać, skoro już 2 lata tam żyje. Idąc tym tropem nie zabierajmy psów z ulicy, ani ze schronisk, bo mimo że to ch.. miejsce psiak je zna. Pamiętam Bisxkopcika, którego Mysza2 i AgusiaP łapały u mnie w mieście. Siedział przy wiadukcie, gdzie ktoś go wywalił, warczał, szczekał, nie ruszył się na krok. A potem w DT, który został DS był najszczesliwszy na świecie, przy swojej Pani, którą kochał nad życie. Sorry, musiałam się wypowiedzieć, już milknę2 points
-
Trudno mi opowiedzieć się jednoznacznie. Szkoda Tuptusia ... Wyrywać go z miejsca, które zna... Nikt nie wie co tego biedaka spotkało, że jest tak bardzo nieufny w stosunku do ludzi. Jednocześnie bardzo, bardzo chciałabym go zobaczyć w domu pełnym ciepła i miłości, na czyściutkim, miękkim posłanku. Chyba jednak próbowałabym go stamtąd zabrać. Nie jest tam bezpieczny, a to już dziadzio i do tego schorowany. Przychylę się do każdej Waszej decyzji, a nie jest łatwa.2 points
-
Studzienka od kanalizacji chłodna jest. Szczególnie w upały:2 points
-
Oby mniejsze schroniska nie zaczęły pękać w szwach :( Co z bezdomnymi psami? gminy będą odławiać? jeżeli tak to gdzie będą umieszczane? Bez finansowania sterylizacji, bez czipowania wszystkich psów za chwilę w kolejnym miejscu zobaczymy podobną akcję2 points
-
Z mojego bazarku będzie ok. 145 zł1 point
-
dziś chłopak napędził mi strachu co niemiara - dostał biegunki. Pojechaliśmy do lecznicy (wcześniej dałam mu węgiel ale nic to nie zmieniło). Dostał 2 zastrzyki i 2 tabletki do domu. Mam się nie martwić - być może połknął liść. Przy okazji usłyszałam przeprosiny za stwierdzenie wnętrstwa. Lekarz stwierdził, że o czym innym myślał a co innego mówił. Obejrzał go dokładnie, obmacał (jednak nie odczuwa bólu z tego powodu)Usunięcie jest konieczne, ale ewentualny zabieg będzie możliwy koniec września lub początek października. Ze sterydu będziemy powoli schodzić, mam rozpisane terminy. Chłopak nabiera trochę wigoru, do gabinetu część drogi przebył na własnych nogach raźnie maszerując. Patrząc na jego możliwości - można nawet powiedzieć, że biegł. Wprawdzie w powrotnej drodze szło mu już gorzej, ale to i tak sukces. Po lekach dostał niesamowitego apetytu. Próbował nawet dobierać się do miski Lali. Kupa już trochę lepsza, zobaczymy co będzie jutro. Przy okazji spytałam o ten jego cukier i usłyszałam, że aby zapobiec kolejnym atakom trzeba go karmić co najmniej 4 razy dziennie. A wieczorem na podwórku znów nieźle maszerował. Wprawdzie były to kółeczka (różnej wielkości) ale tempo całkiem, całkiem. ... Teraz padł i śpi na podłodze. Niedługo pewnie znów wyjdziemy na chwilę. A oto i paragon za dzisiejsza wizytę1 point
-
Potwierdzam - dostałam 36 zł za lek Grzesia.1 point
-
1 point
-
Igusia jest prześliczna :). I super się prezentuje na tarasie :)). Osieroconej samotnej siostrzyczki żal.... Oby szybko też znalazła dom, jak braciszek1 point
-
Mina niewiniątka nr 3 (Smyrdek Szczocher). Najdroższy pies jakiego mieliśmy (dwie operacje złamanej nogi czyli pies warty ponad 3tyś). Odwdzięcza się sikaniem na podłogę jak nikt nie widzi, częstotliwość spacerów ustalił na co dwie godziny, jeśli nie..... to sik gdzieś..... A to Pola i jej zagadka: Czy to linienie spóźnione wiosenne, czy może już zimowe?1 point
-
Mina w stylu "ale o co chodzi?": Greta na słoneczku.... patrzy na wariujące psy obok. Rudy, na chwilę przed ucieczką....1 point
-
Odświeżyłam ogłoszenie Diany, nadal jest na Kraków, ale z innym zdjęciem głównym: https://www.olx.pl/oferta/cudowna-wierna-diana-milosc-w-wersji-xxl-jak-bethoveen-CID103-IDrs2bj.html1 point
-
Mimisia przeszła test ;) pozytywnie, nie pożarła dziewczyny, ale zostawiła jej prezent na podwórku ;), a co, jak w gości to z prezentem ;), domówiłam zajęcia dla Mimi, żeby poznała coś nowego, nie wiem co tam będzie z nią opiekunka robić, ale zawsze to nowe doświadczenie, jakaś praca z psem, na którą ja, nie oszukujmy się, nie mam zbyt dużo czasu, a nawet jeszcze mniej. Po mieście Mimisia najlepiej przemieszczała by się w plecaku na moich plecach. Długo byłyśmy w miejskich warunkach, tu i tam, zakupy, teraz puścił ją stres i padła jak nieboszczyk. Miałam nie wstawiać fotek, bo było ostre słońce i fotki takie seeee, ale tak dawno Mimi się Wam nie prezentowała, że jednak wstawię... Iiiii jeszcze to co mnie śmieszyło jak Tysia pisała że Mimi to mieszaniec z chihuahua, pani też uważa że jest tak jest, a mnie to nadal śmieszy ;););) Ponoć to ludzie je tak skarlili, ze szkodą dla nich. No więc voilaaaa, cziłała 5XL ;)1 point
-
Pies to pies. Nie trzeba go kochać. Wystarczy akceptować jako psa, i chcieć mieć konkretnego psa w domu. Taki pies z adopcji to zawsze jest worek z niespodzianką, bo nie wiadomo jak się zachowa w nowym domu. Przecież zachowanie psa w dużej mierze , bardzo dużej, zależy od jego właścicieli. Jeśli właściciel psa akceptuje, traktuje jak psa, nie oczekuje cudów, jest dla psa czytelny, i jest człowiekiem zdecydowanym, wie czego chce i nie myśli nad każdą decyzja tydzień, to pies się dostosuje szybko do nowych warunków , bo psy sa świetne w dostosowaniu sie do warunków, które są dla nich zrozumiałe i pozwalają psu być psem. A jak właściciel kocha psa, to czasem ta jego miłość do psa powoduje, że za dużo wymaga od psa, którego kocha przecież, i nawet nieświadomie chce od psa czegoś w zamian -jakieś wdzięczności. odpłaty za uczucie. A psy rzadko bywają "wdzięczne ". Do tego Szanta juz miała mało zdecydowanych, nieczytelnych opiekunów, którzy sami nie wiedzieli czego chcą, i raz ją chcieli, a raz nie, i miała z nimi problem. Ona potrzebuje człowieka, takiego zdecydowanego, jak ci jej obecni opiekunowie, żeby to on decydował -a ona chętnie się dostosuje. I takiego, który nie będzie próbował jej wynagradzać na kazdym kroku, bo ona taka biedna i nieszczęśliwa. bo naprawdę będzie biedna i nieszczęśliwa. I jak ci ludzie mają ją adoptować z nastawieniem, że mają "jej nieba przychylić" to samo założenie, jak dla mnie, jest bez sensu. Albo ją chcą, albo nie. Podoba im się albo nie. Jak im się podoba to ją biorą, akceptują i zapewniają normalne dobre psie warunki i tyle. Oni nie maja być jej służbą, która sie obawia, że nie spełni jej wymagań, ale włascicielami. Psy do towarzystwa i piękne tereny do spacerowania to są wszędzie. Z takim nastawieniem, ze może nie zapewnią jej takiego szczęścia jak powinni to nie będą potrafili nauczyć jej, że pewnych rzeczy nie wolno, pies ma być posłuszny, a to podstawa żeby zyli razem długo i szczęśliwie.1 point
-
Nie wiem czy tak jest w tym wypadku, ale osobiście miałabym obawy. A widząc szczęście malujące się na pysku teraz, w hotelu, z innymi psami i pięknymi terenami do spacerowania zastanawiałabym się mocno czy moja miłość (mądra miłość) wystarczy, aby dać suni szczęście. I ja Państwa rozumiem, naprawdę. Dobrze, że wiedzą o zwrotach, ale nie dziwię się ich bardzo stonowanej decyzji. Na pewno nie pomaga to, że Szanta przypomina im poprzednią sunię - być może mają obawy, że siłą rzeczy będą obie sunie porównywać do siebie. Dobrze, że mają czas podjąć decyzję. I chociaż chciałabym przeczytać, że Szanta ma już dom to jednak cierpliwie czekam z zacisniętymi kciukami ;)1 point
-
1 point
-
Co do Bostona - może przydałaby się krótka uwaga o rodzaju włosa i wysokości w kłębie, lub że np głową sięga powyżej kolana. I czy zachowuje czystość w domu.1 point
-
1 point
-
Dzis mam oczekiwać tel odnośnie konsultacji. Jest nieźle. Baryton funkcjonuje sprawnie jak na swoje mozliwości, ładnie je, nauczył się sam wchodzić do domu. Podchodzi, wodzi za mna wzrokiem, czyli nawiązuje kontakt jak zwykły pies. Wczoraj wywalił się na trawie i dał brzuch do głaskania. Jak dla mnie zmienił się całkowicie. Kupiłam mu drugą dawkę Advocate na dirifilarie - 50 zł. Wyłożyłam na razie, bo wolałabym opłacić to na fakturę ze zbiórki. Tu mam jeszcze do rozliczenia paragon za leki - dziś wstawię. Niestety Baryton, to starszy pies, mało kogo wzrusza. Zbiórka idzie bardzo opornie. Poudostepniałam ją na wielu grupach, efektem są emotki lub udostepnianie, bez wpłat. Wpłaty pochodzą głównie od znajomych moich lub Oli. Zrobiłam ogłoszenie Bostonowi na FB i tez efekt zerowy. Dotąd nie było o niego żadnego zapytania. To wspaniały podrostek, ale nie mogę napisac euforycznego tekstu o psie dla wszystkich, bo to nie mała maskotka, tylko pies który stale rosnie, nabiera masy i na razie nie jest świadom swoich mozliwości. Ma swoje lęki, więc potrzeba na tyle odpowiedzialnego domu, żeby złym podejściem na siłę nie wywołać w nim agresji lękowej w sytuacjach stresowych. Bardzo szybko wszystkiego uczy się. No i rozmiar też może kusić tych, co chcą oszczędzić na alarmie i szukaja psa do uwiazania przy budzie czy zamknieciu w kojcu. W piątek zrobię mu OLX. Trzymajcie kciuki za moją cierpliwość do dzwoniących. Coraz bardziej mi jej brakuje.1 point
-
Aha, szczeniak-chłopaczek poszedł na swoje, cała rodzina po niego przyjechała. sunia czeka, a mordkę drze, cała wieś słyszy, ze samotna i niekochana!.....1 point
-
1 point
-
Świetnie się bawi :) Anulo, wykupione przez Ciebie wyróżnienie ogłoszenie wykorzystane zostało dla Polci: https://www.olx.pl/oferta/pola-slodka-i-kochana-CID103-IDFprN0.html?fbclid=IwAR0dShLk1cjqoOH0DS6pkMLhkggweVZvc58-N0wABPHYWMtTU1yKxmLiXsw1 point
-
Szczęściary - obie :) Niech się im dobrze wiedzie. To pozwolę sobie jeszcze pokazać Toffika, z łańcucha gminnego trafił na... :) Anula, Bogusik, dziękuję za pomoc <31 point
-
Rozmawiałam z panem Maciejem (dziękuję Bogusik za namiary), koszt to złotówka/1km, wstępnie powiedział o koszcie ok. 380-400zł. Na razie nie wiadomo kiedy uda się złapać psa (zebrać ekipę, przekonać Borysa do jedzenia z ręki), więc i ciężko ustalić konkrety. Problem taki, że pan może zawieźć do końca lipca i trzeba by było już teraz umówić się na konkretny dzień, a potem dopiero po 20. sierpnia. Od 1. do 18. sierpnia pan Maciej jest na urlopie. Jeśli chodzi o moją nieobecność to przepraszam, że poczuliście się "porzuceni", ale weekendy to czas dla mojej rodziny i unikam zaglądania i korzystania z internetu, jeśli coś nie jest bardzo pilnego. W sobotę na szybko napisałam tylko o wizycie p/a dla Amika, tutaj i na grupie wizytowej i już mnie nie było. Rozumiem Wasz niepokój i brak cierpliwości, ale ocenianie jest trochę nie na miejscu - 2/3 osób tutaj na wątku ma do mnie numer w razie pytań czy pilnych spraw, a nie jest naszym obowiązkiem zaglądać codziennie na Forum i rozliczać się ze swojego wolnego czasu. Tak czy inaczej, dzisiaj porozmawiam z Panią Marzenką o szansach na złapanie psiaka teraz, popytam też znajomych, którzy są na miejscu czy mogliby pomóc. I pozostaje mi przeprosić Was za to, że poczuliście się pominięci, z mojej strony nie było złych intencji. omi, jeśli chcesz to podaj mi na pw do siebie numer telefonu - jak będę coś wiedziała to do Ciebie zadzwonię i wtedy będziesz na bieżąco. Mam nadzieję, że teraz jest już wszystko ok i się nie gniewacie. Uciekam do swoich zajęć. PS: Dziękuję Aldrumko za pomoc, wyrozumiałość i dobre myśli :) Wczoraj co prawda czułam się fatalnie i przespałam cały dzień, ale już dzisiaj jest lepiej.1 point
-
Moim skrmnym zdaniem ruchliwa ulica, czy ogólnie życie w mieście to nie problem. Najważniejsze jest podejście ludzi, troska, właściwa opieka i miłość. Z czasem Szanta przywyknie do zgiełku miejskiego, na wszystko potrzeba czasu. Moja Kajunia to był wiejski pies z podcieszynskiej wsi i strachulec, a teraz jest mieszczuchem pełnym pysiem. Chyba lepsze dla psa jest mieszkanie w mieście i poznawanie świata, niż np. życie na wsi i bieganie tylko po swoim ogródku.1 point
-
Blondynek wita wszystkich w poranek czwartkowy, już po śniadaniu. A na dwór wychodziliśmy już o 3 rano. Moje dziewczyny zaczęły szczekać Bóg wie czemu więc je wypuściłam. Chłopak też się załapał, po 5 znów wszyscy wyszliśmy. A po śniadaniu czas na drzemkę. Zapowiadają dziś opady deszczu, ciekawe jak on je zniesie.1 point
-
Niedługo wszyscy zapomną o chomiczku. Tyćka ma się dobrze , na apetyt nie narzeka , ale dietę trzymamy. Szczekajło odwrotnie proporcjonalne do wielkości. Powinnam się wybrać z nią do okulisty , bo pomimo kuracji kroplami z antybiotykiem nadal łzawią jej oczki. Pod nimi zasycha wydzielina i w lewym oczku stoi " bajorko". Podejrzewam , że ma przytkane kanaliki łzowe. Łapcia funkcjonuje dobrze. Mała biega jak trzeba. Ale najbardziej lubi wylegiwać się swojej skórzanej kanapie. Oczywiście chodzi za mną jak cień. W kuchni muszę uważać , żeby jej nie rozdeptać, bo siedzi dosłownie pod nogami. Zanim się ruszę choć o 5 cm , sprawdzam gdzie ona jest. A tu wcześniej zdjęcia , jeszcze sprzed wyjęcia gwoździa i z wczoraj1 point
-
1 point
-
I mały trening w Puszczy1 point