Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/22/17 in all areas

  1. Podczas rezerwacji suczki doszło do nieporozumienia - pracownicy przekazali sobie chyba informację, ze zabierane będą 2 suczki no i jak TZ przyjechał do schronu to wyprowadzona została jeszcze ta malutka. Tz miał tylko jeden kontenerek, więc nie było mowy o zabraniu maleństwa, jednak widok odprowadzanej do boksu suczki Tz bardzo przeżył no i póznym wieczorem pojechał po nią do schronu. Mała jest na razie u nas, jak bedzie potrafiła zostawać z nasza Zulką to zostanie u nas w DT, jak będą problemy to na nowy dom będzie czekała w DT, w którym była Bajeczka (pani jest cały czas w domu, ma małe dziecko).
    5 points
  2. W czwartek 20.04 TZ zabrał ze schroniska sunię, która od długiego czasu przebywała sama na wybiegu (po wyjezdzie Pusi do hoteliku u szafirki). Mała jest u naszej znajomej - niedawno odeszła jej 17 letnia suczka, w domu pozostał drugi z psiaków, który bardzo tęskni no i stąd decyzja o pomocy jakiemuś bezdomniakowi. Tz nie zrobił zdjęć, ale jesteśmy z panią w kontakcie - suczka aklimatyzuje się wspaniale, jedynym problemem był jej strach przed wchodzeniem do domu po zabawach w ogrodzie. Dom z sercem do zwierząt, pani od lat pomaga bezdomniakom, w domu jest jeszcze jeden psiak uratowany z wiejskiej posesji, jest tez kot. To ta suczka
    4 points
  3. Śliczna malutka!! No i lepiej trafić nie mogła!
    2 points
  4. Pomyłki z takim finałem to ja lubię!!! Tolu, jesteście WSPANIALI, a sunieczka CUDOWNA!!!
    2 points
  5. No to już wszystko ustalone. WiosnA przyjeżdża jutro do Warszawy na Centralny o 7.30 rano. Będziemy czekali na nią na peronie i potem samochodem do Grudziądza. Promyś pojedzie jak panisko, dzięki Moli@ i Wiośnie wyglądający pięknie, zadbany kawaler. Ciocie przygotowały mu wyprawkę, jedzonko które miał do tej pory i kocyk i smakołyki na przywitanie w nowym domu. Promyś to już nie kupka nieszczęścia, dzięki wspaniałym ludziom, których spotkał na swojej drodze, to Promyczek Nadziei - nadziei dla innych piesków że znajdą swoje domki.
    2 points
  6. Tolu, to mamy nieco podobne tymczaski :) Wczoraj przyjechała do mnie na BDT sunia, której pani pojechała do domu pomocy, a na posesji zostało 60 psów :( Dzięki zaangażowaniu wielu osób i organizacji teraz jest tam "już tylko" 16 psiaków czekających na pomoc. A to moja tymczaska. Wstępnie nazwałam ją Kika :)
    2 points
  7. Jestem i ja u malutkiej Kikuni. Jeszcze smutna, zestresowana, ale pod Twoją czułą opieką odzyska zaufanie i radość. Elu, sunia wygrała los na loterii, znajdziesz jej super domek!!
    1 point
  8. Jak zawsze- nie było łatwo i sporo stresów plus kilka moich siwych włosów więcej ;) - ale Beza już w swoim domu- naprawdę wspaniałym i jakim tylko sobie można wymarzyć :D Pan zakochany, kocur Bursztyn- miłość od pierwszego wejrzenia, córka Pana (dorosła) już miała Bezę na kolanach i na rękach :) A wcześniej siedziała razem z Bezą w ogromnej klatce bytowej, jaką dla Bezy sprawiono na okres adaptacji. Bursztyn Bezy nie odstępuje, śpi obok trzymając łapkę w klatce :) Ptasiego mleka nie będzie Kici brakować, zwłaszcza że Pan ptaszki też posiada :)
    1 point
  9. Biedna mała, co musi teraz przeżywać :( Oczka bardzo smutne:( Dobrze, że trafiła do Ciebie Elu - być może uratowałaś jej życie. Sunia faktycznie podobna do mojej tymczaski Florci, jest chyba tylko trochę większa, a może tak tylko wyszła na zdjęciach. Ile waży? Moja mała też załatwia się w domu; dzisiaj spacerowałyśmy ponad godzinę i nic, za to było zaraz po przyjściu do domu. Trzeba czasu i cierpliwości, minie stres i będzie dobrze. Pokażę tutaj Florcię
    1 point
  10. Rewelacyjne maluchy, a ludzie, którzy im pomogli - też rewelacyjni!
    1 point
  11. Piękne, wspaniałę sunie........mądre bardzo co widac na zdjeciach i filmikach. Miały kupe szczęścia, ze przyszły pod płot osoby która ich nie zostawiłą bez pomocy.
    1 point
  12. moja (nie) droga. Znowu NIE CZYTASZ. To lekarz zasugerował cushinga. To pierwsze. Drugie, to, że jak sama oficjalnie twierdzisz, nie znasz sprawy Buni ani w niej nie uczestniczyłaś, tym bardziej zastanawiające są pytania zadawane przez ciebie (aczkolwiek znowu ciekawe jest to: kopiuj-wklej, obstawiam, ze komuś brak odwagi). Nie pamiętam ile zebrano na Bunię na konto fundacyjne, ale zapewniam cię, że datki nie pokryły nawet kosztów operacji i utrzymania Buni w Chacie Zwierzaka. Pytanie zadałaś do niewłaściwej osoby, ponieważ pieniądze zbierane były na konto Fundacji. Kolejną sprawą jest to, że Iwona nie zbierała żadnych deklaracji ani innych obietnic dotyczących pomocy w utrzymaniu Buni, tylko po prostu zdecydowała się pomóc psu, beż żadnych ALE, typu: zapłaćcie za leczenie, wyżywienie i wszystko inne. Podjęła także decyzję o operacji psa, wbrew groźbom kk, ponieważ pies miał problemy z wypróżaniniem i guz stanowił poważny dyskomfort w jego życiu Rozumiem, że skoro jesteś tak zainteresowana finansami Buni, to posiadasz również informację ile pieniędzy otrzymała kk na utrzymanie Buni od darczyńców z Dogomanii. Niestety nie poczuła się zobowiązana do zwrotu kosztów operacji psa. Zaznaczam, że operacji zaleconej przez uznanego specjalistę. Podziel się tą wiedzą może, bo to, podobnie jak śmierć Buni, zostało owiane głęboką tajemnicą. Choć Iwona, pomimo złości, wszelkich informaacji udzielała na bieżąco. Jesli interesuje cię co się stało z tymi pieniędzmi, to wyjaśnienie masz powyżej. Dodam także, że Bunia operowana i utrzymywana była za pieniądze innych podopiecznych Fundacji. Mało tego, na skutek działalności twojej przyjaciółki i kk wówczas Iwona utraciła wielu darczyńców i musiała na nowo odbudowywać część utraconego zaufania. Ciekawi mnie tylko, czy twoje przyjaciółki zajęłyby się psami i kotami, które wówczas omal nie zostały pozbawione dachu nad głową? Na szczęście jak widać, Iwona odbudowała zaufanie w pełni, co jest dla was solą w oku:) Los jest jednak sprawiedliwy i dalej sprawiedliwość będzie się działa:) Wciąż i uparcie starasz się podważać zaufanie do osób, które brały udział w sprawie i na to, ze miały rację mają prawomocny wyrok. Widzę, ze tego uparcie nie chcesz dostrzec i zupełnie nie bierzesz pod uwagę, że podobnie jak twoja mentorka zakłada sprawy wszystkim wokół, to moze to zadziałać w drugą stronę a ty, choć w sprawie nie uczestniczyłaś, nadstawiasz bezmyślnie za kogoś karku. Rozumiem, że jesteś pewna swojej wygranej w sprawie Hotellu u Leona? Bo jak widać wniosków nie wyciągnęłaś żadnych a sytuacja adekwatna: nie byłaś, nie widziałaś, nie wiesz ale klepiesz. Klep, skoro lubisz obrywać za kogoś. Kto bogatemu zabroni? :)
    1 point
  13. Dziękujemy za ciepłe myśli <3. Od wczorajszego popołudnia nie było sensacji! Wczoraj dostała tylko niewielką porcję jedzenia i nie pozbyła się go :-). Dziś była na wizycie /kolejki w przychodni straszne/. Pojechała z założonym wczoraj wenflonem, który dziś, na szczęście, okazał się niepotrzebny - po badaniu okazało się, że kolejna kroplówka jest zbędna! Na jutro mam lek do wstrzyknięcia, a wieczorem w poniedziałek - wizyta. Niebezpieczeństwo zażegnane - ufff. Wszystko wskazuje, że to problem z jelitami, bo gdyby to była parwo... strach myśleć, ale test będzie, na wszelki tfu, tfu wypadek. Bibisia zjadła kleik na marchwiance i z mięskiem z kurczaka, uszy jej się trzęsły, ale więcej jednorazowo nie można, musi poczekać jeszcze kilka godzin. Na zdjęciu - nie chcę nigdzie jechać :-(. Teraz odsypia, wkrótce będę musiała jej zakłócić spokój i podać do pysia syrop.
    1 point
  14. Agnieszko, ja też dokładnie nie wiem jakim charakterem dysponują sznaucery. Na pewno uparciuchy i w genach mają zacięcie do polowań, czyli pewnie kochają obwąchiwać teren. Może Kulfoniasty napisze nam coś więcej o charakterze sznaucerów, byłoby fajnie :) W internecie nie za bardzo szukałam, znalazłam coś takiego, ale tu jest mało o charakterze: http://www.piesporadnik.pl/title,pid,45,oid,47,cid,150.html
    1 point
  15. Cudownie! uśmiecham się to mało powiedziane :)
    1 point
  16. Bambi:) Dzisiaj pojechał do domu. Sypatyczni Państwo stracili niedawno psiaka też kiedyś adoptowanego ze schroniska. Spokojni, troskliwi, będzie mu dobrze.
    1 point
  17. Na razie jest bardzo zestresowana :( Wyprowadziłam ją rano na spacer, ale nic nie zrobiła. Robi jednak postępy :) Już je smaczki z reki, leży na łóżeczku :) Zaraz wyprowadzę ją na spacer. Może teraz się załatwi.
    1 point
  18. Udało się maluchom. Oby wreszcie ruszyły się adopcje.
    1 point
  19. fajnie ze Sunieczkom sie udalo.straszny zastoj w adopcjach :(
    1 point
  20. Super :). Masz wspaniałego TZta, Tolu :)!
    1 point
  21. Ja się na rasach nie specjalnie znam, ale psinka przypomina mi sznaucera. Trochę są oni wszyscy podobni :) Funia: A poniżej zdjęcia z internetu:
    1 point
  22. Możemy uznać, że w dniu dzisiejszym zakończyłyśmy leczenie Lusi. Ela przyjechała po mnie i po Luśkę, i we trójkę pojechałyśmy do lecznicy. Tak więc, kataru nie ma, ale ten preparat Veto Mune będzie Lusia dostawać dalej - ja jeszcze znalazłam w domu kilka kapsułek, bo to ją po prostu wzmocni. Brzuch jest pięknie wygojony, paszcza po czyszczeniu, jak i miejsce po wyrwaniu zęba wyglądają bardzo ładnie. Tak więc, to chrząkanie i kichanie było po czyszczeniu zębów, a nie był to katar :) Lusia miała też czyszczone 5 kwietnia uszy i niestety ten brudek się odnowił, więc na bank jest tam jakiś pasożyt. Kupiłyśmy maść na pasożyty uszne Oridermyl 30 g. Koszt maści i dzisiejszej wizyty wyniósł razem 111 zł. I to jest koniec kosztów związanych z leczeniem Luśki. Teraz przez 21 dni trzeba zakładać maść do ucha i będzie po wszystkim /dziś Pani Doktor już Luśce wkropiła maść/. Oczywiście w uszach może być świerzbowiec. Maść jest także skuteczna w leczeniu innych stanów zapalnych, wywołanych innymi pasożytami, czyli mówi się chyba o takim leku, że ma szerokie spektrum działania. W związku z tym nie było sensu pobierania wymazu z uszu, bo ten lek wyleczy wszystko. Zmobilizuje się i wkleję przez weekend trzy paragony, które mam z lecznicy.
    1 point
  23. Chętnie zajrzę, jeśli ktoś będzie miał na sprzedaż wykrojniki używane w scrapbookingu - nie chodzi mi o dziurkacze, tylko o wykrojniki do maszynki.
    1 point
  24. Perełko, doskonale wiem na czym polega różnica pomiędzy BDT, a PDT i właśnie dlatego zacytowałam artykuł, który wg. mnie, doskonale mówi o tym, o czym się nie mówi i w obliczu tego nie jest dla mnie niczym nagannym to, że Anecik od jakiegoś czasu prowadzi PDT. 1. BDT pełne- oznacza, że opiekun nie pobiera wynagrodzenia za opiekę. Natomiast ponosi ogromne koszty utrzymania, leczenia, środków czystości, zniszczeń itd wskaż mi, proszę, taki Dom, a zwariuję z zachwytu 2. BDT za zwrot kosztów utrzymania i leczenia- opiekun nie pobiera wynagrodzenia za opiekę, sponsorzy pokrywają koszty utrzymania i leczenia. norma absolutnie zrozumiała, jak dla mnie, i dobrą wolą sponsorów również jest zapewnianie tego, o czym piszesz w pkt kolejnym 3. PDT - oznacza, że opiekun pobiera ustalone wynagrodzenie za opiekę. Koszty wet, paliwa, lekarstw, podkładów itd. ponoszą sponsorzy. i temu się nie sprzeciwiam pod jednym, jedynym warunkiem: wynagrodzenie przekłada się na dobro, w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu, Ogonków, a tego u Anecik Psom nie brakuje, prawda? To jedynie moje osobiste zdanie, nie chcę wchodzić w dyskusje i udowadnianie czyja racja "mojsza". Nie mam doświadczenia w prowadzeniu DT i, posiłkując się cudzysłowem, tak mogę wytłumaczyć decyzję sprzed lat, że nie podołamy Z mężem znaleźliśmy swój sposób i pomagamy na ile potrafimy m.in. spłacając dług wdzięczności za pomoc serdeczną jakiej doświadczyliśmy, gdy Ovo jej bardzo potrzebowała. Mamy ogromny szacunek dla tych, którzy tę pomoc mądrze niosą i mamy potrzebę, by pomóc Im pomagać. I przepraszam, że na wątku, który jest miejscem Mróweczki musiałam (po raz pierwszy i ostatni) napisać, to co napisałam. Dobrego dnia Mróweczko :)
    1 point
  25. nie tylko pewnie my ale i większość - świętowaliśmy więc tradycyjne fotki z odrestaurowanej Starówki :) nie dziwcie się, że Maciek nie siedzi rzadko mu sie zdarza może to i dobrze, bo zazwyczaj jak siedzi to mu się jakiś 'cichacz' wymsknie ;) dzisiaj Maciołek miał zrobione duże kuku pod narkozą prosiłam, żeby nam dali na wynos bo taki spokojny to on nigdy jeszcze nie był no ale nie dało się ;)
    1 point
  26. Mam 3 wielkie worki fantow na bazarek, do odbioru osobistego we wroclawiu (lub opole na wystawie teraz w weekend)
    1 point
  27. Dziękuję za wskazówki,muszę zakupić coś dobrego Matisiowi.
    1 point
  28. W piątek poznałam Szronika osobiście. Jest śliczny i kochany. Faktycznie musi iść do domu z aktywnymi ludźmi, bo to wulkan energii.
    1 point
  29. Można ogłaszać wprost stamtąd, to jeden z przykładów na bezsensowne wyciąganie do PDT.
    1 point
  30. Po śniadanku zabawa w ogrodzie ,) Prześwity znikają...odrasta czarny gęsty włos :) Brzuszek...pod ogonkiem nadal kolorowo - pomalowany biały włos, nie interesował się szwem :) Co tam zamieszkało? Ciekawski, sprytny...wszystko wyniucha... wszędzie wejdzie ,)
    1 point
  31. Nie dawaj Maciołowi piwa, zwłaszcza w niedzielę przed nocą, ot co. :]
    1 point
  32. siema tęskniliście? ;) minął prawie miesiąc to postanowiłam się pojawić :) sprawdzam czujność ;) u nas tak se Prodzyn po aplikowaniu sobie 24 h/ dobę Maćka zdaje się normalnieć ale jakby to miało być, że niby tak normalnie to raczej nie u nas ;) (już wcześniej ustaliliśmy, że normalnie to było jak był Michaś, a potem się z Gremem poznaliśmy ;) ) po mojemu, to Macioł całymi dniami robi Prodziakowi wykłady i od tego całodziennego gadania zachorował na gardło z czym się bujamy już prawie miesiąc oczywiście wszelkie 'ataki' go łapią ni mniej ni więcej w nocy/w niedzielę/po piwie * (*nieodpowiednie skreślić ;) ) Aaa pisałam wam, że Macioł to pies który nijak nie mieści się na posłaniu ? kutwa, on nawet jak leży na łóżku (nie, nie cieszcie się to są bardzo sporadyczne sytuacje, w sensie jeden raz na 2-3 tyg :) ) to mu cosik zwisa ;) poniżej kilka scenek rodzajowych z naszego życia a na koniec spojrzenie majestatu, tylko uważajcie bo jak was jebnie ten majestat ze zdjęcia to sie możecie nie pozbierac ;)
    1 point
  33. Tak - ja też tak uważam, ze większość wyciągnięć do hoteliku jest dość bez sensu.. bo zamiast skupić się nad szukaniem domu, psu ze schroniska - "wolontariusze" skupiają się na poszukiwaniu kasy na hotelik. Z jednej strony super - poznaje sie psa, sprawdza pod kątem innych zwierząt, dzieci itd ale.. sorry.. ile jest hotelików, gdzie ktoś spędza z psem 24/24? Ile jest hotelików, które robią coś więcej niż dobrze karmią i wypuszczają na wybieg? Rozumiem sytuacje, kiedy pies jest zamknięty w sobie czy ewidentnie sobie nie radzi lub jest chory i schronisko nie jest w stanie odpowiednio o niego zadbać itp, jednak z tego co przeglądam wątki - dużo jest psów, które sobie radza w schronisku i hotel nie zmienia ich sytuacji.
    1 point
×
×
  • Create New...