Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jarcio sprawił nam ostatnio nieciekawą niespodziankę. Ugryzł bratanicę TZ-ta i to w policzek. Zawsze kontakt małej z Jarkiem był przez nas kontrolowany, bo się jej bał. Jak tylko widzieliśmy, że zaczyna się denerwować wychodziliśmy z nim do pokoju albo zabieraliśmy dziecko od niego. Tym razem byliśmy przy tym wszyscy i tak się zagadaliśmy, że nikt nie zauważył jak dziecko weszło pod stół do psa. Podejrzewamy, że próbowała go za coś pociągnąć albo stanęła mu na łapę, bo ze swoim psem w domu wyprawia różne cuda. Że coś się stało skapnęliśmy się dopiero jak mała zaczęła płakać - nie było żadnego warknięcia z Jarka strony, żadnego szarpnięcia. Dosłownie nic. Dopiero jak ją szwagier wziął na ręce zobaczyliśmy, że ma na policzku mały ślad po zębie - taki siniak właściwie. Jarek dostał burę i został karnie oddelegowany do pokoju - w sumie nie wiem czy dobrze zareagowaliśmy, ale pierwszy raz zdarzyła nam się taka sytuacja. Do obcych ludzi w sklepach, w autobusach się przymila, głaszczą go i nic, a jej jakoś zawsze się bał. Czasem warczał na nią jak tylko weszła do pokoju, a innym razem dał się pogłaskać. Nigdy nie zmuszaliśmy go do kontaktu z dzieckiem. Jak chciał odejść, to odchodził, jak widzieliśmy, że jest poddenerwowany jej obecnością - nie pozwalaliśmy jej go głaskać. Nie wiem co zrobiliśmy źle (poza tym, że się zagadaliśmy i nie zwróciliśmy uwagi na sytuację), że wtedy ją ugryzł.

Jakby na dowód tego, że to był jednorazowy wybryk Jarek wczoraj i dzisiaj w środkach masowego transportu (w PKP i PKS-ie) zachowywał się rozkosznie, przymilnie i nad wyraz grzecznie, czym zjednał sobie sympatię wszystkich zebranych dookoła współpasażerów z konduktorem na czele. Że nie wspomnę o wizycie w sklepie zoologicznym niedaleko moich rodziców, gdzie zrobił absolutną furorę swoim futrem i z dumą przyjmował oznaki sympatii i głaski i przytulaski.

Przymierzamy się do ponownego zdjęcia kamienia z zębów jeszcze przed świętami - taki prezent gwiazdkowy!

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jelenko, cos Jarusiowi musiala bratanica zrobic np. stanac na ogonie czy pociagnac za ucho. Ogon to naprawde czule miejsce dla każdego psa. Moze on warczal cicho, ostrzegal ja, a ona nie zareagowala, to klapnal. Teraz musicie uwazac, bo pewnie Jaruś bedzie ja zle kojarzyl. Sam musial sobie poradzic moze z nieco nachalnym dzieciakiem, oddelegowanie poza pokoj nie wiem jak Jarus potraktowal. Nie znam Jarka, nie wiem czy pobyt w samotnosci to dla niego kara czy nagroda, mam 2 suczki i kazda by to traktowala inaczej.

Że nie wspomnę o wizycie w sklepie zoologicznym niedaleko moich rodziców, gdzie zrobił absolutną furorę swoim futrem i z dumą przyjmował oznaki sympatii i głaski i przytulaski.
Dzielny, odważny Jarus. Nie kazdy pies dobrze by zniosl takie dowody sympatii w obcym dla siebie miejscu. /Moja Kostaryka nie dalaby sie poglaskac, a Casablanka oczywiscie poleci do każdego./

Posted

Nie dziwię się Jarkowi, musiał Małą ostrzegać i miec powód, zeby się odgryźć. U nas 4 psy, każdy inny, każdy inaczej reaguje na nasze dzieci, na obce, na obcych dorosłych... istna karuzela!

Posted

Ogólnie to on lubi zainteresowanie obcych osób. Jak go dzisiaj głaskała dziewczyna w autobusie, a potem przestała, to przez pół drogi trącał ją co jakiś czas nosem w nogę, żeby go głaskała dalej. W sumie, gdybyśmy widzieli, że mu to przeszkadza, to nie pozwalalibyśmy obcym ludziom go dotykać. W kontaktach z dzieckiem zawsze staraliśmy się wzmacniać pozytywne zachowania - jak pozwolił się pogłaskać i nie warczał przy spotkaniu z małą, dostawał pochwałę i smaczka. Raz wszedł już z nią w intensywną komitywę - siedzieli razem pod stołem i Lena zbierała okruchy z chleba i dawała mu do pyska. Pies przeszczęśliwy wgapiał się w nią i merdał ogonem. I nagle taki regres... Ech...

Posted

Jelenko, moze po prostu mala pociagnela go za ucho albo za ogon, kto wie. To moze byc jednorazowa sprawa. Ale w wiekszosci psy po przejsciach sa powsciagliwe i nie lubia nadmiernej poufalosci typu glaskanie, sciskanie, branie na ręce. Nie wiem na ile Jarus jest pamiętliwy, moja Kostaryka np. jest pamiętliwa i doskonale wie, kto jej cos tam kiedys zrobil czy 'zaszedl za pazurki'.

Posted

Dodatkowo sporo psiaków szczególnie boi się dzieci, które często są po prostu zbyt mało delikatne a czasami za głośne. Mój Świruś staruszek, jak tylko widział dziecko nawiewał do drugiego pokoju i jeszcze pakował się w najciemniejszy kąt. Natomiast dorośli nigdy mu nie przeszkadzali. Świruś jest ze mną od szczeniaczka (byłam przy jego porodzie), więc nie ma możliwości, że miał jakieś złe doświadczenia ze strony dzieci, a jednak i tak ich nie lubił - bo nie :)
Natomiast Mel dzieci uwielbia i nie wiem skąd skubany wie, że musi być przy nich delikatny i cierpliwy. Dzieci mogą mu robić wszystko a on się tylko cieszy :D
A Jaruś reaguje tak tylko na bratanicę czy na inne dzieci też?

Posted

Murka napisał(a):
Najwyższy czas się postarać o takowe :cool3:


W sumie racja! Zadzwonimy jutro do znajomych, żeby do nas przyszli - oni mają małe dziecko! :eviltong:

A ja zapomniałam dodać, że za tydzień w piątek odkamieniamy Jarciowi zębiska. Będzie miał piękną paszczę na Boże Narodzenie - obędzie się bez radioaktywnych wydmuchów przy Wigilii! :)

Posted

To bedzie tip-top Jarus na swieta z paszcza jak z reklamy :D

Wracajac do dzieci to dzieci sa rozne, ciche i glosne. Moja Kostaryka boi sie wszystkich dzieci, ktore biegaja i krzycza. Spokojne ignoruje. Moze to chodzi o wzrost i decybele ;-)

Posted

Jelena Muklanowiczówna napisał(a):
W sumie racja! Zadzwonimy jutro do znajomych, żeby do nas przyszli - oni mają małe dziecko! :eviltong:


Ale prędka no ;) zero cierpliwości! Warto poczekać te 9 miesięcy, bo "swoje" Jaruś będzie traktował inaczej ;)

Posted

Jarek wczoraj był na odkamienianiu, ale zniósł to nadspodziewanie dobrze. Byliśmy zaskoczeni, bo ostatnim razem po narkozie miał spowolnione ruchy dłuższy czas i szłam z nim do domu dwa razy dłużej niż normalnie. Ale wczoraj, jak go TZ-et odbierał, to powiedział, że miał dużo energii. Ja wróciłam do domu bardzo późno, bo też wczoraj byłam u dentysty (ech, płacić komuś tyle kasy za zadawanie bólu - jakieś kuriozum) i Jarosław przywitał mnie wesoło.
Niestety w trakcie zabiegu pożegnał się z 3 zębami. Pierwszy wypadł już przy odkażaniu przed zabiegiem, drugi w trakcie zabiegu, a trzeciego wyrwała, jak go obejrzała, bo stwierdziła, że to lepsze rozwiązanie, bo by go bolał na pewno. To chyba jednak nie stanowi dla niego wielkiego problemu, bo wrąbał z rana całą michę suchej karmy z prędkością światła. Dostaliśmy antybiotyk na dziąsła "Dalacin C" i przy okazji skonsultowałam się odnośnie jakiegoś środka uspokajającego na Sylwestra. Dostaliśmy hydroksyzynę i mamy podawać i monitorować sytuację. Jakby nie działało tak, jak trzeba, to mamy się zgłosić. Podawała któraś z Was swojemu psu hydroksyzynę?

Posted

Jelenko, a jak sie nazywa ten lek na uspokojenie, bo podalas nazwe skladnika chyba. Ja mojej Kostaryce nic nie podawalam w ubieglym roku, na Sedalin reaguje fatalnie. Teraz kupilam feromony, zobaczymy.

Moze Jarus po zabiegu dostal wybudacz? Teraz tak podobno robia weci. Wyszedl pelen energii, bo pewnie juz do zebiszczony nie bolą.

Jelenko, teraz dentysci, ktorzy nie daja znieczulenia, to zacofancy, lepiej ich omijac. Jesli dentysta lubi wiedziec, kiedy pacjenta boli przy borowaniu i na tej podstawie ocenia czy ząb jeszcze trzeba borowac, to niech sie przejdzie na szkolenia! Ja od 10 lat juz korzystam z uslug dentystki, ktora znieczula przy borowaniu. Po co się meczyc za wlasna kasę??

Posted

Ja podawałam hydroksyzynę, ale akurat na Dotts kiepsko to zadziałało.
My w tym roku uciekamy z psami na wieś. Na pewno w remizach też będą fajerwerki, ale nie takie intesywne jak w Łodzi. Ja już nie chcę podawac żadnych leków, bo tak na prawdę skuteczna byłaby chyba jedynie narkoza.

Posted

Nie no, dentysta podał znieczulenie. Byłam w szoku, bo u prywatnego dentysty byłam ostatnio dość dawno i ten skok technologiczny, który odbył się w gabinetach mocno mnie zaskoczył. RTG zrobili mi na fotelu, mogłam je obejrzeć na ekranie komputera wraz z dentystą, a jak podał znieczulenie, to od razu zaczęło działać, a nie jak w przychodni dentystycznej - czekasz pół godziny, a i tak zesztywnieje Ci dopiero jak wyjdziesz. Ale mimo wszystko ból jakiś tam jest i dzisiaj go odczuwałam. W końcu to leczenie kanałowe, dentysta wchodzi głęboko w miazgę, więc po założeniu wypełnienia to wszystko tam puchnie i pulsuje. Żeby przestało boleć musi trochę sklęsnąć. Ale ja wytrzymała jestem na takie rzeczy - wszystkie borowania robię bez znieczulenia, tylko kanały znieczulam, bo tego to już bym nie wytrzymała.

Nazwa leku na uspokojenie to właśnie hydroksyzyna. Nie mamy możliwości wyjechać z Jarciem w jakąś głuszę, a niestety Sylwestra znosi bardzo źle. Zdarza się, że jeszcze 2 stycznia boi się wychodzić na dwór. Gdyby było tak, że się boi, ale wyjdzie i się załatwi szybko i ucieka, to nie byłoby problemu, bo wyszłabym z nim nawet 10 razy w ciągu dnia, jeśli byłaby taka potrzeba. Ale niestety, on się w ogóle nie chce załatwić i to nas najbardziej martwi. Dlatego po zeszłorocznym Sylwestrze powiedziałam, że nie pozwolę już na to, żeby się tak męczył. Muszę mu dać coś na uspokojenie i tyle, nawet jeśli będę musiała to podawać już 2 tygodnie przed Sylwestrem. Trudno, jeśli to ma mu pomóc, będzie brał tablety. Zresztą tabletki to dla niego żadna kara, zwłaszcza jeśli są zawinięte w... polędwicę sopocką! :)

Posted

Jesli tylko nic sie Jarusiowi nie dzieje po tabletkach na uspokojenie, to mozna podawac. Moja Kostaryka zle reaguje szczegolnie na Sedalin, wymiotuje, kiwa sie, masakra jednym slowem. W tym roku beda feromony D.A.P. plus zamkniecie w malym pokoju z okiennicami, roletami i spokojna muzyka relaksujaca. Zobaczymy jak bedzie w tym roku. Mamy ten sam problem z zalatwianiem sie, nieraz 2 dni Kostaryka nie chce wyjsc...

Aaaa to kanalowe mialas Jelenko....nie zazdroszcze, mialam ostatnio robiona 7-ke kanalowo, super sprawa, a jaka cena ;-)
U mnie sie na jednej wizycie nie skonczylo, jakies cos mialam wkladane na tydzien i dopiero za drugim razem koniec.

Jaroslawowi ktore zębiska usunela pani doktor?

Posted

[quote name='Ulka18']Jaroslawowi ktore zębiska usunela pani doktor?[/QUOTE]

Nie wiem dokładnie, bo mnie nie było przy odbieraniu, a TZ-et (jak to TZ-eci mają w zwyczaju) wysłuchał, ale nie zapytał które. Jarcio sobie do pyska zajrzeć nie daje, ale z tego, co udało mi się dojrzeć, to kły wszystkie są, a ubytki chyba tylko pośrodku szczęki na dole po obu stronach i jeden na górze. Je bez problemu i w ogóle, to widać, że humor mu się poprawił - pewnie go te zęby bolały. Dzisiaj odsypia cały dzień wczorajszy stres i jest ogólnie rozkoszny.

Posted

A jeszcze mi się coś przypomniało. Jak rozmawiałam z wetką na temat jakiegoś leku uspokajającego, to o Sedalinie w ogóle nie było mowy. Powiedziała, że nie ma takiej opcji, żeby to podać psu w takiej sytuacji, bo to go tylko unieruchamia, a on wszystko słyszy i boi się dalej. Ogólnie powiedziała, że Sedalin zaleca w naprawdę wyjątkowych sytuacjach. Proponowała nam jeszcze taki środek, który się dolewa do jedzenia, ale stwierdziłam, że spróbuję z Hydroksyzyną, bo po pierwsze jest tańsza, a po drugie: znam ten lek, bo mój dziadek go brał.

Posted

Niestety nie, my co roku ubieramy choinkę tak wcześnie - żeby się nią nacieszyć. Ale w tym roku, to chyba trochę przesadziliśmy! :) A to dlatego, że TZ-et kupił żywą (pierwszy raz mam taką choinkę w domu) i baliśmy się ją zostawić na dworze, żeby nam nie ukradli. A jak już była w domu i przeszkadzała na korytarzu, to ją ubraliśmy! Najlepsze było, to, że przygotowywaliśmy się na większe drzewko (nasza poprzednia choinka - sztuczna - była wprost mikroskopijna), więc dokupiliśmy bombek, ale lampek już nie i dzisiaj jechałam do marketu po lampki, bo brakowało! ;-)

Najlepsza była reakcja mojej mamy, która myślała, że mnie zaskoczy i że jest bardzo dowcipna. Dzwoni i mówi:

(M)ama: A my już mamy prezenty gwiazdkowe...!
(J)a: A ja mam choinkę!
M: ...
M: Ale ubraną?!
J: Tak! I to żywą!
M: Aha... No! To mówisz, że co tam u was słychać?

:D

  • 3 weeks later...
Posted

Ech...!

P***rzony Sylwester! Hydroksyzyna nie bardzo pomaga - w domu Jarcio jest spokojny, ale na dworze, jak usłyszy strzał od razu wariuje. Pierwszy spacer dzisiaj przebiegł dość znośnie, drugi ze sporymi problemami, a na trzeci próbowaliśmy wychodzić już dwa razy (i to tylko do ogródka) i nam się nie udało - nawet jednego siknięcia.

Jutro Nowy Rok przywitamy z przyjaciółmi na spotkaniu w mieszkaniu - Jaruś jedzie z nami. Bierzemy kocyk, miseczkę i hydroksyzynę w kieszeń!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...