Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A polubił go twój tata po czasie? Bo mój nadal traktuje Jariego jako zło koniecznie i toleruje jedynie przez wzgląd na mnie :eviltong:

Btw czasem zapominam napisać coś o złej, podstępnej i złośliwej stronie mojej grupy do zadań specjalnych tj o jamnicach. Jak byłam u TŻ niedawno to opierdzieliły ekologiczną podpałkę do grilla (całą!) i napoczęły świeczkę :splat:A potem dwukrotnie dorwały się do worka z karmą. Najpierw pochłonęły RC Obesity co jeszcze nie było takie złe ;) ale dwa dni później dopchnęły RC Gastro... Po tym tankowaniu Finka przez 1,5 dnia nie wychodziła z posłania i robiła po 3 kupy na spacer. A dosłownie przed kilkoma minutami porwały moją szaszetkę-nerkę w której wczoraj miałam parówki... Dziś nie było w niej nic już, ale zapach został. Tj było... Jari przyniósł mi w pysku nadgryzioną paczkę Marlboro :evil_lol: Co złe jamnice zniszczą, doberman naprawi :eviltong:

[quote name='Kaaasia']To nie choroba, to stan umysłu

W sobotę to i ja mam zamiar być, więc może gdzieś uda mi się wypatrzeć czekoladowego przystojniaka
Jak Rosja :D A zapraszamy serdecznie, dam znać o której godz. się dobki zaczynają :)

Posted

Czy polubił... Toleruje go, czasem nawet mu piłkę porzuca i się pośmieje z niego, głaskać go też lubi (chyba że Franek ma niedotykalski dzień i odskakuje, to wtedy tata myśli że to jego nie lubi :diabloti:). Więc chyba Franio został przyjęty do rodziny. ;)

Jamnice wyczuwają koniec świata, myślą że jak się napełnią wszystkim co możliwe to przetrwają. :lol:

Posted

Oj jestem :) ale u mnie to jest inaczej, bo Owczarki u nas były zanim jeszcze się urodziłam :eviltong: i tak przez całe życie zawsze były co najmniej 2. I ja wychowywałam się praktycznie z nimi. Rodzice do dzisiaj wspominają jak to było jak udawałam psa i chciałam mieszkać razem z nimi w budzie, jak przytulałam się do nich, jak mnie przewracały i lizały. Choć sama czasem mam prześwity w mojej pamięci to pamiętam właśnie w większości sceny z psami. Śmieję się, że od urodzenia była spisana na psy. Ale też rodzice to psiarze to jednak już jest inne podejście. czasami jak mama z tatą się wkurzają, że na głowę mi padło z tymi psami, to zaraz przypominają im się stare dzieje, że lepsi nie byli :eviltong:
A G. to niby spełnienie marzeń moich i taty, bo na tyle psów to nigdy nie mieliśmy z rodowodem. Dlatego też to jakoś cenę przełknęli, bo inaczej byłoby gadanie, że to tylko strata pieniędzy :evil_lol:

W sumie na G. czekałam nie cały rok, a i tak większych zakupów na jego przyjęcie nie robiłam.. dopiero jak przyjechał i miałam namacalny dowód to pędziłam do zoologa.

Ja zawsze smaczki kupuję w zoologu, bo mi się nie chce kombinować, ale u nas to wszystko jest zjedzone i nie ma problemów...choć Soń jak umierała po sterylce to tylko suszone smaczki jadła :roll:

***
Jamnice to taka materia, że nic je nie ruszy :lol:

Posted

Amber napisał(a):
A nagradzanie zabawką zawsze jest wolniejsze i bardziej chaotyczne.


Ej, bez takich :evil_lol: Chaotyczne, pewnie, ale wolniejsze? Zu nagradzana zabawkami pracuje o 150% szybciej niż normalnie, tylko wtedy ja mam problem, żeby za nią nadążyć :evil_lol: Ale to jest pies, który by duszę za piłkę sprzedał, więc wiesz :lol:

Posted

a my się szołujemy na warszawskiej w niedzielę ;) w sobotę mamy klubówkę .... tak dla urozmaicenia , podziwiania krajobrazów , w Zakroczymiu :diabloti:

Posted

evel napisał(a):
Ej, bez takich :evil_lol: Chaotyczne, pewnie, ale wolniejsze? Zu nagradzana zabawkami pracuje o 150% szybciej niż normalnie, tylko wtedy ja mam problem, żeby za nią nadążyć :evil_lol: Ale to jest pies, który by duszę za piłkę sprzedał, więc wiesz :lol:

nagradzanie zabawkami jest bardzo szybkie, tylko to trzeba umieć ;) ja jeszcze nie umiem :diabloti:

Posted

"Portos" napisał(a):
Dlatego moja droga hodowcy dobieraja reproduktorów :-D:-D:-D:-D
Szczeniaka nie sprawdzisz jakbyś nie wiedziała. O tym jaki jest szczeniak zapewnia hodowca opierajac sie własnie o geny i o to jakich miał rodziców. Po to jest rodowód . Jedynym błedem Agi było to , że uważnie nie przyjżała sie rodzicom. Ja rozumiem wasze oburzenie , że Aga oddaje psa po 2 latach , tak nie wolno i bla bla. Ale nie kierujcie sie emocjami tylko pomyślcie.
A teoria nazywa sie coś co nie jest potwierdzone badaniami a to jest FAKT bo jest to zbadane :-D


Wypraszam sobie ! Jari i mój Torres mają tego samego ojca. CARLOS dał dużo potomstwa i nie słyszałam o ich problemach z psychiką czy szkoleniowych.
Problem ze szkoleniem psa na ogól leży po stronie przewodnika - NIE PSA !!!!!
Tyle w temacie.

Amber,
kiedy byliście przy fontannach ??? My w niedzielę, jeszcze był kolega z 2 dobermankami, mogło być super spotkanie.

Do zobaczenia na wystawie :-)

Posted

[quote name='FredziaFredzia']Czy polubił... Toleruje go, czasem nawet mu piłkę porzuca i się pośmieje z niego, głaskać go też lubi (chyba że Franek ma niedotykalski dzień i odskakuje, to wtedy tata myśli że to jego nie lubi :diabloti:). Więc chyba Franio został przyjęty do rodziny.

Jamnice wyczuwają koniec świata, myślą że jak się napełnią wszystkim co możliwe to przetrwają. :lol:
Iiiii to nawet nie jest tolerancja to czysta miłość ;) Gdyby mój tata rzucił jakiemukolwiek psu piłkę to by znaczyło, że ten koniec świata jest bardzo blisko :evil_lol:

[quote name='kalyna']Oj jestem :) ale u mnie to jest inaczej, bo Owczarki u nas były zanim jeszcze się urodziłam :eviltong: i tak przez całe życie zawsze były co najmniej 2. I ja wychowywałam się praktycznie z nimi. Rodzice do dzisiaj wspominają jak to było jak udawałam psa i chciałam mieszkać razem z nimi w budzie, jak przytulałam się do nich, jak mnie przewracały i lizały. Choć sama czasem mam prześwity w mojej pamięci to pamiętam właśnie w większości sceny z psami. Śmieję się, że od urodzenia była spisana na psy. Ale też rodzice to psiarze to jednak już jest inne podejście. czasami jak mama z tatą się wkurzają, że na głowę mi padło z tymi psami, to zaraz przypominają im się stare dzieje, że lepsi nie byli :eviltong:
A G. to niby spełnienie marzeń moich i taty, bo na tyle psów to nigdy nie mieliśmy z rodowodem. Dlatego też to jakoś cenę przełknęli, bo inaczej byłoby gadanie, że to tylko strata pieniędzy :evil_lol:

W sumie na G. czekałam nie cały rok, a i tak większych zakupów na jego przyjęcie nie robiłam.. dopiero jak przyjechał i miałam namacalny dowód to pędziłam do zoologa.

Ja zawsze smaczki kupuję w zoologu, bo mi się nie chce kombinować, ale u nas to wszystko jest zjedzone i nie ma problemów...choć Soń jak umierała po sterylce to tylko suszone smaczki jadła :roll:

***
Jamnice to taka materia, że nic je nie ruszy :lol:
Hehe ja też się lubiłam bawić w psa za młodu. Tj w dobermana :D Jest wiele fajnych smaczków do kupienia w zoologach. Ja kiedyś testowałam Fish4Dogs, śmierdziuchy straszne, ale psy szalały... Jari po nich potem szalał z biegunką :eviltong: A jamnice taaak... Cortina po sterylce się rzuciła na suche jakby nigdy nic. Po 2 dniach skakała z narożnika i nie rozumiała dlaczego robię o to tyle szumu :lol:

[quote name='evel']Ej, bez takich :evil_lol: Chaotyczne, pewnie, ale wolniejsze? Zu nagradzana zabawkami pracuje o 150% szybciej niż normalnie, tylko wtedy ja mam problem, żeby za nią nadążyć :evil_lol: Ale to jest pies, który by duszę za piłkę sprzedał, więc wiesz :lol:
Pisałam, że samo nagradzanie jest wolniejsze, nie, że pies wolniej pracuje. Jariemu pewnie by szła para z uszu, ale nie wiem czy dałabym ogarnąć to wszystko ;)

[quote name='Vectra']a my się szołujemy na warszawskiej w niedzielę ;) w sobotę mamy klubówkę .... tak dla urozmaicenia , podziwiania krajobrazów , w Zakroczymiu :diabloti:
Aha czyli znowu nam nie po drodze ;)

[quote name='Martens']Ooo, ja się też tam wybieram ;) Jak mnie szkoła nie udupi w sobotę :(
Oby nie udupiła ;)

[quote name='Unbelievable']nagradzanie zabawkami jest bardzo szybkie, tylko to trzeba umieć ;) ja jeszcze nie umiem :diabloti:
Ja też nie :eviltong:

[quote name='Kachna']Wypraszam sobie ! Jari i mój Torres mają tego samego ojca. CARLOS dał dużo potomstwa i nie słyszałam o ich problemach z psychiką czy szkoleniowych.
Problem ze szkoleniem psa na ogól leży po stronie przewodnika - NIE PSA !!!!!
Tyle w temacie.

Amber,
kiedy byliście przy fontannach ??? My w niedzielę, jeszcze był kolega z 2 dobermankami, mogło być super spotkanie.

Do zobaczenia na wystawie :-)
Taaa widzę, że przeczytałaś dyskusję. Szanowne towarzystwo obraziło kogo się dało i poszło w... tak samo szybko jak przyszło :diabloti: A potomstwo tatusia można sobie obejrzeć tutaj: http://padok.type.pl/progeny.html same szalone jednostki :evil_lol:

Przy tych fontannach to byłam dobry rok temu ;)

Posted

Amber,
no przeczytałam i się zagotowałam ! Jak można obrażać psy, nie potrafiąc pracować z własnym .....

Doczytałam, że rozmawiacie o szkoleniu na nagrody i zabawki. Torres nagrody w postaci parówki dostaje, ale on czeka na nagrodę w postaci zabawki, to jest to dlaczego opłaca się coś robić, tak więc można szkolić na zabawki (nam czasem się skończą smaczki i jest tylko zabawka - w zupełności wystarcza), myślę, że na zabawki to nawet i szybciej pies wykonuje komendy ;-)

Posted

Kachna napisał(a):

Doczytałam, że rozmawiacie o szkoleniu na nagrody i zabawki. Torres nagrody w postaci parówki dostaje, ale on czeka na nagrodę w postaci zabawki, to jest to dlaczego opłaca się coś robić, tak więc można szkolić na zabawki (nam czasem się skończą smaczki i jest tylko zabawka - w zupełności wystarcza), myślę, że na zabawki to nawet i szybciej pies wykonuje komendy ;-)


Tylko czasem jest problem z opanowaniem najaranego na zabawkę czworonożnego tornada :D

Posted

a ja często nagradzam zabawką, mój pies uczy się wtedy dwa razy szybciej i dużo lepiej zapamiętuje. tyle, że nie wszystko się tak da, bo jak pies ma piłkę zamiast mózgu, to czasem ciężko dojść do porozumienia :evil_lol:

Posted

Nie mogę się z Wami zgodzić. Pies musi być nakręcony i skupiony a zabawka jest nagrodą. Psu zależy szybko i dobrze wykonać ćwiczenie aby dostać to czego on chce.
.... ale każdy inaczej pracuje ze swoim pupilem, tyle że da się i bez smaków ;-)

Posted

Jak się ma psa, co ma piłkę zamiast mózgu, to stan pt. nakręcony ORAZ skupiony dość trudno osiągnąć ;) Ale staramy się ;)

Posted

Mam trochę fotek ze wczorajszego spacerku. Wzięłam tylko Jariego i Cortinę, Finki nie chciałam męczyć w taki upał. TŻ był bardzo niepocieszony btw, że Jari nie patrzy się na patyk tylko mu w oczy podczas zabawy :diabloti:







Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...