grazyna9915 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Szczerze mówiąc sprawa Misi wydawała mi się bardzo, bardzo trudna i tym samym praktycznie niewykonalna. Przez ostatnie parę dni obserwowałam losy Misi jak jakąś historię z telenoweli i jak w telenoweli jest SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE! Jeszcze nie wiem jak jeszcze nie wiem co, ale i Azie spróbuję pomóc. POZDROWIENIA Quote
iwonamaj Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Trochę się już pogubiłam, ale zrozumiałam, że Misia będzie mieć stały domek? Quote
ekardas Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Takie wiadomości to sa wiadomości!!!! pijemy za domek dla misi, a'propos opieki to mam to za sobą, moja dobermanka miała też guzy i taki fartuch- oczu z psa nie spuszczać bo rany sie goja i swędzą może rozdrapać, wolniutkie spacery, żadnego wskakiwania na kanapę beż pomocy, i całą masę ciepła, miłości, rozpieszczania, te oczy pomimo takiej lawiny miłości z każdej strony od nas wszystkich, strasznie smutne, ta niepewnośc w nich,!!!- odźywianie bogate w witaminy, wapno, powodzenia, trzymamy kciuki.... Quote
Dorothy Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Dziewczyny jestescie kochane, naprawde, to cudownie czytac takie wiesci. Usciski dla Was, usciski dla Misi. Quote
madzia20sosnowiec Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 to na nosku to...kawałek ciasteczka :evil_lol: ciocia madzią ją po kryjomu pocieszała na siedzeniu pasażera :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: teraz juz tylko czekamy do piątku, ja niestety tyram przez 10h wiec nie bede mogła wziasc udziału, ale wiem ze ewa napewno powie wszystko co i jak :loveu: jestem szczesliwa, opłacało się czekać tyle:multi: misiunciu kochana, ale będziesz miała prezencik na święta :loveu: AAA i zapomniałam na śmierć, dziękujemy wam wszytskim, którzy przyczyniliscie sie dla misi, jestem pewna, ze gdyby tylko umiała mówić, wszystkim by wam bardzo serdecznie podziękowała za pomoc, nie tylko tą pienięzną, ale też i za wsparcie tutaj, jeszcze raz slicznie dziękujemy Quote
ekardas Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 *My dziękujemy że misia została zauważona, bo bez Was by jej nie było już, wielkie poświęcenie dziewczyny, Zdrowia Szczęścia, Pomyślności w ten wyjatkowy czas nadchodzących świąt-*:Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: Quote
URIA Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Bardzo się cieszę!!!!:laugh2_2: :laugh2_2: :laugh2_2: Przykład Misi pokazuje, że zawsze warto walczyć. Trzymam kciuki jeszcze, żeby się broń Boże nic nie pokiepasiło w Happy Endzie - tak jak z Kaja po jednym dniu. Tfu Tfu Tfu ... Quote
iwonamaj Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Jest super, ale kciuków na wszelki wypadek jeszcze nie puszczamy :-) Quote
ekardas Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Wiara czyni cuda, wspaniała akcja to się nadaje do mediów, kawał dobrej roboty, jestem pod wrażeniem, to co? moze teraz bierzemy sie za ta bidę z Tychów z tymi guzami? wchodzimy.... Quote
Fifek_Miśki Posted April 12, 2006 Author Posted April 12, 2006 A dziękujemy dobrze się Misiulec ma :loveu: nie drapie się po szwach, dobrze się czuje, ładnie je, pije, załatwia się bez problemu tylko jej brykać jeszcze nie wolno ;) Quote
Fifek_Miśki Posted April 12, 2006 Author Posted April 12, 2006 Dziewczyny trzeba ratować tą sunie co pisze o niej Grażyna!!! Grażynko czy możesz podjechać któregoś dnia i zabrać Aze do veta? Kochani może z pieniążków które zostaną z Misiulca przeznaczymy jakąś kwotę na pomoc dla Azy?:oops: Ja osobiście zadeklaruje się że zapłace za wizytę rozpoznawczą Azy u veta, może jest szansa że wyciągniemy sukę z "tego bagna"? Misia ma na koncie po odliczeniu wczorajszej konsultacji (kontroli) i paliwa dla jotki obecnie 347zł, myśle że ponad 300zł zostanie po piątkowej ostatecznej kontroli przed zdjęciem szwów. przykład Misi doskonale pokazuje że trzeba walczyć :multi: Nasza Misiunia zostanie krakowianką :multi::multi::multi::multi: Boże, ja przez nią spać nie mogłam, taka ulga na sercu :loveu: Quote
iwonamaj Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Tak, trzeba ratować tę sunię o której pisze Grażynka. A Misi życzyć już tylko szczęścia na nowej drodze życia :-) Bo że wyniki będą dobre to nie wątpimy. Quote
Frotka Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Niezależnie od tego jakie będą wyniki Misia jedzie do Krakowa.:loveu: Quote
fona Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Zarzekalam sie, ze dzis szlaban na internet, ale nie moge zyc bez Misi :) Frotka, ty magiku! Tez jestem za przekazaniem pieniedzy Azie, jak najbardziej Quote
andzia69 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 cudowne wieści - niech zdrowieje szybciutko i do domku zmyka:loveu: Quote
madzia20sosnowiec Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 grazynka skontaktuj sie z nami jak najszybciej teraz pora na azę :evil_lol: Quote
grazyna9915 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 No chyba się poryczę! Jesteście niesamowici. Może to głupio zabrzmi, ale się po prostu boję. Sunia ma swoje lata i pracownik schroniska stwierdził, że jest już przyzwyczajona do takich warunków, ale czy do klatki można się przyzwyczaić? Zresztą same zobaczcie Do schroniska trafiłam z propozycją, że zrobię kilka zdjęć i pomogę w szukaniu domów dla niechcianych psiaków. Wtedy pracownik spytał się czy ma to być trudne zadanie i pokazał mi Aze i Rudzielca. Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby kolejne lata spędzała w schronisku. A wy co o tym myślicie? Martwi mnie jeszcze jedno, weterynarz ze schroniska wypowiedział się, że lepiej tego (czyli guzów) nie ruszać. że ją to nie boli itp. Quote
Fifek_Miśki Posted April 12, 2006 Author Posted April 12, 2006 Grażynko a Misie przy pierwszym "oglądzie" wet - prywatnie chciał nam uśpić.... że nie warto jej nawet męczyć.... i zobacz sama jak ma się Misiulec :loveu: Moim skromnym zdaniem można spróbować pomóc Azie ;) najpierw ją zdiagnozować, zrobić USG, jeśli narządy wewnętrzne są w najlepszym porządku to robimy biopsje ;) a jeśli jest źle to zrobimy wszystko żeby sunia odeszła tak jak należy, bez męczarni...;) Powiedz mi jeszcze kochana gdzie Aza ma te guzy?? Quote
grazyna9915 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Jeszcze jedno zbyt kasiata nie jestem, ale na pewno coś wyskrobię z porfela, ale szczerze mówiąc to trzeba mnie chyba prowadzić za rączkę. Nigdy nie pomagałam zwierzętom w ten sposób. Jeżeli będziecie uważać, że tej suńce można pomóc to ja chętnie będę narzędziem w waszych rękach. Acha, w święta jadę do Krakowa więc może wypatrzę gdzieś Misię. Misia, życzę powodzenia, nawet nie wiesz ile miałaś szczęścia i na jak fantastycznych ludzi trafiłaś. Quote
grazyna9915 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Szczerze mówiąc nie wiem gdzie ma te guzy. Tak na prawdę wiem niewiele. Suni nawet nie pogłaskałam. Strasznie się mnie bała. Zresztą robiłam zdjęcia jeszcze innym dwum psom i faktycznie truchlały na mój widok (chyba jestem potworem) Zdjęcia szybko pstrykałam i wychodziłam z boksu by nie stresować zwierząt. Jednak jutro zadzwonię i dowiem się dokładnie. Jakie są koszty USG i ewentualnej biopsji? Quote
Dabrowka Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 grazyna9915 napisał(a): Suni nawet nie pogłaskałam. Strasznie się mnie bała. Wygląda właśnie tak na zdjęciach - na przerażoną sunię. Przerażoną, ale bardzo ładną. grazyna9915 napisał(a): Jednak jutro zadzwonię i dowiem się dokładnie. Jakie są koszty USG i ewentualnej biopsji? Nie wiem, jakie są koszty. Mogę tylko zadeklarować - nie bardzo wielką - pomoc. I pocieszyć, że na dogo rzadko takie apele o pomoc pozostają bez echa :) Quote
grazyna9915 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Dabrowka napisał(a): Nie wiem, jakie są koszty. Mogę tylko zadeklarować - nie bardzo wielką - pomoc. I pocieszyć, że na dogo rzadko takie apele o pomoc pozostają bez echa :) To że na dogomaniaków można liczyć to już zauważyłam. Jesteście wszyscy niesamowici. Dzięki za deklaracje i za ................ zaufanie! Mam pytanie jakich argumentów mam użyć by zechcieli mi wydać sunie na badania, a może muszę znaleźć jej jakiś tymczasowy domek i dopiero wtedy podjąć się leczenia? Quote
anielica Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Grazynko, wiesz co, proponuję, żebyś zaczęła od założenia nowego wątku Azie. Napisz o niej w pierwszym poście to, co tutaj, Załącz zdjęcia. I napisz, że nie masz wprawy w takich akcjach. Na pewno dogomaniacy pomogą - ja też, drobną wpłatą i wsparciem, bo tego najbardziej trzeba, kiedy się bierzesz za taką rzecz. To spora odpowiedzialność, bo rozpoczętą akcję trzeba doprowadzić do końca i ja najbardziej bałam się, że sobie nie poradzę. Trzymam kciuki, pomogę ile będę mogła! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.