Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/31/17 in all areas

  1. Tym razem mam dwie wiadomości – jedną niedobrą, drugą dobrą (jak widać - samo życie). Zacznę od gorszej – otóż, jak pisałam wcześniej, podczas ostatniego miesiąca, z wysokimi temperaturami, gwałtownymi burzami, głośnymi wyładowaniami, u Huzara ponownie pojawił się silny lęk przed burzą. Lęk tego stopnia, że Huzar niszczył boks, wychodził z boksu górą, a jeśli był na wybiegu i zbierało się na burzę to przeskakiwał ogrodzenie. Podawanie Calm Vetu nie przyniosło żadnego efektu, a pojawiły się obawy, aby Huzar nie zrobił krzywdy samemu sobie przy kolejnych próbach wydostania się z boksu. W takiej sytuacji postanowiliśmy poszukać Huzarowi miejscówki w płatnym domu tymczasowym, w którym stale jest ktoś obecny. Teraz lepsza wiadomość – znaleźliśmy takie miejsce dla Huzara. Nie było to łatwe, gdyż po pierwsze – mało jest takich miejsc, a po drugie – na dźwięk słów „dogomaniacki pies” rozmowa zaczynała zamierać. W końcu, po długich poszukiwaniach, udało się i PDT, po zapoznaniu się z wątkiem Huzara, zgodził się zaopiekować psiakiem, pod warunkiem zachowania anonimowości danych osobowych i adresowych, gdyż nie chce mieć do czynienia z pyskówkami ani na Fejsie, ani na Dogo. Zdecydowaliśmy o przenosinach Huzia do nowego miejsca. Decyzja ta została podjęta po telefonicznych konsultacjach ze wszystkimi darczyńcami Huzara. Opłata za pobyt Huzara pozostaje na dotychczasowym poziomie. Wczoraj Huzarek został przewieziony do PDT w województwie śląskim. Huzar mieszka w warunkach domowych, towarzyszy mu kilka psiaków, i wszystkie mniejsze od Huzia. Piesek ma stały kontakt z człowiekiem i tutaj mamy wielką nadzieję na przepracowanie lęku Huzara. A oto fotki z podróży Huzara do nowego miejsca Mimo okropnego gorąca, Huzarek zniósł dobrze podróż, w nowym miejscu zapoznał się ze stadem, a noc przespał spokojnie bo właśnie przed chwilą rozmawiałam z PDT. Serdecznie dziękuję Darczyńcom Huzara za poświęcony mi czas rozmowy telefonicznej. Było mi bardzo miło Was poznać, a jeszcze bardziej cieszy mnie Wasze zrozumienie problemu Huzia i Wasze deklaracje dalszego naszego wspólnego działania dla dobra tego fajnego psiaka. Trzymajmy kciuki za szybką pełną aklimatyzację Huzia :)
    5 points
  2. Jakież zmiany w życiu Huzara :) Dobrze, że znalazł się PDT.
    3 points
  3. Marcelek i najwspanialsza kocia mama zastępcza- Lukrecja mówią dobranoc :)
    3 points
  4. A tu Lika z trofeum (jakąś rękawiczkę wynalazły wraz Kirą i bawiły się z nią w przeciąganie, wygrała Lika i trochę się też bawiła nią sama): I rozliczenie za lipiec: -558 zł hotelowanie 1-31.07 -8 zł Fiprex -10 zł odrobaczenie Razem: -576 zł (Lika -288 zł i Tinka -288 zł).
    2 points
  5. Też jestem przekonana,że to bardzo dobry domek,który dba o niego najlepiej jak tylko może.Z Panią Beatką rozmawia mi się bardzo dobrze i chętnie zaprasza do kolejnych telefonów po info. o Matisiu :)
    2 points
  6. Wiadomości z domku Majeczki są naprawdę bardzo dobre.Sunia już bardzo się zaaklimatyzowała,choć według p.Anety jeszcze nie otworzyła się do końca.Pozwalała się wyczesywać ale nie chętnie z tyłu i na ogonie, a teraz to już sama przyjemność.Pani Aneta kupiła suchą karmę brita i Majeczka zasuwa, aż się uszy trzęsą.Uwielbia spacery do lasu i nad jezioro.Sama się przełamała i zaczęła wchodzić do wody i pełna radości wbiega do niej i z powrotem na piasek.Ma przy tym wiele uciechy :) Pięknie reaguje na swoje imię i ciągle na spacerze sprawdza,czy aby cała Rodzina jest w komplecie.Pani Aneta z córeczką i Majką były już na pobliskim ogrodzonym wybiegu dla psów i to był dopiero dla niej raj.Wyhasała się z jednym psiakiem,który przypadł jej do gustu,a widok był niesamowity.Majka skradła serce Pana i jak to powiedziała p.Aneta,owinęła go sobie w okół ogonka :) Zresztą, chwilę z nim rozmawiałam i naprawdę mówił o niej z takim zadowoleniem i dumą w głosie,że aż było miło posłuchać :) W weekend Państwo wyjeżdżają z Majeczką na krótkie wakacje do Rodziny nad jezioro.Pani Aneta obiecała,że tam będzie miała więcej czasu i porobi jej zdjęcia,więc musimy uzbroić się w cierpliwość
    2 points
  7. Nela już po zabiegu sterylizacji, wszystko ok. w środę zdjęcie szwów :)
    2 points
  8. Tak Matiś lubi dywan albo skórę baranią i najchętniej się tam wyleguje.Dzwoniłam z dusza na ramieniu,jak pierwszy dzień zniósł pozostawiony sam w domu.Okazało się,że nie potrzebnie bo maluch spisał się na medal! Nic nie zniszczył i nie nabrudził,a Panią Beatę przywitał tańcem radości :) Jest madry i wracając ze spaceru już sam prowadzi pod drzwi klatki schodowej a później windy i na końcu pod drzwi mieszkania.Boi się przejeżdżających samochodów i dużych psów.Nauka chodzenia na smyczy idzie opornie ale pomału i to załapie.Bawi się z p. Beatą zabawkami i szaleje po mieszkaniu,a przy tym jest bardzo wesoły i kochany.Pani Beata jest szczęśliwa i mówi,że wiedziała od pierwszego zobaczenia jego zdjęć w ogłoszeniu,że będzie wspaniałym i bardzo kochanym psiakiem :) Wypatrzyła go na Morusku i chyba Iza robiła mu ogłoszenia...? Kolejne wiadomości w weekend.
    2 points
  9. Super. Bardzo się cieszę, że Huzar zmienił miejsce zamieszkania. Może mu to pomoże w opanowaniu strachu? Może pomoże w znalezieniu domu? Całkowicie ufam Usiatej i wiem, że będzie mu tam dobrze :) Ania75 masz całkowitą rację. Eliczku, w zeszłym tygodniu albo nawet jeszcze w poprzednim przelałam moją deklarację za lipiec, i chyba jestem ślepa bo jej nie widzę w rozliczeniu.
    2 points
  10. Huzarek ma szczęście że ma taką troskliwa opiekunkę, myślę że ta zmiana wyjdzie mu na dobre. Przykro, że dogomaniackie psy mają problem, aby znaleźć schronienie - no ale są osoby, które bardzo się o to starają.. Małgosiu dziękuję Huzarku wyglądasz ślicznie, bądź grzeczny i nie bój się burzy
    2 points
  11. Ogromnie cieszy mnie fakt, że Huzar będzie miał teraz człowieka na wyciągnięcie ręki, znaczy się łapy :)
    2 points
  12. Dokładnie. Teraz jest tak, że Lika od razu idzie sprawdzać co tam Kira (szczeniak) nosi w pyszczku:) Mają świetną zabawę w przeciąganie się. Co więcej: Lika interesuje się do razu jak jakąś zabawkę rzucam w jej stronę. Tinka woli plackiem opalać się w słońcu (też cudny widok:) ). Parę fotek z dzisiaj:
    1 point
  13. DBS...Nie będę się odnosiła do tego co powyżej, ale napiszę coś o bólu. Mój pies miał perforację żoładka i wrzody, musiało to długo narastać i nie piszczała wcale. Była smutniejsza, była mniej zywa, już wtedy w ogóle samodzielnie nie chodziła, ale nie piszczała. Nawet jak odchodziła i krew lała sie pyskiem, też nie jęczała. To że Twój pies nie okazuje cierpienia to żaden wyznacznik.
    1 point
  14. CUDOWNE WIEŚCI!!! Bardzo się cieszę, nie ma to jak miłość od pierwszego wejrzenia
    1 point
  15. Rambi ma się bardzo dobrze i w zasadzie wiele się nie zmieniło,a najważniejsze,że się wzajemnie nie pozjadali.Je ładnie,chodzi na spacery i dogaduje się z sunią.Nie lubi rowerów i motocykli i nie przepada za dziećmi.Oprócz Państwa toleruje ich córkę,a przed resztą broni domu.Ma niełatwy charakter i swoje niezadowolenie oznajmia warczeniem.Państwo dobrze go poznali i wiedzą,że wtedy należy go ignorować bo to przynosi dobry skutek.Pan Marek mi powiedział,że Rambi lubi przychodzić po głaski i wtedy naprawdę widać,że jest z nich zadowolony ale to indywidualista i ma też swoje nie zawsze dobre zachowania.Prosiłam o zdjęcia i mam nadzieję,że niedługo dostanę. Cieszę się,że Rambi trafił do tak wyrozumiałej Rodziny,która toleruje jego "wybryki" i pokochała go takim jaki jest.Podejrzewam,że były by kolejne zwroty z adopcji,które jeszcze bardziej namieszały by mu w głowie
    1 point
  16. robiłam morusek dla Matiego ale tylko na Poznań, Wrocław i Gorzów..... Tak czy inaczej bardzo się ciesze z domku Matiego:) widać się że się chłopak aklimatyzuje szybciutko:)
    1 point
  17. Gabrysiu, melduję, że pieniążki w kwocie 77,40 zł są już na koncie. Serdecznie dziękujemy
    1 point
  18. Obstawiam , że Togunia je lody . Niusiu ze mną jadł lody na patyku i Tobcia też nauczyłam . Buziale wielkie dla zwierzyńca a Lolusia w czarne uszyska i nochal .
    1 point
  19. Zaszalałam i kupiłam na bazarku wypasioną kuwetę z filtrem...dla bezdomnych kotów... :) Maluchy większą część doby mają wolne wyjścia (klatka otwarta)... duża kuweta nie musi stać w klatce. ... co prawda sugerowano że miski w zupełności by im wystarczyły (zakup kuwet to była rozrzutność)...idąc dalej...to chyba ziemia z pola też byłaby ok ,)
    1 point
  20. Poszła stała dla Huzara za lipiec.
    1 point
  21. Zaglądam z nadzieją, że Nadziejka złapania... Te nowe psiaczaki, takie maleństwa bezbronne, jeszcze ufne i juz skosztuja schroniskowego życia. Oby jak najszybciej odmienił się im los i całe życie. Świadomość, ze tak jest wszędzie, ze w całym kraju schroniska są przepełnione i wciąż dochodzą kolejne biedaki, jest straszna, przygnebiajaca, po prostu odbiera radość życia. Basiu, Wet powiedział, ze Misie zaszczepimy p/chorobom zakaznym po 2 tygodniach. Pani Kasia chce chodzić z Misia do weta, który ja leczył, wiec będzie z nia do Niego, w moje okolice przyjeżdżać. Trzymam nadal za ta uciekinierke (szkoda, ze nie moge pomoc) i żeby Te Maluchy szybko opuściły schron. No i żeby przestały dochodzić nowe...
    1 point
  22. .... Togusiu, a co tam było, naleśniczki ? U mnie najpiękniejsze Lolciowe minki są właśnie na naleśniczki :) ja też uwielbiam naleśniki moja psina natomiast pizzę
    1 point
  23. Pięknie dziękuję naszym Przyjaciołom Nunckom za odwiedziny i zakupy dla kociaków :) Przy tak sporej gromadzie żwirek i jedzonko zużywa się w zastraszającym tempie, więc tym bardziej jestem wdzięczny za tą pomoc :) Nuncek Wojtek bardzo spodobał się Grażynce :)
    1 point
  24. Gorąco i serdecznie ja i "moje" kociaki dziękujemy za super bazar, który jakiś czas temu zrobiła dla nas Ciocia Cancer na Fb. Z tego bazarku kociaki otrzymały 875zł :) Dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy ! <3
    1 point
  25. Muszę się usprawiedliwić. Sierpniowa deklaracja dla Tyczuni pójdzie z małym opóźnieniem. Dopiero za tydzień będę mógł przelać pieniądze.
    1 point
  26. Jak wszystko się okaże ok to Gaja w tym tygodniu będzie w domku.
    1 point
  27. Ev-ciu :) zarośnięty Loluś też życzy miłego dnia
    1 point
  28. Przelałam dla Kociej Rodzinki 77,40 z bazarku
    1 point
  29. Piękni i młodzi, czyli Marcel i Ciastuś mówią dobranoc :)
    1 point
  30. Najnowsze wieści z Zulkowego domu: Witam!!! Pogoda sprzyja długim wyjściom z psami no to się chodzi Zula dostała dziesięciometrową linkę tzw. treningową, dzięki niej może biegać w parku prawie jak wolna. Długie spacery a właściwie pikniki w parku i towarzystwo nowej koleżanki wiele zmieniły. Oczywiście lękliwość wobec nagłych ruchów czy niechęć do głaskania nadal Zulkę „obowiązują” ale: - sama przychodzi na głaskanie - lubi być blisko domowników – czasami nawet dotykając całym ciałem - polubiła pieszczoty brzuszkowe i uszne, wręcz sama o nie prosi – vide foto - gdy ktoś z nas odchodzi na bok np. w parku po lody Zula próbuje biec za nim i piszczy ze smutku Ogólnie w parku jest bardziej towarzyska i mniej lękliwa, zmiany na plus są i w domu ale tu jeszcze pozostaje jakaś bariera. Pozostajemy w nadziei, że po okresie zastoju zmiany będą przez jakiś czas trwać i Zula zaliczy następny level „socjalizacji” Pozdrawiam Andrzej PS. Oczywiście tak treść tego maila jak i wszystkie zdjęcia mogą być udostępnione – gdziekolwiek i jakkolwiek
    1 point
  31. Witaj maarit! Prawdę mówiąc to chyba głos decydujący będzie miało schronisko - po prostu oni powiedzą, który potrzebuje pomocy najbardziej... Gorzej, że teraz to chciałabym pomóc dwóm - temu wybrańcowi i temu staruszkowi...
    1 point
  32. Wracam z pańcią z bazarku :) leczo będzie dla człowieków, a dla mnie... wołowinka, a co?!
    1 point
  33. Właśnie dziś zrobiłam parę fotek suni: Domku suni trzeba... O wirusówkach pamiętam. Na początku sierpnia będzie chyba u nas wet, to wtedy kropniemy Kasię.
    1 point
  34. Dzięki bogu, że jest teraz z nami Jędruś... :) Dzięki niemu mam zdecydowanie mniej roboty przy kociakach ;) Dobrze jest mieć nianię do której zawsze można podrzucić dzieciaki :)
    1 point
  35. Nie pisałem też o pewnej sytuacji- wiadomo kotkowej... gdyż nie tak miało się to skończyć jak się skończyło, czyli kolejne kotki nie miały do mnie trafić. Może zacznę od początku: jakiś tydzień temu do gabinetu weterynaryjnego przyjechała młoda dziewczyna, pracująca w stajni w okolicznej wsi i przywiozła ze sobą trzy maleńkie kociaki w bardzo złym stanie- zaawansowany koci katar, szczególnie u jednego. Oczywiście Pani Doktor zaordynowała odpowiednie leczenie, ale jak wiadomo koci katar trzeba leczyć konsekwentnie i regularnie. Dziewczyna ta niestety dojeżdża do pracy ok 30 km i co jeszcze gorsze, nie pracuje codziennie. Na domiar złego oprócz tej dziewczyny nikt nie przejął się stanem tych biednych stworzeń, a co za tym idzie nikt nie chciał zastąpić tej dziewczyny w czasie jej nieobecności, aby podawać leki kotkom. Postanowiłem pomóc tym maluchom, chociaż w ten sposób, że będę dojeżdżał do tej stajni w czasie gdy tej dziewczyny nie będzie tam na miejscu i będę podawał maluchom leki. Już na miejscu okazało się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana: podobno były dwie kocice i obydwie urodziły w krótkim odstępie czasu. Niestety, kotka która urodziła pierwsza zaginęła i już nie wróciła, a jej maluchy całe szczęście przygarnęła druga kocica, która lada dzień urodziła swoje dzieci. I tak jedna kocia mama zajmowała się swoimi trzema maleństwami i odrobinę starszymi dwoma adoptowanymi. Niestety gdy pojechałem tam pierwszy raz jeden maluszek już odszedł... i to skłoniło mnie do zmiany decyzji, że jednak lepiej zaopiekuję się nimi u siebie. Musiałem jednak w tym celu poczynić pewne inwestycje i zakupić klatkę. (100zł przekazała na klatkowy zakup Ciocia Ludka <3) https://s4.postimg.org/660go1qlp/DSCF7253.jpg Właściciel stajni z wielkimi oporami zgodził się, abym zabrał maluchy, jednak matki nie chciał oddać za żadne skarby. Całe szczęście maluchy już same jedzą, choć te mniejsze są bardzo małe. Co do kocicy, to jestem z tą dziewczyną w kontakcie i na pewno ją wysterylizujemy. Koniec końców maluchy są już u mnie, zostały odpchlone, odrobaczone i są intensywnie leczone, bo choć ich stan jest już dużo lepszy, to dalej muszą dostawać antybiotyk i krople. Oczywiście nikt ze stajni nie raczy partycypować w kosztach. Starsze maluszki, czyli te sierotki: Maja: i Gucio: i młodsze maluszki: Rysiu: i Bożenka ;)
    1 point
  36. Zapomniałem napisać, że na wizycie w gabinecie weterynaryjnym był jeszcze z nami Cyrylek. ;) Brzuszek dalej do obserwacji, ale maluch rośnie i przybiera na wadze. :) (Dusiu- Duszko- Pani Doktor nie stwierdziła krzywicy ;) ) Jak tylko waga Cyrylka przekroczy kilogram mamy powtórzyć RTG. Maleństwo zostało zaszczepione oraz zrobiliśmy testy FIV/FeLV, które wyszły ujemnie :)
    1 point
  37. Dziekuje sharka za wstawienie zdjecia Tyczuni:) dzieki handzia za aktualne finanse sunieczki:) ciesze sie,ze Tyczunia ma sie dobrze:)
    1 point
  38. Kilka dni temu doszła dla kociaków super paka od Cioci Ewkar :) Piękne, kolorowe kocyki, posłanko, zabawki i wiele kocich przydasiów są na wagę złota w kocim przedszkolu. :) Ciociu Ewkar pięknie Ci dziękuję za tą kolorową przemiłą przesyłkę dla kocich biedaków. :)
    1 point
  39. Kilka dni temu Staś odwiedził gabinet weterynaryjny u naszej zaprzyjaźnionej Pani Doktor. Szwy w miejscu po usunięciu guza łanie się goją. :) Pani Doktor jest już prawie pewna, że to autoimmunologiczne zapalenie skóry. Staś dostał kolejną dawkę strongholda ;) Niestety w dalszym ciągu ma brzydką skórę, a do tego to już mocno wiekowy kot, więc i w rzeczywistości i na zdjęciach nie prezentuje się najlepiej :( Pewnie kiedyś był to piękny kocur, ale niestety starość i dla zwierząt i dla ludzi jest okrutna. Do tego trzeba dodać, że życie Stasia nie rozpieszczało i raczej nikt nie dbał o niego. :( To bardzo wyniszczony koci dziadzio. Psychicznie Staś czuje się bardzo dobrze :) To bardzo sympatyczny i przymilny kocurek, uwielbia głaskanie, łasi się do każdego człowieka :)
    1 point
  40. Wczoraj wpadł na nasze podwórko perszing, no normalnie perszing. Taki nakręcony, rozpędzony, zwariowany terier! Najpierw startował do mojej sąsiadki bokserki. Ale duża jest i go ofuknęła ostro. A później mnie wypatrzył. Nie miałam ochoty na kontakt z tym wariatem i stanowczo mu to okazywałam. A ten nic! Tylko heja za mną i heja! Pańcia go szczapiła za obrożę. Na szczęście miał tam telefon do swoich pańciów i imię: Bej, na które zupełnie nie reagował. Szarpał się, wierzgał i wyrywał w moim kierunku. Dopiero jak go pańcia za słabiznę łydkami ścisnęła to trochę oprzytomniał i przysiadł. Dobrze, że jego człowieki reagowały na numer z obroży i odebrały telefon o wariacie. Chwilę później był po niego pan, który już go szukał po osiedlu. Okazało się, że świr zrobił podkop pod ogrodzeniem i zwiał. Tak to właśnie ogrodzenia pilnują stworzenia.
    1 point
  41. No właśnie, tez bylabym szczesliwsza, gdyby pies nie wstrzymywał sie, tylko sobie ulzyl, ale one wola trzymać - wychowanie
    1 point
  42. A ja sie wtrace, bo gdy słyszę, ze pies ma "zachowywać czystość" czyli nie sikac przez te 9 - 10 godz, to moze ta osoba sama sproboje jak to jest nie sikac cały dzien, pies oczywiście bedzie próbował, kosztem kamieni w pęcherzu i ogólnego samopoczucia, ja osobiście wolalabym, zeby mi sie w mieszkaniu zalatwil, niż trzymał godzinami, niestety nauczenie psa do załatwienia sie w domu, w jakims przystosowanym kaciku- łazienka, jest trudne (niemożliwe) dla psa nauczonego załatwiać sie na dworze
    1 point
×
×
  • Create New...