Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/24/18 in Posts
-
Rozmawiałam z p.Józefem.Mati puki co wędruje po domu i kładzie się tylko po to aby otrzymać porcję głasków.Jest zestresowany choć mogło by być znacznie gorzej.Pan Józef często z nim wychodzi na ogród ale na smyczy i jeszcze tak to potrwa aż się Mati oswoi i przyzwyczai do nowego miejsca.Nie chce jeść ale pije wodę.Teraz nawet zaczepiał do zabawy...Jutro będę dzwonić wieczorem po kolejne wieści... Jeżeli chodzi o wizytę p/a to domek wypadł bardzo dobrze.W ostatniej chwili okazało się,że dt jednak nie może rozstać się z Picardem i zostaje na ds.Państwo wybrali niedużą sunię o imieniu Cytrynka i pojedzie do nich 4-5 kwietnia.6 points
-
4 points
-
Wiadomo, wiadomo. Pani przecudowna, miła kulturalna, mega wrażliwa. Bardzo przejęta adopcją. Nie chciało nam się stamtąd wychodzić. Syn Pani także miły, spokojny, nie żaden rozwydrzony nastolatek. Pani z synem i ze znajomym jutro pojadą do hoteliku na zapoznanie i wspólny spacer. Jak będzie wszystko ok. i Reksio nikogo nie zje pojedzie jutro, albo Państwo przyjadą jeszcze raz. To jeszcze jest kwestia do ustalenia.3 points
-
Mati przeżywa rozstanie...potrzeba czasu...Maluszku, oby Twoja tułaczka już sie skończyła..Niech to będzie Twój domek na zawsze!! Dobrze, że Twoje opiekunki nad Tobą czuwają.Anula, Bogusik2 points
-
Jeszcze niedawno Teoś wegetował w schronie i niemo zza krat prosił o pomoc, a dziś razem ze swoim kumplem, przegląda strony w necie... To się nazywa UŚMIECH LOSU !2 points
-
2 points
-
2 points
-
Po takim poście zaraz człowiekowi się nastrój poprawia, Nesiowata. Dobrej soboty Wszystkim życzę. Przytulam mocno kochanego Grzesia.2 points
-
Dziękuję Asiu za info. :) Jakiś czas temu i tu psiaki nie otrzymywały pomocy....:( Dzięki temu,że jest ten wątek i były/są wstawiane zdjęcia,utworzył się właśnie taki łańcuszek dobrych serc,które chcą im pomóc :) Nie wiele też to by się zdało,gdyby nie pomoc w rezerwacji i transporcie psiaków ze strony Fundacji ZEA,a także przychylności kierownictwa schroniska.Na FB kilka razy odpowiadałam na apel wolontariuszy z innych schronów o pomoc dla psiaków, ale niestety jak sama nie pojedziesz i nie zaadoptujesz /o ile się jeszcze to uda.../ to nie ma szans abyśmy mogły pomóc :( Taka to właśnie smutna, ale prawdziwa rzeczywistość....2 points
-
Szkodnik jest straszny. Ale to już MÓJ szkodnik :) Dzisiaj dzwonił dawno nie widziany znajomy. I jakoś by wpadł na kawę. Więc tłumaczę, że owszem po Świętach, bo na razie jeszcze mam końcówkę remonciku. Tylko, że mam teraz trzy psiaki i jeden gryzie w stopy gości, drugi skubie łydki i szczeka, no... trzeci owczarek 45 kg, grzeczny raczej... Znajomy na to: Wiesz to jeszcze jakoś się zdzwonimy, kiedyś :)2 points
-
1 point
-
Ważne że bezpieczna u Ciebie i na pewno szczęśliwa!1 point
-
Hawanko kochana,pozdrowienia i miziaki przesłane do Kowar,dziękuję. Teraz troszkę wieści od Astruni.Dziewczynka jest domatorka,lubi dom i kanapę,jest zdrowa,śpi w łóżku.Je z łyżki,jak dama ale potrafi też skraść kąsek ze stołu.Na podwórko wychodzi chętnie,ale boi się hałasu-głośniej przejeżdżający samochód,grupa młodzieży sprawia,że kieruje się do domu.Może wiosna coś zmieni? Mam parę fotek,oczywiście uśmiechnę się do Martusi,by wstawiła na wątek-dziękuję. Pozdrawiam cieplutko z Mikusią.Agnieszka.1 point
-
Dobry wieczór, mam kontakt z Kasią-wyprawka przygotowana i rodzinka nie może się już doczekać wyjazdu po dziewczynkę.Kasia przesłała mi fotę Gracjanki z podpisem-Nasza Gracja. Będzie dobrze,trzymam kciuki. Pozdrawiam z Mikuśką.Agnieszka.1 point
-
1 point
-
Wszędzie sobotnio zajrzałam i na słodki deser Blekuś mi został. Do zobaczenia już w czasie letnim.1 point
-
Specjalnie dla Ciebie Elisabeto za dobrą wiadomość :)1 point
-
Nasze psiaki też będą zdezorientowane po zmianie czasu... Ale w "tę stronę" to chyba jednak zadowolone, bo jedzonko będzie wcześniej.. Tak, tak, Beniu. Eliku, podobno jest wielka szansa, że to już ostatnia zmiana czasu. Kiedyś ktoś mądry mówił w radiu, że trzeba zakończyć zmiany właśnie wiosną, bo czas letni jest tym właściwym.1 point
-
No to teraz ...trzymacie się, Kobiety, bo powiem Wam BOMBĘ :) Sunia, teraz Wera, pojechała godzine temu do domu. do DOMU, nie na podwórko, nie do kojca, nie do budy! :) Wczoraj zadzwoniła nasza Irenas - Jej sąsiedzi pożegnali rudą suczkę, w domu została druga sunia, i jakoś tak czegoś brakuje....... Państwo byli w schronisku na Paluchu - ciężko wybrać, ciężko się zdecydować :(. I Irena pokazała zdjęcie naszej ONeczki. Pan Jacek nie mógł od niej oderwać oczu... I przyjechali do nas - to raptem 26 km. Tak jak my, i jak Irenas, to Warszawiacy, którzy na emeryturze poszukali cichej wsi i znaleźli się pod Różanem. Suczkę zawiozą już od siebie na sterylizację, tę umówioną na 9.30 w Makowie, i zaraz zabiorą do domu. Psa zaczipowaliśmy, zaszczepiliśmy i jest ok.1 point
-
1 point
-
Dziękujemy za pozdrowienia :) A model - pierwsza klasa :)1 point
-
Zaraz wyjeżdżamy. Czesio i jego manele przygotowane. Na dogo będę dopiero później ale zadzwonię do Bożenki i zdam relację. Goście - których niewiele :) - są u nas na drugim planie. To są tylko goście a psiaki to domownicy. Obiecałam Czesterkowi miejsce w domu i tak było. Na pewno byłby mniejszy problem gdyby był w budynku hotelowym. Dom jak z żurnala i ogród jak z poradnika ogrodniczego.........hihihihihi.....to już było i się nie wróci.....hihihihihi. Ale tak sobie wybraliśmy :) Dzięki Bożenko.1 point
-
1 point
-
ooo ....;( mam nadzieje, że znajomy jednak nie zrezygnuje...tylko powiedz następnym razem że ten co gryzie w stopy jest wielkości szczurka;) :) Dobrze, że Reksiulek odnalazł swój świat u Ciebie....oglądam filmiki od Ciebie i wciąż nie mogę uwierzyć, że to naprawde ON! że tak wypiekniał, że jest taki szczęśliwy. Widać, że doskonały ma z Tobą kontakt, słucha z ogroooomnym zrozumieniem :) wpatrzony w Panią jak w obraz najświętszy....eh...może to i szkodnik, ale on naprawde jest kochany, kto go poznał może potwierdzic. Zastanawiam się, czy by mnie poznał jakby mnie zobaczył? czy tez pogryzłby mi stopy :) co do zdrowia Reksiulka to też jak widze nadal dyskusja otwarta i co wet to troszkę inna opinia... Myśle, że dopiero za jakiś czas (za kilka lat) dowiemy się prawdy.... Reksio jest przypadkiem szczególnym, można w jego cechach doszukiwać sie i chowu wsobnego i karłowatości...faktem jest że on nie rośnie w ogóle- jedynie przytył (widze to po filmiki i szelkach, które były na niego na styk gdy wyjeźdźał i teraz nadal są dobre)...gdyby był kilku miesięcznym szczeniaczkiem to nie byłoby możliwe. Tyle mogę wykluczyć;)1 point
-
Dzień dobry Grzesiu - za oknem już jasno. I mamy sobotę.1 point
-
a skąd pomysł, że bialaska lękliwa??? Ona lizała moja rękę dzisiaj, pchała się, wsadzala nosek przez siatke... Najbardziej proludzka jest ta ciemna...nie zgadzam sie z Tobą, że jest zwyczajna...JEST CUDNA!!! zdjęcia nie oddaja jej urody...no i brudu tak nie widać jak na białej :-))1 point
-
Na pewno DT będzie łatwiej, skoro Czesio będzie jedynym psiakiem w domu... nie oszukujmy się, Czester wymaga sporo czasu... a jednak anecik ma trochę tych psiaków pod swoją opieką i choćby się nie wiadomo jak starała... to jednak mało czasu przypada na każdego psiunka. Ja myślę, że to dobra decyzja, zwłaszcza że pani Aldona miała być wiecznym DT (tzn DS przy wsparciu dogomaniaków).1 point
-
1 point
-
anica... ależ nie miej skrupułów i pisz... tylko że ja obecnie mało uchwytna jestem, więc ciężko mnie złapać i za to przepraszam, że działam z opóźnieniem... Obecnie tylko tak mogę pomagać psiakom, więc tym bardziej mi głupio z powodu opóźnień i tego, że psiaki w potrzebie muszą czekać. Dlatego PISZ śmiało, nie miej przy tym wyrzutów sumienia.1 point
-
Dzisiaj Wafelek miał też odwiedziny w hoteliku, przyjechała do niego pannica rasy golden :). Wizyta fajna, chociaż Wafel pokazał, że psy go absolutnie nie interesują, że wpatrzony jest jedynie w człowieka :) Tutaj widać wielkość Wafla - rasowy golden i on :) Czyli jednak bliżej mu do tollera niż do goldena :)1 point
-
Roześmiany pycholek Teosia świadczy o tym, że jest szczęśliwy. Takie zdjęcia to nagroda za trudne decyzje i kłopoty finansowe. Warto było!1 point
-
1 point
-
Na pokonanie strachów pies potrzebuje czasem dużo czasu. Skąd my to znamy :( Brak odpowiedniej ilości czasu na pracę z psem jest zapewne bolączka wielu hotelików. Ażeby był skutek, pracować trzeba codziennie, kilka razy dziennie. Nie każdy hotelik może poświęcić tak dużą ilość czasu jednemu pieskowi :(1 point
-
Witaj strachulcu. Będzie lepiej. Ale nie obędzie się bez pracy.1 point
-
Jestem u Grzesia. Nasz Grześ to "trudny przypadek", ale na pewno to, co napisałaś, Tysiu, powoli by mu pomogło. Tylko czy pani Renata jest w stanie tak pracować z jednym z psiaków, które są w hoteliku?... Spokojnego piątku.1 point
-
Tak więc już po spotkaniu. Ludzie zrobili na mnie dobre wrażenie, a Kikunia niestety nie zaprezentowała się za dobrze, choć i tak lepiej, niż się spodziewałam. Państwo przywieźli psie kabanoski i Kikunia dała się przekupić, brała smaczki z ręki od pani i pana. Początkowo podawali nie patrząc na sunię, a potem już bez specjalnych ceregieli jadła państwu z ręki. Rezydenci bezczelnie korzystali z okazji bez umiaru, zwłaszcza Masia :) Kikunia odważyła się powąchać panią. Pan był poza zasięgiem jej odwagi. Nigdy dotąd nie była tak odważna wobec nieznanym sobie ludzi, ale i tak cały czas trzymała dystans. Państwo mieszkali kiedyś w Krakowie, ale kupili dom i przeprowadzili się do Gnojnika. Mają 3 golden retrivery, które bardzo kochają. Mieli też malutkiego pieska, bardzo podobnego do Kikuni, tylko znacznie drobniejszego. Pokazywali jego zdjęcia. Piesek spał z panią. Trzy tygodnie temu piesek zaginął bez wieści. Chodzili, szukali, pytali, dzwonili do schronisk. Bez skutku :( Posesja jest ogrodzona, ale piesek zrobił podkop pod bramą i od czasu do czasu robił sobie wycieczki. Zawsze wracał. Do tamtego feralnego dnia. Poza tym brakiem reakcji na podkop spodobali mi się i jeśli wizyta PA wypadłaby pomyślnie, zdecydowałabym się adoptować im Kikunię. Ale chociaż Kikunia nie zmieściłaby się do podkopu zrobionego przez tamtego pieska, warunkowałabym adopcję likwidacją podkopu. Nie jestem jednak pewna, czy oziębłość Kikuni nie wpłynęła na decyzję państwa, bo umówiliśmy się tak, że państwo przemyślą i zadzwonią. Zobaczymy.1 point
-
Karuś to bardzo mądry piesek, tylko wygląda na to, że nikt go niczego wcześniej nie uczył albo niewiele. W każdym razie kocha dom i bardzo chce w nim pozostać, więc się stara. Uczeń z niego pilny i pojętny. Przetestował już wszystkie chyba dostępne mu wersje "skok do łóżka" i zrozumiał, że ma przecież własne, bo tylko z niego nikt go nie wypędza i nie wyprasza. No, może tylko Pikuś, ale są dwa legowiska na wymianę, więc zawsze jedno jest wolne ;). Wprawdzie bardziej mu pasowała duża miednica ze swetrami młodej pani przeznaczonymi do prania, bo to wymarzone legowisko z zapachami, a że stało na podłodze, to samo zapraszało do zajęcia. No ale niestety, okazało się, że pan sobie nie życzy, żeby Karuś tam się wylegiwał, więc pewnie sam postanowił je zająć. I tak piesek wrócił na swoje. Stara się towarzyszyć mi wszędzie i bacznie obserwuje, co robię. Jeśli mówię: "Wyjdź!", grzecznie wychodzi. Rozumie już wołanie "Chodź" i wie, że Karuś, to on. Jedzenie wciąż jest u niego priorytetem i trzeba go wręcz odpychać od miski, żeby pozwolił nasypać do niej chrupek. Jak tylko może, poluje na jedzenie koleżeństwa, więc najpierw to on dostaje jedzenie, a potem staramy się go wypuścić na dwór albo zamknąć w pokoju, gdy przyśnie (szybko zasypia) i dopiero karmimy pozostałe psy. Na dwór wychodzi, gdy czuje potrzebę, razem z innymi psami, a te są wypuszczane często w ciągu dnia. Nie za każdym razem jednak Karuś chce wyjść, ciągle chyba obawia się, że już go na dworze zostawią, no i wciąż u nas zimno. Szczególnie wieczorem sobie nie życzy żadnego wychodzenia i pan przysłowiowymi wołami, czyli na rękach, wystawia go na ostatnie siusiu, bo pewnie wstawałby z kurami i nie dał spać albo załatwiłby się w domu rano. Zdarzyło mu się to tylko raz, nawet nie wiemy, w którym momencie. Poza pierwszym znaczeniem terenu i tym jednym siusiu nie załatwił się w domu. Na dworze bawi się z koleżeństwem i zaczął już z nimi szczekać. Ładny ma szczek, nie jazgocze. U weta jeszcze nie był, czekamy na całkowite ocieplenie i rozpuszczenie śniegu, bo po ulicy chodzę z chodzikiem i nie chce mi się brnąć przez zlodowaciałą bryłę (u nas śniegu na ogół miasto nie sprząta). Na wycieczkę samochodem za blisko, tylko kilka minut drogi. Niemniej nie chodzi już w kapturku, szew się zrósł i wreszcie piesek może się domyć, co czyni często i chętnie. Wciąż jednak saneczkuje, a jest odrobaczony drugą serią aniprazolu, więc widocznie potrzebuje czyszczenia gruczołów. Tymczasem staramy się nie wpuszczać go na dywany albo wypraszamy, gdy zaczyna się jakaś akcja. Karo jest karny i od razu się słucha. Gdy się go za coś karci, przywiera do podłogi albo pokazuje brzuszek, ale od razu przyswaja, o co chodzi i stara się nie powtarzać błędów. Zwyczajnie, uczy się domu i jego zwyczajów, już kocha ten dom (także jako możliwość przebywania pod dachem) i swoje stado, więc robi, co może, by się dostosować. Nawet swój niemyty zapach prawie od razu stracił i spokojnie można z kąpielą czekać, aż się całkiem ociepli. No to się napisałam :). Czas do roboty, a piesek będzie "robił" ze mną, zwłaszcza w kuchni. Oj, jak on lubi tę kuchenną robotę :)!1 point
-
Szkoda,że to tak długo trwa z zabiegiem i splot okoliczności,który nie pozwolił wcześniej szukać Pysi domu.W podobnym wieku była Sawana,jak trafiła do mnie miała 8 lat i nie znalazłam jej odpowiedniego domu bo szukałam domu bez zwierząt i z jedną osobą,kobietą bo mężczyzn nie akceptowała.Do końca warczała na TZ jak się zbliżył do niej.Była psem jednego opiekuna tzn.mnie.Piszę o tym bo Pysia z charakterem jest podobna do mojej Sawani.Na szczęście Pysia akceptuje mężczyzn i to jest duży pozytyw w szukaniu jej domu.Jeżeli chodzi o dzieci to bym się długo zastanawiała czy w Pysi otoczeniu mogą przebywać dzieci bo jak jej się coś nie spodoba to może kłapnąć bo jak wynika z opisu ma takie zapędy. W ogłoszeniu nie pisałabym,że nie słyszy i posikuje.To można ująć w rozmowie.1 point