Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/20/15 in Posts
-
Ja też uważam, że należy tu zakończyć tą niemiłą dyskusję. Foty mówią same za siebie. Tiffany wygląda pięknie i szczęśliwie i nie ma najmniejszych powodów aby to negować. Cieszę się, że mogłam w takim malutkim wymiarze pomóc psinie i teraz sunia jest szczęśliwa, mając prawdziwy dom i kochającą rodzinę. Ja też jestem zdania, że na wsi nie wszyscy są "wieśniakami". Dziękuję za przepiękne foty i gwiazdorsko prezentującą się na nich naszą Tiffany.3 points
-
W takim razie czekam na wątek i foteczki, żeby móc TZ dalej urabiać. Jeśli po trzech tygodniach nie znajdzie się inny DT lub DS przecież go nie wystawię za drzwi, poczekamy ile będzie trzeba.2 points
-
Eeetam, psiaki malutkie, słodkie, śliczne to przecież domki szybko się znajdują :D i największa zasługa w tym wszystkim jest właśnie samych ogonków - takie poturbowane przez los i ludzisków swoimi ślipkami z ogłoszeń przyciągają dobre duszyczki, a ja tylko gadam w imieniu psinek przez telefon :lol: Ale do rzeczy - maleńka Dusieńka jest grzeczną i dzielną dziewczynką :wub: wczoraj musiała zostać troszkę dłużej sama w domku gdyż Pańcia miała obowiązkowe szkolenie. I już wiemy, że Dusia ma swoje rytuały - bardzo lubi obserwować życie z wysokości parapetów, a jak się już tym zmęczy to sobie poroznosi swoje zabawki po domku, potem bierze się za ubrania Pańci (całkiem przypadkiem zostawione na odpowiedniej półce ;)) i sobie uprzyjemnia oczekiwanie na Państwa powrót z pracy. Wczoraj Duszka już nie śpiewała w domku, już coraz bardziej z dnia na dzień odnajduje się w swoim nowym życiu. :) Ale przy takich wyrozumiałych kocio- i psio- lubnych Opiekunach inaczej być nie mogło; serce rośnie po prostu2 points
-
Aż tak bardzo to nie, ale jak napoczęła to i będą kusić... stąd dumanie co zrobić, żeby dalej Duśki nie ciągnęło... Edycja - Pani Małgosia ma pewien pomysł, zobaczymy jak zadziała :)1 point
-
1 point
-
A dziś, Dusieńka w czasie nieobecności Państwa (zdecydowanie krótszej niż w ciągu poprzednich dni) próbowała zjeść drzwi wejściowe <_< (od strony wewnętrznej ocieplone gąbką i skórą tapicerską). I jak zwykle, w takich przypadkach zachowań poadopcyjnych psiaka - mam ambiwalentne odczucia - z jednej strony to jednak poczyniona szkoda, a z drugiej - Dusia zaczyna pewniej czuć się w domku, i tęsknić za Państwem którzy wyszli właśnie tymi drzwiami i trzeba za nimi zwyczajnie biec... Państwo podchodzą do sytuacji ze spokojem, i zastanawiają się jak zabezpieczyć naruszone obecnie drzwi, żeby Dusieńka nie najadła się przypadkiem tej gąbki bo same drzwi to można ponownie zabezpieczyć na zimę, do której te kilka miesiecy jeszcze upłynie i Dusia ma czas żeby wyrosnąć z takich zachowań... I dlatego wciąż, kochane ciocie, upraszamy nieustająco o kciuki dla Dusieńki i nowego domku :)1 point
-
Nie przekręcają się i kłaki wchodzą, tyle że nie wiem co to jest - jakiś bawełniany/bawełnianopodobny(?) materiał :D1 point
-
Do użytkowników szelek Czy one się przekręcają? Co jest pod spodem, wchodzi w to kłak?1 point
-
Ja wchodzę :) I wszystko czytam. Tylko się nie odzywam bo nie mam nic mądrego do powiedzenia ;)1 point
-
Na wyniki badań musimy poczekać ok. tygodnia.1 point
-
Podsumujmy to tak: najlepszejsze są sznupy :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Amisiu [*] Kochany, pamiętamy o Tobie Słodki Aniołku... ... w rocznicę Twojego odejścia Amiczku pobiegła do Ciebie Duminia... czekajcie TAM na nas... * * * * *1 point
-
Chodziło mi bardziej o wszycie pętelki z kawałka węższej taśmy, za którą można by było zaczepić kółko adresówki.1 point
-
1 point
-
Malwo, tak mi przykro :( Chyba każdy z nas już to przeżył więc wiemy jaki to ból :( Trzymaj się dziewczyno... Grafi ma tyle ogłoszeń, a czy dzwoni ktoś? Może chociaż kilka wyróżnimy?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Przykre to, ciekawe jakby czuły się niektóre osoby gdyby przeczytały o sobie takie opinie ludzi którzy ich nie znają i nic o nich nie wiedzą. Na wsi i w mieście są ludzie porządni i dranie. Wieś to tylko miejsce, na litość boską. Wszystko inne zależy od ludzi, od ich wychowania, wrażliwości i kultury. Weźcie już przestańcie z tym !!!!!1 point
-
1 point
-
No tak, bo większość z nas (i ja też się na tym łapię) ocenia innych przez pryzmat siebie i swojego doświadczenia w zakresie wychowywania / szkolenia psów oraz cech własnego psa. Ba, nawet szkoleniowcy tak robią. No a potraktowanie np. "pierwotniaka" tą samą miarką co np. owczarka, mylne odczytanie jego potrzeb i zachowań, połączone z małą wiedzą o psach w ogóle, może być brzemienne w skutkach. Co oczywiście wcale nie znaczy że pies ma prawo być niewychowany, bo jest takiej a takiej rasy. Umiar i zdrowy rozsądek we wszystkim jest potrzebny. Także w ustaleniu proporcji między swobodną eksploracją a przemieszczaniem się naprzód :)1 point
-
I newsy sprzed dosłownie chwili - Dusia zaczęła bawić się piłką tenisową i patyczkami, "bryka za nimi jak Tygrysek z Kubusia Puchatka". I najnowsze fotki Dusi :) zwróćcie, proszę, uwagę na zdjęcie z Kiciulą - u Państwa jest 9-letnia, wychodząca kotka. Po trzydobowej obserwacjii wydaje się, że Dusia lepiej adoptuje się w domku w obecności Kiciuli, a i Kiciula nie prostestuje przeciw nowemu członkowi "stada". Chyba miało tak być, po prostu... Pani Małgosiu - serdecznie dziękuję -1 point
-
Nie można sobie robić jaj, śmiertelna powaga też ci nie podchodzi. Ewidentnie nasz związek nie przetrwa próby czasu.1 point
-
Fattyciak, a jakiego Ty masz aktualnie psa? W sensie rasy, albo jeśli to mix, to czy są jakieś przesłanki do stwierdzenia mix czego z tym? Co do wychowania i porządnego szkolenia, to osobiście jestem po stronie zatwardziałych zwolenników, ale z drugiej byłabym ostrożna co do ferowania wyroków jaki to ktoś jest zły czy głupi że psa nie nauczył tego czy tamtego, co to się przecież tak łatwo robi, bo wystarczy to czy tamto, kiedy nie wiem co to za pies i co to za człowiek. To nie jest personalna wycieczka do nikogo z przedmówców, tylko wniosek z rozmowy z jednym posiadaczem psa jednej z ras pierwotnych oraz pewnych swoich przemyśleń i obserwacji szeroko rozumianej kynologii :)1 point
-
Tez mam psa, tez niucha, tez znaczy, ale takie zachowanie jak u Ciebie jest niedopuszczalne. Toz to idzie sie zameczyc, a spacerem tego nazwac nie mozna, bo ile w ten sposob zrobicie? Kilometr w godzine? Tak jak nie rozumiem ludzi szarpiacych psem ledwie ten sie zatrzyma, tak samo nie rozumiem takiego sterczenia po pare minut co pare metrow. A jak wychodza z nami suczki to jedyna roznica jest brak podsikiwania w wiekszosci miejsc, reszta wyglada tak samo.1 point
-
No i co że się patrzy? Nie podoba Ci się że łazi po całej długości chodnika to niech łazi po jednej stronie. Nic mu nie będzie...1 point
-
Dziękuję. Dla mnie najważniejsze jest to, ze wiem co mu jest i mogę choć minimalnie pomóc. Piesek dostaje leki, ma specjalistyczną karmę na wątrobę, ma spacery, jest kochany. Kiedy wracam z pracy chodzi za mną jak cień, nie opuszcza na krok, i tylko domaga się czułości. I kiedy wracam ciesze się, ze on jest, a on widzi, że i ja jestem z nim. Chce by ostatnie jego miesiące były spokojne, by wiedział i czuł, ze jest kochany. A wiem, ze to już staruszek, ma blisko 15 lat i różnie może być.......... Tak sobie myślę, ze wiedza to jedno, a możliwość przygotowania się to drugie.........ale czy można się przygotować i przeżyć odejście psiaka...........nie wiem. Na razie jest teraz i tu i to najważniejsze.1 point
-
Nowy dom mają : Tajson, Aron, Szalej, Rok o, Bolesław ,Lucky i Korba :)1 point
-
o szkodliwości szkolenia na wyscicgi słyszałam wiele, głównie od maszerów. Do dzis nie ma na to żadnych dowodów. Po prostu ci co sie ścigaja profesjonalnie zmieniaja psy jak rękawiczki, mają ich po kilkanaście jak nie więcej, do objeżdzenie dziennie. Łatwiej im wziąć psa za szory i dotargać ze stakeoutu do linki, a wózek to sobie do drzewa, albo do auta przymocuja. Nie chce im sie psa wychować i dorobili hasełko, że to sa psy do wyścigów a nie cyrku, pies zaprzęgowy na smyczy chodzić nie może, bo mu to psychikę rujnuje. Gdyby folbluty w ten sam sposób co psy doprowadzać na tor to na każdy wyścig potrzebny byłby nowy komplet obsługi, bo poprzednia nie przezyłaby więcej niż dprowadzenie jednego konia do jednego boksy startowego. konia tez trzeba wychować, chodzenie na uwiązie wcale nie ejst wrodzone, wie to każdy, kto próbował źrebaka choćby przytrzymać na kantarze a co dopiero gdzies zaprowadzić. Co więcej psy szarpiąc się nieziemsko spalaja sie psychicznie, a nie nakrecają, co wiedzą i maszerzy i jak moga to psy przed startem trzymaja w samochodach. Nikt chartów z biznesowych torów nie uczy niczego, bo nie warto, psa da sie siłowo jakoś przytrzymać. Nikt na oczy nie widział stawki chartów wychowanych (nie mówie o posłuszeństwo i chodzeniu na kontakcie, tylko potrafiacych przyjść (w swobodnej, poza wyścigowej chwili) na wołanie, i iść spokojnie na smyczy. I porównania tej stawki z kompletnymi dzikami trzymanymi w klatkach. Wyścigi chartów to głęboka patologia, a wyścigi zaprzęgów też się zmienią. Pojawia sie techniczne trasy, na których pojeby nie słuchajace żadnych komend nie dadza rady, przegrają z może nawet słabszymi, ale lepiej współpracującymi psami. Przezywało te etapy jeździectwo, tez kiedys były kilometry galopów, szerokie łuki i wygrywał szybszy. Bardzo się to zmieniło.1 point
-
Gezowa Moze podaj przyklad "wyscigowego whippeta" ktoy skonczyl pod kolami? Nie mieszkam w Polsce ale wiem kto u nas ma wyscigowe, i o niczym takim nie slyszalam. Poza tym pisze o psach wyscigowych "zawodowych" ktore musza wygywac. Nie o psach ktoe okazjonalnie pobiegna w cousingu. Bo tego to i mopsa mozna nauczyc. Organizowalam cousingi i wiem jak to wwyglada. Wiekszosc sedziow dostala upawnienia do sedziowania wyscigow "z rozdzielnika" i nie ma o tym zielonego pojecia. Oganizatorzy ida wlascielom na reke, pies jest rozpisywany ze znanymi sobie, nawet tego samego wlasciciela.Ma tylko jednego konkurenta. Nie ma boksu - a moment startu jest badzo wazny. Nie chozi tylko o to, zeby pies wystartowal, tylko zeby od piewszego momentu zajal odpowiednia pozycje- jak jest d..pa to mu inne droge zamkna. No i nie ma halasu - bieg odbywa sie na laczce, nie stadionie. Nie mowiac o tym, ze sedziowanie coursingu jest na zasadzie - sedzia rzucil mi niezapisane karty oceny (bo nawet sie nie patrzyl na biegnace psy) i powiedzal zebym wypisala tak punkty zeby wygral pies XX. Zreszta o coursingu w kraju mozna by dlugo pisac. Torowe sa lepsze, bo zajmuja sie nimi i organizuja ludzie ktozy sami maja psy. Na marginesie, mowienie o psach coursingowych ma podstawe tylko w wypadku psow angielsko-irlandzkich. Jest to specjalnie hodowany typ, ciezszy od torowych - czeste sa psy powyzej 40 kg. Dolewane sa psy torowe - ale nigdy na odwrot. W Europie na coursingach biegaja psy w typie wyscigowym, najczesciej te ktore na tor sie nie nadaja - np. charty polskie ktore maja slaby instynkt pogoni i sa zbyt wójownicze by startowac z piatka nieznanych psow. Pies wyscigowy jest uczony zupelnie czegos innego niz rozumiemy pod pojeciem "posluszenstwo". Ma isc na pelnej adrenalinie - ostatnia afera z live baiting w Australii. Potem sie przenioslo do innych krajow- jest spora afera. Ale charakterystyczne ze w Australii preferuja oposy i swinie - bo sie bronia i glosno krzycza. Oczywiscie tego nie pochwalam, ze wzgledu na okrucienstwo wobec "przynety" oraz to, ze taki pies jest bardzo trudny do adopcji. Psa wyscigoiwego nie puszcza sie luzem w terenie. Mozna tylko na ogrodzonym wybiegu. Nie musi on chodzic na smyczy - wiele psow jest tego uczonych dopiero w organizacjach adopcyjnych. Istnieje przekonanie, i mysle ze w tym cos jest ze pies wyscigowy nie powinien chodzic przy nodze bo to mu psuje ruch. Oczywiscie na torze widzimy je na smyczach, ale sa prowadone przez doswiadczonych stewardow, i same dobrze wiedza gdzie maja isc To jest ogromny temat, w ktorym sama nie jestem obrze zorientowana- gdy adoptowalam swoja suke to mimo trzydziestoletniego doswiadczenia z psami wyscigowymi i tego ze jestem lek.wet to i tak bylam w stalym kontakcie z doswiadczonym trenerem. Czyli czlowiekiem ktory z tego zyl przez czterdziesci lat, a teraz zajmue sie adopcja.1 point
-
Ostatnią zrobiłam aktualne rozliczenie Viki - na przyszły mc zabezpieczona więc tym razem bazaro dla innych potrzebujących:) :http://www.dogomania.com/forum/topic/146888-bi%C5%BCuteria-ro%C5%BCno%C5%9Bci-i-mnogo-letnich-ubra%C5%84-dla-tymczas%C3%B3w-do-30052015-do-2000/1 point
-
1 point
-
Wiem wiem z tą parówka ale daje jej mało, max jedną dziennie i wybieram te z jak największą zawartością mięsa, bo tylko wtedy wypije z miseczki. Weterynarz ją widział, bo mała zapaskudzone uszy po schronisku i powiedział ze jej stan ogólny jest bardzo dobry, ma piękną lśniącą sierść ale badań krwi nie robiliśmy, może faktycznie trzeba jej zrobić. A co do tej wody to aktualnie zawsze ma 2 miski, jedna z wodą 'odstana' a druga zawsze świeża i nie pomaga.. próbowałam nawet z herbatka i nic hehe. Ciężki przypadek ta moja psinka ;)1 point
-
Kilka dni temu rozmawiałam z panią Chani. Chani po raz kolejny zmieniono imię i teraz wabi się Sigma. Sigma najbardziej jest zakochana w synu państwa. Gdy jest w domu, towarzyszy mu wszędzie. Gdy go nie ma, Sigma trzyma się blisko pani. Pana nadal się boi, a zwłaszcza jego niskiego głosu. Nadal jest problem z siusianiem. Sunia załatwia się w domu, ewentualnie na ogródku. Ze spacerów bardzo chętnie wraca do domu. Nie zdarzyło się, żeby miała ochotę przeskoczyć przez płot. Na szczęście :) Państwo są w suni zakochani i wybaczają jej wybryki, ale pani powiedziała, że powoli suni kończy się taryfa ulgowa i będą bardziej wymagający. Myślę, że Sigma jest szczęśliwa :)1 point
-
Boże jak cudownie. No a Ty mi tu nadzieję robiłaś, później bym przyjechała, a Twój mąż Dyziem by mnie poszczuł, że jego Pelę zabieram ;) Dużo cudownych chwil razem i ucałuj Pele ode mnie, kiedyś na pewno Was nawiedzimy. Hehehe znając życie z jakimś nieplanowanym żółtym :P1 point
-
Ania go przygwoździła :-) zadzwoniła, że jest jakiś dom zainteresowany, to usłyszałam "ale ja nie wiem czy ją chcę oddać, bo zobacz jaka ona do Ciebie przyklejona" , a i "może Ania by się nie rządziła jego psem " ;-)1 point
-
Pogadajcie kiedyś z osobami, które pracują w sklepach zoologicznych to dopiero Wam mowę odejmie :( Ludzie przychodzą i chcą wymieniać króliczki na myszki, myszki na szczurki, szczurki na chomiki, itp. , bo dziecko już się znudziło. Albo bo tego zwierzaka jeszcze nie mieliśmy w domu. Albo bo się zwierzak zestarzał. Tego typu akcje są tam na porządku dziennym. Ludziom naprawdę coraz bardziej pierdzieli się w głowach i niestety to popierdzielenie dzieciom przekazują :(1 point