Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/30/16 in all areas

  1. Bardzo dziękuję za bazarek. Senta zareagowała na leki i chodzi. Powolutku, po kilka kroczków ale jest ogromna poprawa. Dzisiaj od taksówki do schodów w lecznicy przeszła sama. Kupiłam jej pieluchy na takie wyjścia, żeby w samochodzie, czy w poczekalni nie popuściła. Chyba mało sprawnie założyłam bo spadły po powrocie do domu ale na wszelki wypadek mam zapas. Przedwczoraj trafiłam na lubiącego zwierzęta i miłego taksówkarza. Wiózł mnie też dzisiaj i jutro jestem umówiona na 10.30. Mniej się stresuję.
    2 points
  2. Nie ukrywam, że podzielam zdanie Havanki. Gabi, nie mam prawa nakłaniać Cię do jakichkolwiek decyzji i wcale nie zamiaruję ;) Jednak gdybyś postanowiła dać Misiaczkowi dożywocie w swoim DT obiecuję, że Misio będzie stałym beneficjentem naszych bazarków. Koleżanka z pracy (niezawodna Jagoda) zadeklarowała 20 zł stałej od października, ponieważ wyjeżdża dzisiaj dała 20 "na zaś", które po południu prześlemy. Na teraz niczego więcej nie mogę zaoferować poza tym, że za jedyną książkę, jaka mi została z bazarku Autografovo inna koleżanka wrzuciła do psiej skarbonki 3 dyszki, które też są dla Misia :)
    2 points
  3. Wiesz co ... dla mnie jesteś bardzo nieodpowiedzialna osobą :/ wiedząc doskonale jaka jest Czika , że jest nieprzewidywalna , w jednej sekundzie potrafi zaatakować psa TY BIERZESZ SIĘ ZA HODOWLE. Priorytetem dla Ciebie powinna być ona a nie hodowla , a niestety jest odwrotnie. Zajmij się jej szkoleniem - zmień szkoleniowca (behawioryste ? ) skoro ten jednak nie pomaga. Zrób jej badania , może problem leży gdzieś głębiej ? A hodowle odłóż na dalszy plan. Teraz czekac az dasz ogłoszenie o jej oddaniu , tak jak było z kotem... Wisienką na torcie jest branie następnego szczeniaka , w dodatku bardzo trudnej rasy. Ciebie mi nie jest szkoda , ale szkoda jest tych wszystkich psów , które przez Ciebie cierpią ...
    1 point
  4. Ogrom przyjemności z fotorelacji mam. Pozdrawiam serdecznie :)
    1 point
  5. Gusiaczku, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam; Czy karmę Rocco kupowałaś w Biedronce czy Activ Pet? Osobiście nie mogę zadeklarować stałej kwoty na Misiaczka, (gdyby został u Ciebie Gabi), ale podobnie jak pisze Gusiaczek, byłby beneficjentem i moich bazarków.
    1 point
  6. A tutaj Mania sposób, żeby nie przegapić momentu, w ktorym mame wstaję - trzeba przygnieść stopę łbem ;)
    1 point
  7. Kochany psiaczek :) Alf , Alfik, Alficzek. Kochani na bazarku imiennym wygrało imię ALF (nie Alfred), tylko ALF :) :) . Może dałoby rade zmienić w tytule. Jeżeli zostaje to imię. Radek potwierdzi, że chodziło o Alfa :) :).
    1 point
  8. Spaliśmy calusieńką noc:) A rano Semurek wyskoczył z samochodu sam i ruszył na pola z uśmiechem na pysiu! On mnie zadziwia każdego dnia. Jego witalność, siła, chęć życia. Kocham go tak bardzo mocno i widzę że to moje szczęście nadal chce żyć!!!
    1 point
  9. Rufiś długą drogę grzecznie leżał, spał, rozglądał się. Parę razy połazilismy po lesie na siku...Wygłaskany po brzuszku, wyczesany, co uwielbia. Ciężko było mi go zostawiać w dt, pilnował mnie, chciał jechać ze mną, bardzo się cieszył na mój widok, tak cudnie patrzył....W nowym dt Rufi też jest grzeczny, ma duże podwórko do biegania i korzysta z tego ochoczo. Był w domu i widać,że zachowuje czystość...Tylko swojego człowieka na starość brak, który pogłaskałby, dał jeść i wyprowadził na spacerek...Do towarzystwa ma starszego cocker spanielka i dwa "wrednowate" tymczasy( małe ale charakterne,hi,hi...)
    1 point
  10. Raczej na wolontariat sie nie zdecyduje Gusiaczku Bylam juz w Katowicach i do teraz nie moge nabrac dystansu do smierci jednej suni- mojej podopiecznej z tamtych czasow:( (smierci w schronisku) Ale moze czasem pojde zabrac na spacer:) Trzymajcie kciuki za Rudaska jutro dluga droga przed nim- 160 km i znow nowy domu, nowa Pani Oby szybko sie zaaklimatyzowal i nie robil numerow:)
    1 point
  11. Bella z biegiem lat nieco słabnie, ale nadal w doskonałej formie :) Już czwarty rok jest z nami :)
    1 point
  12. Czika płacze pewnie z tęsknoty. Obiecuję ją wytulić i zrobić wszystko, by zaczęła się uśmiechać. Do soboty maleńka :)
    1 point
  13. Porownujac zdjecia nie bedziemy miec 100% pewnosci, ze to Mimi. Kolory sie zmieniaja. Sunia "schroniskowa" na pierwszym zdjeciu ma siersc cienma, a na dalszych juz jasna, jak Mimi... Uszka Mimi raz sa klapniete, to znow stoja...Tylko szczeka identyczna. Cialko tez takie wydluzone, bardzo podobnie trzyma ogonek...ale to wszystko za malo... Dlatego najlepiej by wypowiedziala sie szajboska, moze nawet sprawdzila, czy DS Mimi nadal sunie posiada...
    1 point
  14. 1 point
  15. Oj tak :) Nowe wieści: " Widok Florki na podwórku, centralnie przed domem, która zamiast, jak zwykle, uciec na widok trzech wychodzących z domu osób oszczekuje je i z merdającym ogonem oddaje się zabawie z Dzidziusiem - BEZCENNY. " " Rozwiszczało się dziewczę na maksa. Japę drze na ludzi, rano domaga się wyjścia.. a już myślałam, że niemowa! ;)A! i w koszu na śmieci grzebie!"
    1 point
  16. 1 point
  17. Mam kilka fantów ale potrzebuję czasu na "obfocenie". Kiedy planujesz otwierać kramik ?
    1 point
  18. Robię mały :( kramik dla Ergo. Jakby ktoś coś, to ja - jak zwykle :) - chętnie przygarnę. Przypomnę się [email protected]
    1 point
  19. oj tak. Musimy szukać dalej. Najważniejsze że coś się dzieje i o Kapselka w końcu są zapytania :)
    1 point
  20. NIe Marticzko, tak do 65 lat to jeszcze bym się zgodziła, ale 80 lat absolutnie odradzam:( Kapsel to energiczny pies, będzie potrzebował ruchu, spacerów.... sądze, że będzie się męczyć w takim domu:( Trzeba szukać dalej- ważne, że coś się ruszyło.
    1 point
  21. że się tak zapytam: na co czekacie? na to, aż pies kogoś zabije? pierwsze co to wyprowadzka psa do kojca, bo on jest zwyczajnie niebezpieczny. po drugie znalezienie dobrego szkoleniowca, który przyjdzie do was do domu i zobaczy zachowanie psa na żywo. równolegle zastanowienie się czy jesteście w stanie psem się zająć, czyli czy jest chociaż jedna osoba, która poświęci temu psu realnie czas na wychowanie i szkolenie. niech szkoleniowiec wypowie się czy widzi jakąś szansę dla tego psa czy nie, jeśli nie to czy nie widzi tej szansy u was czy w ogóle. jeśli w ogóle to kontakt z weterynarzem i zabicie psa. jeśli nie widzi jej u was to znalezienie psu domu. może ona się odnajdzie w miejscu, gdzie będzie mogła realnie stróżować? a może po prostu trzeba jej innego człowieka, bardziej konsekwentnego, który będzie umiał nią pokierować? i szkoleniowcowi będziecie musieli dokładnie opowiedzieć, w jakich sytuacjach nastąpiły ugryzienia, jak się pies zachowywał przed, jak po, kiedy odpuścił.
    1 point
  22. Przyjechała po kotki z Runy i zabrała do siebie na dt były od razu u weta mają początki kociego kataru,pchły,w uszach swierzb i sa bardzo chude.To maleństwa mają ok półtora miesiąca ale potrafią korzystać z kuwety.Teraz kotki potrzebują jedzenia i pieniędzy na leczenie i szczepienia.Runa dała im na imię Gabriel i Rafael :-)
    1 point
  23. Cudowny Mikserek i DS. DORA , chyba Snikers ,a nie Piracik. On już ma najcudowniejszych ludzi na własność.
    1 point
  24. 1 point
  25. Zwykła smycz, flexi dopiero wtedy kiedy pies opanuje ładne chodzenie przy nodze.
    1 point
  26. korekta, czyli kara. zależy od psa, bo na jednego wystarczy stanowczo i ostro krzyknąć "NIE", z drugim trzeba do tego szarpnąć smyczą (i tu też trzeba użyć odpowiedniej siły, w zależności od psa) jak pies jest na obroży, u innego trzeba użyć kolczatki. to tak ogólnie, a jak korygować Twojego psa (czyli jak go karać) najlepiej powie Ci i pokaże trener. do tego w zależności od sytuacji czasem wystarczy samo "NIE" (jak juz pies zna znaczenie tego słowa) np. w sytuacji, kiedy z daleka widzicie psa, widzisz, ze Twój pies zaczyna już się na niego szykować (i tu też działasz korektą, do tego wymagasz np. chodzenia przy nodze, bo to działa tak, ze pokazujesz psu, czego robić nie wolno i zaraz potem pokazujesz mu, jak ma się w danej sytuacji zachowywać). jeśli samo "NIE" nie działa, bo np. wyszedł na was zza rogu pies i Twój już ogłuchł to dorzucasz do tego odpowiednie szarpnięcie smyczą i w to miejsce również dajesz mu komendę do wykonania. dlatego piszę o braku kontroli nad całym środowiskiem, bo o ile na szkoleniu czy umawiając się z kimś znajomym możesz działać bez korekt, stopniowo podchodząc z psem czy ćwicząc w odpowiedniej odległości, tak w prawdziwym życiu się tak nie da.
    1 point
  27. jak Katowice to Marek Fryc. to szkoleniowiec, a Twojemu psu potrzebne jest szkolenie. pokazanie, ze to Ty wpuszczasz gości i Ty decydujesz o tym, gdzie oni przebywają i co robią. pokazanie psu, ze sprawujesz kontrolę i nie ma potrzeby denerwować się i szczekać. tak samo jak trzeba mu pokazać, że na spacerach nie szukamy i nie rozglądamy się za potencjalnymi ofiarami tylko zajmujemy się albo pracą, zabawą z Tobą albo swoimi psimi rzeczami. jeśli zaczniesz dawać smaczki szczekającemu psu to nagrodzisz szczekanie. możesz być pewien, ze za takie nagradzanie następnym razem szybciej zauważy ofiarę i będzie szczekał dłużej, głośniej, może dorzuci rzucanie się na smyczy i te sprawy. więc absolutnie nie nagradzaj szczekania, nie proś go o zwrócenie na Ciebie uwagi tylko po prostu go z tej sytuacji zabierz. tu musisz ćwiczyć po pierwsze znaczenie słowa "NIE", a po drugie posłuszeństwo. musisz działać na trzy sposoby: po pierwsze danie psu zajęcia na praktycznie cały spacer (czyli pies wykonuje Twoje komendy, np. musi iść przy Twojej nodze, zatrzymujecie się co 10 kroków i pies ma wtedy usiąść), tak zeby nie było czasu na wyszukiwanie wrogów i żebyś miał nad psem kontrolę. po drugie tworzenie sytuacji, kiedy pies z pewnej odległości widzi "wroga", ale ta odległość jest na tyle duża, ze masz nad nim kontrolę. i powolne zmniejszanie tej odległości, cały czas mając kontrolę nad psem i ewentualne cofanie się o krok, jeśli pies nie daje rady i chęć oszczekania może zaraz wygrać. noi po trzecie korekty, najlepiej tuż przed wyskokiem ale jak nie dasz rady to i w trakcie. wiadomo, ze nie masz kontroli nad całym środowiskiem i może się zdarzyć niespodziewana sytuacja, więc wtedy w jasny i dobitny sposób pokazujesz psu, ze w ten sposób zachowywać się nie wolno. i jeśli widzisz, ze spotkanie psów może skończyć się tragicznie to lepiej zabrać swojego psa na ręce. ALE jak własciciel przyjdzie po swojego psa to zapytaj, czy jego pies jest spokojny i czy nie odpowie na zaczepkę Twojego. jeśli tak to pozwól na kontrolowane spotkanie, bo może się okazać, ze historia będzie taka sama jak z oszczekaniem znajomych. do tego ćwicz posłuszeństwo w obecności innych psów (a to możesz łatwo robić na placu treningowym, jak zapiszesz się do psiej szkółki. wtedy odpada Ci problem podbiegających psów, bo tam każdy jest pod kontrolą i psy uczą się być obok siebie, nie zwracać na siebie uwagi tylko skupiać się na przewodniku i komendach). noi pamiętaj jeszcze o tym, ze masz go dopiero 2 tygodnie. to szalenie mało, cała ta sytuacja z oddaniem go była dla niego na maksa stresująca i to mogło tylko pogorszyć jego zachowanie. minie trochę czasu zanim zaufa Ci jako przewodnikowi, zanim stanie się posłusznym psem. miej to na uwadze.
    1 point
  28. Tak wiem temat stary ale chciałabym coś powiedzieć o tej "pseudo" hodowli: Około 2 lata temu wziełam od nich (konkretnie z major rog pies) mojego shih-tzu Tomisia. Opowiem od początku jak to było. Ogłoszenie zauważyłam na olx piesków było 4 (samczyki) każdy po 720 zł z wyprawką,szczepieniami,chipem-wszystkim ,a nawet więcej co oferowali mi hodowcy z waszym zdaniem dobrych hodowili. Zadzwoniłam do właścicielki co i jak powiedziała mi wszytsko czego chciałam o rasie i jej hodowli podziękowałam i powiedziałam że pomyśle. Pół godziny później po poprzeglądaniu innych ofert zdecydowałam się na ofertę właśnie tej pani wybrałam sobie pieska zdecydowałam że to będzię on. Znów zadzwoniłam do hodowcy powiedziałam że chciałabym zarezerwoać pieska i podałam jego charakterystyczny wygląd pani przez chwilę sprawdzała dokumęty i z przykrością powiedziała ,że ten szczeniaczek ma przepuklinkę wielkości ziarnka grochu na (chyba-nie jestem pewna było to dawno) podbrzuszu że nie jest to nic zagrażającego życiu ale najprawdopodobnie będzie trzeba przeprowadzić w przyszłości zabieg i że jeśli zrezygnuje z rezerwacji to zrozumie. Nie zrezygnowałam. 2 tygodnie później odebrałam Tomiego wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z zasadami (zobaczyłam matkę,ojca miejsce gdzie przebywały szczeniaki. Szczęśliwa wróciłam do domu. 2 dni później poszłam do weterynarza by zapytać się o tą przepuklinkę. Zbadała go ogólnire i powiedziała że wszytsko z nim ok ,a że przepukliną nie ma się co martwić bo zapewne sama zniknie. Znikneła. Tomiś ma się dobrze. Mam nadzieje że wyciągniecie wnioski
    -1 points
×
×
  • Create New...