Czarodziejka Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Przeczytałam cały wątek i żal serce ściska :-( Kochane biedactwo, żeby tylko nie cierpiało... Oktawio, mam do ciebie ogromny szacunek za to, co robisz dla tej suni - zasłużyła na najlepsze. Może nowotwór się zatrzyma... Quote
ARKA Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 loozerka napisał(a):Mi też :( juz ten watek taki optymistyczny był, Viki taka sliczna....ech, cóz, czasem się tak układa. Oktawio- ja mam tylko pytanie, czy tytuł watku nie powinien alarmować o ten tymczasowy domek na dwa miesiace- bo to jest KONIECZNOŚĆ. Obecnie sugeruje, jakby sytuacja Viktorii była stabilna- a ona jeszcze potrzebuje pomocy na okres Twojego pomieszkiwania u rodziny... :shake: :shake: :shake: :-( :-( :-( Oktawia-jestes wieeelka! I zatakło mnie...poprostu...wynik:shake::shake: SLUCHAJCIE-sprawa jest powazna-szukajmy jakiegos pokoju(mieszkanka) dla Oktawii i calej trojki ogonkow. Aby Vikii NIE MUSIALA rozstawc sie z Oktawia-TO JEST BARDZO, ale to bardzo wazne. Moze ktos znajomy wyjezdzac bedzie na urlop, moze udostepni mieszkanie. Moze miesiac gdzies i miesiac gdzies-MYSLMY, pytajmy, szukajmy! Quote
Czarodziejka Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 No, ja nie pomogę - nie jestem a W-wy... Ale podnośmy wątek, może ktoś doczyta - wypada też zmienić tytuł - Poszukiwany pokój do wynajęcia dla Oktawii i chorej na nowotwór Wiki? Quote
sava Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Oktawio, dziękuję. Więcej niestety nie mogę w tej chwili zrobić. vanda,CZ Quote
Seaside Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Vikunia (+ reszta ferajny) pilnie poszukują domku!! Na tymczas!!! Wziełąm banerek bidunia Hapiego - też niewidomego pieska :( Może można mieć dwa, bo Wiktorię też bym chciala..... Quote
oktawia6 Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 sava napisał(a): Oktawio, dziękuję. Więcej niestety nie mogę w tej chwili zrobić. vanda,CZ dzięki Wam dobre kobiety:p za słowa otuchy-witam ARKĘ, Czarodziejkę od Frotki:loveu: oraz matkę chrzestnę Viktorii panią Vandę:p Seaside, Khazar3, Agula. To prawda-będzie potrzebny tymczas-oczywiście najlepiej byłoby gdybym nie musiała się rozdzielać z Viktorią-tam wścisłym centrum przy Kruczej-jedyne co można wyjść-to chyba pod hotel Grand qupę zrobić-w torebkę i szybko:scared: :ices_bla: by nikt nas nie przegonił-a tak będzie przez 2 miesiące-mały pokoik u kumpla TZ, w drugim jego kumpel z ddziewczyna, w trzecim dochodzący kolega:roll: pokoik 7 m kw-i tak łaskawie, że się zgodził nas przetrzymać-do tego kilkadziesiąt kartonów naszego dobytku-zima. Rozmawiałam dzisiaj osobiście z chirurgiem operującym Viktorię, jej nowotwór jest oporny na chemioterapię-gdyby był z innej grupy to możnaby zawalczyć-owszem można podać ...a wówczas pozbędziemy się nowotwóru ...i psa też-jak na Obcym:crazyeye: :placz: . Jest jeszcze druga możliwość całkowita mastektomia-czyli wycięcie całej listwy (jeden cały rząd sutków)-jest to zabieg o wiele bardziej inwazyjny niż sterylizacja-rozcięcie wzdłuż całej linii powłok brzusznych, zabieg ten można przeprowadzić nie wcześniej niż 4-5 tygodni po zabiegu sterylizacji..ale...ale nowotwór może sobie znaleźć miejsce w naczyniach sąsiadującyh-daje przerzuty naczyniowo-sieje się-wystarczy by był obecny w 0.1 mm i już ma pewne lokum. Póki co kazał kontrolować-za 3 tygodnie się pokaże u doktora ponownie-zaś 05 pażdziernika będzie kastrowany mój Gryfik-ma przerost prostaty ....i tak naprawdę to on pierwszy powinien być cięty:oops: ale czekałam na Viktorię. No cóż-zmieniając temat-osoba, która nie myślała o mieszkaniu z Pit Bullem-samcem conajmniej:razz: nie mogłaby mieć Viktorii-Viktoria dzisiaj chciała 2-gi raz ugryźć-zwędziła kosteczkę (dałam 2 moim maluszkom-odkąd jest z nami tego nie robię z wiadomych powodów-dzisiaj-pomyślałam-ich ulubiona atrakcja-taka wapienna mała kosteczka) patrzę na Viktorię-eeee, taka pierdoła-śpi-nic nie widzi:cool1: :diabloti: za moment wchodzę do kuchni-ale..widzę Viktorię z kosteczką na swoim posłaniu:crazyeye: podeszłam ją pogłaskać-ale napięta-nie merda ogonem-zawarczała i pokazała zęby:evilbat: -no to pięknie-teraz jak Gryfik i Dandi by się zbliżyły to koniec-wziełam kija z bambusa i kijem zsunęłam kostkę z jej posłania-ugryzła kij:diabloti: :shake: to prosta metoda z Policji dla Zwierząt:razz: -obraziła się-widziałam to. Teraz po spacerze-wracamy-Viktoria napiła się wody-dałam jej krople do oczu-no tak-chce napewno wskoczyć na łóżko w kuchni-czyżby posłanie się jej znudziło:crazyeye: :shake: ? nieee, na łózku była kosteczka-zwinęła ją chybcikiem i:scared: na posłanie:diabloti: -teraz nie można się do niej zbliżyć:shake: gryzie kosteczkę aż furczy-chyba zaproszę sąsiadów by ją pogłaskali:diabloti: -to czysta agresja-nie samo warczenie:shake: -dobrze, że mam ten kij:roll: bo nie miałabym czym zdjąć kosteczki-no cóż zawsze zostaje TZ:diabloti: ...nawet mu proponowałam by jej kropelki zapuścił:razz: ale jakoś nie chciał:nerwy: -także jeśli ktoś nie planował nigdy Asta ani Pit Bulla-bo są nieprzewidywalne:cool1: -to niestety Viktoria też by "odpadła"-należy do tej grupy-nie ma się czym chwalić-zastanwaim się nad behaviorystą-nie wiem jakie byłyby efekty-dla takiej suki-po traumie-ślepej-czy można z niej zrobić "porządnego" psa-nie marże o K9 oczywiście ale by jej reakcje były jakby to ująć: łagodniejsze". TZ powiedział bym jej nie zarebiała kosteczki-może pierwszy raz w życiu taką ma-a jestem pewna, że tak-szkoda mi tylko dzisiaj było moich maluszków-więc zrobiłam odstępstwo-to taka frajda dla nich:roll: ... Quote
GreenEvil Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 oktawia: w takich przypadkach przypomnij psu czyja micha: karm ja z reki, niech nie kojarzy czlowieka przy jedzeniu z czyms zlym, potem powoli ucz ja oddawania. i polecam: http://www.szkoleniepsow.fora.pl/index.php napewno znajdzie sie tam ktos kto pomoze :) pzdr GreenEvil Quote
malawaszka Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 no tak - pewnie wcześniej Wiki nie miała w pysiu takich rarytasków :shake: biedactwo - a kto wie czy nie było ich więcej w tym okropnum miejscu gdzie ją trzymano i moze musiała walczyć o jedzenie? :-( na szczęście już nigdy więcej :multi: Oktawia - dziękuję! :Rose: :Rose: Quote
Czarodziejka Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 No i nieszczęśliwe gryfoniki bez swojej kostki :) Viki po prostu poczuła się na swoim i zaczyna sobie urzędować. Teraz poznasz jej prawdziwy charakterek.:) Quote
asher Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Oktawio, w sprawie mieszkania niestety nie mogę pomóc :shake: Co do choroby Wiktorii... Moja Sabina też miała gruczolakoraka (i śluzaka przy okazji). Nie bede teraz grzebac w papierach, żeby dokładnie sprawdzić, bo gruczolakorak Sabiny był chyba inny, ale też miał opis "rosnie naciekowo i daje przerzuty drogą naczyniową". Sabina ma usunięte obie listwy (w obu miała guzy), to podobno najskuteczniejsza metoda walki z każdym chyba typem złośliwego nowotworu sutka. Moja sucz była konsultowana w sumie z trzema lekarzami: naszym chirurgiem, dr Jagielskim - onkologiem i jeszcze jednym lekarzem, innej specjalizacji, ale bardzo interesującym się onkologią. Każdy jeden uznał, że tylko i wyłącznie mastektomia może w tym przypadku dac pozytywny efekt. Pozostawienie lstew mlecznych podwyższa ryzyko przrzutów do innych barządów, bo nowotwór mógł utworzyć tzw. mikroprzerzuty, niewidoczne gołym okiem. To, ze usunięcie nowotworu sprzyja przerzutom to mit, tak uważano ilestam lat temu, dzisiejsza medycyna wie już, że to nieprawda. Nie wiem, u kogo leczysz Wiktorię, nie nadrobiłam zaległości w wątku, ale ja proponowałabym ci wizytę u dr. Jagielskiego. Przyjmuje na Białobrzeskiej, jest świetnym fachowcem, a przy tym lekarzem ze wspaniałym podejściem do pacjentów i ich włascicieli. Pierwszą operację Sabina miała w czerwcu 2005, ostatnią w październiku 2005. Tydzień temu robiłam jej kontrolne RTG płuc - brak przerzutów. Badanie biochemiczne krwi - w normie. I oby tak dalej :) Nie miej więc czarnych myśli, Wiktoria nie jest przecież w stanie agonalnym? ;) Ja mam nadzieję, ba! wierzę, że przed Wiktorią jest jeszcze dłuuugie życie :) Quote
GreenEvil Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Czarodziejka napisał(a): Viki po prostu poczuła się na swoim i zaczyna sobie urzędować. Teraz poznasz jej prawdziwy charakterek.:) Otototo :) zeby miec psa z charakteerkiem wcale nie trzeba miec APBT red nose :razz: Wystarczy niewidoma sznaucereczka :diabloti: pzdr GreenEvil Quote
oktawia6 Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 [quote name='asher'] Oktawio, w sprawie mieszkania niestety nie mogę pomóc :shake: Co do choroby Wiktorii... Moja Sabina też miała gruczolakoraka (i śluzaka przy okazji). Nie bede teraz grzebac w papierach, żeby dokładnie sprawdzić, bo gruczolakorak Sabiny był chyba inny, ale też miał opis "rosnie naciekowo i daje przerzuty drogą naczyniową". Sabina ma usunięte obie listwy (w obu miała guzy), to podobno najskuteczniejsza metoda walki z każdym chyba typem złośliwego nowotworu sutka. Moja sucz była konsultowana w sumie z trzema lekarzami: naszym chirurgiem, dr Jagielskim - onkologiem i jeszcze jednym lekarzem, innej specjalizacji, ale bardzo interesującym się onkologią. Każdy jeden uznał, że tylko i wyłącznie mastektomia może w tym przypadku dac pozytywny efekt. Pozostawienie lstew mlecznych podwyższa ryzyko przrzutów do innych barządów, bo nowotwór mógł utworzyć tzw. mikroprzerzuty, niewidoczne gołym okiem. To, ze usunięcie nowotworu sprzyja przerzutom to mit, tak uważano ilestam lat temu, dzisiejsza medycyna wie już, że to nieprawda. Nie wiem, u kogo leczysz Wiktorię, nie nadrobiłam zaległości w wątku, ale ja proponowałabym ci wizytę u dr. Jagielskiego. Przyjmuje na Białobrzeskiej, jest świetnym fachowcem, a przy tym lekarzem ze wspaniałym podejściem do pacjentów i ich włascicieli. Pierwszą operację Sabina miała w czerwcu 2005, ostatnią w październiku 2005. Tydzień temu robiłam jej kontrolne RTG płuc - brak przerzutów. Badanie biochemiczne krwi - w normie. I oby tak dalej :) Nie miej więc czarnych myśli, Wiktoria nie jest przecież w stanie agonalnym? ;) Ja mam nadzieję, ba! wierzę, że przed Wiktorią jest jeszcze dłuuugie życie :) tak jak napisałam-sama proponowałam by Viktorię dać na ten radykalny zabieg-bo jest radykalny-ale uratować i zadziałać można-a nawet trzeba-muszę jedynie odczekać-bo od czasu sterylizacji upłynęło dopiero ok.14 dni a musi upłynąc 4-5 tygodni bo poddać ją całkowitej mastektomii-u ludzi mamy Carcinoma mammae sin albo rex a u psów?-który sutek jak i co-a tak poza tym to ile sutków mają suczki w standardzie?:razz: czy każda ma inaczej?suczki nie miałam-więc dopytuję-muszę jutro Vikotrii policzyć. P.S. rany boskie-nie przypuszczałam, że będę na PWP:oops: razem z całą trójką:oops: ale to tylko na krótko. Quote
asher Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 W standardzie suczki mają pięć par, sutków ;) Ja walkę Sabiny z rakiem opisywałam na bieżąco w temacie na weterynarii: "Guz sutka u 14 letniej suni". Zerknij tez na vetserwis, jest tam artykuł na ten temat i tutaj: http://therios.strefa.pl/ - artykuł jest w dziale "Porady". Acha, jesli guzy były po obu stronach, to usunięcie obu listw koniecznie trzeba podzielić na dwa zabiegi. Quote
oktawia6 Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 jutro naprawdę policzę-jestem pewna, że Viktoria ma więcej-na 100% Quote
dorota412 Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 Oktawio, nie przeczytalam całosci watku, ale z tytulu wnioskuje, ze szukasz mieszkania do wynajecia. Jakis czas temu widzialam ogloszenie zamieszczone przez gamoń -Beatke, ze wynajmie mieszkanie. Moze napisz do niej, moze jeszcze aktualne. Quote
gamoń Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 Oktawio .Bardzo mi przykro -mieszkanie jest wynajete .Chyba ze Kasia zgodziłaby sie razem z Toba mieszkac .Tam sa 3 pokoje. Quote
loozerka Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 my tu za plecami Oktawii trochę dzialamy :), ale moze mozna byloby tak sondażowo zapytac Kasi, czy na dwa miesiące nie przyjęłaby sublokatorki z dwoma - chyba - psiakami. Jesli wiazałoby się to z koniecznoscią dopłacenia do kosztów utrzymania w tym okresie, mozna bylo coś zebrac, oczywiscie jesli nie bylby to astronomiczne sumy. Bo z tego co wywnioskowałam, to oktawia sama ze swoimi zwierzakami ma zapewniony bezpłatny domek..... Quote
ewatr Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 szukamy lokum dla Wikuni i jej Pani :oops: Quote
mar.gajko Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 A w jakim mieście, w Warszawie??? Quote
loozerka Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 tak, w Warszawie. Albo mieszkanka na 2 miesiace, albo kogoś, kto zaopiekowałby się na czas tuła nia się Oktawii po szwagrach, bratach itp przez dwa miesiace niewidomą Viktorią :) Quote
Czarodziejka Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 Zmobilizujcie się drogie warszawianki - nie można dopuścić, by chora na nowotwór Viki rozstała się na dwa miesiące ze swoją ukochaną wybawicielką! A jak w tym właśnie czasie odejdzie za TM zupełnie sama bez pani? :( Quote
tanitka Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 myślę, że oktawia6 ma już lokum na dwa miesiące w W-wie razem z całą gromadką:evil_lol: Quote
loozerka Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 byloby cudownie- aby jeszcze to pasowało do planow Oktawii. Oktawia!!! Wpadnij dzisiaj wczesniej, my Ci tu zycie organizujemy, a Ty odsypiasz z ferajną nocki na dogo ;). No i daj znac, czy wiesz coś więcej o naszej Viktorii. Quote
AZ-IWONA Posted September 21, 2006 Posted September 21, 2006 Witaj OKTAWIO, Nareszcie Was z Vikunią znalazłam. :loveu: Co chwila zmieniacie tytuł wątku i ja się pogubiłam, :shake: a nie jestem za biegła w "przeglądaniu".:placz: Ze zdziwieniem czytam że Vika, która pamietam jako grzeczna sunię tak się rozpuściła.:crazyeye: A może to Twoja sprawka !!! :mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.