Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/22/17 in all areas

  1. Nie muszę robić Nesce zdjęć do ogłoszeń mało tego, nie muszę wogóle robić Nesce ogłoszeń. Neska ma DOM I to jaki dom. Będzie siostrzyczką Mufki, którą tydzień temu zawiozłam do domu pod Krosno. Dziś zadzwoniła do mnie Pani Mufki i stwierdziła że jeden psiak to ma smutne życie. Więc poszłam za ciosem i poopowiadałam jej o suniach które mam u siebie. Zgodnie stwierdziłyśmy że do Mufki i do Pani najbardziej pasuje Neska. I Neska jedzie do domu. Na 8.04 ustalony jest termin sterylki, potem Święta i wycieczka pod Krosno :) Jestem przeszczęśliwa :)
    3 points
  2. 2 points
  3. Ona ma spokojne oczy. Już pewnie wie. One wiedzą wcześniej. Nasze psy tym się od nas różnią, że nie muszą cierpieć. Nie muszą odchodzić miesiącami cierpiąc. Ostatnim dobrodziejstwem dla nich jest człowiek głaszczący i przytulający na progu do odejścia. Żeby czuły dotyk i miłość.
    2 points
  4. Weszłam i ja na wątek nie mogę w tej chwili dać deklaracji stałej, ale gdy sunia już wyjdzie do dt postaram się chociaż coś jednorazowo wpłacić.
    1 point
  5. Nie mam co do tego wątpliwości, bo Kajtuś wygląda na wspaniałego psiaka.
    1 point
  6. Ja jestem z tych, którzy głęboko wierzą, że sterylizacje należy wykonywać w tz ciszy hormonalnej , czyli minimum w 3 miesiące po cieczce. Wykonana wcześniej, częściej powoduje poważne zakłócenia gospodarki hormonalnej, przejawiające się np nietrzymaniem moczu, niedoczynnością tarczycy, chorobą Cushinga . I to nie zaraz po operacji, ale często po kilku latach. http://cane-corso.epsy.org/artykul/sterylizacja Wiem, że nie każdy wet jest o tym przekonany(?) a z pewnością nie każdy to mówi. Ja miałam już własną sukę z nietrzymaniem moczu w 4 lata po sterylce i nikomu tego nie życzę. Dlatego z Lerką, czekałam te trzy miesiące. Co prawda, w wyniku tego i różnych innych okoliczności, została już u nas na stałe. Myślę, że jak domek jest dobry, warto wyadoptować sunię z zastrzeżeniem, że musi zostać wysterylizowana w takim to a takim terminie. Przecież szczeniaki wydajemy do adopcji bez sterylizacji.
    1 point
  7. Wygląda na to, że faktycznie Lusia powinna iść do domu bez innych kotów. W sunie to grzeczna z niej koteczka, a walczyć z kotami chce ze strachu. W małej kociej wojnie znowu biedny Wampek ucierpiał, bo się zestresował. Jutro Lusia ma sterylkę i operację przepukliny. Proszę trzymajcie kciuki!!! Przedwczoraj zadzwoniłam do Pani Donaty, o której pisała Gosia7 Muszę przyznać, że p. Donata w rozmowie tel. zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jeśli inna kocia bida nie wpadnie Jej w ręce zdecyduje się na adopcję Lusi. Kolor i wiek nie są ważne, z wyjątkiem czarnego, bo poprzedni kotek Pani był czarny i chodzi o to by nowy koci przyjaciel go nie przypominał. Kotek odszedł 8 marca w wieku 17 lat. Jestem umówiona z Panią na tel. jutro wieczorem
    1 point
  8. Ewuniu, Ty też będziesz! nie ma bata! <3 Kocio przesłodki :)
    1 point
  9. I mnie to zastanawia:( a nawet trochę martwi:( Anetko, a może inaczej to rozwiązać? np. umówić sie z Państwem że wysterylizuja Neske za te 3 miesiące i wezmą fakturę, którą się z tych pieniązków na wątku (z mojego bazarku jeszcze coś dojdzie) opłaci? Żeby się Nesi coś nie stało przy tym zabiegu teraz:( :(
    1 point
  10. 1 point
  11. Mając duży dom trzymasz swojego psa w klatce kennelowej ? Dlaczego ? ******************************************************************************************************* Tu rzeczywiście oferujesz KIEPSKIE warunki dla chorego i niepełnosprawnego Bambo.
    1 point
  12. Pingwinek dostał od Muszka Muszka wpłatę w wysokości 200zł, którą już zapisałam w poście rozliczeniowym. Pięknie dziękuję! :)) Taką samą kwotę dostałam i przekazałam w imieniu Muszka Muszka na potrzeby psiaków pod opieką Mortes :)
    1 point
  13. Tak się bawi stary, zaniedbany owczarek niemiecki... :) Szczęśliwy, ze zabrał Pyzie sznurek z plastikowymi serdelkami :)
    1 point
  14. Prawda..jaki piekny:) zadbany:) jaki miziaczek:)
    1 point
  15. Świetne zdjęcie, dam Huzara jutro na FB na adopcje u nas w okolicy na warszawskie. Taki świetny pies. Czy nikt nie dzwoni?
    1 point
  16. Darek widział Promyczka miesiąc temu i mówi, że to nie ten sam pies, zamiast kudłów piękna błyszcząca sierść, zamiast strachu – wysoko podniesiony merdający ogonek. Moli@ i WiosnA włożyły tak wiele pracy w Promyczka, że aż nie do wiary. Promyczek szedł z Wiosną spokojnie, wesoło machał sobie ogonkiem, był zainteresowany wszystkim i w ogóle się nie bał. Wszędzie zachowywał się spokojnie, wręcz idealnie i był miły dla wszystkich. Promyczek być może wychowywał się z dziećmi, bo jak usłyszał glosy dzieci, to chciał do nich podejść. W ogóle wzbudzał ogólną sympatię i wszyscy mówili „jaki ładny piesek”. Ten mały, wspaniały, dzielny facet pokonał tak wiele przeciwności, spotkał tak wielu dobrych ludzi na swojej drodze, [poczynająć od Pań z przytuliska i Tysi, które uratowały mu życie, po Moli@ i Wiosnę, które dały mu opiekę i dom, że po prostu musi mu się powieść i wierzę, że znajdzie swój stały domek. Wczoraj
    1 point
  17. Promyczek zmęczył się tym wąchaniem, więc skoczyliśmy do kawiarenki na łyczek wody. Wiosna przywiozła mu posłanko i Promyczek leży jak Panisko, jak u siebie, nie przeszkadza mu, że ktoś się kręci koło stołu. Wszyscy się zachwycają jaki ładny… W końcu doczekaliśmy się naszej godziny. Spotkaliśmy buldożka, który warczał na Promyczka, ale Promyczek nie da sobie „w kaszę dmuchać” i zawarczał w odpowiedzi. Nie będą jakieś warszawskie psy warczeć na naszego Promyczka. Promyczek sprawdza czy trafiliśmy do właściwej lecznicy. A że czyta „do góry nogami” potrwało to trochę czasu Po wizycie, żeby sobie poprawić humor Promyś zabrał nas do ZOO sklepu, wiadomo, nic tak nie poprawia humoru jak zakupy
    1 point
  18. Ja się zastanawiałam nad DT dla Bamboo. U mnie warunki są jakie są. 3 koty i pies. O ile Sadza dogada się ze wszystkimi to nie mogę ryzykować, że innym pies zje mi moje zwierzęta albo kocie tymczasy. Warunki mam kiepskie. Od razu uprzedzam. Zdarza się, że nie ma mnie w domu po 10h. Wychodzę z psem rano, potem dopiero po 12 godzinach. W międzyczasie codziennie jest sąsiadka albo córka sąsiadów (11 lat), która odpłatnie codziennie psa mi wyprowadza na długie spacery (ale Sadza jest grzeczna) a potem na kilka godzin 3 razy w tygodniu zabiera do siebie do domu, gdzie jest jeszcze inne dziecko (13). Mozna powiedzieć że mój pies spedza tyle samo czasu z sąsiadami, ile ze mną. No i nie wspomogę finansowo. Karmienie przeżyłabym na koszt własny, ale weta, leki etc już nie mogę. Z plusów - karmię barfem, jestem przeczulona w kwestiach zdrowotnych więc predzęj jade do weta niz nie. Sadza zostaje w klatce kennelowej, mam także druga klatę po Pandzie <*> i każdy tymczas psi byłby przyzwyczajany do kennela. Mam mozliwosc pracowania z domu czesto. Mam minimalny ogródek, ale psica korzysta latem (pod moją kontrolą) i duzy dom, gdzie znajdzie się miejsce na psa.
    1 point
  19. Szacunek dla tej Pani. Nie każdemu by się chciało dzwonić (lepiej nie widzieć i nie słyszeć), nie każdy miałby odwagę (sąsiad może przyłożyć w zęby). nie każdy pomyślałby, że będą wydatki i nie każdy dałby na ten cel srebro :) Dopóki są tacy ludzie, to chce się żyć.
    1 point
  20. Zawsze mnie takie obrazki rozczulają, bo dowodzą, że mimo naszych przewinień w stosunku do zwierząt, one nas i tak kochają.
    1 point
  21. Nie trzeba :) Bardzo dziękuję :) dwa mi się bardzo podobają :)
    1 point
  22. Dla Heńka to masaż. Tylko ogon jest punktem zapalnym:P Heniek dziś bardzo szalał. Na spacerze miał tryb turbo. Wieczorem wcinał szyneczke, bo skoro wszyscy próbowali to jego nie mogło ominąć :P
    1 point
  23. Gajulka trzyma formę chociaż chyba sie trochę postarzała...
    1 point
  24. Czytam relacje WiosnaA ze łzami w oczach. To oczywiście łzy szczęścia. Bałam się, że Moris zamknie się w sobie i nie pozwoli zbliżyć się do siebie, że po tylu latach spędzonych na ulicy człowiek będzie kojarzył mu się źle lub tylko jako ten, który przynosi jedzenie. Jednak mądrość psia jest wielka. Podpisuje się pod tym, iż każdy pies zasługuje na szansę bez względu na to gdzie wcześniej mieszkał. Ulica to nie miejsce dla psa. Tak na prawdę to przecież człowiek skazał go na taki los, nie dał mu szansy aby pokazał wcześniej jakim wspaniałym jest psem, towarzyszem dla człowieka. Aniu bardzo, bardzo dziękuję Ci za to, że Moris jest u Ciebie, że dałaś mu szanse, że pomimo wielu trudności nie poddajesz się, że Moris ma w Tobie oparcie... Każda psia historia tu na dogo to walka - bardzo często dramatyczna - o ich zdrowie, życie, dobry dom, poprawę warunków życia. Opowieści z ulicy o dzikim Rudym zamieniły się w opowieści o Morisie - psie, który śpi na kanapie, wybrzydza przy jedzeniu, dzielnie pokonuje swoje leki i coraz bardziej przekonuje się, że człowiek nie jest taki zły...
    1 point
  25. Taki czas przyszedł, że nakazano nam podjąć decyzję. Inna być nie mogła i nie powinna.
    -1 points
×
×
  • Create New...