Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

U nas Sylwester nawet nieźle minął. Rano Jaruś wyszedł na baaardzo długi spacer - chodziłam z nim do oporu, żeby miał na cały dzień. Po południu udało nam się jeszcze na dwa krótkie siknięcia do ogródka, bo poza furtkę się bał. Strasznie się ucieszył, jak zobaczył, że się ubieramy i bierzemy go ze sobą na imprezę. Wpadł do taksówki jak wariat, aż się taksówkarz zdziwił. Na imprezie bardzo szybko podbił wszystkich serca - siedział grzecznie na fotelu za moimi plecami i o 23 dostał ostatnią dawkę Hydroksyzyny. Przez moment był jaki pijany, ale o północy i tak bardzo się bał i koniecznie chciał się schować, więc wzięłam go do łazienki i zgasiłam światło. Tam się bardzo szybko uspokoił i już po pół godzinie był z nami z powrotem na imprezie. Jak się wystrzelali, to zasnął, a jak się wyspał, to zjadł pełną michę karmy, popił wodą i zaczął odstawiać tańce pomiędzy ludźmi w oczekiwaniu na głaskanie! :) Wracaliśmy autobusem nocnym spokojnie, choć muszę przyznać, że byłam zbulwersowana zachowaniem kierowcy. Ja sobie zdaję sprawę, że ta zmiana na nocnym autobusie jest najgorsza, bo wracają nim głównie pijane osoby po imprezach (zwłaszcza w Sylwestra), ale jak jechaliśmy to było naprawdę bardzo spokojnie - każdy się zajmował sobą, a co bardziej wstawieni przysypiali, a kierowca szarżował jakby był na rajdzie. Mało tego, nie zamknął w ogóle ostatnich drzwi i ktoś mu zwrócił uwagę, a on nic sobie z tego nie zrobił, a przecież mógł ktoś wypaść przez te drzwi, zwłaszcza, że w autobusie były osoby po alkoholu! Jakaś masakra!

Na szczęście dotarliśmy cali i zdrowi i możemy życzyć Wam: SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!! :)

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jelenko, od nas tez zyczenia wszystkiego dobrego na ten 2013 :fadein:

U mnie psy spokojnie zniosly sylwestrowe wystrzaly, Kostaryka byla na feromonach w pokoju z zaslonietymi okiennicami i roletami z glosna muzyka, koty tez skorzystaly z feromonow i jakos przezylismy.

  • 2 weeks later...
Posted

Jak ktoś mi jeszcze powie, że posiadanie psa to pikuś przy posiadaniu dzieci, to go kopnę w d*pę! Wczoraj, około 6 rano, mieliśmy pobudkę, bo Jarek się dziwnie zachowywał - ział i biegał niespokojnie po pokoju. Skapnęłam się, że chce iść na dwór, więc narzuciłam szlafrok, na szlafrok kurtkę i poszłam z nim na ogródek. No cóż, kupa pozostawiała wiele do życzenia. Musieliśmy myć doopkę po 6 rano. Ale Jaruś był szczęśliwy, wesoły, więc pomyśleliśmy, że to jednorazowa niedyspozycja i TZ-et dał mu rano jeść. Niestety, zadzwonił do mnie do pracy, że jak wpadł do domu pomiędzy pracą a uczelnią, to był wielka kupa na dywanie - musiał to wszystko ogarnąć i szybko lecieć, ale kolejne mycie doopy gotowe. Zanim zdążyłam dojechać do domu, zadzwoniła do mnie Teściowa przerażona, że Jarek wyprosił u niej pójście na dwór, załatwił się na rzadko na ogródku i nie chce iść do domu. Na całe szczęście juz wracałam do domu, więc powiedziałam jej, żeby go tak zostawiła, a ja zaraz będę. Wyglądało to naprawdę niewesoło, zwłaszcza, że jak go wzięłam na spacer, to już nie leciała z niego kupa, tylko sama woda. W domu podałam mu węgiel i wyglądało tak, jakby wszystko ustało. Pies odsypiał, na wieczornym spacerze już się nie załatwiał, ale postanowiliśmy go przegłodzić jednak. I dobrze zrobiliśmy, bo w nocy znowu była pobudka - nie utrzymał i załatwił się na dywan. Zbieraliśmy się szybko, żeby z nim wyjść i chciałam naciągnąć spodnie (mam taką fajną, grubą, dość drogą piżamę-niby-dres), które leżały na podłodze. Patrzę, a Jarek wspaniałomyślnie, w podziękowaniu za dobrą opiekę, narobił mi centralnie na piżamę - na bluzę i spodnie!!! Samym węglem! Nawet nie śmierdziało. Dywan ufajdany, no makabra! No i nocne dyżury - jak tylko zaczynał ziać to jedno z nas wstawało (na zmianę) i brało go na dwór. Potem obowiązkowe mycie kupra. Nad ranem doszły nam jeszcze wymioty, ale dociupaliśmy jakoś do rana i TZ-et zebrał się i zabrał go do weterynarza, jak tylko otworzyli gabinet. Na razie nic nie wiem, jak coś będę wiedzieć i dam radę coś napisać z pracy, to się odezwę. Dobrze, że TZ-et mógł sobie wziąć dzień urlopu, bo u mnie akurat ferie i mam dzisiaj z dziećmi wyjazd do teatru.

Pokój wygląda jak pobojowisko... Masakra!

Posted

Sytuacja opanowana. Weterynarz powiedziała, że to zwykłe zatrucie, ale dostał 3 zastrzyle. Jakby objawy nie ustąpiły, to mamy jutro wrócić, ale TZ-et melduje, że wszystko w porządku. Pierwszy posiłek dopiero jutro rano - jakieś delikatne gotowane mięsko.

Ło jezusicku, może się dzisiaj wreszcie wyśpię...

Posted

Nigdy nie mówiłam, ze pies przy dziecku to pikuś :) uważam wręcz, że to dokładnie to samo :D z tym, że pies może trochę drzeć japę, ale nie zadaje niewygodnych pytań. Np nie dziwi się, ze chłopcy TEŻ mają pęcherz i nie trzeba wdawać się w tłumaczenia, że pęcherz i pochwa to nie to samo :D
Zdrowiej Jaruś, bo co Pańcia bez piżamy pocznie??? ;)

  • 2 weeks later...
Posted

Kolega taki w sam raz dla Jarusia, tylko troche siersci ma mniej, ale umaszczenie jak bracia :fadein:

Jelenko, puszczasz Jarcia bez smyczy? nie jezdza u Was samochody po tej ulicy?

Posted

Jeżdżą, ale on nie chodzi po ulicy. Nie ma z tym problemu, bo jak tylko widzę, że zbliża się do ulicy, to mówię "Nie wychodź na drogę" i odbija w drugą stronę. :) Jaruś jest pod tym względem grzeczniejszy od niektórych dzieci! Zresztą to nie jest właściwie ulica, tylko taka droga w ramach dojazdu do posesji. Nawet nie ma asfaltu, tylko utwardzona płytami i piachem. Mało kto się tu zapuszcza.

Posted

A to dobrze, bo juz sie przestraszylam. Z psami to roznie bywa, moze ich inny pies czy kot skusic do przebiegniecia przez ulice.
Kilka dni temu pomagalam sasiadowi przy potrąconym psie, ktory wbiegl prosto pod nadjezdzajace auto. Pies szedl bez smyczy.
Naprawde ciezkie i traumatyczne przezycie.

  • 1 month later...
Posted

Propaganda dogomaniacka w szkole! :) Trzeciej klasie trzeba znajdować różne twórcze zajęcia, bo okropnie dokuczają, jak mają okienko przed gimnastyką korekcyjną. ;-)







Jak widać, dzieciarnia bardzo wzięła sobie do serca fakt, że w schroniskach są nie tylko pieski i kotki! ;-)

Jaruś ma za tydzień umówioną wiosenną wizytę w salonie piękności! O efektach na pewno poinformujemy!

  • 3 weeks later...
Posted

U mnie 12lat Nuta z Mielca od szczeniaka i schorowany Filip 9lat,ale z Filipkiem czasami jest juz bardzo zle.Tylko on ma ogromną wole życia i nawet jak sie wywraca i zatacza to i tak chce isc na spacer.Tylko tuman nie rozumie,jest uparty i chce lezec na betonie albo mokrej ziemi.Ja latam podkładam,pontony,legowiska,koce,a ten uparciuch za 5 min,znowu na mokrej gołej ziemi.Tak lubi i juz.A odkad jest słoneczko chce na ogród i amen.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...