Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie byłam poinformowana , że pies jest chory na nowotwora otrzymałam informacje , że ma narośl na stawie łokciowym psy czeto jej miewają jak korzystaja zbyt niskich bud. Ja chciałam odebrac psa w poniedziałek jak bedzie po wszystkim po sterylce itp . Nie zrobiłam nic złego adoptwoałam psa bez uświadomienia mnie wcześniejszego , że pies jest poważnie chory to juz nie moja wina.W książece nie ma żadnych wpisów dotyczącyh jakich kolwiek zmian czy chorób Sary przed adopcją.Nie zamierzam więcej z Państwem pisać bo nie ma o czym . Pies zostaje ze mną a reszta to moja sprawa i chyba fundacji o ile jest jego własnością.Dalej sprawdzajcie domy a dobrze, a nie opiekę weterynarzy pod która macie psy pozdrawiam.

  • Replies 597
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Allis1']Nie byłam poinformowana , że pies jest chory na nowotwora otrzymałam informacje , że ma narośl na stawie łokciowym psy czeto jej miewają jak korzystaja zbyt niskich bud. Ja chciałam odebrac psa w poniedziałek jak bedzie po wszystkim po sterylce itp . Nie zrobiłam nic złego adoptwoałam psa bez uświadomienia mnie wcześniejszego , że pies jest poważnie chory to juz nie moja wina.W książece nie ma żadnych wpisów dotyczącyh jakich kolwiek zmian czy chorób Sary przed adopcją. (...)
Gdyby mnie się trafił pies z naroślą (o której jak czytam została Pani poinformowana, dziękuję za ten wpis) poddałabym w wątpliwość, czy jest to tylko wynik zbyt niskiej budy, poddając z kolei w wątpliwość tło narośli poprosiłabym przed adopcją o wyjaśnienie tej sprawy, czyli gruntowne badania. Pani jednakże przyjęła do wiadomości fakt istnienia narośli, oparła się Pani na własnej spekulacji co to może być i dała suni dom.
Chciała Pani odebrać sunię po sterylce, OK. Cóż więc się zadziało, że wzięła ją pani przed sterylką???

Posted

Zula, nie dopuszczę do tego aby Sarę musiało choć przez chwile coś mocniej boleć. Trzeba sie modlić aby w czwartek udało się pozbyć tego dziadostwa bez większego szwanku dla niej.Nie chce nawet pisać jakie moga byc przypadki gdy okaże się że głęboko nacieka na kość.Potrzebuje wsparcia psychicznego.własnie od Wszyskich Was otrzymałam

Posted

[FONT=Tahoma][quote name='Allis1']Nie byłam poinformowana , że pies jest chory na nowotwora otrzymałam informacje , że ma narośl na stawie łokciowym psy czeto jej miewają jak korzystaja zbyt niskich bud. Ja chciałam odebrac psa w poniedziałek jak bedzie po wszystkim po sterylce itp . Nie zrobiłam nic złego adoptwoałam psa bez uświadomienia mnie wcześniejszego , że pies jest poważnie chory to juz nie moja wina.W książece nie ma żadnych wpisów dotyczącyh jakich kolwiek zmian czy chorób Sary przed adopcją.Nie zamierzam więcej z Państwem pisać bo nie ma o czym . Pies zostaje ze mną a reszta to moja sprawa i chyba fundacji o ile jest jego własnością.Dalej sprawdzajcie domy a dobrze, a nie opiekę weterynarzy pod która macie psy pozdrawiam.[/QUOTE][/FONT]

[FONT=Tahoma]Nie jest Pani winą, że adoptowała chorego psa, ale nie jest to też winą GoniP.[/FONT]
[FONT=Tahoma]I Pani dobrze o tym wie, bo wie Pani od kogo odbierała psa i kto przyjechał do Pani podpisać umowę adopcyjną.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Naturalnym odruchem człowieka który ma jakieś problemy po adopcji jest telefon i kontakt z osobą która psa wydała i była jego opiekunką.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Pani tego nie zrobiła.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Pani w tej chwili żeruje jak pijawka na GoniP i jeszcze pewnie uważa się Pani za pokrzywdzoną.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Czy zabierając psa tak szybko zażądała Pani certyfikatu i gwarancji zdrowia psa od osoby która wydała psa?[/FONT]
[FONT=Tahoma]Oczywiście, że nie. Teraz Pani to robi. I to w sposób perfidny i obłudny.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Na dogo pisze Pani co innego a poza dogo zachowuje się jak potwór!![/FONT]
[FONT=Tahoma]Napiszę Pani z własnego doświadczenia, że były sytuacje w mojej działalności, że pies ze schroniska krakowskiego którego zabierałam do hotelu miał podpisywaną umowę przez inną osobę. [/FONT][FONT=Tahoma]Z czysto prozaicznej przyczyny, zapomniałam okularów i kolega podpisał umowę za mnie na druku schroniska. Myśli Pani, że ta kobieta dzwoniła z problemami do schroniska czy do mojego kolegi?[/FONT]
[FONT=Tahoma]Nie! Dzwoniła do mnie po radę i nigdy nie miała wątpliwości, że ja byłam opiekunką psa.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Gdyby Pani tak po ludzku, na wątku napisała, że sytuacja Panią finansowo przerasta, to każda z nas by to zrozumiała i pomogła. Pani dwulicowość jest potworna. [/FONT]
[FONT=Tahoma]Skąd u Pani to zakłamanie?[/FONT]
[FONT=Tahoma]Chce Pani teraz żerować na innym człowieku?[/FONT]
[FONT=Tahoma]Bo Fundacja proszę Pani, to nie martwy twór. To są ludzie z krwi i kości, którzy kochają zwierzęta ponad wszystko i każdy z nich poświęca każdą minutę swojego życia dla tych cierpiących istot.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Nie niszczy Pani Fundacji, tylko człowieka.[/FONT]


[FONT=Tahoma][quote name='Allis1']Zula, nie dopuszczę do tego aby Sarę musiało choć przez chwile coś mocniej boleć. Trzeba sie modlić aby w czwartek udało się pozbyć tego dziadostwa bez większego szwanku dla niej.Nie chce nawet pisać jakie moga byc przypadki gdy okaże się że głęboko nacieka na kość.Potrzebuje wsparcia psychicznego.własnie od Wszyskich Was otrzymałam[/QUOTE][/FONT]

[FONT=Tahoma]Ma Pani rację. Tylko Sary w tej paskudnej adopcji mi żal. Żeby nie cierpiała i żeby był dla niej jakiś ratunek, bo nie zasłużyła sobie po tym co ją spotkało na dalsze cierpienie.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Być może oczekiwała Pani wsparcia psychicznego, ale dziwnie Pani postępuje licząc na nie na dogo.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Niszcząc innego człowieka zasługuje Pani tylko na pogardę a nie wsparcie.[/FONT]
[FONT=Tahoma]A może myślała Pani, że o rozmowach z GoniąP się nie dowiemy?[/FONT]
[FONT=Tahoma]To byłby już szczyt naiwności, takie brudy szybko wychodzą na jaw.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Być może uważa się Pani za dobrego człowieka, ale dla mnie jest Pani maluczka i płytka.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Trudno mi dzisiaj uwierzyć, że chodzi tylko o dobro Sary a nie kasę.[/FONT]

Posted

[quote name='Allis1']Zula, nie dopuszczę do tego aby Sarę musiało choć przez chwile coś mocniej boleć. Trzeba sie modlić aby w czwartek udało się pozbyć tego dziadostwa bez większego szwanku dla niej.Nie chce nawet pisać jakie moga byc przypadki gdy okaże się że głęboko nacieka na kość. Potrzebuje wsparcia psychicznego.własnie od Wszyskich Was otrzymałam

A czego można oczekiwać samemu stosując szantaż i próbę wyłudzenia?

Wsparcie wraca takim jakim się samemu dało. Jak już o modlitwach mowa, to właśnie w kościele również się mówi, że zło wraca do człowieka. Może warto to przemyśleć. Pogodzić się z siostrą Pokorą i jej bratem Przepraszam. Nie wystarczy się modlić i klepać modlitwe jak wierszyk, trzeba ją rozumieć. Trzeba rozumieć czego Chrystus nauczał.

Tu na dogo niejednokrotnie okazywało się, zę psiak jest chory, bardzo chory. Nie wszytko od razu jest widoczne/wiadome. NAwet jest podforum na którym sie takim ludziom pomaga.

Mam tez adoptowana suczkę. Wyszło pare rzeczy po adopcji. Pare rzeczy mi sie nie podobało (zgrubienia, przepuklina, narośla) zamiast tworzyć podwórkowe teorie poszłam do weta ... od razu po adopcji.

Posted

Proszę poczytać słownik bo oskarzając kogoś publicznie o szantaż i próbę wyłudzenia czego kolwiek , moźna sobie narobić kłopotów , ale widocznie to Pani specjalność.To nie ja spisałam lewą umowę adopcyjną .I nie ja bede miała kłopoty.Zostałam oszukana poświadczenie nie prawdy na dokumetach urzędowych.Pies którego nkt nie zna w fudacji ale jest jego wlasnościa.Pies który jest zdrowy i przekazany do adopcji jako chory.Nie można było napisać normalnie znajda nie wiadomo w jakim stanie , nie i wadomo czyj.Nie trzeba kłamać i oszukiwać .Ciekawe z czym jeszcze fundacja nakłamała ale tego dowiem sie trochę pózniej.Nie mam ochoty czytać juz tych biednych wypocin co niektórych osób.Zula jak będziesz sie chciała dowiedzieć cos o Sarze to pisz na emaila.

Posted

[quote name='majqa']A ja poproszę o informację, czy wiedziała Pani, z chwilą wzięcia Sary, że ma ona guzy?
Czy nie były widoczne gołym okiem, jak widziała je nie przymierzając Zula???

Jeśli widziała je Pani, czy sądziła Pani, że są to wągry do wyciśnięcia???
Spędziła Pani z Sarą sporo czasu. Ciężko przyjąć do wiadomości, że Pani nie widziała tych zmian na ciele Sary, ciężko przyjąć również, że przyjęła je Pani za cielesne, błahe ozdobniki.

Czy próbowała się Pani kontaktować z weterynarzem, który dokonał oglądu suni i twierdził, że nic jej nie dolega? Jego wpis wszak musiał widnieć w ks. zdrowia suni, o ile został zrobiony (poza wpisem o szczepieniu).

Moje pytanie już nie skierowane do Pani.
Kto poczuł się tak uspokojony, że pomimo sugestii Zuli, że sunia ma guzy, zbagatelizował je wspierając się opinią weta, że wszystko jest OK (o ile to była taka opinia, bo teraz skłonna już jestem uwierzyć we wszystko)???

Kto wydał schorowanego psa (któremu nie zrobiona podstawowych badań, a z tego, co czytam oglądali go sami ślepcy) i w imię, za przeproszeniem, czego???
Komu tak się paliło z wydaniem Sary??? Nie uwierzę, że Goni.

[quote name='zula131']Sara była niczyja, była bezdomna. Chociaż właściwie firma hyclowska wydębiła ode mnie oświadczenie, że to ja zaopiekowałam się bezdomnym psem, którego chcieli odłowić. Można to różnie interpretować, ale takie pismo w Urzędzie Gminy podobno jest. Wiele osób przybyło na ten wątek z wolą pomocy kolejnemu skrzywdzonemu przez los i człowieka psu. Zarówno osoby prywatne jak i fundacje zadeklarowały pomoc pieniężną. Dzięki tej pomocy i dobrej woli wielu osób Sara trafiła do hoteliku, tam miała być wysterylizowana i leczona, a potem dopiero miała trafić do adopcji. Wszystko potoczyło się zbyt szybko... Wierzę w to, ze każdy chciał dobrze...
Poprosiłam Małgosię o wzór umowy adopcyjnej, bo nie posiadałam takowej. I tu Gonia okazała wielkie serce i życzliwość, co teraz obróciło się przeciwko niej i fundacji. Gosiu, mam w poczcie całą naszą korespondencję dotyczącą Sary, z której niezbicie wynika, że tylko i wyłącznie dla dobra Sary była taka umowa, a nie inna. Emir pomagał i wspierał i teraz ma... Nie wiem, co zrobiłabym, gdybym teraz spotkała Sarunię na swej drodze. Pewnie wbrew wszystkiemu i wszystkim nie oddałabym jej nigdzie i nie zakładała wątku na dogo. Nie myślałam, że tak będzie.... ze wszystkim....

[quote name='majqa']Oj nie wszyscy, m.in. nie ja (bo należało dom sprawdzić), nie Zula, jej nikt nie pytał, nie Gonia i są na dowody tego = konkretne wpisy. Wymienione osoby i inne były zdumione tak szybką adopcją, bez sprawdzenia domu, dogrania szczegółów, powiadomienia głównej zainteresowanej w osobie Zuli, bez podpisania od ręki umowy, bez wcześniejszej sterylki itp...itsre. Teraz mamy efekt adopcji pod tytułem - sprintowa.

[quote name='Allis1']Nie byłam poinformowana , że pies jest chory na nowotwora otrzymałam informacje , że ma narośl na stawie łokciowym psy czeto jej miewają jak korzystaja zbyt niskich bud. I to Pani wystarczyło? LEkarza tak powiedział czy w znajoma Goździkowej?Ja chciałam odebrac psa w poniedziałek jak bedzie po wszystkim po sterylce itp . Nie zrobiłam nic złego adoptwoałam psa bez uświadomienia mnie wcześniejszego , że pies jest poważnie chory to juz nie moja wina.W książece nie ma żadnych wpisów dotyczącyh jakich kolwiek zmian czy chorób Sary przed adopcją.Nie zamierzam więcej z Państwem pisać bo nie ma o czym . Pies zostaje ze mną a reszta to moja sprawa i chyba fundacji o ile jest jego własnością.Dalej sprawdzajcie domy a dobrze, a nie opiekę weterynarzy pod która macie psy pozdrawiam.

[quote name='majqa']Gdyby mnie się trafił pies z naroślą (o której jak czytam została Pani poinformowana, dziękuję za ten wpis) poddałabym w wątpliwość, czy jest to tylko wynik zbyt niskiej budy, poddając z kolei w wątpliwość tło narośli poprosiłabym przed adopcją o wyjaśnienie tej sprawy, czyli gruntowne badania. Pani jednakże przyjęła do wiadomości fakt istnienia narośli, oparła się Pani na własnej spekulacji co to może być i dała suni dom.
Chciała Pani odebrać sunię po sterylce, OK. Cóż więc się zadziało, że wzięła ją pani przed sterylką???

[quote name='Allis1']Proszę poczytać słownik bo oskarzając kogoś publicznie o szantaż i próbę wyłudzenia czego kolwiek , moźna sobie narobić kłopotów , ale widocznie to Pani specjalność.To nie ja spisałam lewą umowę adopcyjną .I nie ja bede miała kłopoty. Zostałam oszukana poświadczenie nie prawdy na dokumetach urzędowych. Pies którego nkt nie zna w fudacji ale jest jego wlasnościa.Pies który jest zdrowy i przekazany do adopcji jako chory.Nie można było napisać normalnie znajda nie wiadomo w jakim stanie , nie i wadomo czyj.Nie trzeba kłamać i oszukiwać .Ciekawe z czym jeszcze fundacja nakłamała ale tego dowiem sie trochę pózniej.Nie mam ochoty czytać juz tych biednych wypocin co niektórych osób.Zula jak będziesz sie chciała dowiedzieć cos o Sarze to pisz na emaila.

Gratulacje umiejętności czytania ze zrozumieniem inaczej :p. Szkoda zę Pani skrzętnie pomija wyraźnie zadane w poprzednich postach pytania. Tak na marginesie pomijając wątpliwą wartość merytoryczną Pani "zarzutów" przypomnę ze współudział w przestępstwie jest też przestępstwem. A nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Pani umowe podpisała będąc świadoma co robi (mam nadzieję). Jakoś Pani bardziej sie nie zainteresowała wówczas. Podpisując jakąkolwiek umowe i nie czytajac regulaminu samemu sobie się szkodzi. Potem jest postfactum.

Nic Panią, absolutnie nic nie usprawiedliwia jeszcze w świetle faktów do których sama się Pani przyznała (m.in. do zauważenia i zlekcewazenia narośli)

Napisał Aga Czarkowianka To nie jest adopcja na czuja. Ta pani spędziła u mnie mnóstwo czasu (...) Adopcja w zasadzie jeszcze nie nastąpiła, bo spisałam z Panią umowę, że pies jest własnością Tanitki do momentu podpisania umowy adopcyjnej. Pani na to przystała. Powiedziała, że wysterylizuje suczkę za ok miesiąc, jak ta psychicznie dojdzie do siebie (...)

I w tym mnóstwie czasu nie zauważyla istotności?

Posted

[quote name='Allis1'](...) To nie ja spisałam lewą umowę adopcyjną . (...) Zostałam oszukana poświadczenie nie prawdy na dokumetach urzędowych. (...) Pies który jest zdrowy i przekazany do adopcji jako chory.(...) Nie trzeba kłamać i oszukiwać . (...) Nie mam ochoty czytać juz tych biednych wypocin (...)
A i tu się Pani myli.
Nie jest Pani bez skazy, jeśli rozpatrujemy sprawę w kategoriach winy i lewizn.
Czy osoba podpisująca z Panią umowę fundacyjną legitymowała się jako przedstawiciel fundacji???
Może mi Pani wyjaśnić jak to było?

Doskonale wiedziała Pani, w czym rzecz, podobnie jak i wiedziała Pani, że bierze sunię z niezdiagnozowaną naroślą i wiedziała Pani zapewne (nie wierzę, że nikt Pani o tym nie powiedział), jak to się stało, że sunia trafiła do znanego Pani hoteliku.

Co więcej, kolejna perełka...
Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę (może coś przeoczyłam we wpisach) ale...wszystko na to wskazuje, że nic Pani nie zaniepokoiło w stanie suni, jak i sama procedura adopcyjna na przestrzeni czasu, który upłynął pomiędzy zabraniem suni z hotelu, a podpisaniem umowy adopcyjnej.

Proszę nie wypisywać bzdur o kłamstwie i oszustwach. Owszem, skłonna bym była przyznać Pani rację, gdyby ktoś w ciemno podsunął Pani umowę, a Pani nie widziałaby namacalnie zwierzęcia, w tym i jego widocznych gołym okiem, że tak to nazwę, defektów (narośl). Tak się jednak nie stało.

Nie ma Pani ochoty czytać wypocin. Pani sprawa, choć oczywisty mechanizm ludzki sprawia, że i tak je Pani podczytuje ;-), bo... Starannie selekcjonuje Pani pytania i odpowiada Pani na te, które nie są niewygodne. Inne przechodzą bez echa, a wśród nich, a propos zarzutów szantażu/ kwestii pomówień, pytania główne:
W jakim celu dzwoniła Pani do GoniP???
Jak wspomniałam uprzednio, a teraz się przypomnę, nie tylko ja z przyjemnością poznam treść rozmowy Pani i GoniP, bo póki co znamy jedynie tę okrutnie krzywdzącą Panią, jednostronną wersję.
Jako osoba starająca się wypaść na forum kryształowo mniemam, że odniesie się Pani do tej rozmowy i jasno napisze, że u GoniP szukała Pani li tylko nadmienionego we wcześniejszym, własnym poście wsparcia psychicznego. Prawda? Czyż nie tego wsparcia Pani szukała, nie słów pocieszenia???

Posted

[quote name='Allis1']Proszę poczytać słownik bo oskarzając kogoś publicznie o szantaż i próbę wyłudzenia czego kolwiek , moźna sobie narobić kłopotów , ale widocznie to Pani specjalność.To nie ja spisałam lewą umowę adopcyjną .I nie ja bede miała kłopoty.Zostałam oszukana poświadczenie nie prawdy na dokumetach urzędowych.Pies którego nkt nie zna w fudacji ale jest jego wlasnościa.Pies który jest zdrowy i przekazany do adopcji jako chory.Nie można było napisać normalnie znajda nie wiadomo w jakim stanie , nie i wadomo czyj.Nie trzeba kłamać i oszukiwać .Ciekawe z czym jeszcze fundacja nakłamała ale tego dowiem sie trochę pózniej.Nie mam ochoty czytać juz tych biednych wypocin co niektórych osób.Zula jak będziesz sie chciała dowiedzieć cos o Sarze to pisz na emaila.[/QUOTE]

Po pierwsze chyba Pani myli kodeks ze słownikiem.
Znajomość prawa, też się kłania. I co to znaczy, ze Pani jej nie spisała? Czyżby ktoś za Panią to zrobił? A może bez świadomości? A może z nożem przy gardle? Jakieś dzisiaj problemy z pamięcią?
Na szczęście są świadkowie , więc tego wyprzeć się nie można.
Trzeba było pluszaka kupić , wtedy jest gwarancja dożywotniego zdrowia.
Dziwię się, że "biednych wypocin" czytać pani nie chce, a jednak cały czas pojawia się Pani na dogo.
Po co? Lepiej może zająć się Sarą?

Posted

[quote name='majqa']
...Jako osoba starająca się wypaść na forum kryształowo mniemam, że odniesie się Pani do tej rozmowy i jasno napisze, że u GoniP szukała Pani li tylko nadmienionego we wcześniejszym, własnym poście wsparcia psychicznego. Prawda? Czyż nie tego wsparcia Pani szukała, nie słów pocieszenia???.....

Ależ Izuniu:loveu: Tak pobożny, czuły i wrażliwy człowiek szuka wszędzie wsparcia duchowego :diabloti:
Przecież nietaktem byłoby w takim momencie poruszanie delikatnych spraw finansowych:diabloti:

Posted

[quote name='irenaka']Ależ Izuniu:loveu: Tak pobożny, czuły i wrażliwy człowiek szuka wszędzie wsparcia duchowego :diabloti:
Przecież nietaktem byłoby w takim momencie poruszanie delikatnych spraw finansowych:diabloti:

Irena litości mój monitor, sorry nie mogłam

Posted

Na prośbę Pani Agnieszki, która nie może zalogować się na forum, wklejam tu Jej maila z oświadczeniem:

[FONT=&quot]"Dnia 6 listopada przyjechała do mnie pani Dorota w celu obejrzenia i ew. adopcji suczki Sary.Suczka miała juz umówioną nazajutrz sterylizację oraz wycinanie guza z łapki u mojego weterynarza. Zabiegi te miały być ufundowane przez fundację Emir.Pani uparła się,że wysterylizuje suczkę u swojego weterynarza w terminie póżniejszym, jak ta ją bliżej pozna i bardziej jej zaufa,ponieważ dzień wcześniej straciła podobną suczkę na stole operacyjnym z powodu skrętu żołądka. Zaproponowałam, aby pani skorzystała na drugi dzień z umówionych już i finansowanych zabiegów przez fundację Emir,lecz pani odmówiła twierdząc,że ma swojego weterynarza, poza tym stać ją na ew. leczenie psa i nie opłaca jej się podróż do Tarnowskich gór, bo dalszą opieką weterynaryjną Sary zajmie się już u siebie na miejscu,w związku z czym kłamstwem jest,że pani Dorota chciała poczekać na zabieg. Co więcej próbowałam jej wytłumaczyć,że to nie fair wobec mojego weterynarza rezygnować z zabiegu który był umuwiony 2 tygodnie wcześniej, bo prosił mnie aby rezygnować z kilkudniowym wyprzedzeniem bo wtedy termin byłby dla kogoś innego.Mój weterynarz poinformował mnie o tym ,że tego typu guzki to najczęściej niezłośliwe nowotwory(od nowotworu do raka jeszcze daleka droga)Dla pewności jednak miała zostać przeprowadzona histopatologia wyciętej tkanki.Pani dorota została o tym wszystkim poinformowana, jak również o tym,że nie znamy dokładnego wieku Sary, jej przeszłości, ani tego na co jeszcze może chorować.W przypadku psa znalezionego po tułaczce wszystkie te fakty zdają się być oczywiste. Pani Dorota zobowiązała się do jak najszybszej wizyty u weterynarza w celu zajęcia się łapką.Od momentu wydania Sary do podpisania umowy adopcyjnej Sara nadal była kilka dni własnością fundacji Emir i wydaje się logiczne,że można było w tym czasie wyciąć guzek i próbować dogadać się z fundacją.W całej tej sprawie pani Dorota zdaje się mieć stosunek roszczeniowo żądający wobec ludzi którzy w dobrej wierze ratowali Sarę, a nie potrafi zrozumieć prostego faktu,że adoptując psa po przejściach staje się za niego odpowiedzialna(również finansowo)Pani Doroto,pani nie uratowała Sary tylko Zula i fundacja Emir. Pani ją tylko adoptowała.Sara napewno niebawem i tak znalazłaby dom a u mnie była już bezpieczna i miała pełną miskę.Należałoby wykazać odrobinę szacunku i pokory wobec ludzi którzy naprawdę jej pomogli, gdy groziła jej śmierć podczas tułaczki. Jeszcze raz nadmieniam,że pani Dorota została powiadomiona o obecności guza na łapce Sary i zobowiązała się do jej leczenia.Oczywistym faktem jest,że z chwilą podpisania umowy adopcyjnej za leczenie psa odpowiada właściciel.Z poważaniem dla wszystkich którym na sercu leżało dobro Sary- Agnieszka Biernacka[/FONT]"

Posted

[quote name='majqa']A i tu się Pani myli.
Nie jest Pani bez skazy, jeśli rozpatrujemy sprawę w kategoriach winy i lewizn.
Czy osoba podpisująca z Panią umowę fundacyjną legitymowała się jako przedstawiciel fundacji???
Może mi Pani wyjaśnić jak to było?
[/QUOTE] Gwoli wyjaśnienia, umowę podpisywała Zula, która miała moje pełnomocnictwo.

Posted

[quote name='GoniaP'](...) Suczka miała juz umówioną nazajutrz sterylizację oraz wycinanie guza z łapki u mojego weterynarza. Zabiegi te miały być ufundowane przez fundację Emir.Pani uparła się,że wysterylizuje suczkę u swojego weterynarza w terminie póżniejszym (...) Zaproponowałam, aby pani skorzystała na drugi dzień z umówionych już i finansowanych zabiegów przez fundację Emir,lecz pani odmówiła twierdząc,że ma swojego weterynarza, poza tym stać ją na ew. leczenie psa (...) dalszą opieką weterynaryjną Sary zajmie się już u siebie na miejscu,w związku z czym kłamstwem jest,że pani Dorota chciała poczekać na zabieg. (...) Mój weterynarz poinformował mnie o tym ,że tego typu guzki to najczęściej niezłośliwe nowotwory(od nowotworu do raka jeszcze daleka droga)Dla pewności jednak miała zostać przeprowadzona histopatologia wyciętej tkanki.Pani dorota została o tym wszystkim poinformowana, jak również o tym,że nie znamy dokładnego wieku Sary, jej przeszłości, ani tego na co jeszcze może chorować.W przypadku psa znalezionego po tułaczce wszystkie te fakty zdają się być oczywiste. (...) Od momentu wydania Sary do podpisania umowy adopcyjnej Sara nadal była kilka dni własnością fundacji Emir i wydaje się logiczne,że można było w tym czasie wyciąć guzek i próbować dogadać się z fundacją. (...) Jeszcze raz nadmieniam,że pani Dorota została powiadomiona o obecności guza na łapce Sary i zobowiązała się do jej leczenia. (...)
I cóż Miła Pani Właścicielko??? Czyżby sprawa się rypła??????????? :cool3:

Posted

[quote name='GoniaP']Gwoli wyjaśnienia, umowę podpisywała Zula, która miała moje pełnomocnictwo.[/QUOTE]
I dobrze, że mi to wyjaśniłaś, bo coś mi tu dziwnie z tym brakiem legalu wyglądało. Kto jak kto ale to byłby chyba pierwszy raz gdybyś czegoś takiego nie dopilnowała. Wielka ulga. :-)

Posted

[quote name='Allis1'](...) porosze mi powiedziec co ja mam powiedzieć synowi jak ten biedny psiak by odszedł zbyt szybko miesiąc temu straciłam jednego psa, a teraz miałby byc drugi .(...)
Chyba teraz w pełni rzeczowo potrafię odpowiedzieć Pani na pytanie, co ma Pani powiedzieć synowi. Odpowiedź brzmi: PRAWDĘ!

Posted

[quote name='majqa']I cóż Miła Pani Właścicielko??? Czyżby sprawa się rypła??????????? :cool3:[/QUOTE]

A tam zaraz rypła:evil_lol:
Przecież to kolejna osoba, która kłamie:mad:;)
Zmowa totalna na forum i to przeciw komu?
Wielkodusznej:diabloti: Pani Dorocie która ofiarowała dom i oczekiwała tylko wsparcia:diabloti:
Jesteśmy wredne babsztyle, które nie umieją okazać zimnej rybie wdzięczności i docenić łaski jaką okazała adoptując psa:diabloti:
Jestem wściekła!!!!:angryy:

Posted

Chcialam cos tu napisac od siebie co do przebiegu tej adopcji i rozmowy mojej z Panią D., ale uznalam, ze lepiej będzie dla sprawy nie ujawniać tu wszystkiego, zeby nie zostało nadużyte przeciwko dogomaniakom i Fundacji Emir. Świadkowie są i dokumenty też. Jeśli Pani D. podejmie formalne kroki, to my na nie zareagujemy i jesteśmy spokojni, bo wszystko było jak należy. Dobrze, że tyle osób było zaangażowanych w znalezienie suce domu, bo teraz jest nas kilkoro świadków przeciwko słowom jednej Pani D.

Posted

[quote name='tanitka']Chcialam cos tu napisac od siebie co do przebiegu tej adopcji i rozmowy mojej z Panią D., ale uznalam, ze lepiej będzie dla sprawy nie ujawniać tu wszystkiego (...).[/QUOTE]
I jest w tym racja wobec obecnej sytuacji.

Posted

Allis, po co to wszystko? Nie można było po prostu, normalnie, poprosić nas o pomoc finansową? Na pewno nie zostawilibyśmy cię samej z tym problemem. Po co od razu na wojnę ruszać? Eeee, do dupy to wszystko. Tylko Sary żal...

Posted

[quote name='zula131']Sareńko, moja słodka dziewczynko... Tak bardzo martwię się o ciebie :-(...[/QUOTE]
Zulo, wiem, że to trudne ale spróbuj nie martwić się na zapas. Na to jeszcze przyjdzie czas. Póki nie jest znany zły wynik/ nie po myśli histopatologii póty jest nadzieja.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...