Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/11/20 in all areas
-
Kochani,wiemy jaka jest sytuacja w schroniskach i ile młodych,starszych,ładniejszych i tych zwyczajnych psiaków czeka na pomoc.Dobrze,że jest to Forum.Dobrze,że jeszcze została nas grupa,która pomaga od wielu lat na dogo,a cieszy jeszcze bardziej,jak zobaczy się nowy nick osoby,która chce pomóc :) Ja też miałam kryzys i myślałam,że pozostanę tu tylko tak z doskoku i wspomogę ewentualnie jakąś wpłatą psiaka w potrzebie.Miałam po prostu dosyć oglądania tych wszystkich smutnych,żyjących w beznadziei psiaków... Miałam dość robienia bazarków i tej okropnej mozolnej przy nich pracy....Miałam dość odpowiedzialności za każdą podjętą decyzję o adopcji,przeprowadzania rozmów,pytania o każdego psiaka i przeżywania z rodzinami,gdy któreś było chore....Moje problemy prywatne były tylko kropką nad "i".....Miałam odrzut totalny i wchodziłam tylko sporadycznie na Forum.Potrzebowałam jednak trochę dystansu i czasu aby wrócić... Myślę,że każdy z nas ma swoje lepsze i gorsze okresy i w życiu i tu na dogo.Mamy swoje lata,swoje dolegliwości,o których nie zawsze piszemy ale one mają wpływ na to,na ile jesteśmy silni i odporni psychicznie.Mimo wszystko cieszmy się,że jesteśmy i jednak działamy, aby pomóc tym nielicznym biedakom.Każda z nas jest ogniwem takiego łańcuszka,na którego końcu możemy zobaczyć nawet jednego tam, gdzie zawsze powinien być,czyli z kochaną rodziną na dobre i złe.10 points
-
Fajnie, że zaglądnęłaś, zapraszam do pozostania na wątku. Sunia już jest ze mną. Chyba to była dobra decyzja. Jest miła, łagodna, ale nieśmiała. Sama nie podejdzie, obserwuje z odległości. W domu zachowuje się tak, jak na zdjęciach ze schroniska, czyli trzyma się na drugim końcu od człowieka, tylko nie boi się. Najpierw chciała się wydostać z mieszkania, ale znalazła sobie miejsce przy oknie sięgającym podłogi i tam dałam jej legowisko. Jest w dobrej kondycji, jedynie cuchnie. Do innych psów jest w porządku. Smyrgnął mi do niej Beniuś, to nie zareagowała. Linda stara się ją poznać. Połozyła się metr od niej, jojczy, piszczy, ale sunia na razie nie daje się przekonać. No i jest miniaturowym wilczakiem. Wszystko ma typowe, tylko rozmiar mniejszy.4 points
-
Leoś ma się bardzo dobrze, czekam jeszcze na drugą część wyników krwi. Teraz czekają mnie wycieczki do weta z Melcią, w pn. echo serca, ustalenie leczenia pod kątem nerek itp. Kochani, co sądzicie o takim DS dla Leosia: Rcząca 40ka, singielka, kochająca zwierzęta. Właśnie ze względu na nie nie wyjeżdża na wakacje W domu sunia i kotka. W tygodniu 3 spacerki dziennie, w weekend więcej. A przede wszystkim dużo, dużo miłości4 points
-
Nie poznałam dzisiaj Dredzika, bo wyszedł gładki, bez tych wielkich wiszących kołtunów i z bliska wydal mi się innym psem;) Zaskoczył mnie też pozytywnie, bo po wyprowadzeniu z boksu odzyskał jakby siły i nadzieję - śmiało szedł na smyczy, wszedł bez problemu do budynku, dawał się głaskać, podchodził do nas i pracowników. Trzeba było mu pomoc w wejściu do klatki, ale zrobił to chętnie, w ogóle cały Dredzik mówił " na wszystko się zgadzam, tylko mnie zabierajcie". Dredzik zaczął nowe życie; Livka - bardzo Ci dziękuję, ze go zauważyłaś, ze dałaś szansę i zobaczyłaś w nim potencjał, bo akurat ten pies nie miał żadnej szansy.3 points
-
2 points
-
odwiedzanie tego wątku stało się chyba moim "nałogiem", bo wciąż tu zaglądam. I chciałabym moją skromną Pelikankową deklaracje przenieść na Ibiska2 points
-
Ja też zapisuje się u suni i bardzo się cieszę, że i ona dostała szansę. Jest delikatna, nieśmiała, w schroniskowym boksie coraz bardziej stawała się niewidoczna. Dzisiaj została wyprowadzona jako pierwsza, była najdalszym boksie; jak ona pędziła do nas na tej smyczy, jakby się bała, ze ktoś z nas się rozmyśli. A potem, jak TZ anecik otworzył klatkę, to sama próbowała się do niej zapakować!2 points
-
P.Piotr zajechał do mnie z psiakami.Wszystkie są cudne i nie są duże.Wyjechał ode mnie 19,20.Powinien dojechać do Nowej Soli o 20.Tam będą czekać adoptujący Jogusia aby zabrać go do domku swojego. P.Piotr pokazał mi kamerkę zamontowaną z tyłu w samochodzie aby mógł obserwować psiaczki.Super pomysł i zarazem profesjonalizm.Psiaki są transportowane bardzo bezpiecznie,są dokupione dwa spore kontenerki lotnicze jeszcze.2 points
-
Uwierzycie albo nie .... Ale jak ja zobaczylam to pomyslalam Freya!!! Nawet niesmialo chcialam zaproponowac Telepatia szok Zapowiada sie fajna sunia :) dobrze ze juz bezpieczna2 points
-
Juz wkrotce bedzie smigal z rozwianym na wietrze wlosem, wolny i szczęśliwy !2 points
-
I ogonek taki podkulony miał :( Czekam aż będzie powiewał jak chorągiew ;) Tak mi się marzy :)2 points
-
Dredzio wyluzowany, bo wczoraj Tola uprzedziła go o dzisiejszym wyjeździe. Kochany misiaczek !2 points
-
Greta: Effi: Fanny: I najbardziej wystraszona Gabi,tylko takie udało jej się zrobić zdjęcie:2 points
-
Jest trochę tych zdjęć więc najpierw wszystkie wstawię tutaj.Najbardziej wyluzowany był Dredzik, wilczatka i Fanni.Wilczatka nawet sama chciała wskoczyć do klatki. Wilczatka : Dredzik:2 points
-
2 points
-
podpisuję się pod tym postem w 10000000000000% I dodam tylko , że lepiej robić cokolwiek niż nic.2 points
-
Straszna historia... los pana nie oszczędzał, jeszcze te dwie baby... mam nadzieje, że uda się złapać... jak można okradać starszych ludzi...1 point
-
Dostałam numer konta od Anecik. Przelewam 650,00 zł za transport. Pozostałe 4 zł wyślę do Havanki, żeby wszystkie pieniądze były razem.1 point
-
Jogiś już w dordze do domu, Państwu się bardzo spodobał, cały czas był głaskany przez panią, pani dołożyła 100zł na transport psiaków! To później ogarniemy ile ja mam jeszcze dołożyć. Inne psiaki już w domu po kolacji.1 point
-
Dojechały szczęśliwie z Szafirkiem do Hoteliku...Ufffffff :)1 point
-
P.Piotr zajechał do mnie z psiakami.Jogi jest na górze w transporterku lotniczym.On jest mały,zawsze go wyobrażałam po zdjęciach większego.Jest cudny.Leżał spokojnie w nim zwinięty,tak jakby spał.Jest ciemno a więc oględziny były bardzo nikłe.A nasza Fanni jest nie podobna do Jogi.Jeżeli to zdjęcie,które wstawiłam i jest na nim jednak Fanni to odbiega od rzeczywistości bo sierść Fanni jest brudna i matowa,zamiast bieli jest szara. Najważniejsze,że Jogi dojeżdża do Nowej Soli i Państwo będą czekać i zabiorą go do domku.Wszystkie psiaki nic nie jadły od wczoraj a więc są głodne.Mam nadzieję,że w hoteliku dostanie chociaż wodę albo Państwo przywiozą ze sobą i dadzą mu.1 point
-
Wrocila mu chec do życia !1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ale super, teraz czekamy, aż Dredzio zostanie zakwaterowany w hoteliku1 point
-
1 point
-
Bardzo się cieszę, że poszło wszystko sprawnie. Ogromne podziękowania dla Toli i jej TZ za zorganizowanie wszystkiego.1 point
-
W klatce na dole Dredzik,na górze Effi i Gabi,a we wnątrz auta Fanni i Greta1 point
-
1 point
-
1 point
-
Boguniu, podpisuję się pod Twoimi słowami oboma rekami1 point
-
A ja spać nie mogę bo to już dzisiaj psiaki jadą....:)1 point
-
Spokojnej drogi cudny Jogusiu do swojego domku.Już za kilka godzin będziesz miał swoich prawdziwych opiekunów.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Śliczna jest. Biedulka. W dobrym domku, będzie wspaniałym psem. Jak się nie boi panicznie człowieka i nie gryzie po rękach, tylko się w nie wtula, to dobrze rokuje.1 point
-
Rozmawiałam z Sylwią. Jak wiecie Kamyczek miał domek, który można było obserwować z okien domu mieszkalnego. Mimo chłodnej pogody wychodził po malutku z domku, robił spacerek, polegiwał przed domkiem, chował się w środku i spał, jak podchodził ktoś z jedzeniem, to się ożywiał i chętnie jadł. Prawdopodobnie to, że on dawał radę było zasługą sterydów, które ostatnio dostawał co jakiś czas. Ale to działało do czasu... Niestety sterydy obniżają odporność i w dłuższej perspektywie osłabiają organizm. No i w końcu organizm Kamyczka się poddał - Kamyś z dnia na dzień przestał wstawać, praktycznie leżał w jednej pozycji, załatwiał się z trudem i pod siebie, przestał jeść... Sylwia zawiozła go do weterynarza z nadzieją, że może jeszcze coś się da zrobić, ale pani weterynarz rozwiała te nadzieje - to była praktycznie agonia już. Sylwia nie mogla się dodzwonić do mnie (telefon mi się rozładował), więc zadzwoniła do Agaty. No i po rozmowie z p. weterynarz Agata podjęła decyzję, że dalsze męczenie Kamyczka nie ma sensu - dałoby mu to może 2-3 dni życia w cierpieniu. Kamyczek zasnął spokojnie, bez bólu, wtulony w Sylwię... Jak mówiła Sylwia, miał bardzo, bardzo zmęczone oczy... Po powrocie do domu Sylwia zadzwoniła do mnie, tym razem skutecznie, ale była tak rozbita, że nie dała rady rozmawiać. Podobnie Amelka, córka Sylwii, która bardzo się Kamyczkiem opiekowała, jest na wielu zdjęciach z nim. Mnie też ścięło - niby człowiek wie, że to nadchodzi, że w każdej chwili się to może stać, ale zawsze jest za wcześnie... Pogrzebię w swoich archiwach, powinnam gdzieś mieć stare zdjęcia Kamyczka...1 point
-
Tysiu, bardzo bym chciała przestać bywać w lecznicy. W czwartek rano Leoś zjadł śniadanie, ale był jakiś nieswój. Przypomniałam sobie o kilku przypadkach na osiedlu, gdy psiaki miały problemy żołądkowe. Po południu, gdy Leoś nie chciał jeść i tylko spał zwinięty w kulkę pojechaliśmy taksówką do weta. Podobno to jakiś wirus typu jelitówka. Dostał zastrzyk i mieliśmy przyjść w piątek, gdyby nie było poprawy. W piąątek na szczęście już Leoś miał apetyt. Wczoraj byliśmy na badaniu krwi, żeby sprawdzić, czy już ostatecznie pokonał babeszjozę. W związku z tym, że Leoś rano próbował skubać trawę ponownie dostał ten lek, co w czwartek oraz listek Hemo vetu i Hepatiale forte ( cały czas dostaje te tabletki). W czwartek zapłaciłam 61,- a wczoraj 208,- Już myślałam, że finansowo wyszliśmy na prostą, a tu d.... W dodatku wzięłam Melcię na "przegląd" i ma niskie parametry nerkowe. Mam się umówić na dalszą diagnostykę, ale w tym momencie nie mam kasy. No trudno, muszę się zapożyczyć. Kupiłam Leosiowi nowe ubranko na allegro, to prezent ode mnie. Było troszkę za szerokie, trzeba było zwęzić. Ogólnie u Leosia już wszystko ok. Czekamy tylko na wyniki z laboratorium, oby były we wtorek. No i czekam, aż moja sytuacja z pracą się wyjaśni, aby móc wreszcie oficjalnie Leosia adoptować1 point
-
Kochane Serduszko, kiedyś tak skrzywdzone... widzisz ilu ludzi Cię kochało i płacze za Tobą?1 point