Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/31/20 in all areas

  1. Trzymajcie kciuki bo jest szansa na bardzo dobry hotelik. W ciągu dwóch dni powinno być potwierdzone, czy będzie miejsce.
    9 points
  2. Ja nie orientuje sie w hotelikach, ale szukam. Prosiłabym też osoby, które się zdeklarowały o potwierdzenie swoich deklaracji, czy ewentualnej pomocy w bazarkach, czy innych akcjach. Jeśli będzie gdzie zabrać sunie to podam nr konta do wpłat - bo to ja zastanę skarbnikem tej suni i to będzie moja pierwsza podopieczna na Dogo.
    7 points
  3. Jeszcze troche modelki :) i jeszcze filmik...po prostu nie do wiary, jak ona już zwinnie chodzi :) :) :) ale jestem szczęsliwa ! BUnia <3
    4 points
  4. Latus też ma dom, Iwo rano pojechał do domu.
    3 points
  5. Kajtuś pojechał do domu, Wyślę nowego psiaka. Dziękuję:)
    3 points
  6. Dexterka napisała, że nie poznaje swojej 14-letniej suni ;) Otóż bardzo polubiła Greya, zaczepia go ciągle do zabawy.. ;)
    2 points
  7. Kochani dzięki naszej wspólnej pracy kolejne psie życie zmieniło się na lepsze. Bardzo, ogromnie Wam dziękuję, że kolejny raz odpowiedzieliście na moją prośbę, wsparliście biednego psiaka i odmieniliście jego życie. Z zastraszonego, bezdomnego kundla stał się ukochanym psem całej wielopokoleniowej Rodziny. Mam nadzieję, że zgodnie z obietnicą będziemy dostawać wiadomości z odmienionego życia Binia. Przynajmniej przez jakiś czas. Ogromnie się cieszę, że udało się nam pomóc temu małemu strachulcowi. Cieszę się na każde spotkanie z Wami i mam nadzieję, że wspólnie pomożemy jeszcze wielu psiaczkom.
    2 points
  8. Halo, halo najnowsze wiadomości!! Binio właśnie objął we władanie serca swojej Rodzinki i zamieszkał w ich domu. Pani Kasia napisała krótko lecz treściwie: - Binio już w domku. Wszystko w porządku. Dom i ludzie wspaniali. Czy trzeba więcej. Myślę, że to na razie nam wystarczy :) Więcej wiadomości będziemy mieli od Rodzinki Binia. Mam to obiecane :) Binio w nowej roli psa domnego i chyba dumnego :)
    2 points
  9. dziekuje :) właśnie widziałam na koncie że sa jakies dwie wpłaty tylko nie wiem od kogo :D będe rozliczam później- dziekuje Ja też myśle, że wet przesadził z tymi latami... ona nie wygląda faktycznie az tak staro, wykręcona jest leżeniem długi czas w jednej pozycji, zęby jej oglądałam i na pierwszy rzut oka sa ładne, oczy były zacmione, ale tak jest przy odwodnieniu, Reksio też miał granatowe zamglone oczy które mocno go postarzały...NO i słusznie zauważyłas, te wyniki i tak ma dobre- wątroba, nerki są ok, lekka anemia, lekki stan zapalny, płytki krwi tez zauważyłam, że zawsze się podnoszą o tych zagłodzonych, odwodnionych zwierząt...Nie wiem po jakim czasie będzie miała sens powtórka tych badań??? Aneta wczoraj dzwoniła, że sunia juz żwawsza, tupta sobie i już w pełni utrzymuje równowage, siusia na zawołanie tzn. Aneta ja bierze z kenela na ręce, stawia na trawe i od razu jest siuu a chwile potem kuu :) :)
    2 points
  10. To samo powiedziałam Gosi, żeby uważała z tym rozpieszczaniem ukochanej psiuńki, bo psiuńka wejdzie jej na głowę :)) Cieczka powoli się kończy, już coraz mniej plamek w domu.. Jeszcze raz dziś usłyszałam, jakie to wrażenie i wydarzenie w życiu jeśli adoptuje się psa, który przeżył jakieś złe rzeczy w życiu i to życie mu się zmienia. Jak mocno człowiek nawiązuje więź z takim stworzeniem i że kocha się takie stworzenie ogromnie :) He he!! - że tak z radością się zaśmieję ;)
    2 points
  11. Ta szybka adopcja, to dzięki Twojemu ogłoszeniu Eluś. Na tym zdjęciu jest zdaje się jeszcze z Panią Kasią. Nie dopytałam, a teraz już za późno, żeby dzwonić :) Pani Kasia napisała, że dzieci zajęły Binia smakołykami, a Ona w tym czasie ulotniła się. Binio na pewno był zdziwiony gdy zauważył, że Jej nie ma i pewnie szukał. Z pewnością będzie tęsknił, ale trudno, nie ma innego sposobu. Miałam już telefon od Pana Jana - Binio ma apetyt :) Pytał o link do adresówki i szelek, o których wspominałam przed adopcją. Będzie dobrze, musi być :)
    1 point
  12. Pies manifestuje najprawdopodobniej objawy bólowe,kastracja nie ma tu nic do rzeczy,jego mózg nie zdążył jeszcze przyjąc do wiadomości zmian w gospodarce hormonalnej,jest na to za wcześnie. Miałas psy i nie wiesz,że psu obce sa tak ludzkie uczucia jak nienawiść,czy obrażanie się?Zwierzęta nie mają takich uczuć... Idz z nim do weta,niech sprawdzi,czy wszystko w porządku,bo chyba niekoniecznie....
    1 point
  13. Ja podtrzymuję deklarację jednorazową 50 zł. Mam też fanty na bazarek ( mogę porobić zdjęcia i zająć się wysyłką).
    1 point
  14. Pies nie wie, dlaczego tak źle się czuje w tej chwili. To powinien ocenić wet. - czy nie trzeba podać środków przeciwbólowych na przykład. Twój pies ani nie jest obrażony ani Cie nie nienawidzi - odczuwa cierpienie/ból/niepokój i tylko wet. może zdiagnozować przyczyny i ewentualnie pomóc.
    1 point
  15. Czegoś nie rozumiem.... Wyciągamy psiaki z "dziwnych" miejsc, zabieramy z ulicy..... nie raz stare, chore, połamane. Wymagające ogromnych pieniędzy na operację. NIE ZNAMY ICH ZACHOWANIA, a jednak pomagamy bez zastanowienia! A tu znamy (ale tylko z relacji) zachowanie Poli, MAMY DEKLARACJE , sunia jest zdrowa..... Dlaczego jej nie pomagamy? Dlaczego nie dajemy szansy?
    1 point
  16. Popieram obiema łapami wiem jak cięzko zdobyc karme dla bezdomniaków,ale tez czasami komus biedniejszemu trzeba kupic karme bo nie ma czym karmic swoich zwierzaków.....jak chociażby kobieta,która ma 5 psiaków i kotka,Piotrek...starsza pani,której porzucam karme dla niestety juz 2 kotów /wcześniejsze zginęły na szosie/ i dokarmiamy z sue dwie suczki od patologa
    1 point
  17. Fantastyczne wiadomości Basiu :) Oby tak dalej :)
    1 point
  18. Na koncie są dwie wpłaty dla Buni: 100 zł od Katarzyna S- dziękuje ślicznie <3 150 zł podpisane jako "anonim spoza dogo" -- nie wiem kim jesteś, ale z całego serca Ci dziękuje <3 <3
    1 point
  19. Przy karmieniu tak. Dotykam szyi, obroży, wkładam palce pod obrożę.
    1 point
  20. Pieniądze są na koncie. Bardzo dziękuję. Hana czuje się już dobrze. To był jakiś dwudniowy incydent. Byłam u weta. Zostały zrobione badania krwi. Wyniki wysłałam do Toli. Zapłaciłam 125,00 zł. Leków żadnych nie dostała. Niestety na dziąśle z przodu rośnie guzek. Do usunięcia. Zęby też są do czyszczenia. Bardzo boję się narkozy ale nie będzie wyjścia.
    1 point
  21. Podchodzi ochoczo i to od początku. Problem jest z dotykiem, którego się boi. Dziś, gdy się sam z siebie do mnie zbliżył spróbowałam go dotknąć w boczek. Odskoczył z piskiem jakbym parzyła. Tak sobie zakodował, że to boli. Ale gdy dotykam go podczas jedzenia, to nie zwraca uwagi, bo o tym nie myśli. I jeszcze chyłkiem przebiega przez drzwi. Nie lubi, gdy stoi się na drodze, ale jest już lepiej. Za to przybiega z ogrodu na zawołanie.
    1 point
  22. Taaa, tuje tak pasują do polskiego krajobrazu jak cholera.. Pewnie myślą, że drugą Toskanię tu zrobią :D
    1 point
  23. Zieleń dodaje urody jak nic innego. Szkoda, że wiejscy sąsiedzi wycinają co się da i sadzą tuje. Wydaje im się, że są nowocześni, a jak zwykle zostają w tyle.
    1 point
  24. tak..można to tak ująć. ALE prawda jest taka, że gdyby nie pomoc, czy wręcz zimny prysznic, od kilku osób tu na dogo, to kulałabym sie nie wiem jak długo z Korim :( przyznaje że ta "opieka" wirtualna nad Korciem to było wyzwanie...nigdy więcej nie wezme żadnego psa w typie ras pierwotnych pod opiekę, bo po prostu nie mam o nich pojęcia Dziękuje Patmol, Alaskan, Tysia..i nie pamietam teraz komu jeszcze- w każdym razie chodzi mi o te osoby, które namówiły mnie na zmiane treści ogłoszenia. To była najlepsza decyzja. broniłam się uparcie, ale wiecie..trudno jest zmieniać stare schematy, jednak zaufałam Wam i to się opłaciło. Dziekuje tez Alaskan za wsparcie równiez na poziomie motywacji :) że tak to ujme ;) Dziękuje Monice za opieke w hoteliku i Dexterce:) Dziękuje Karren, jako głównej deklarowiczce, w imieniu Korcia- za uratowanie mu życia, w imieniu moim- za wytrwałośćza współprace, choć czasem może trudną, ale...udało się, spełniło się nasze marzenie i Kori ma dom :) Dziękuje tez wszystkim innym deklarowczom, kibicującym, osobom od wsparcia, dobrego słowa, obserwującym itd itd Jesteśmy super ekipą :) :) :) Na koncie Korcia zostało 55 zł- chciałabym je przelac na konto DIunki i Muskata, który ma dojechać, żeby była ciągłość radyska.... https://www.dogomania.com/forum/topic/351750-nowe-radysiaczki-dwie-sunie-jakie-się-złapały-diunka-u-kasiainat-tinka-już-ma-ds-czekamy-na-dojazd-muskata-który-zmartwychwstał-w-r/ wszystkich tez zapraszam na tamten watek. Mam nadzieje, że karren podczytujesz...a milczenie wynika tylko ze szczęścia...takie mam marzenie. Jeśli będą nowe wiesci to będe wstawiać. Za kilka dni Pan do mnie zadzwoni jak będa po wizycie u weta.
    1 point
  25. Dzwoniła też do mnie Pani Ania G-R, czyli "pani Ogórkowa ;)". Wesprze babcie o 50 zl za co z całutkiego serca DZIĘKUJE
    1 point
  26. Tycia już nie jest taka tycia. Niepostrzeżenie przybrała do 4,300 kg. Mała kluseczka się zrobiła. Jadła karmę na odpowiednią wagę , ale jednak ma za mało ruchu. Może po rtg , na które jesteśmy umówione na czwartek , będzie mogła więcej biegać i zaczniemy wychodzić na spacery do parku. Łapcia wygojona , ale jeszcze chodzi w woreczku , bo się obawiam , że mogłaby rozlizać świeże blizny. Ostatnią noc spała na legowisku , a nie z nami w łóżku. Podjęłam taką decyzję , bo rano posikuje na kołdrę , gdy ją chcę wziąć na ręce, żeby nie zeskakiwała. W ogóle przy braniu na ręce posikuje gdzie popadnie. Nie wiem jak temu zaradzić. Mam wrażenie , że ona boi się brania na ręce. Ale na razie jest to konieczne. Gdy wypuszczam ją na ogródek , muszę założyć jej na łapcię folię. , bo zamoczyłaby woreczek. Gdy idę na piętro , muszę ją wnieść , a potem znieść. Mam wrażenie , że to siusianie jest ze strachu , a Tycia się poddaje. Dopieszczanie przez pańcia.
    1 point
  27. Poprosiłam Hanię, aby przy kolejnej wizycie wet zadbał o pazury Reszki, przez to siedzenie w stodole są bardzo długie.
    1 point
  28. Dziękujemy za pozdrowienia i my pozdrawiamy, ale już nie z Bytomia, a z Krakowa! :) U nas wszystko w jak najlepszym porządku - mała wyrosła na kochanego misia, z temperamentem księżniczki ;)
    1 point
  29. U Bartusia wszystko ok. No, prawie wszystko bo te nieszczęsne ząbki :-(. Piesek zadbany, zapatrzony w opiekunów, szczególnie fajny kontakt ma z synem Państwa. To Max trzymał go jak niedobry człowiek pobierał krew :-). Tak jak WiosnA napisała, do weta pojechali z Bartusiem całą rodziną, Pani, syn i córka. Bartuś miał obstawę jak się patrzy :-). Tylko Pan, ze względu na to, że był w pracy to nam nie towarzyszył :-). Ogólnie jest ze zdrowiem dobrze ale ząbki do robienia. Widać, że coś tam w pyszczku dokucza bo nawet nie pozwolił sobie konkretniej zajrzeć żeby obejrzeć co i jak. Jednak nawet na takie szybkie spojrzenie ewidentnie widać, że trzeba psiakowi pomóc. Jak tylko sprawdzimy co z sercem / wet stwierdził jakieś niepokojące szmery a tu jednak narkoza będzie / i będą wyniki z krwi zaraz umawiamy termin na zabieg. Szczególnie, że Państwo już maja plany urlopowe na lipiec i Bartuś musi nad morzem zadawać szyku nie tylko pięknym wyglądem ale także swoim uśmiechem :-). Ba, nawet transport samochodowy zamówiony żeby Bartuś pociągiem się nie stresował :-). Widać, że psiak ma dobrą opiekę. Pięknie wpasował się w rodzinę i jest prawdziwym członkiem tej rodziny. Zadbany, puszysty, wygłaskany, dumnie chodzący z podniesionym ogonkiem i ... nawet nie obszczekał mojego psa, który też dziś jechał do weta. A jest to szczególnie ważne bo podobno wcześniej Bartuś wszystkie psiaki obszczekiwał solidnie. Jednak rodzina uczy, że się nie szczeka na wszystko co się rusza i już są efekty :-).
    1 point
  30. Yoruś już 2 lata po adopcji, prawie nie ma kłopotów z zachowaniem. Udało się niemożliwe - czyli w miarę spokojnie przechodzi koło innego psa. I to całkiem blisko, nawet w odległości 2 kroków, i to od psa agresywnego, szczekającego. I kolejny sukces, nie rzuca się na psy w zamkniętym pomieszczeniu np u weterynarza. Oczywiście zdarzają się "wpadki" ale reguła jest już taka, że prawie zawsze się udaje. I im częściej się udawało, tym częściej Yoru uznawał że nie musi się spinać na widok innego psa. Nie zawsze juz też muszę mu dawać smaczki, zamieniamy na pochwały i zabawy (hopki podskoki, jest szczęśliwy jak przejdzie obok psa, pani pochwali, to zaczyna wariować ze szczęscia). Jeszcze pół roku temu byłam zrezygnowana, ale nastąpił przełom. I w domu również, bo całuje juz wszystkich domowników, i przywykł do wchodzenia na kolana, a kiedyś zupełnie nie umiał i nie chciał, bał się tego. To teraz już inny pies.
    1 point
×
×
  • Create New...