Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/30/16 in all areas

  1. Ciekawam bardzo, u kogo to na szkoleniu był ten pies. Jeśli w ogóle był, w co wątpię. Tak przy okazji - szkolenie wyłącznie pozytywne nie istnieje - dobry trener nie reklamuje się w taki sposób. Jeśli pies chce zeżreć coś, co leży na ziemi, to najpierw wstrzymam go bardzo niepozytywnie, a dopiero potem będę uczyć ignorowania odpadków. Temu psu moim zdaniem nie jest potrzebny behawiorysta, tylko zajęcie na co dzień. On nie "kradnie" w domu telefonu czy pilota - tylko chce aportować. Chce coś robić. Moim zdaniem, obecna właścicielka, skoro pies jej się znudził, powinna by pokryć koszty transportu chociaż. Co przychodzi darmo, tego się nie ceni. I to chyba ten jedyny prawdziwy problem z Cypisem.
    3 points
  2. To ja może zadzwonię do pani. nie mam zamiaru namawiać jej na zatrzymanie Cypisa ,ale tak jak pisałam można ją nakłonić chociaż do częściowego ponoszenia kosztów jego utrzymania. Jakby go miała nadal, to by je ponosiła. trzeba uczyc ludzi odpowiedzialności. Decyzja należy do Was. Lilu chodzi z psami na spacery po kilka km dziennie.
    2 points
  3. a czy można psa zarezerwować w tym schronisku? Żeby rzeczywiście nie trafił na łańcuch zanim mu pomozemy.. Ja mogę zapłacić 200 zl, potem mogę płacić 200 zl co miesiąc, ale pospieszmy sie.
    2 points
  4. ja natomiast zapomniałam o zmianie czasu i gdy spojrzałam na zegarek to była 3 - moja reakcja "boże jak już późno! idę spać", po kilku minutach upewniłam się jeszcze co do godziny i była 2ga więc kolejną reakcją było "a to jeszcze chwilkę"
    2 points
  5. Zapalenie ucha zewnętrznego to typowy objaw alergii pokarmowej.Wet Ci o tym nie powiedział? Jak pies nie będzie spał zimą w budzie to po co mu ta słoma?
    2 points
  6. Nawet jesli post bardzo Cię poruszył,to jakis granic trzeba przestrzegać,a ten tekst jest po prostu ordynarny. Właścicielka przyznaje sie do błędów,szuka pomocy,czuje się bezradna.Nie po ocenę tutaj przyszła,a na pewno nie po Twoją,bo Ty z p[ewnością wszystko potrafisz I błędów nie popełniasz. (post zgłosiłam do administracji)
    2 points
  7. Rokuś po raz pierwszy był wczoraj z wizytą:) Byliśmy u naszych sąsiadów, którzy mają sunię. Zanim Roki trafił do nas, odwiedzaliśmy się bardzo często, a potem z czterema psiakami było trudno. Dodatkowo Semurek miał stały wyciek krwi z prącia i woleliśmy zapraszać gości do nas. Wczoraj poszliśmy w końcu my do sąsiadów. Rokuś był wniebowzięty. Chodził, wąchał, witał się ze wszystkimi, wyszukiwał nowe zabawki w koszyczku Koli. Chętnie przyjmował od każdego smaczki i było mu bardzo dobrze. Kiedy w końcu psiaki padły zmęczone, okazało się, że trzy sunie ułożyły się na posłankach, a dla Rokunia zabrakło miejsca. Chodził biduś i nie wiedział, gdzie ma się położyć. Wzięłam ze sobą jego kołderkę ale na niej położyła się Peruszka. Suńki doskonale czują się u naszych sąsiadów, bo często się odwiedzaliśmy, a Rokuś podchodził na przemian do Jacka i do nie i nie wiedział co ma zrobić. Podjęliśmy decyzję że Jacek zaprowadzi je dwa piętra wyżej do domu, żeby Rokuś mógł w końcu położyć się spać. My wróciliśmy po godzinie i okazało się, że psy wcale nie spały, tylko czekały na nasz powrót. Wyszły jeszcze na spacer i w końcu padły tak, że rano zupełnie nie było problemu ze zmianą czasu, bo to ja je budziłam na poranny spacer. Po długim spacerze, dobrym śniadanku wpakowały się na kanapę i poszły spać. Peruszka spała najpierw na kanapie, ale Rokuś zaczął się kokosić i maleńka wolała przenieść się na bezpieczne posłanko:) Barsiczka miała wszystko w nosie i spała jak kamień:) Nie mogę się nadziwić, jak bardzo Rokuś przyzwyczaił się do nowego życia. Genialnie załapał wszystkie nasze rytuały: porannego powitania, nakładania obróżek przed spacerem, zdejmowania ich tuż po, wycierania po mokrym spacerze (to wprost uwielbia), czesania, wymuszania na mnie pójścia do kuchni i poczęstowania smaczkami, głaskania, zabawy, wreszcie wystawania tuż przed 17-tą pod drzwiami. Skąd one wiedzą kiedy tam podejść? Mój syn i Jacek w ostatnich dniach byli w domu przede mną i mówią, że kiedy zbliża się 17-ta psiaki idą pod drzwi. Wczoraj byłam z synem na cmentarzu i sprzątaliśmy groby moich Rodziców i dziadków. Jacek wyszedł z psami na spacer i dał im jeść, a one mimo, że wyspacerowane i nakarmione o 17 położyły się przed drzwiami i czekały na mnie. My wróciliśmy po 18 i radości nie było końca:) Leniwa niedziela:
    2 points
  8. Najgorsze jest to, że przy takiej wietrznej pogodzie organizmy słabe psychicznie, emocjonalnie, popadają w depresję. Nawet próby samobójcze się wtedy zdarzają Nadzór konieczny.
    2 points
  9. To prawda. Ja dzisiaj miałam okazję poznać sunię osobiście. Wcale nie taka "babunia" :-) a charakter ma cudowny ! No i uwielbia pieszczotki ... więc użyłam sobie i ja :-) :-) w głaskaniu i przytulaniu ... bo moja diablica przychodzi do mnie i łasi się tylko w sprawie spaceru i jedzenia.
    2 points
  10. też muszę uśpić swojego i również nie mogę zawieźć go do weterynarza. myślałam nad tym aby poprosić o domową wizytę>>> czy taka opcja nie wchodzi w grę? z założeniem kagańca oczywiście w ramach bezpieczeństwa
    1 point
  11. Usiłuje rządzić Pikuś, najbardziej namolny i zazdrosny. Ale ja na pierwszym miejscu psiej gromadki umieściłam Homerka, bo jest najstarszy i najsłabszy. On rządzi absolutnie w tym sensie, że spełniamy po prostu wszystko, czego on chce.:) A nasza nowa babunia Funia sama sobie w domu rządzi, opanowała już wszystkie nasze kanapy i wszystkie psie legowiska, zawsze szuka najlepszego miejsca.
    1 point
  12. Jak widać, łamAgi na dogo będą dwie :P Foty (oczywiście dziecięce :D)
    1 point
  13. LeCoyotte wystawiał czasem na bazarek,ale już chyba rzadko na dogo bywa na FB można go znaleźć https://www.facebook.com/pastelworks/?fref=ts
    1 point
  14. Dzisiaj pozdrowienia od Rudego. Zdjęcie z daleka. Uciekł na druga stronę ulicy i czekał aż wyłożę jedzonko. Nie był jakoś szczególnie zestresowany, poprzeciągał się i po prostu czekał aż odejdę dalej. Był dzisiaj w lepszym nastroju niż ostatnio. Liska i Tinusi nie widziałam, jest chłodno więc pewnie siedzą gdzieś schowane. Karmicielka powiedziała mi, że niedaleko za jednym z budynków stoją budy ,być może nasz trójka tam chodzi. Muszę to kiedyś sprawdzić jak uda mi się tam wejść.Dzisiaj do karmy dzikuski dostały wątróbkę drobiową.
    1 point
  15. Jestem Agnieszko i przeczytałam,że Cypis wraca z adopcji :( Trochę przypomina mi to adopcję Abi-Inki,która też nagle zaczęła niszczyć różne przedmioty w domu i kopać doły w ogrodzie itd.Ten kto chce pozbyć się psa jest w stanie wymyślać niesamowite historie po to,aby udowodnić,że ma swoją uzasadnioną rację,że oddaje psa.Podejrzewam,że też tak może być w przypadku Cypisa,tym bardziej,że był cudownym i łagodnym psiakiem.Nie wiem jakie będą postanowienia co do dt w każdym razie dołożę się puki co do transportu.
    1 point
  16. 1 point
  17. To czekajmy na Kingę. Miejmy nadzieję, że to co zepsuto w nim, uda się naprawić i niedługo jego tułaczka się skonczy.
    1 point
  18. 1 point
  19. rozmawiałam wczoraj z Ewą, pierwszy tydzień w nowym domu przebiegł ok :) Sheldon zakochany w Ewie - chodzi za nią krok w krok, nawet do łazienki,czeka pod drzwiami :D ale też z dziećmi w porządku, z Markiem i Raską, zachowuje się, jakby mieszkał z nimi od zawsze. też widzą, że jest mądry, pojętny Ewa mówi, że się jeszcze docierają, ale jest fajnie :)
    1 point
  20. a nie mamy na dogo kogoś uzdolnionego plastycznie w dziale bazarkowym? wydaje mi się, że kiedyś coś takiego było - obrazy czy rysunki naszych podopiecznych ze zbiórką na bidy. mi osobiście marzą się takie pamiątki
    1 point
  21. Ula wczoraj szukała czegoś w internecie i jakoś tak się stało, że weszła na ogłoszenia adopcyjne. Ja byłam poza domem i nagle dostaje telefon z informacją jaki świat jest mały i czy znam nijaka... Tole z dogomanii :D Jeśli o mnie chodzi, każdemu zwierzakowi zyczylabym takiego domu. Z tego co wiem, Ula powiedziała Toli, że jeśli wcześniej znalazłby się dobry dom dla Aresa, nie należy takiej adopcji blokować. Jeśli jednak nie, u niej już ma miejsce. Jedyny warunek, to stosunek do kotów... Aha, dodam jeszcze, że Ule zna jeszcze kilka osób z dokonaniu i je też można poprosić o referencje ;)
    1 point
  22. W Neskę wstąpiła radość życia i poczucie bezpieczeństwa - czyli to co psiaki powinny mieć na codzień. Wyszło słonce, idziemy na sesję
    1 point
  23. Wydaje mi się, że Halinka posiada własny inkubatorek. Wprawdzie psotnica z niej wielka ale nasza ci ona przecież jest i zadbać o nią trza. A czas pokaże co będzie dalej. Czy Halinka się opanuje i uspokoi, czy będzie dalej latała i kąsała przypadkowe swoje ofiary.
    1 point
  24. Grażynko, ja też mam kompostownik, a nawet dwa, ale liście dębu się do kompostowania nie nadają. Niestety! Malagos, a kto zostanie z gadziną? A teraz opowiem Wam historyjkę: Po zniszczeniu telewizora przez Jukę i Psotkę kupiłam nowy. Przemeblowałam też pokój, żeby dostęp do urządzenia był trudniejszy. Przy tej okazji okazało się, że przydałby się fotel, bo oglądanie telewizji pod kątem nie jest wygodnie. Poszukałam w internecie i znalazłam: tapicerowany, stary fotel z pufą jako podnóżek. W dobrym stanie za... 30 zł! Był w miejscowości Lelis, w bok od Ostrołęki. Mebel spotkał się z entuzjastycznym wręcz przyjęciem przez Szerloka, Kajtusia i Jukę. Teraz toczą się podchody, kto na nim będzie zasiadał. W dzień zwyciężam jednak ja, wnocy rywalizują o to miejsce Szerlok i Juka (Kajtusiowi nie pozwalam, bo chcę, żeby choć jeden mebel był nieobsikany), a dziś rano Juka wlazła mi na kolana, wzbudzając moje wzruszenie, że tak mnie kocha. Szybciutko okazało się, że wcale mnie nie kocha, tylko chce mnie wysiudać z fotela!!! Spryciara. Skutkiem czego tłoczyłyśmy się na nim we dwie. Bo ja też lubię na nim siedzieć. To jeden z najbardziej udanych moich nabytków meblowych.
    1 point
  25. I po co komu bajki na dobranoc jak można zainteresować się życiem Halinki, lektura w sam raz do poduszki. Ale czy przypadkiem kruszynka nie zapada już w sen zimowy? Czy ciotki już swetry plotą coby ździebko nie zmarzło?
    1 point
  26. Ona tak na początku robiła.Szła parę kroczków i siadała na doopci najchętniej pod krzaczkiem. Dopiero teraz doczytałam ,że Giga zjadła .HURRRRRA !!! A ja ciągle szukam jej wzrokiem to na legowisku, a to pod stołem.Mam wrażenie ,że tupta pazurkami. Jednak 13 miesięcy to stanowczo za długi okres jak na tymczasa. Bardzo dziękuję anecik ,że przyjęła Gigę ,a kiyoshi za zorganizowanie transportu.
    1 point
  27. I jeszcze przesłane zdjęcia naszej Alis :) Pani Honorata napisała: Nasza śpiąca królewna :) I drugie:Nasze szczęście...I jak tu nie płakać ze wzruszenia
    1 point
  28. Teraz właśnie rozmawiałam z p.Honoratą i muszę się przyznać,że się popłakałam słuchając tak wspaniałej relacji z pierwszych godzin pobytu Alis w nowym domku :) W samochodzie Alis była bardzo spokojna i położyła swoją kochana mordkę na kolanach Pana.Po przyjeździe był krótki spacer,na którym była kałuża sioo i później bezproblemowe wejście do mieszkania.Dziewczynka pozwiedzała pomieszczenia,zobaczyła gdzie stoją miseczki,ale nie piła i nic nie zjadła.Na to wygląda,że kiedyś musiała mieć wydzielone pomieszczenie,w którym wolno jej było przebywać,bo ma lęk przed wejściem do salonu.Salon jest połączony z kuchnią i w niej chętnie przebywa,natomiast zawołana do salonu,robi dwa kroki i się cofa.Wniesiona na rękach już czuje się w nim dobrze.Wszystkiego pomału się nauczy i przyzwyczai do nowych warunków,bo przecież to dopiero jej kilka godzin nowego życia.Później był drugi spacer z Panem i po powrocie dała sobie pięknie wytrzeć łapki i brzuszek. Państwo zachwyceni Alis do granic możliwości.Nie spodziewali się tego,że będzie tak spokojną i tak kochaną sunią :) Państwo,nie mogą pogodzić się z tym,że ktoś mógł ją wyrzucić,czy oddać do schroniska,ale teraz już ma swój domek,w którym postarają się wynagrodzić jej to zło,którego doznała.Pani Honorata jeszcze raz bardzo dziękowała za to,że mogli Alis adoptować :) Alis zwiedza mieszkanko :) I jak arystokratce przystało-wygodna kanapa :)
    1 point
  29. I ja trafiłam do Giguni,po przerwie, chyba tylko po to ,żeby cieszyć się z takich dobrych wieści
    1 point
  30. Ja mam jeszcze pieniądze dla Gigi z bazarków, które robiłam na poczet sterylizacji i kardiologa. Chętnie dołożę się do transportu.Jak będę znała kwotę do zapłacenia, to proporcjonalnie policzę i zapłacę. Neska musi mieć swoją kasę. Na razie nie mam info od p. Joli o której mamy przekazać Gigę ( gardło mi ściska jak piszę ). Wyprałam jej łóżeczko , dam jeszcze na noc,żeby zostawiła zapach.Naszykuję karmę, pojedzie z obiema obróżkami i smyczami.
    1 point
  31. Rozmawiałam wczoraj z Panią Jolą. Pesteczka ma się świetnie i co bardzo ważne zostaje bez problemu sama w domku. Zuch dziewczynka!!!
    1 point
  32. Takie "butki" się wyszykowały :) Jestem pełna obaw bo po rozmowach z Poker myślę że Zulka przy Gidze to był "mały Pikuś". Ale spróbujemy - może choć malusi kroczek w przód zrobimy.
    1 point
  33. Trochę nam tu ciasno: Usiądź se matka w kuchni: Ale nie w kuchni pod stołem, bo tam też zajęte: Pies nakolankowy: Psy okołoboczne:
    1 point
  34. Tak bardzo sie ciesze, ze sunieczka ma domek!!! Pani adoptowała jeszcze nie jedna a dwie sunie. To musi być bardzo dobry człowiek. Dzieki wielkie Izunia za ta wiadomość i oczywiscie za naszego Kubulka!
    1 point
×
×
  • Create New...