Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/17/19 in all areas
-
Dobry wieczór:) pozdrawiam z tymczasowego domku Felusia. Feluś ma się bardzo dobrze. Wczoraj po przyjeździe został od razu wykąpany a potem praktycznie od razu zadomowił się w domu moich rodziców. Wczoraj było troszkę nerwowo bo Felek nie wiedział co się dzieje i nie do końca radził sobie z czystością w domu. Dziś już na każdym spacerze ładnie załatwiał swoje potrzeby. Feluś dużo śpi i chyba regeneruje siły po pobycie w schronisku.7 points
-
Jak juz pisałam na innych watkach otrzymalismy karmę zdpbyczną od zaprzyjaźnionej fundacji, Cebulek także się "załapuje", ostatnia karma była chyba na IX,X, XI, to teraz gdzies do lutego nie trzeba bedzie kupować nowej Na foto Cebulek pierwszy sprawdza ładunek ;-)3 points
-
Noc bez sensacji..., nasze psy spały grzecznie. Szaguś obejrzał nowe miejsce, kilka razy pisnął i zasnął w "swoim" legowisku. Rano spał centralnie w przejściu, na środku pokoju.2 points
-
Teraz jest "bieda" z tymi fotkami bo nie można bezpośrednio z telefonu dodawać. Kazdego pieska mozna ogłaszać, z tym że wiadomo u Sary insulina i dieta jest kluczowa bez tego psinka nie będzie funkcjonować. A z charakteru Sarunia jest taka powściągliwa, nigdy się nie narzuca, nie lubi być na rękach, nie wchodzi na kanapę, daje sie pogłaskać ale nie jest to przylepka. Dla Saruni czlowiek to trochę taki "podawacz jedzonka" Poza tym przesadnie nie jest jej potrzebny do szczęścia.1 point
-
Odwiedzam wątek Pelisia [*]1 point
-
ja bym naprawde podeszła do psiaczka ze spokojem. Nie wiadomo co on przezył wcześniej. Często psy w schronisku sa w tak ogromnym stresie, że nawet śpią czuwając przez co sa wykończone i fizycznie i psychicznie. Nawet dwie doby mogą spać- nie raz Radysianki miały tak u Kasi. Te wyłysienia moga martwić, ale trzeba zacząć od najprostszych spraw- kąpiele lecznicze, odkarmienie, odpoczynek, spokój Kibicuje Wam mocno. Głowa do góry. To młody piesek- będzie dobrze. Mam nadzieje, że ktos pomoże Pani Iwonie z drugim psiaczkiem...ciężka sytuacja :(1 point
-
Witaj auraa, takiej malizny to jeszcze nie miałam, ani na stałe, ani w BDT Drugi maluszek został jest jak na razie u Iwony. DT go nie przyjął ze względu na wyłysienia w obawie o swoje psiaki. Leoś w domu cały czas śpi, martwię się, czy nie jest chory. Wczoraj ładnie zjadł, a dzisiaj nie chciał i dopiero z ręki go nakarmiłam. Na spacerze sika tylko raz, a długo, a przecież psiaki co chwilę zaznaczają teren.1 point
-
Poranne wyjście siusiamy :)1 point
-
Cebulek jest wdzięczny za dobry los i odwdzięcza się kikou swoją miłością i oddaniem.1 point
-
Izuniu, faktycznie kruszynka z Leosia. Waży 3,6 kg Na dworze jest energiczny, w domu trochę smutny, ale na pewno był kiedyś domowym pieskiem, wskakuje na kanapę, jak biorę do ręki smycz biegnie radośnie do drzwi, teraz leży na posłanku. U weterynarza był bardzo grzeczny, dał się bez problemu przebadać, a w poczekalni chciał się zaprzyjaźnić z pieskami.1 point
-
Leoś ma sporo wyłysien, a tylne łapki niemal całe łyse. Byliśmy już u weta, stwierdził, że to może być nużeniec, problemy z tarczycą lub Cusching. Ze względu na fakt, że Leoś dopiero co przyjechał nie było sensu dzisiaj pobierać krwi. Mam go poobserwować i we wtorek pójdziemy do dermatologa. Dzisiaj został ogólnie przebadamy. Oczka, uszka, serduszko, brzuszek, wszystko ok. Wet zalecił kąpiel w specjalnym szamponie. Koszt wizyty 91,- Teraz Leoś odpoczywa.1 point
-
Sebuś wykorzystuje każdą możliwą chwilę, żeby przytulać się do Kikou. Jak bardzo musiał być samotny w schronie, jak mu musialo tam być źle. Teraz nadrabia, a jego minka mowi wszystko "Jestem szczęśliwy" :)1 point
-
Suuuuuper !!! Jesteś świetna w bazarkach :)) Kocie budki na zimę i jedzenie dla kotów są równie ważne jak koszty lecznicowe. A czasem ważniejsze- bo w lecznicach idą nam na rękę i możemy płacić z opóźnieniem, a koty czekające na karmicielkę czekają na jedzenie i już. A jak nie dostaną, to będą cały dzień głodne, bo nikt inny im nie da jeść1 point
-
Miło ,że nas odwiedziłyście. Czekam jakie imię zasugeruje Anecik , gdy pozna malucha ciut bliżej. Dostałam kilka zdjęć z pierwszych chwil pobytu w hoteliku.1 point
-
Fionka bez zmian kochana :) Piesków się nie boi, koty toleruje, nas zaczepia do pieszczot. Dzisiaj przyszedł do mnie mój tata, to go obszczekała. Jest jeszcze problem z załatwianiem. Czasami bez problemu, ale zazwyczaj wychodzi ze mną, bo nie chce zostać sama, skoro wychodzimy, a na dworze stoi koło mnie tak jakby mnie pilnowała i popiskuje. Gdy wracamy ona jest pierwsza przy drzwiach, no a w domu za jakiś czas jezioro, albo kupa. Jeść chciałaby za pięciu, gdy my coś jemy, to przy stole Fionka prawie tańczy, aby tylko coś dostać :) Jest bardzo towarzyska, stara się chłonąć kontakt z człowiekiem i jedzenie tak jakby na zapas. To jest zapewne kwestia kilku dni i nauczy się, że do domu drzwi są otwarte i może do niego wrócić, że my też jesteśmy cały czas i jedzenia też jej nie zabraknie.1 point
-
Biedne sunie. Szkoda, że one zostają na lodzie. Nie powinno tak być.1 point
-
Wizyta w lecznicy: Waga - 9,5kg Skóra zdecydowana poprawa - włos zaczyna porastać Pobrano krew - kontrola poziomu HH. tarczycy oraz kontrolnie ALT Osłuchowo - płuca, serce OK Uchole czyste Pazurki odpowiedniej długości - starte Wetka zdziwiła się na widok Promyczka ,) ... niewidomy Promyczek?? Biedronek dziarskim, zdecydowanym krokiem maszerował z poczekalni - korytarzem do gabinetu. W końcu załapał / nauczył się chodzić za głosem / krokami. Błyskawicznie reaguje na przywołanie.1 point
-
Kasia miała dziś problem z dostaniem się na dogo i uradziłyśmy, że wyśle do mnie na maila swój wpis, poniżej relacja o suńkach u Kasi: "Witajcie . Jeśli o Lunke chodzi , to jesteśmy po wizycie u weterynarza , dostaje leki i póki co ma się dobrze . Babcie mieszkają razem -mają wspólny pokój w psim domu, na szczęście Kulka nie przejawiła najmniejszej reakcji w czasie, kiedy telepotało Lunką , nie wiem natomiast jak ona się uchowała w schronisku....wygląda na to, że szczęśliwie dzieliła swój kawałek betonu z bidokami pokroju Kulki jeśli wyszła stamtąd cała i z grubsza zdrowa . Obie babcie są grzeczne, mają wilczy apetyt , zachowują czystość i nie wyglądają na przypisany im wiek - myślę, że tak jest niestety w większości przypadków , psy oceniane są na dużo więcej niż mają w rzeczywistości. Zarówno Luna jak i Kulka przystosowały się do nowych warunków błyskawicznie , Lunka na początku była trochę wystraszona , przytłaczała ją obecność obcych psów ,trzymała się nieco z boku . W tej chwili przybiega do człowieka razem z innymi , jest wesoła, rozmerdana, cichutka , taka z niej poczciwina kochana. Kulka z kolei nawija za dwie :) Przez pierwsze dwa dni myślałam, że będzie jedną z takich, co to może nigdy nie przemówią, specyficznie dla swojej psiej osóbki ,"zawieszała się" co jakiś czas, wklejała nieruchomo oczka w człowieka , milczała jak grób i myślała, myślała, myślała , zmieniała lokalizacje o pare metrów i w ciszy "rozpracowywała" człowieka od nowa , ale jak się w pewnym momencie uruchomiła , tak dziobek jej się od tamtego czasu nie zamyka. Jak na swoje 17 lat całkiem dziarska z niej dziewczyna, nieźle radzi sobie w chodzeniu po schodach z czego ochoczo korzysta przychodząc do domu, wie, że pani nigdy "biednemu" psu nie odmówi i nadprogramowo można załapać się na smaczne kąski wychodzące z lodówki , no a potem jak już nie chcą karmić to pozostaje poszczekać - i tak sobie szczeka Kulka i szczeka, aż jej nie zamknie w psim domu na drzemkę - w zasadzie to jedyny czas kiedy Kulka nie wydobywa z siebie dźwięków. " Na razie wygląda, że wszystko dobrze :)1 point
-
W mokre dni Gajulka zawsze ma dokładnie wycierane łapki, a później w domu i tak dodatkowo czyści je sobie sama:) Pewnie to jest tajemnica czystych skarpetek. Ślicznotka z niej bez dwóch zdań.1 point
-
Loluś niestety nadal leczony. Posiew wykazał w siuśkach bakterie, jakieś nietypowe, związane raczej z zaleganiem moczu w pęcherzu niż z zakażeniem. Przeszedł też na karmę weterynar. Hepatic, która na szczęście mu smakuje. Oj ,podziało się w zeszłym tygodniu. Niespodziewanie o 6 rano wylądowałam w szpitalu na kardiologii. W domu został chory mąż , który o zmianie pieluchy nie ma pojęcia. Nie pytajcie czemu , sama nie wiem. Podłączona 12 godz.do jakiejś pompy i monitorów, zestresowana, próbowałam z rozładowującej się komórki coś zorganizować. Kochana Ona03 dzielnie mnie w tym wspierała. Ostatecznie Lolo został w domu ze zdjętą pieluchą a ja wypisałam się po 3 dniach na własną prośbę. Najbiedniejszy był kot, któremu psy wdarły się do pokoju, wszystko wyżerając. Dziękuję wszystkim, którzy zaoferowali chęć pomocy. Bardzo, bardzo. Zwłaszcza kochanej Irence, która zaopiekowała się mężem by nie umarł z głodu, a która tu czasem zagląda ;-) Gdy stanęłam w progu, Lolo najpierw zamarł a potem wydawał z siebie tak straszne skowyty , łkania, szczeki. I pędził na oślep po ogrodzie i młynki robił. Zwariował. Normalnie zwariował . Mój synuś kochany.;-)1 point
-
1 point
-
Niestety wiele osób kupuje psiaki w pseudo, potem się nim chwalą, nie obchodzą ich zwykłe kundelki po przejściach. Znam takie przypadki. Wczoraj usłyszałam, że zanim wezmę psa powinien on być przebadany. Niby przez kogo??? Mam jechać do schroniska, zabrać psiaka na badania, a jak coś będzie mu dolegało, to co? Zwrócić, wrzucić do rowu??? O mało mnie szlag nie trafił. Ludzie są popieprzeni1 point
-
To prawda. Bardzo podziwiam Ciebie i wszystkie osoby, które chodzą do schronisk i przytulisk i mierzą się z tą trudną sytuacją zabrania jednych, a pozostawienia innych. To olbrzymia odwaga i ciężar1 point
-
Zbliża się trochę wolnych dni i może wreszcie będę miała czas, żeby przekazać najnowsze wiadomości - skupić się nad zamieszczeniem zdjęć . Wyprawa po psiaki zakończyła się sukcesem . Schronisko opuściły 3 starsze sunie - widok pozostałych, którym się nie udało łamie serce i zapada w pamięć. Szkoda, że na naszej dogomanii spotykają sie ludzie, którzy sami mają psiaki domowe i nie mogą już więcej wziąć do siebie, a innych temat po prostu nie interesuje :( a tam, skąd wzięłyśmy nasze, wegetuje w boksach tyle psiaków - młodych i starych, którym do szczęścia tak niewiele potrzeba .1 point
-
1 point
-
Witaj Alaskan! U malucha coraz lepiej :))) Co prawda nadal kroplówki dwa razy dziennie ale stanowczo czuje się lepiej bo już nie chce leżeć spokojnie i czekać na koniec tylko najchętniej by sobie wstał i poszedł a tu łapka uwięziona... Na razie na jutro mamy kroplówki dalej ale już dziś mógł się napić, co prawda po 3-4 łyczki żeby nie było wymiotów ale zawsze. I na razie wymiotów nie było :). Biegunki też nie :). Jutro bardzo, bardzo powoli dosłownie po pół łyżeczki wchodzimy z karmą weterynaryjną... Mam nadzieję, że nic złego się nie zadzieje i w piątek już będzie bez kroplówki. Bardzo bym chciała żeby tak było. Dziś znów zapłaciłam u wet 50 zł. :(. Taki biedny byłem dziś wieczorem...1 point