Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/14/17 in all areas
-
Khm, khm … z OGROMNĄ radością mam przyjemność poinformować Przyjaciół Huzarka, że nasz kochany psiak, po wielu latach tułaczki, WRESZCIE doczekał się SWOJEGO domku! Tak, tak :) Huzio zamieszkał w Katowicach u spokojnych, odpowiedzialnych, ciepłych, prawdziwych psiolubów. Państwo Huzarka są wieku ok. 60 lat, Pani jest na rencie więc Huzio będzie miał towarzystwo w domu przez całą dobę. Ostatnia sunia Państwa, notabene również z lękiem burzowym, odeszła w wieku 17 lat w tym roku 8 sierpnia. Natomiast poprzednia ich sunia, wydostana z patologicznych warunków z urazami na głowie, żyła z Państwem 14 lat (odeszła z powodu nieoperacyjnego nowotworu). Po śmierci ostatniej psicy w domu zrobiło się baaardzo pusto, więc Państwo rozglądali się za kolejnym psim przyjacielem przeglądając ogłoszenia w internecie. Huzar przypadł Państwu do serca więc zadzwonili do mnie. Dość długo rozmawialiśmy... po tej długiej i szczegółowej rozmowie byłam na TAK. Następnie Anecik pojechała na wizytę przedadopcyjną i....dokonało się. WRESZCIE. Ten tak bardzo proludzki, pozytywny psiak, duży przytulas wpatrzony w człowieka - Huzio, Huzar...MA DOM. Bardzo się cieszymy. Bardzo. Chciałam Wam, Deklarowiczom, Darczyńcom i Przyjaciołom Huzia, serdecznie podziękować za Wasze wierne trwanie na wątku Huzara. Za Waszą gotowość do WSPÓLNEGO podejmowania ważnych decyzji w sprawach Huzia i solidarne, wzajemne wspieranie się w trudnych sytuacjach. Bardzo dziękuję Tysi, za jej piękny tekst do ogłoszenia Huzara, którego treść przyciągnęła uwagę Pana Andrzeja. Tyśka, masz talent i nie zmarnuj go, bo byłaby wielka strata. Szczególne wyrazy podziękowania kieruję do Anecik, która mimo nieprzyjaznej atmosfery na wątku Huzarka, mimo ryzyka problemów, zgodziła się przyjąć go do swojego Domu Tymczasowego. Pracowała dzielnie z Huziem, także nad jego lękiem separacyjnym i burzowym. Przeprowadziła wizytę przed adopcyjną i doprowadziła Huzia do jego własnego domku. Anecik, pięknie dziękujemy. Trzymajmy kciuki, kochani, za szybką aklimatyzację Huzarka w nowym domku. P.S. dalsze info i być może fotki już niebawem...7 points
-
Pańcia Mony zadzwoniła dziś prawie z pretensjami ,że się nie odzywam , a ona ma tyle do opowiedzenia o Monie. I słuchałam opowieści o cudnej Monie przez pół godziny. Mona jest najcudowniejsza na świecie, ideał, kochana, kochająca,śliczna, mądra, ułożona,grzeczna , posłuszna, wesoła , radosna, całuśna, zrównoważona, inteligentna , spostrzegawcza i nie wiem jakich bym mogła jeszcze użyć przymiotników , by opisać zalety suni. Państwo są zakochani w niej do obłędu. Jest oczkiem w głowie całej rodziny. Rozpuszczają ją , kochają ,a ona ich.Chyba nie całowali jej tylko jeszcze pod ogonkiem. Nie sądzili ,że trafi się im TAKI pies, który wniósł do domu tyle radości.5 points
-
Wygląda na to, Anetko, że tak Ci właśnie Huzarek mówił :D Rozmawiałam zarówno z Panią Urszulą, jak i Panem Andrzejem - są zachwyceni Huziem, że to taki pięknie ułożony pies. Na spacerach (do 19.00 był dwa razy) chodzi przy nodze, jak pada "siad" - to Huzio siada. Pan go nawet dziś już wyczesał. Pani Ula, cyt. "jaki on grzeczny, piłeczki mi przynosi, ja rzucam to znowu przynosi, i tak miło się do mnie przytula". Państwo powiedzieli, że to ich pierwszy pies, który nie sępi przy stole :D siedział grzecznie i patrzył, jak jedli kolację, W nagrodę, po kolacji, dostał smaczka. Podczas naszej rozmowy Huzar leżał sobie spokojnie na wersalce i cyt. "patrzył swoimi pięknymi oczkami" na Pana Andrzeja. Ostrożnie się cieszę, że będzie dobrze :) (ale kciuków jeszcze nie puszczajcie :) ) edit - P.S. zapomniałam napisać, że to taka adopcja, że psiak w nowym domu - zjada posiłek, a na drugim spacerze robi normalną kupę...3 points
-
Usiatko moja kochana <3 to najwspanialsza wiadomość od bardzo, bardzo dawna :) Płaczę jak bóbr. Dziękuję wszystkim. Nie chcę wymieniać aby kogoś nie pominąć. Cudownie, cudownie :) Chyba się dziś upiję :) podwójna okazja bo mąż ma urodziny :) Modlę się aby było dobrze...3 points
-
3 points
-
2 points
-
WOW! Co za bomba-wieść! Aż mi serce na chwilę stanęło, bo nie mogłam uwierzyć, że to prawda! A jednak! A jednak w końcu ktoś dostrzegł Huzara! WSPANIALE! Od kiedy Huzio już na swoim? :) Ależ się cieszę! Ogromne brawa dla wszystkich, którzy przez te wszystkie lata byli przy Huzarku!2 points
-
Wspaniale wieści, gratulacje dla opiekunek i wszystkiego dobrego dla Państwa i Huzara na nowej drodze życia....2 points
-
2 points
-
2 points
-
I żal niepojętny :( Jednak wierzę, że Twój Anioł Stróż czuwa. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie ... Hiltonku kochany :)1 point
-
Oczywiście że jest u Was szczęśliwy! nie mam do tego najmniejszych wątpliwości. Wzruszyłam się. To musiało być emocjonujące spotkanie i dla Ciebie i dla Rokiego. Ale na razie wystarczy ;-)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Elik kochana, to NASZA wspólna zasługa, wszyscy po kolei mieliśmy w tym swój udział :) począwszy od wiernych darczyńców, deklarowiczów, przyjaciół, którzy wspierali Huzara, poprzez Anecik która długo i cierpliwie, codziennie pracowała z Huziem i Tyśkę, której śliczne ogłoszenie przyniosło tak długo oczekiwany efekt :) Gabi79, napiszę tylko tyle, że po wczorajszej rozmowie z Panem Andrzejem miałam takie same odczucia, jak wcześniej po rozmowach z Dusią - Duszką i Nesiowatą, gdy do adopcji szła Mała vel Dusia - Duszka i Nesia :)1 point
-
Usiata, kochana, mam nadzieję, że ludzie Huzarka są tak cudowni, jak rodzina Zuleczki!!! Huzarku, bądź już zawsze bardzo szczęśliwy!!!1 point
-
Aniu, ja mam to samo. Też oczy mam teraz w bardzo mokrym miejscu, ale to łzy radości, łzy szczęścia. Ogromnie. ogromnie się cieszę Tyle lat tułaczki i wreszcie na swoim. Też bym się upiła z radości, gdyby nie to, że nie piję :) Usiata, kochana, to Ty, jak ten taran, pokonywałaś wszystkie trudności, przeciwności nie tyle losu, co ludzi. To Twoja konsekwentna walka zaowocowały domem dla Huzia. Bardzo, bardzo Ci dziękuję !!! Tysiu, w krótkim czasie po tym jak zmieniłam teksty w ogłoszeniach na Twoje + piękne profesjonalne zdjęcia wspaniałego znajomego, dwa psiaki Majunia i Huzar, znalazły domy :) Tysiu także dołączam się do podziękowań. Dziękuję także tym wszystkim, którzy dołączyli do grona wielbicieli-deklartowiczów Huzarka. Dzięki Wam Huzio nie miał kłopotów finansowych. Wielkie dzięki. Szczególnie dziękuję ania68 i Anna Gr, które trwały przy Huziu od jego pierwszych chwil na dogo. Dziękuję anecik, że odważnie podjęła wyzwanie, przyjęła Huzia pod swój psiolubny dach i doprowadziła go do własnego DOMU. Z ogromną ciekawością będę czekała na wiadomości z domu Huzia :)1 point
-
Myślałam, że odpowiem na pytanie i zgłoszę się na ochotnika. Ale im dłużej patrzę na zdjęcie tym jestem mniej pewna czy dam radę :)1 point
-
To serduszko widać tutaj: Oczywiście nowe fotki porobię, żeby Bojka korzystnie wyglądała na fotce i żeby tą łatkę było widać. Bojka w domu coraz lepiej, na każdym spacerze się już załatwia bardzo ładnie. Kontynuując dobre wieści finansowe, melduję, że dług psiaków zmniejszył się o 500 zł (wpłacone przez jess).1 point
-
To teraz Pan będzie miał z kim grać w piłkę, fantastycznie :) Ale kciuki za aklimatyzację potrzymam: tak profilaktycznie.1 point
-
Tysiu, to wszystko się tak szybko potoczyło, że nawet nie miałam możliwości, by prosić o trzymanie kciuków :D Pan Andrzej zadzwonił do mnie wczoraj rano, ja miałam cały dzień zwariowany w pracy, Anecik z Tz byli dziś na wizycie przedadopcyjnej z Huzarkiem, aby Państwo mogli go zobaczyć, a Ci już nie chcieli Huzia oddać :) Huzio zakochał się w Panu bo przecież Pan Andrzej też jest fanem piłeczek - tak więc panowie od razu się dogadali. Anecik stwierdziła, że Pan Andrzej jest idealny dla Huzara i sobie z nim spokojnie poradzi :) Pani także psiara, już zdążyła Huzia nakarmić, a Huzio smacznie sobie zjadł :)1 point
-
Blekuś ma prześliczne, mądre spojrzenie :) Na pewno ktoś go wypatrzy tylko potrzeba troszkę czasu.1 point
-
Nie rozumiem dlaczego jak z ulicy to ludzxie nie chcą. Co to za różnica skoro jest śliczny i przyjazny. A zkosztami przecież każdy musi się liczyć jak chce mieć psa. Gdybym nie miała swojej trójki to bym go zaraz wzięła ale już nie dam rady. I dopóki nie wyjdę z minusa na koncie nie mogę nic zadeklarować, może uda mi się w przyszłym miesiącu coś wpłacić choć jednorazowo.1 point
-
1 point
-
Myślę, że umówię się z Panem na wizytę na początku tygodnia, a jeśli wszystko będzie OK, to wyślemy tam Tonika pod koniec przyszłego tygodnia. Emi już po spa, Toni jeszcze jeszcze w trakcie. Fryzjerka zauroczyła się Emi, nawet powiedziała, że chciałaby ją zabrać do siebie, ale nie ma jeszcze płotu w nowowybudowanym domu, wprowadziła się do niego 2 tygodnie temu.1 point
-
1 point
-
Wspaniały tekst ogłoszenia.1 point
-
Oczywiście,że Toni musi trochę pomieszkać u Hani.Trzeba go poznać,poznać jego potrzeby i dopasować do rodziny a także rodzinę do Tonika.W czwartek SPA i następnie wizyta u weta (szczepienie) Wizyta,która określi czy Toni się nadaje do tego domu i odwrotnie.Co nagle to po diable.Jeżeli to ma być adopcja "tylko ten psiak a nie inny" to Państwo poczekają na Tonika.1 point
-
Ewuniu, to byl ten moment, niech to pytanie Cie nie zadrecza. Semik zyje w Twoim sercu i w wielu innych serduchach. Chociaz jestem bardzo daleko i Semurka osobiscie nie poznalam, pamietam ten dzien rok temu, jaka byla pogoda i co robilam. Bede zawsze pamietala Twojego Rudzielca , Przytulam Cie Ewuniu1 point
-
Na razie tylko coś takiego: Pinczer polski, VIKI – spójrz na nią i spróbuj się nie uśmiechnąć! Viki to około roczna sunia, którą żartobliwie można nazwać pinczerem polskim (i być może jej historia jest właśnie taka – miała być pinczerką, ale coś nie wyszło i dlatego nagle stała się niepotrzebna i niechciana?). Jednak nierasowość w niczym jej nie przeszkadza, jest bardzo pozytywną, radosną suczką, która wszystko traktuje jak jeden wielki żart. Wszędzie jej pełno, a wszystkich (zarówno psy, jak i ludzi) wciąga do swoich zabaw. Nie chcą się bawić? Nic nie szkodzi! Sama pobawi się piłeczką, sama znajdzie sobie zajęcie, przecież świat jest taki ciekawy, że nie ma czasu na odpoczynek! Viki nie ma w sobie agresji, kocha zarówno ludzi, jak i psy, jest beztroska jak szczeniak, wiecznie uśmiechnięta (w końcu optymistka!) oraz nie do podrobienia… bo spróbuj się nie uśmiechnąć, gdy widzisz jej wesołą mordkę i roześmiane oczy! Viki to sunia z niskim podwoziem i - choć waży 14kg, jest niewielka – takie wymiary mają same plusy: jest idealna na rodzinne wycieczki (spokojnie zmieści się do samochodu), a z drugiej jest na tyle spora, że nie ma ryzyka, że się ją rozdepcze czy uszkodzi podczas zabawy. Viki jest pojętna, wie że w domu należy zachowywać czystość, coraz lepiej idzie jej też chodzenie na smyczy: choć wszystko jest takie interesujące! Bardzo lubi towarzystwo człowieka, z którym mogłaby dzielić się swoimi radościami. Na pewno nie dla niej życie w odosobnieniu, ona musi być blisko rodziny. Będzie totalną pociechą dla kogoś, kto ją zaadoptuje. Viki jest już odrobaczona, odpchlona oraz zaszczepiona. Przed adopcją zostanie wykastrowana (wysterylizowana). Obecnie czeka w domu tymczasowym na swoich Ludzi, którzy mają takie same poczucie humoru, jak i ona. Bo przecież życie to jedna wielka zabawa, prawda? Jeśli chcesz mieć taką śmieszkę w domu, zadzwoń! XXXX1 point
-
1 point
-
Jeśli wszystko ułoży się zgodnie z planem, to sunieczka przyjedzie do Pani Ewy dzisiaj około godz. 16-tej. Czekam na wiadomość od Pani Ewy. Będę w Krakowie w przyszłym tygodniu we środę i czwartek i postaram się znaleźć czas, żeby odwiedzić kruszynkę. Będą nowe zdjęcia :) Gusiaczek ma zdolności artystyczne i już robiła banerki dla moich podopiecznych psiaczków, za co Jej po raz kolejny bardzo dziękuję1 point
-
Ja też stale zaglądam. Ale jak nie ma nowości , to cicho siedzę. Życzę Jędrkowi dobrego wyboru i szczęśliwego nowego roku akademickiego.1 point
-
No to będę się odzywać od czasu do czasu.1 point
-
1 point
-
Dzisiaj na spacerze spotkaliśmy pierwszego właściciela Rokusia! Ja miałam okazje kłócić się z nim jakis czas temu na bazarku o prawo do Rokinka, ale teraz po raz pierwszy od kiedy jest u mnie - spotkal go Rokuś. W perwszej chwili nie chcial podejść, potem Grzegorz sam do niedo podszedł. Stałam bez ruchu i patrzyłam na reakcję Rokunia. Dwa razy lekko merdnął ogonkiem i pozwolil sie pogłaskać, ale zaraz potem odszedł kilka metrów i patrzył na mnie wyczekująco... Nie ma między nimi żadnej więzi. Facet się rozgadał. Powiedział, że Rokuś wygląda doskonale, że widać jak dobrą ma opiekę. Sam przyznał, że gdyby został na dole na skarpie, to na 100% już by nie żył. Rozgadal się, opowiadal o początkach Rokusia. Znalazł go jako szczeniaczka w Dawidach. Koczowal pod starym traktorem. Cały byl w oleju i nie mial domu. Rozmawialiśmy długo, on opowiadał, że kiedyś nie pil tak jak teraz i naprawdę wszystkiego Rokusia nauczył, że poświęcał mu dużo czasu. Opowiadał o tym, jak Rokuś bronił go przed innymi. Kiedyś zaprosił kumpla do siebie. Pili i w końcu Grzegorz zasnął. Obudził się o 5 rano i widzi, że kolega nadal jest w domu. Pyta go, co tu robi, a kolega pokazuje ręką na drzwi. Pod drzwiami leżal Rokuś i na jakąkolwiek próbę podejścia do nich pokazywał zęby... Skakał podobno bez problemu przez średniej wysokości ogrodzenie i ważył prawie 60 kg. Grzegorz cały czas twierdzi, że Rokuś ma więcej niż 14 lat. Obiecał, że poszuka raz jeszczeiążeczki i wtedy byłaby pewność ile ma lat. Pytał jak Rokuś zachowuje się w domu. Opowiadałam mu, jak go uczyliśmy, że nie musi juz pracować i bronić nikogo, że teraz czas na emeryturę, na której będzie miał wszystko podane pod nosek za darmo - tylko za to, że jest. Mówiłam o jego szczekaniu pod wieczór na ścianę, o to jak domaga się smaczków, jak staje przy samochodzie i czeka aż podsadzę mu dupcię, żeby mógl wsiąść. Jak leci i liże mnie po rękach po powrocie do domu... Powtórzył raz jeszcze, że nie mógł go zostawić u siebie, bo Rokuś warczał na jego Kobietę i w końcu rzucil sie na niego jak był pijany. Poprosił, żebym mówila do niego Grzegorz, nie Pan. Przeszliśmy na Ty i na koniec podziękował mi za opiekę nad Rokusiem:) Pan Rokinson nie podszedł do niego pożegnać się. Stal uparcie na rozjeżdżających się łapkach i czekał aż ja do niego podejdę. Kiedy podeszłam, polizal mnie po rękach, przytulil pyszczek do nogi, po czym ruszył do swojego domu, w ktorym mam nadzieję jest szczęśliwy:)1 point
-
Rokuś jest przekochany! W tej chwili zaklejam mu pazurek plastrem i to wystarcza, żeby go nie ruszał:) Przygląda się, jak mu go naklejam i dziwi bardzo, ale potem traci zainteresowanie paznokciem:) Taka jestem z niego dumna!!!1 point
-
Rokuś wczoraj na spacerze zdarł sobie paznokieć. Nic nie było widać, ale po powrocie do domu zaczął intensywnie lizać łapkę. Musiałam mu zawinąć łapkę, żeby jej nie rozlizał. Był bardzo dzielny i nie rozwalił tego do rana, a dzisiaj rano poszliśmy na spokojny spacer ścieżką, żeby nie uraził sobie tego. A to paznokieć:(1 point
-
1 point