Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/08/17 in all areas
-
To ja bym jej nie dała. Do kojca. Domek się należy każdemu.2 points
-
Bardzo dziękuję Gabrysiu za pomoc dla Ronisia.Jest to ogromna pomoc.Zaraz zrobię przelew.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Kawał psa z niego! Ale uszy ma zarąbiste :)1 point
-
Pierwsze wieści Murkowe chyba nie są zaskakujące, bo czego można się spodziewać po psie, który większość swojego zycia spędził samotnie na łańcuchu, a od człowieka nigdy nie zaznał niczego dobrego. Myślę, ze Teo szybko zaufa ludziom i będzie w końcu szczęśliwym psem . Murka, robisz świetne zdjecia ! Tola, postaram się użyć trochę magii...1 point
-
Dziewczyny tylko spokój może nas uratować. Mona ma cieczkę od ok .10 dni. Na pewno będę ją miała ze 2 tygodnie. Jeżeli dojdzie do adopcji, to państwo sami pokryją koszty.ewu, nie ma co się litować i pokrywać koszty za nich. Nie masz chyba prywatnej mennicy . I tak ponosisz ogromne koszty , ile wydajesz na paliwo , to głowa mała. Nie ma sensu robić USG szybciej niż za 2 -3 tygodnie. Będę widziała po wydzielinie i zachowaniu Mony w jakim jest fazie cieczki. Jeżeli zaraz się skończy to jest ryzyko ciąży , jeżeli wejdzie w fazę rui, to prawie na 100 % ,że nie jest w ciąży. Ona teraz krwawi jak w pierwszej fazie. Mona jest bardzo mądra, ale niestety płacze za mną jak Gucio. Powariowały te psy. Loczka i Dolar tez mnie nie odstępują ani na krok. Na razie Mona wychodzi tylko na ogródek , nie chcę mieć watahy psów pod domem. Jest taka posłuszna ,że coś niesamowitego.Do mnie podchodzi na każde zawołanie.Rozumie co to znaczy NIE. Dziś próbowała trochę pogonić kotę, która ja prowokowała.Ale na moje stanowcze " nie wolno" stanęła w miejscu. Super sunia.1 point
-
Nadziejko kochana absolutnie nie ignoruję niczego z Tobą związanego. Absolutnie!!!! Po prostu w Tychach na nic nie było czasu a później do Szczecina przyjechała z nami dobra dusza tyskich psiaków grazyna9915 wraz ze swoją 4 psiaków, chciałam jej pokazać jak najwięcej szczecińskich atrakcji i doba zrobiła się absolutnie za krótka. Teraz niestety Grażynka już pojechała do siebie i staram się nadrabiać wszystkie zaległości . Jednak wszystkiego od razu się nie da :-(. Ja nawet, wstyd się przyznać, swój bazarek zaniedbałam, który wczoraj się kończył... bo coś mi się ubzdurało, że jeszcze nie koniec... Lecę na bazareczek i bardzo, bardzo Ci za niego dziękuję! Fuksik też1 point
-
1 point
-
Canis jest ostatnio najczęściej uwiecznianym psem:) Posłużył nam dzisiaj do sprawdzenia jak jego sąsiad z boksu (Dolar) zareaguje na bezpośrednie spotkanie innego samca. Przy okazji potwierdziło się to co przypuszczałam: Canis jest równie mało konfliktowy. Oba chłopaki po prostu nie zwracały na siebie uwagi. Padał dziś deszcz, więc fotki takie na szybko:1 point
-
Sara2011 prosiła, aby sprawdzić jak Dolar zareaguje na innego samca. Zapoznaliśmy go dzisiaj z podobnej wielkości Canisem - oba psiaki sąsiadują ze sobą w boksach i znają się przez kraty, wyprowadzone razem nie zwracały na siebie w ogóle uwagi. W moim odczuciu Dolar jest psem uległym i stroniącym od kłopotów. Świadczy też o tym fakt, że po tak długim czasie spędzonym w Radysach nie ma żadnych blizn ani śladów pogryzień, czyli unikał konfliktów. Padał dziś deszcz, więc fotki takie na szybko:1 point
-
Teo przez drogę wymiotował bardzo, ze stresu obślinił całe okno. U weta został zaszczepiony (wścieklizna + wirusy), ma założoną książeczkę. Wet sprawdził czy ma czipa - nie ma. Uszy wyczyszczone, wet pobrał próbkę, żeby sprawdzić czy jest tam grzybek (uszka są nieco zaczerwienione). Wszystko trzeba było w kagańcu robić, bo Teo warczał na weta i asystenta. Nie dał sobie obejrzeć zębów, żeby określić wiek ani wprowadzić na wagę (zaczął się rzucać i próbować gryźć). Nie ma też na razie możliwości sprawdzić czy nie ma tatuażu w pachwinie (w uszach nie ma). Zastanawiam się, czy on nie ma czegoś z huskyego. Na razie jest w stresie. Do TZa ma już zaufanie jako takie, choć przy czesaniu jeszcze powarkuje; mnie przywitał warkotliwie, dopiero po ok. pół godzinie spędzenia z nim czasu zaczął podchodzić do mnie, obwąchiwać, wziął pasztet z ręki, ale przy głaskaniu jeszcze warczy. Generalnie wygląda na to, że się po prostu boi, nie wie czego się spodziewać i na wszelki wypadek ostrzega. Trzeba dać mu czas. Pod koniec pierwszego spotkania już mnie polizał w rękę, więc jesteśmy dobrej myśli. Wobec psów na razie nie okazuje agresji, jest bardzo nimi zainteresowany, próbuje je lizać przez kraty i merda do nich ogonem. Tutaj faktura od weta za szczepienia (48 zł): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/ef5cb2f79d1847c2 Pierwsze fotki:1 point
-
Ona ma fazę krwawienia. Nie bardzo znam się na cieczkach ,ale wydaje mi się ,że to nie jest jeszcze płodny okres. Zaraz poczytam. Poczytałam i wg. moich obserwacji Mona jest w pierwszej fazie, więc nie powinna być w ciąży.1 point
-
Ja pisałam ,że co najmniej miesiąc. Miałam sunie pod opieką sterylizowane w takim czasie i było ok. Ale jak pójdzie do DS, to można będzie poczekać 3 miesiące.1 point
-
... prawda! niestety :(... ja ze swojej strony mogę doradzić poszukania psu domku/ tutaj na dogo ,może coś nam się uda? trzeba by sprawdzić czy są jakieś aktywne cioteczki z tamtych okolic?/ i możliwości są chyba dwie, opcje! szukanie sprawiedliwości i opieki przez dyscyplinowanie właściciela może skończyć się źle dla psa/ ktoś kto w ten sposób traktuje psa... oprócz tego że jest /może oszczędzę wszystkim tych przykrych słów!/ na pewno nie jest partnerem do rozmów w temacie... jakiem pies jest przyjacielem człowieka!! bo nie wiadomo co ma w tym miejscu, gdzie zwykle ludzie mają serce .. może lepiej ?- - pierwsze spróbować wykupić od niego psa/ znając takie łajzy ,to sam się nie zrzecze!/ - lub po prostu, psa wykraść..1 point
-
1 point
-
Czy Rysio i Jagódka mieszkają tylko na dworze? Czy są odrobaczone? Moim zdaniem miały by więcej szans na znalezienie domu z mieszkania, wiecie zdjęcia na kanapie, z psami, wędką itd. Będę jutro z kolegą rozmawiała...nt bycia domem tymczasowym, podejście drugie. To widać fajne kociaki, jeśli nie dziczą to można by mu je zaproponowac.1 point
-
1 point
-
Wiem, że nie powinnam ale nie potrafię inaczej... Błagam o deklaracje choćby najmniejsze dla Fuksa. On ma ponad 17 lat, na stronie schroniska napisali, że 17,5. Ile on pociągnie w schronisku? Jest mały, krótkowłosy, jak mu tam będzie zimą? Szukam dla niego DT bo o ile postaram się jakoś uzbierać bazarkami na jednego tyszaka to drugiego już naprawdę nie uciągnę. Każda złotówka na wagę złota. Tak jak i info gdzie moglibyśmy małego zabrać. Zobaczcie i powiedzcie sami, moglibyście przejść obojętnie obok tego psiaka? Jego wizytówka na stronie schroniska: SZCZEGÓŁY ADOPCJI 1 / 4 Imię: Fuks Numer ewidencyjny: 6240 Płeć: Samiec Wiek: 17 lat 6 miesięcy Data przyjęcia do Schroniska: 2017-01-12 Sterylizacja/kastracja: nie Opis: Jeden z najstarszych piesków w naszym Schronisku. Niewielki i jeszcze nader energiczny, jak na swój wiek. Ma już swoje przypadłości zdrowotne, których niestety nie da się wyleczyć... Wiemy, że cudem byłaby jego adopcja, ale nadal w ten cud wierzymy... Może ktoś z Państwa sprawi, że się on wydarzy...1 point
-
To i ja podzielę się z Wami zielarskimi doświadczeniami na moich kudłatych dziewczynach. Od dwóch lat stosuję czystek. Daję go regularnie do każdego posiłku, ot troszkę większą szczyptę, rozgniatam palcami i posypuję suchą karmę. Efekt - moje panny nie łapią kleszczy!!! Jestem hodowcą briardów i bearded collie (w domu mam 6 psów, również weterankę i młodzież). Są to psy długowłose, a ja mieszkam na wsi na pomorzu zachodnim w otoczeniu lasów, gdzie przynajmniej parę razy w tygodniu jesteśmy na wielkim hasaniu. Czystek podaję od lutego do pierwszych przymrozków. Z tego co pamiętam działanie czystka polega na wpływie na zapach skóry, przez co czystkowe psy nie są atrakcyjne dla kleszczy. Nie zdecydowałam się jednak całkowicie odstawić tradycyjne kropelki przeciw kleszczowe. Stosuję je przed wyjazdami z dziewczynami (wystawy, szkolenia...) na południe Polski, ze względu na większe niż u nas zagrożenie babeszjozą.1 point
-
Wspaniale, że chociaż jeden psak ma szansę na odmianę losu. Mnie najbardziej zauroczył Zezik i Kubuś1 point
-
Ja, po Twoim pytaniu, sama popatrzyłam na te wizytówki pod tym kątem bo wcześniej tylko przeniosłam dane. Wiem, że suczki sterylizują i tu nie ma zmiłowania. Te, które akurat ja miałam były sterylizowane często nawet w wieku 6 czy 7 lat. Psiaki, to właśnie jak pamiętam, były kastrowane jak miały wychodzić. Jednak to było kilka lat temu. Muszę się dowiedzieć jak jest teraz... Wiem tylko na pewno, że - na szczęście - suczki i psy są w osobnych boksach :-). A że w tym schronisku niestety psiaki nie wychodzą na spacery to nie ma okazji do spotkań psich... Ja mieszkam w Szczecinie, w tyskim schronisku byłam dotąd 3 razy. Jest mi ono bardzo bliskie ale większość informacji mam ze strony schronu albo od jednej osoby, która tam stosunkowo często bywa. Ale nie mogę tych biedaków zostawić tak całkiem samych sobie, naprawę nie mogę bo świadomość, ze nawet nie próbowałam im pomóc spowoduje, że mi chyba serce pęknie...1 point
-
zapisuje się u piesków- cudownie, że je pokazałaś. Tak mi żal staruszków, które prawie całe życie zmarnowały w schronisku:( Kufolek jakoś szczególnie wbił się w moje serce:( tak bym chciała im pomóc...jestem tu..czekam na 'pomysły'1 point
-
Tak, zapomniałaś, że to tylko forum i każdy może wyrazić swoje zdanie, a skoro kilka osób z prawdopodobnie większym doświadczeniem niż Twoje się z Tobą nie zgadza to nie tratujesz tego jako powodu do przemyślenia, tylko do obrażenia wszystkich słownictwem z rynsztoka. Ile Ty masz lat? Bo jak więcej niż 12, to z takim zachowaniem powinnaś zapaść się na pół metra pod glebę. Masz psa kilka tygodni, malutkiego szczeniaka, i podniecasz się, że nie gania za kotami? Ojj, widać że psa nigdy nie wychowywałaś - poczekaj do 8-9 miesiąca, jak Ci haszczak zacznie dojrzewać i cała Twoja nauka, jak nie będzie oparta na solidnych podstawach i więzi psem, pójdzie w diabły ani się obejrzysz, i bedziesz w szoku, gdzie Twój idealnie wychowany szczeniak. Opanowanie 11-tygodniowego szczeniaka to nie sztuka, niemal każdymi metodami poza siłowymi - porozmawiamy jak Twój pies będzie miał 2 lata. I dobrze Ci nie wróżę, bo skoro kilka postów krytyki bez żadnej obrazy porównywalnej do Twojej doprowadza Cię do takiej agresji wobec anonimowych rozmówców, to Twój husky ma małe szanse na bycie zrównoważonym; zobaczysz przy nauce odwołania :evil_lol: Tyle ode mnie i faktycznie, znajdź sobie inne forum, bo takie z merytorycznymi dyskusjami ewidentnie nie jest dla Ciebie - poszukaj takiego, gdzie dominują wypowiedzi typu "oooo, jaki ładny piesek, ile ma?" :D Może się nie popłaczesz jak ktoś będzie śmiał Ci doradzić i się z Tobą nie zgodzić :roll:1 point
-
[quote name='Szamanka']...husky nie mają zapachu...[/QUOTE] Ja z kolei spotkałem się z relacją, iż do haszczaków inne psy odnoszę się nieufnie, gdyż te mają po prostu specyficznie odmienny od nich zapach, choć osobiście trudno jest mi w to uwierzyć (niemniej faktem jest, że np. pchły do nich nie lgną, a to być może świadczy właśnie o tymże "zapachowym" zjawisku). Co zaś się tyczy towarzyskiego stosunku innych ras do Syberianów, to ja osobiście daleki byłbym od wszelkiego generalizatorstwa, gdyż wg mnie wiele zależy tutaj nie od upodobań danej grupy, ile od konkretnych w nich osobników i ich indywidualnych charakterów (na ten przykład moja sunia z jednym labradorkiem ładnie się bawiła, zaś drugi już na wejściu ostrzył sobie na nią zęby; podobna rzecz miała się z owczarkami niemieckimi, itd.).1 point
-
Cóż.... Dużo by pisać o komendach uczonych moich psów, bo parę by się znalazło, ale jedna bije chyba rekordy absurdu, choć uważam, że w gruncie rzeczy jest bardzo praktyczna, bo i narodziła się z potrzeby :razz: "Wracaj"- to nie komenda na przyjście do mnie- nie nie ;) To komenda, którą wydaję psu, kiedy idąc z nim na smyczy, ominiemy słupek, drzewko, krzaczek, czy co tam jeszcze, z dwóch różnych stron. Zwykle pies głupieje i nawet jeśli zauważy, co się dzieje, wpada w panikę i zaplątuje się jeszcze bardziej. Na komendę "wracaj", moje psy (Żuk jest w tej kwestii naprawdę godny podziwu :p) idealnie wraca tą drogą, którą przylazł, dzięki czemu odplątuje się bez problemu. A że używam smyczy Flexi 8 metrów i mieszkam w mieście, więc plątanie się po krzakach to nasze drugie hobby :diabloti: Bursztynek też był w te klocki dobry, choć z czasem jego słaby wzrok nieco zbijał go z pantałyku i zdarzało mu się błędnie ocenić sytuację :huh: Jagódkę sytuacja czasem przerasta i choć widać, że chęci ma dobre, stoi przed słupkiem i kiwa się na lewo i prawo próbując zgadnąć, którą stroną powinna pójść żeby było dobrze :help1: Żuk jest jednak w tej zabawie bezbłędny :painting:1 point
-
Rozwiązanie problemu sprowadza się do dwóch rzeczy. Po pierwsze - zabezpieczenie psa. Na spacery wychodź z psem tylko na długiej lince, a jeśli pies potrafi uwolnić się z obroży, zapinaj 2 linki, jedną do szelek, drugą do obroży, ew. kup specjalną smycz z dwoma karabińczykami, którą można zamocować do jednego i drugiego jednocześnie. Podwórko - albo zabezpieczenie takie, żeby pies nie wyszedł (od dołu podmurówka głęboko w ziemi,e lub głeboko wkopana wzdłuż ogrodzenia siatka, od góry siatka nachylona pod kątem w stronę podwórka; pomocny może być specjalny pastuch ogrodowy pod niewielkim napięciem, obecnie są produkowane takowe specjalnie dla psów, nie tak silne jak dla zwierząt gospodarskich), albo pies nie przebywa w ogrodzie bez kontroli - czyli znowu linka, jeśli pies potrafi uciec nawet w Twojej obecności. Po drugie - oduczenie psa pogoni za zwierzętami. W przypadku husky bez doświadczonego szkoleniowca zadanie prawie że niewykonalne, zwłaszcza że pies już nauczył się takich zachowań i z pewnością je polubił. Ćwicz przywołanie na lince w różnych sytuacjach, na forum jest mnóstwo informacji jak to dokładnie robić. Bez linki sobie na razie daruj. Poszukaj dobrego szkoleniowca i przygotuj się na to, że większość z nich nawet nie podejmie się tego zadania albo na wstępie zaznaczy że szanse na sukces są znikome. Praca z psem zwiększy jednak szanse na to, że zareaguje na polecenie, gdy przypadkowo wymknie się spod kontroli i zapobiegnie ucieczce. Na to że pies po szkoleniu będąc "na gigancie" ominie grzecznie kotka czy kurczaczka absolutnie bym nie liczyła, choćby był latami walony kolczatką i obrożą elektryczną. Na bezstresowe spacerki po okolicy bez smyczy z tym psem też się nie nastawiaj. Jeszcze co do odpowiedzialności. Nie wszystkie psy gonią koty, kury, etc. Choć większość zapewne lubi i chciałaby. Zadaniem właściciela psa jest do takich zadań nie dopuszczać. Po pierwsze ze względu na kulturę i zrozumienie, po drugie ze względów prawnych, po trzecie ze względu na bezpieczeństwo swojego psa. Nie chciałabyś raczej, żeby ktoś spacerował po wsi przykładowo z tygrysem :cool3: i gdy ten zerwie się ze uwiezi i kilka km pogoni Twojego psa, usłyszeć, że przecież nic się nie stało, piesek sobie poradzi :cool1: Znam wiele psów husky i w typie, i zapewniam cie, że zabicie kota czy kury nie stanowi dla nich żadnego problemu. Nawet gdy z kotami początkowo sobie nie radzą, jeśli mają okazję bardzo szybko dopracowują technikę. Co do ogrodzenia - zwykłe ogrodzenie nie stanowi dla husky żadnego problemu; wiele z nich doskonale radzi sobie nawet z ogrodzeniem 2,5 metra, znam jednego ktoremu prawie udało się przeleźć przez takie ciągnąc za sobą budę do której był uwiązany. Takie rzeczy trzeba wiedzieć przed nabyciem psa tej rasy. Jesli chodzi o właścicieli, którzy grozili ci policją, zapewniam, że byli wyrozumiali, bo ani policji nie wezwali, ani nie próbowali (jeszcze) poradzić sobie z psem na własną rękę. Przeczytaj wątek, do którego link zamieściła [B]puli[/B] - mieszkasz na wsi... Tak wielu ludzi rozwiązuje tam problem psa, który straszy/zabija im zwierzęta. Jesli pies nadal będzie uciekał, pewnego dnia możesz znaleźć go zadźganego, otrutego, zastrzelonego albo nie znaleźć w ogóle. Znam wiele takich historii nie tylko z forum. Mało tego, jeśli gospodarz zabije twojego psa w obronie swoich zwierząt, nie grozi mu za to absolutnie NIC, za to ty masz spore szanse znaleźć się w sądzie. Nie napisałam tego po to, żeby ci dokuczyć, ale żeby uświadomić ci, na co narażasz swojego psa dopuszczając do jego ucieczek, czy tłumacząc jego zachowanie rasą, instynktem. Taki los właścicieli husky, że wielu z nich całe życie musi trzymać psa w mieszkaniu, zadaszonym kojcu lub na smyczy. Wybrałaś rasę taką, a nie inną, z pewnością nie najłatwiejszą, nie wiem na ile świadomie, ale to Ty odpowiadasz za zachowanie psa, niezależnie od tego czy jest to posłuszny wyszkolony owczarek, czy śliczny husky z pierwotnymi instynktami.1 point
-
1 point
-
[quote name='agacia']Husky niedosc,ze sie ucieszy na widok zlodzieja to jeszcze go po domu oprowadzi ;)[/quote] I zwieje, jak mu złodziej uchyli furtkę. Pozdrawiam Hania1 point
-
Husky szczekac potrafia,ale nie sa rasa szczekliwa. A dlaczego tak znajomych to martwi? Jesli chca kupic haszczaka do pilnowania domu to ja zdecydowanie odradzam. Husky niedosc,ze sie ucieszy na widok zlodzieja to jeszcze go po domu oprowadzi ;)1 point
-
Niestety... husky to pies stadny i potrzebuje towarzystwa, jak nie człowieka, to drugiego psa. To jest warunek jego szczęścia. Myśląc o husky, trzeba o tym pamiętać i nie dopuścić, zeby był sam. Czasami husky akceptują samotność przez 2-3 godziny, ale nie dłużej. Szczerze mówiąc zawsze odradzam husky osobom, które nie mogą zapewnić psu towarzystwa: swojego, jakiegoś innego członka rodziny lub innego psa. I nigdy bym w takim przypadku psa nie powierzyła osobie pracującej. Długo nie wytrzymasz. Sąsiedzi Cię zamęczą, i w zasadzie będą mieli rację...1 point