Jump to content
Dogomania

Kropka - kochana sunieczka :) Zostaje u nas na stałe :)


Recommended Posts

  • Replies 587
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Może by się piłką pobawić??


nie, lepiej popatrzeć, co kociaki wyprawiają na ogrodzie:


i powiem Wam w sekrecie, że Kropka myślała że jest tak malutka, że się przez dziurki w kracie przeciśnie :)
Ostatnio łepek przełożyła i próbowała, gramoliła się.. niestety, dziurka za mała, a Kropka za duża :)
Ale to nic i tak próbuje często się tam dostać :) może akurat - deseczki pękną pod naporem Kropki :)

Posted

Poker napisał(a):
Kropciu, już nie jesteś taka malutka.Na wikcie mamusi Akrum doopcia Ci urosła co nieco.
Śliczne zdjęcia cudownych futrzaków.

oj urosła, urosła :)
Teraz Kropka jest taka w sam raz :)
Apetyt ma, dużo energii też, więc co za dużo zje - to spali biegając po podwórku i na spacerkach :)

Ostatnio na spacerku (kilka dni temu) Kropka obeszła słup i się zaplątała, no i oczywiście szłam ją odczepić, ale ona już w panikę wpadła i wyszła z szelek... mi oczywiście serducho waliło, od razu sto myśli przez głowę przeszło, że zaraz będę ją goniła przez pół miasta... Na szczęście Kropka zawołana od razu usiadła i czekała aż na nowo jej szelki założę :) Ufff... kochana moja Kropcia :)

A wczoraj, wczoraj to ja narobiłam...
Wieczorem psiaki roznosiła energia i bawiły się na moim łóżku, więc postanowiłam iść się z nimi pobawić na podwórko, ale najpierw zgoniłam je z łózka i chciałam narzutę poprawić, no i nie zauważyłam kiedy Kropka wskoczyła ponownie na łózko i ją niechcący uderzyłam jak rozciągałam narzutę. Jesuuuu co się działo. Ta w panice uciekła w kąt, trzęsła się jak galareta, podeszłam do niej, przytuliłam, wycałowałam i przeprosiłam... łzy miałam w oczach na widok tak przerażonej Kropki, a przecież to nie było jakieś mocne uderzenie... Ona się trzęsła i za chwilę bidulka zwymiotowała...
Matko, jak ktoś ją musiał kiedyś krzywdzić, bić... że tak zareagowała na niechcące uderzenie...
Jak zwymiotowała, to ze strachu na tych trzęsących się łapinkach od razu rzuciła się i chciała to wszystko co zwymiotowała zjadać :(

Zabrałam ją na ręce, zaniosłam do drugiego pokoju, przytuliłam i tak siedziałyśmy przez kilka minut - łzy mi leciały ciurkiem, serducho waliło - miałam okropne wyrzuty sumienia, że jej nie zauważyłam...

Na szczęście po około 10 minutach się uspokoiła i szybko poszłyśmy na dwór się bawić - po chwili już radośnie biegała, zapomniała :) podbiegała do mnie z piłką, goniłyśmy się...

Eh, jak ona została doświadczona przez życie, jak ktoś mógł się nad nią znęcać, doprowadzić do takiego stanu... :(

Posted

Biedna Kropcia.W jej główce ciągle siedzi ta straszna przeszłość.
Z Gusią było to samo.Ona mało ,że się trzęsła, to jeszcze krzyczała wniebogłosy w takiej sytuacji.Dosłownie jakby ktoś ze skóry obdzierał i często wylatywał z niej bobek. Mi też zawsze serce pękało po takich zdarzeniach.

Posted

Witajcie kochani :)

W sobotę Kropka miała "przyjemność" słuchać wybuchy fajerwerków niedaleko naszego domu - eh, bidulka - kolejne stresy przeżyła, biegała wystraszona po domu, piszczała... :(
A teraz w weekend niestety będzie powtórka z rozrywki, tylko będzie niestety więcej fajerwerków, ponieważ na Jarmarku będzie pokaz sztucznych ogni, znów będzie trzeba włączyć głośno muzykę i będę siedzieć z nimi na kanapie z zamkniętymi oknami. Kropka i Pestka bardzo mocno się boją takich wystrzałów.
Na szczęście na burzę Kropka reaguje troszkę lepiej.

Wczoraj (niedziela) byliśmy z psiakami w lesie na dłuuuugim kilkugodzinnym spacerze :)
Kropka ładnie się pilnuje jak idzie bez smyczy. Ale tylko w lesie mam odwagę ją puścić, gdzie nie ma obcych ludzi.
Szliśmy sobie daleko, Kropka cały czas z tyłu przy mojej nodze. Czasami podchodziła od tyłu do mojej mamy, ale jak tylko mama chciała ją pogłaskać - Kropka odskakiwała, jakby rażona prądem.
Potem mała przerwa - psiaki dostały smakołyki, mama karmiła Kropkę - na wyciągniętą rękę Kropka podeszła, ale pogłaskać się nie dała, ściągała smakołyk z dłoni i odskakiwała...
Próby na siłę oswajania też nic nie dają, wręcz na odwrót - szkodą.

Kropka daje się tylko głaskać w obcym miejscu, gdzie jest malutko miejsca i nie ma gdzie uciec - wtedy da się pogłaskać, ale przerażenie w jej oczach mówi wszystko.

Psiaki wczoraj wróciły zmęczone, ale zadowolone z lasu :)
I myślałam, że wieczorem już na spacer nie będzie chciało im się ruszyć, jednak punktualnie o 22 - giej, Kropka zaczęła dzikować, piszczeć i cieszyć się jak zawsze na wyjście na spacer, no więc dawaj - zwlokłam psiaki z narożnika i poszliśmy na godzinny spacer :)
Ale za to jak spały w nocy :)

Zmęczone ale szczęśliwe, bo aktywnie spędziły dzień :)

Posted

Witajcie ciocie moje kochane :)

Dawno mnie tutaj nie było, bo mamusia mnie do komputera nie dopuszczała :eviltong:, ale już jestem :multi:

Powiem Wam, że cieszę się że pies-kosmita już pojechał do swojego domku :)
Już ponad tydzień czasu mam spokoju, nikt na mnie nie naskakuje i nie tryka tym dziwnym czymś co miał na szyi.
Co prawda - Kubuś to fajny facet był, miękkie futerko miał, gdyby było trzeba to by mnie pewnie obronił, ale zjadał moje chrupki, moje przysmaczki, zabierał czas mojej mamusi, ciągle było tylko Kubuś to, Kubuś tamto, Kubuś kochany jest itd...

Teraz znów jest fajnie, bo teraz jest Kropeczka na pierwszym miejscu :)
Oczywiście nie licząc Pestki i Borka, które są oczkiem w głowie mamusi :roll::roll::roll:

Tak sobie teraz tu do Was piszę, Borek w najlepsze śpi, a Pestka - taka odważna, taka dorosła, a co? W kącie siedzi, z jęzorem wywalonym na wierzch i dyszy i sapie i patrzy przerażonymi oczami - a to wszystko dlatego że zagrzmiało kilka razy, a ona cykor panicznie boi się burzy :eviltong::eviltong::eviltong: ja jestem odważniejsza :p, bo tylko jak mocna burza jest, to uciekam i chowam się w kąt. Za to fajerwerków - jej, tego to się boje, ale co, chyba większość psich kolegów/koleżanek tak ma, prawda??

A jeszcze Wam powiem, że ja z całego psiego towarzystwa najwięcej energii mam :)
Gdy był jeszcze Kubuś, to najpierw bawiłam się z Borkiem (Borek zmęczony padł), to zajęłam się gonitwą z Kubusiem (ten zmęczony po jakimś czasie poszedł się położyć), no więc przyszła pora na Pestkę - goniłam się w koło domu, między drzewkami, kulałam się po trawie - Pestka po jakimś czasie zmęczona poszła położyć się do reszty odpoczywającego towarzystwa, a ja co??
Ja chciałam jeszcze i jeszcze i jeszcze skakać, fikać, dzikować, bawić się :)
Więc wzięłam piłeczkę i poszłam do mamusi - no rzuć mi powiedziałam, rzuć i tak kolejne 15 minut bawiłam się z mamusią :)
Dzielna jestem i pełna energii, prawda?? :p:p:p

I najbardziej uwielbiam zabawy na dworze :lol: a tulanki do mamusi w domu :loveu:

Ah, jaka jestem szczęśliwa :loveu::loveu::loveu:
Ale mamusia ciągle powtarza, że gdzie indziej będę bardziej szczęśliwa, że znajdzie mi w końcu wymarzony domek, a ja....... :oops:

Całuje Was wszystkich mocno w noski moje ciocie kochane

[FONT=Comic Sans MS]-KROPCIA-[/FONT]

Posted

[quote name='obraczus87']Wspaniałe wieści :) ach te Twoje opowieści Kropencjo :)

Ciociu kochana, bo ja jestem wygadana psinka, mam zawsze dużo do powiedzenia, o :)
I dzisiaj od razu Wam powiem, że kolejne zwierzaczki wczoraj opuściły nasz domek :)
Mamusia wróciła z pracy, zapakowała nasze maleńtaski kocie w koszyczek i jeszcze kazała nam się z nimi pożegnać, bo stwierdziła, że czuje iż jadą do super domku :)
I tak też się okazało - wrócili już bez kocich maleńtasków, ale szczęśliwi - opowiadali jaki fajny domek mają kociaczki :)
I co Wam jeszcze powiem - wszystkie nadplanowe tymczaski już do swoich nowych super domków w tym miesiącu pojechały :)

Tylko ja tu zostałam i opuścić domku nie chcę, trzymam się kurczowo wszystkimi łapkami, a co - dobre papu dostaje, zabaw na podwórku i spacerków mam wystarczająco dużo, tulenia z mamusią też tyle ile potrzeba - więc gdzie mam się spieszyć?

A jeszcze Wam powiem, że wczoraj się przełamałam i na podwórku po spacerku dałam się pogłaskać pani-babci :) w końcu tyle przysmaków na spacerku mi daje, no więc się w końcu zlitowałam i pozwoliłam się po pleckach pogłaskać i po łepku podrapkać, a co :loveu: aaa i jeszcze moim króciutkim ogonkiem do niej pomachałam - taaaaka dobra Kropka ze mnie jest :loveu::loveu::loveu:

cioci Kiwiątko - dziękuję za buziaki
i też przesyłam dla Ciebie ciociu



[FONT=Comic Sans MS]- WASZA KROPCIA-[/FONT]

Posted

Kropka Ty to jesteś farciara :diabloti:
u nas nadprogramowy kociak wciąż z nami mieszka i jedzenie mi z miski czasami wyjada :mad:a jak go łapię pyskiem i odciągam -to on się miski łapami przytrzymuje
Caillou

Posted

Mnóstwo całusków dla Kropencji i reszty stadka :)

Akrum, ja sobie tak myślę... Zobacz, dajesz radę zajmować się "nadprogramowymi tymczasami":evil_lol: mająć trzy psy, więc może czas przyznać się przed sobą, Kropką i oficjalnie ogłosić, że Kropencja zostaje? Gdzie jej będzie lepiej niż u Ciebie?

Posted

Cześć Kropeczko, Cześć Cioteczki:)
Moja wredna mama:angryy: powystawiała na bazarku (klik)
zdjęcia moje, Mańka, Gufiego i wyobraźcie sobie nawet wmieszała w "TO" Imka. Na zdjęciach tych wyszliśmy śmiesznie i trochę głupawo:oops:
A prosiłam, żeby je pokasowała- to nie, całemu światu je pokazała:shake:
Jak już nas ośmieszyła to niech przynajmniej będzie z tego pożytek...
PROSZĘ WAS GŁOSUJCIE NA NAS:modla:

Pierwszy głosik nic Was nie kosztuje, każdy kolejny to 2 złote. Dla zwycięzcy przewidziana jest nagroda w wysokości 58zł (30% dochodu z wstawiania bazarkowych fotek)- w razie wygranej zasili ona konto Wiklinowego Koszyczka:smile:

Tyle ogłoszeń, a teraz prywatnie;)
Kropciu kochana piękniejesz z dnia na dzień:loveu: Tak dawno się nie widziałyśmy... mama ostatnio mnie nie zabrała do Lwówka, bo miałam cieczkę i byłam marudna i u rodzinki taty są same nieodjajeczone psiule:shake:
Ale trzymam kciuki żeby mnie teraz ze sobą wzięli...
Ja też bym chciała zostać tu gdzie jestem, ale może ktoś mnie jednak pokocha, co?
Ciężki nasz los...

Pozdrawiam Zuza

Posted

Cudna ta korespondencja psiowa.Przynajmniej z pierwszej ręki mamy wiadomości.
Kropciu, coś ten domek nie może trafić na ciebie , chyba ma buty na oczach. A może twoja mamusia chowa korespondencję?

Posted

Witajcie ciocie kochane :)


ciociu Poker - prędzej to ja bym tą korespondencje chowała, a nie mamusia :loveu::loveu::loveu:

A ja wczoraj na spacerze mialam tyyyle energii, biegałam jak szalona, za co mamusia troszkę mnie wyzywała, bo kręciłam się pod nogami co chwilkę, ale powiem Wam, że nie tylko ja wczoraj taka nadpobudliwa byłam, Borek na wszystko i wszystkich szczekał i się rzucał, Pestka gnała do przodu, ciągnęła i nadała takie tempo spacerkowi, że mamusia z panią-babcią prawie biegły za nami :painting::painting::painting:
A po spacerku szaleliśmy jeszcze na podwórku, ganiałam za piłkami, goniłam się z Borkiem i Pestką - ah, uwielbiam być szczęśliwa i radosna :multi::multi::multi:

A dziś zaczyna się u nas w domku big remont i będą duże hałasy i będę się musiała z domku ewakuować razem z Pestką i Borkiem pójdę do drugiej pani-babci, a tam jest Tofik, wielki kocur, który jest prawie tak duży jak ja i on mnie zawsze bije :roll::roll::oops:
No ale jakoś to wszystko przetrwam - w końcu dzielna Kropeczka ze mnie jest :p:p:p

pozdrawiam radośnie

[FONT=Comic Sans MS]-KROPKA-[/FONT]

Posted

Witajcie cioteczki kochane :)

Z uwagi na to, iż mamy remont, podwórko jest calusie zawalone częściami od rusztowania, styropianem, cementem i takimi tam innymi niepotrzebnymi rzeczami, które nie pozwalają nam na zabawy, dlatego chodzimy z mamusią na długie popołudniowe spacerki do parku, gdzie się bawimy, biegamy, kopiemy w piachu dziury, biegamy za kijkami :)
A dziś biegłam sobie jak zwykle bez smyczki tak jak Pestka, no i koło stawku kaczki były i ja się za nimi w pogoń puściłam, one zrobiły plusk do wody, a ja się zatrzymałam, popatrzyłam na mamusię, która powiedziała "Nie wolno", zamerdałam ogonkiem i wskoczyłam do zimnej wody, pływałam szczęśliwa i zadowolona z siebie, wszystkie kaczki pouciekały. A ja pływałam tak chyba z 5 minut. Pestka biegała po łące i chyba nawet nie zauważyła, że ja się kąpie, a Borek stał na brzegu, na smyczy i na mnie szczekał... ale ja nie zwracałam uwagi, tylko się delektowałam zimną wodą :lol::lol::lol:
w końcu gdy mamusia już mnie zawołała, wyszłam z wody, podbiegłam zadowolona do mamusi, oczywiście otrząsłam się tak, że wszystko na mamusie poleciało i chciałam się przytulić, ale usłyszałam: " o kur.de Kropka, jak ty okropnie śmierdzisz"... no fakt, ładnie nie pachniała, woda zielona, no ale co sobie popływałam, to sobie popływałam :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
potem taka morka poszłam dalej i na górkach taplałam się w piachu :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
więc możecie sobie wyobrazić jak wyglądałam.

Wrociliśmy do domu po około 2 godzinach - zmęczeni, ale zadowoleni :)
No ale niestety gdy tylko weszłam do domku, tak od razu do wanny trafiłam i całe piękne zapaszki mamusia ze mnie zmyła i wiecie co Wam powiem - ja nie lubię się kapać w wannie, wolę pływać w stawku :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Teraz pachnę jakimś szamponem z odżywką na dodatek, eh...
Potem jeszcze pod kocem musiałam siedzieć, by wyschnąć...

Ale nie byłam sama, bo Borek gdy mnie kąpali - siedział w łazience i był ciekawy co ze mną w wannie robią, wspinał się na tych swoich krótkich łapinkach. Więc mamusia gdy mnie z wanny wyjęła i wytarła, to i jego od razu wsadziła do wanny i wykapała. Taki chojrak z niego zawsze, taki odważny, a latał jak galareta w tej wannie, a potem chodził obrażony i pod dwoma kocami spał - heh, i to ma być odważny i groźny pies, phiiii :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Musze wymyślić przez noc, co jutro ciekawego wykombinować dla urozmaicenia czasu podczas spacerku :cool3::cool3::cool3:

Całuje Was cioteczki kochane
[FONT=Comic Sans MS]-SZALONA KROPKA-[/FONT]

Posted

Ato ci rozrabiara, szaleju się napiła. Wesoło z nią macie, że hej.
A korepsondancję mamusia chowa, bo udaje ,że nikt się Kropcie nie stara.

Posted

[quote name='Poker']A korepsondancję mamusia chowa, bo udaje ,że nikt się Kropcie nie stara.[/QUOTE]

żebym chociaż miała co chować...
muszę porobić kolejne zdjęcia zadowolonej i szczęśliwej Kropki i po raz już nie wiem który porobić ogłoszenia.

widziałam, że Kropka będzie długim tymczasem, ale nie że aż tak :)
Ale widocznie tak miało być :)
Co będzie to będzie los wie co robi.

Na spacerze, jak jesteśmy w parku, nie ma dookoła ludzi, tylko ja i TZ, to Kropka biega szczęśliwa z Pestką i Borkiem, goni się z nami, widać że jest wtedy zrelaksowana, odstresowana, szczęśliwa, ale jak tylko w zasięgu wzroku pojawią się ludzie - Kropka sztywnieje, w oczach pojawia się znów nutka przerażenia...

Teraz słodko śpi obok moich nóg - wybiegana w parku - ona daje mi dużo radości, jest taka kochana :loveu::loveu::loveu:
Jak patrzę na jej zdjęcia jak ją wzięłam do nas na DT, te wielkie przerażone oczy, a teraz szczęśliwa, wpatrzona we mnie, ufająca mi - tak wielką metamorfozę przeszła...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...