Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/14/20 in all areas

  1. 3 points
  2. Pamiętacie Myszkę vel Maszkę?? Tak sobie sielsko-anielsko ostatnie tygodnie spędzała na wsi z rodzinką :))
    3 points
  3. Oprócz kibicowania, mam dla Was ogromny szacunek, że podjęliście się takiej trudnej pracy, jaką jest przygotowanie psa po przejściach, do pomyślnej adopcji :). Wielkie brawa dla Was obojga :)
    2 points
  4. matko jedyna rudunia kruszenka Kulfonku bede rozgladac bacznie bede modlic i rozgladac trzeba szukac calun czas dzien i noc ale moze wlasciciele wiedza moze szukaja dniem noca mam nadzieje rudunia przed kolanko czyli nieduzutka skiereczka starszunia ploszeczek mowisz o losie moj .... Kulfonku sciskam z serca calego za Twoja niunie i za rudzienke oby sie znalazla i oby znalazla przystan swoja doczytalalm ze sunia Idunia na Ciebie juz przepisana to jest to nasze Jaworzno tu na slasku?
    2 points
  5. Niech zacznie w końcu się moda, snobizm na posiadanie kundelków, szaraczkow, w typie Siszarpa A na popuszczanie u staruszków są leki, 2 typy.
    2 points
  6. Dziękuję Elu za udostepnienie tutaj. Wiecie, ze mnie niesamowicie wzmacniacie? Wybrałam Lindę z filmiku schroniskowego, bo siedziała jako jedyna w kącie boksu i nie bardzo reagowała na cokolwiek . Inne, bez łapek bawiły się, szalały, a ona raz się poruszyła, wlekąc ten swój cały tył za sobą, jak nadmierny bagaż. Chciałam dac szansę takiemu w najgorszej sytuacji i chyba udało mi się. Myslałam wtedy, przetrawiałam swoją sytuację i mozliwości. Niby lepsza byłaby wersja soft, czyli pies bez łapek i juz zdiagnozowany i zabezpieczony. W sam raz przy psach, kotach i dzieciach. Jednak człowiek może czasem więcej, niż mu sie wydaje. Wychodze z załozenia, że jak musi, to potrafi. I stąd w głowie została mi tylko Linda. Wczoraj widziałam z okna, jak Linda wręcz zapierdziela w tempie wyscigówki po ogrodzie goniąc Kaja. Nie to co na moich filmikach, ona po prostu szalała. Od roku staram się zapewnić jej największy komfort zycia w jej sytuacji. Czasem ręce mi opadały i nie miałam motywacji. Wtedy mi bardzo pomagacie. Pierwszy wózek, z Admirała, był wielkim rozczarowaniem. Ciężki, Linda spłoszona, nawet nie próbowała sie w nim poruszać. Potem dałam sobie spokój i chodziła jedynie w nosidełku Trixie. Gdziś w głowie miałam Malawaszkę z jej sznaucerkowymi smigającymi wózeczkami. W koncu udało się i my mam. To była najlepsza decyzja. Linda ożywa. 3 razy dziennie zmienia sie z Kopciuszka w królewnę. Niestety, wózek u dużego psa ma ograniczenia i nie nadaje sie na normalnie zameblowanych pomieszczeń domowych. Jest super tylko w opcji wyjść na zewnątrz. Jednak to duzy postep. Wołam tylko: "Linduś, księżniczko moja" i już jest gotowa. Od "czasu wózka" zaczęłyśmy też spacery zewnętrze. Linda płoszy się spacerowiczami, rowerzystami, autami. Jednak wtedy ją uspokajam, trzymam wózek, żeby nie zjechała do rowu i mam nadzieję, że przywyknie do normalnego życia. Plusem tych wypadów jest tez uświadamianie ludzi. Mieszkamy teraz na totalnej wsi. W wiekszosci miejscowych domostw są kojce z budą, nierzadko tez w tych wypasionych, nowych, wybudowanych przez miastowych. tyle,że zrobione przez firmę, z lepszymi budami. Typowa opcja alarmow zamiast firmy ochroniarskiej. My przełamujemy stereotyp psa na wsi. ludzie jadą na rowerach, przechodza i komentują: "o, popatrz pies na wózku", " chyba nie chodzi", " ten pies jest kaleką",. Linda jest więc jakby ambasadorem psiej sprawy na wsi. Daje do myslenia. Ludzie ją widzą i zastanawiają sie, ze pies ma swoje potrzeby, może żyć inaczej, nie trzeba poddac eutanazji chorego psa, może żyć w miarę swoich potrzeb. Linda wiec motywuje ludzi do myslenia i reakcji, wyrywa ze stereotypów. To jest też ważne. Minał własnie pełny rok. Dla mnie nadal niewyobrażalny jest stopień jej skrzywdzenia. Przez rok w miłości i normalnych warunkach osiągnelismy : pełną akceptację mnie i mojej młodszej córki, wzgędną akceptacje starszej i mojego męża w domu. Na zewnątrz Linda mnie obserwuje i odbiera moje sygnały, jesli chodzi o innych ludzi, akcepuje Paulę, natomiast co do pozostałych osób, jakby wyłącza się i reaguje instynktownie lękiem i ucieczką. Andrzej wykazuje się ogromna cierpliwością, jednak kiedy ma ją sam wyciągac z wózka, to musi ją przytrzymać za wózek, żeby uniemozliwic ucieczkę, Linda wtedy sika ze strachu, jemu jest przykro. Słysze czasem, jak mówi do niej, czemu się go boi, bo on jej nic nie zrobi. Ja się ciesze z kazdego jej sukcesu, reszcie rodziny trudno jest to dostrzec. Jak widac na filmikach, wsparciem dla Lindy jest Kaj. przyjechał do nas na DT, ale więź w czasie tej koszmarnej, 11 dniowej podrózy, jaka między nimi powstała, spowodowała że zdecydowaliśmy się go zostawić. był trudnym szczeniakiem, z dziko zyjącego, odłowionego miotu. Odprężał się tylko przy innych psach. Dla nich obojga opcja bycia razem była chyba najlepsza. Dziś, po roku, kaj jest nadal związany z Lindą, traktuje ją jak swoją matkę, mimo ze jest dorosły. Dziękuję Wam wszystkim, zaglądającym na wątek, piszącym, wspierającym, doradzającym. Dzięki Wam dajemy razem radę. Od 24 lat zajmuje się pomocą zwierzakom w potrzebie i to, co najbardziej jest dla mnie widoczne to fakt, że najłatwiej pomaga sie wspólnie. Wtedy wszystko sie układa i sie po prostu da. Nie kazdy może wziać zwierzę do siebie, nie każdy może je wesprzeć finansowo, ale najlepsze efekty są, jak robi sie to wspólnie, w miare swoich mozliwości. Jak wiecie, czekam, aż przyjedzie do mnie kolejny ukraiński młodzik lub dwa psiaki. To zalezy od możliwego transportu w dobie wirusa. Bardzo prosze, bądźcie ze mną wtedy razem. Jestem silna dla nich, wiem, że jak coś umysle sobie, to dam radę. Jednak samemu czasem jest trudno, razem bywa łatwiej. tym bardziej, ze drugi z psiaków ma uszkodzony kręgosłup.Na razie porusza się samodzielnie, ale z czasem nie mozna wykluczyc opcji, że siły miną i zostanie wózek. Wizja drugiego duzego psa na wózku działa studząco, ale naprawdę, uwierzcie, że nie mogłam podjać innej decyzji. Gdyby umarł w schronisku, jak jego kojcowy kolega husky, to miałabym wyrzuty sumienia cały czas. Tak naprawde, to jego jedyna szansa na normalne zycie i wyjście z kojca niepełnosprawnych psiaków. Dziękuję bardzo serdecznie każdemu za czas czy środki poświęcone dla Lindy. Powiem, że było warto. Każdy jej postep, uśmiech w oczach, wywalony radośnie jęzor jest nagrodą za zaangażowanie. Staram się tym dzielić z Wami w miare mozliwości. jednak chyba i tak widac róznice między sparaliżowanym strachem psem, jaki do nas przyjechał, a prawie normalną Lindą dziś.
    2 points
  7. No i jeszcze taki portret dostałam :)) Jak tu się nie rozkleić po taz kolejny? :D To jakiś serial wzruszeń mi się zrobił z wątku Pieguska :D
    2 points
  8. Mam do wpłaty z 2 bazarków 145 zł , które miały być przeznaczone na opłaty wyróżnień , ale widzę ,że są pilniejsze potrzeby. Na jakie konto wpłacić?
    1 point
  9. Rewelacyjne zdjęcia, wspaniale sunia trafiła :) A miała takie podłe to wcześniejsze życie, dobrze, że teraz ma w nadmiarze miłości i wyjazdów;)
    1 point
  10. Coś Ci powiem...bez owijania w bawełnę.Sunia ma 14 lat,jest seniorką,ma wszystkie możliwe choroby,praktycznie każda z nich prowadzi do ...końca.Zarówno serce,epi,powikłania poudarowe (no i jakas przyczyna tego udaru musiała być,tego nie wiesz,udar ma wiele oblicz,dlatego zapytałam na jakiej podstawie etc..).Podejrzewam też,że mając niewydolny ukad krązenia Sunia ma też jedynie resztki nerek...Nie rozumiem natomiast tego,co piszesz o chorobie nowotworowej - została stwierdzona i potwierdzona,czy tylko Ty tak uważasz? Kochasz ją..więc pomyśl o niej,nie o sobie,nie o tym,co Ty sobie wyobrażasz,czy też nie wyobrażasz,tylko o tym,co czuje Twoj Pies...Twoje uczucia sa tu na drugim miejscu.Poza tym - podjęcie decyzji o eutanazji,to nie zdecydowanie o "zabiciu"!To słowo jest tu zupelnie nie na miejscu...nikogo nie zabijasz,choć swiadomie pozbawiasz zycia,ale robisz to w imię miłości do psa,w imie lojalności,w rewanżu za bezwarunkowe oddanie psiej przyjaciółki...Przerywasz życie w bólu,nie pozwalasz na cierpienie,nie czekasz,aż choroba sama ją zabierze,bo to okrucieństwo.Nie zrozum mnie źle - nie widzę Twojej suni,nie namawiam CIę do uspienia jej w tym momencie,natomiast wierzę,że w stosownej chwili dyktowanej potrzebą psa - podejmiesz własciwą decyzję.Za cenę własnej rozpaczy... Rozumiem jak bardzo sie nawzajem kochacie,naprawdę bardzo Ci współczuję,a jednak - pomyśl..o ile nasze zwierzęta są w lepszej sytuacji niz my,ludzie...my nie skracamy cierpienia bliskim,patrzymy na nie bezradnie,kiedy już nie działają leki p/bólowe,kiedy ktoś bliski naszemu serca nie ma już sił nawet krzyczeć ani płakać,kiedy umiera w bólu... Natomiast - możemy zatrzymać cierpienie naszych ogoniastych przyjaciół,one nie muszą cierpieć,mogą zasnąc w naszych ramionach wolne od bólu... Nie przegap tej granicy,kiedy już zycie nie daje nic oprócz bólu... Pozdrawiam Cię, trzymaj się.
    1 point
  11. Zdecydowanie za długą przerwę miałem, przepraszam, ale jak to tak szybko zleciało...:/ Chciałbym napisać, że u nas wszystko w najlepszym porządku i tak by było gdyby nie te upały sprzed paru dni, które pokazały, że Bajutek ma już swoje lata i męczą go one, ale taż nie jest jakoś strasznie. Ale dłuższe spacery odpadają nawet gdy temperatura wcale wysoka nie jest. Może jakoś samo ciśnienie jest męczące:( Bo tydzień temu na poprzednim dłuższym spacerze było jeszcze OK, a nic chłodniej niż dzisiaj nie było:/ Oczywiście zawsze chodzimy z samego rana gdy chłodniej i cień na leśnych drogach. Dłuższe spacery wrócą na jesień lub przynajmniej po mocnym obniżeniu temperatury. Z dobrych wiadomości to np taka, że wet obniżył dawkę Heparegenu dla Baja - z dwóch tabletek na tydzień do dwóch tabletek na miesiąc:) Wyniki ma dobre więc dostaje je tylko zapobiegawczo. Co jeszcze ciekawego się u nas dzieje? Święto nad świętami - udało się trochę odchudzić koty:D Wrzucam fotki z dzisiejszego spaceru, a w najbliższym czasie porobię aktualne zdjęcia reszcie futrzastej rodziny:)
    1 point
  12. KUBUŚ Z PRZYTULISK ZBIERA NA OPERACJE --- DYSPLAZJA STAWU BIODROWEGO!! PROSZĘ O POMOC!! https://pomagam.pl/kubusczermin PILNA operacja KUBUSIA W imieniu pieska KUBUSIA bardzo prosimy o pomoc!! POTRZEBUJEMY PIENIĄŻKÓW NA OPŁACENIE OPERACJI LEWEGO STAWU BIODROWEGO. Jesteśmy grupą wolontariuszy, która od kilku lat opiekuje się psami z gminnego przytuliska w Czerminie. Jednym z naszych podopiecznych jest Kubuś, piesek wyjątkowo skrzywdzony przez los. Trafił do nas w czerwcu 2018 roku odebrany interwencyjnie "opiekunce", która trzymała go na metrowym łańcuchu przy rozpadającej się budzie, w pełnym słońcu. Pies był skrajnie zagłodzony i odwodniony, miał zaniki mięśni. W ciągu kilku miesięcy wrócił do formy, pokazał nam jakim cudownym jest psem- kochającym, wpatrzonym w wolontariuszy jak w obraz. Jednak pech go nie opuszczał ...Kubuś zasiedział się w przytulisku na długie miesiące...W tym roku zauważyłyśmy, że zaczął poważnie kuleć na lewą tylną łapkę. Nie spodziewałyśmy się nawet, że diagnoza będzie tak poważna. Kubuś ma dysplazje lewego stawu biodrowego- schorzenie to polega na nieprawidłowej budowie głowy kości udowej i panewki miednicznej, skutkującej ich niedokładnym dopasowaniem. To z kolei powoduje nawracające stany zapalne i wiąże się z dalszym uszkadzaniem stawu. Operacja jest niezbędna. Kubuś bardzo cierpi przy każdym ruchu- nie może biegać, skakać, długie spacery sprawiają mu coraz większą trudność. ,, Izunka skopiowalam i ppczytalam o Waszym Kubuniu pozwol ze wstawiam tutaj serce zaraz bede rozsylac Izun wplacilam na Twoje konto cos teraz dla Kubunia cudnego z calego serca bede modlic za duzutkiego
    1 point
  13. Zmiany w psychice są niewidoczne ale się dzieją!Lilek ma psich towarzyszy, którzy go wspierają i dają przykład więc prędzej czy później nadejdzie ten moment kiedy się nie cofnie przed Twoim dotykiem. Wspierać Cię trzeba, wiem, bo sama przez to przechodziłam ale gdy w momencie słabości zaczęłam się zastanawiać czy jest w ogóle szansa na to, że Inka sama wyjdzie z domu na siku i czy sama wróci, czy zacznie reagować jak żywe stworzenie czy wciąż będzie jakby obok, czy nie zrezygnować z walki o nią takie wsparcie otrzymałam. To co prawda też były "tylko" słowa ale jakże ważne. Usłyszałam mianowicie "Kto jak nie ty!Wróci do schronu i tam przepadnie bezradna, przerażona, gnębiona przez inne ,silniejsze psy"Dziś jestem dumna z siebie i z Inki. Dałyśmy radę! Wy też dacie radę! Pozdrawiam
    1 point
  14. Ale mi miłą niespodziankę zrobiłaś agat :) Utyło się pannicy, ale widać, że szczęśliwa. Z tego co pamiętam to Pan miał do niej specjalną słabość.
    1 point
  15. Oj tak. Dobrze, że jest daleko ode mnie, bo miałabym cztery sunie w domu. Witaj Mazowszanko:)
    1 point
  16. W tych pięknych oczach można się zakochać:)
    1 point
  17. Najtrudniej jest nam , ludziom dostosować się do tempa socjalizacji takich strachulców. Ale wyjścia nie ma. Trzeba im pozwolić na przełamywanie swoich strachów w ich tempie żeby nie przedłużać czasu traumy. To trudne bo czasem cierpliwości brak a chęć wygłaskania za wszystkie lata bólu jest przeogromna ale ...wyjścia nie ma! Życzę ogromu cierpliwości Tobie i odwagi Lilkowi. Dacie radę!:))
    1 point
  18. W związku z zamknięciem sypialni oburzona Misiunia opuściła dom....
    1 point
  19. Zaglądam w niedzielę do Czarnulka z życzeniami aby burze omijały go z daleka. Niechaj dadzą mu spokój.
    1 point
  20. My bardzo często kąpiemy tymczasiki z biegu. Nie mamy jak izolować ich od naszego stada. Czasem śmierdzą okrutnie , że nie można czekać z kąpielą. Nie mówiąc o tym co czasem się dzieje pod ogonem.
    1 point
  21. Tak, ja też je uwielbiam :) One pokazują fajną rodzinną tradycję, że wszędzie jesteśmy razem. Piegusek, a teraz Cukierek jest częścią rodziny i uczestniczy w 100% w jej życiu :)
    1 point
  22. Państwo Bezy vel Moli przeprowadzali się i wszystkie 3 dziewczyny były parę dni w hoteliku pod Warszawą. Zniosły to bardzo dobrze i jeszcze pomagały wycofanej koleżance. Moli już po przeprowadzce do nowego domu:)
    1 point
  23. A, dobrze :) Mamy kontakt z panią. Pytała mnie 10 dni temu, co robić, jak Wirusek do niektórych psów nie jest przychylnie nastawiony. Ale wtedy od razu zadzwoniłam do SOWA, spisałam sobie Jej wskazówki i przekazałam pani. To osoba, która chce pracowac z psem, energiczna, otwarta, wiec będzie ok. SOWA - jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję za porady!
    1 point
  24. 1 point
  25. Trzymaj się:( dzielnie o niego walczyłaś.
    1 point
  26. 1 point
  27. Witam wszystkich, Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że Binio ma swój własny fan-club. Bardzo się cieszę, że Pani Ela i Pani Kasia obdarzyły nas zaufaniem i to właśnie do nas Binio trafił. Binio już zostaje Biniem do końca swoich dni, przechrztów nie będzie. Binio ma się świetnie, wczoraj jeszcze trochę wyglądał jakby nie mógł znaleźć sobie miejsca, ale już dzisiaj wygląda jakby mieszkał u nas lata. Syna nie odstępuje na krok, razem robią lekcje on-line, razem biegają po podwórku i razem śpią. Przesłałem Pani Eli kilka zdjęć i wyraziłem zgodę na umieszczenie ich na tym forum. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że Binio jest teraz u nas. Dziękuję Pan Jan :)
    1 point
  28. Wczoraj minęło 3 lata, odkąd Florka jest z nami:)
    1 point
  29. Florcia super pedagog, niech szkoli przedszkolaki, to bardzo potrzebna inicjatywa. Tolu, jeśli Zulcia ma tendencję do powstawania kamienia, to wskazane jest działanie nawet co dzień. Jeśli ma kamień to trzeba go rozpuścić: podobnie do past enzymatycznych działa sok z cytryny (zresztą w pastach często jest w składzie). Ukroić plasterek cytryny i przetrzeć wszystkie zęby Zulci, to najlepiej zrobić na noc. Rano, albo przed południem posmarować (jeśli zna szczotkowanie zębów to nawet lepiej jest umyć) zęby i dziąsła olejem kokosowym nierafinowanym dobrej jakości, który ma działanie przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe, jest doskonałym rozwiązaniem w leczeniu zakażeń drożdżakowych, ma właściwości antybiotykowe. Oczywiście proces będzie trwał kilka/ kilkanaście dni, ale wszystko jest naturalne i zdrowe. Można też zamiast cytryny wieczorem nałożyć na ząbki pastę enzymatyczną Orozyme albo Over Zoo.
    1 point
×
×
  • Create New...