Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hah! Ciotko! To było tak, że nie mogłam się zarejestrować na dogo, bo mi nie przychodził mejl aktywacyjny. Na szczęście mam trzy skrzynki mejlowe i na trzeciej zadziałał. Ale jak się logowałam 3 raz, to już nie miałam pomysłu na nick, bo musiałam 3 raz wymyślić inny. Czytałam wtedy "Lód" Jacka Dukaja i tam główną postacią kobiecą była niejaka panna Jelena Muklanowiczówna i ona mi przyszła na myśl. Nick się zmieścił i odtąd jestem Jeleną. Na forum literackim jestem Ferminą Dazą z "Miłości w czasach zarazy" Marqueza. Swoją drogą, polecam obie książki! ;-)

Ciociu Ulko-Agnieszko! Miejskie panisko to będzie z Jarcia, jak się będzie woził samochodem! :D

A co do jego radosności, to właśnie przymierzam się do nakręcenia filmiku, jak cieszy się, że idzie na dwór. Tylko to trzeba zrobić rano, bo wtedy cieszy się najbardziej. ;-) A jaki jest ucieszony jak koopę posadzi! Hehehe!

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To czekamy na filmiki z radoscia poranna Jarusia oraz z kazda inna radoscia czy smutkiem.

Marqueza czytalam w mlodosci, wtedy byla moda na niego straszliwa. Ale Dukaja nie czytalam, nie bardzo lubie SF. Chociaz ta ksiazke LÓD jest trochę inna, widze juz, ze ma dobre recenzje i to Książka XX-lecia rankingu "Polityki".

Posted

Dukaj cioteczko to nie jest takie klasyczne sf. Przynajmniej nie wszystko, bo ma kilka tytułów właśnie z tego gatunku, ale większość to są utwory na granicy świata realnego i fantastycznego. Dużo filozofii i odniesień do klasyki literatury.

Napisałam o nim pracę magisterską!:evil_lol: Tylko jeszcze jej nie obroniłam... :(

Posted

Jak to wypowiedzi i nicki mogą zmylić człowieka :)
Zdjęcia często też są mylące.

Jaruś jest nowoczesnym mieszczaninem, takim proekologicznym - korzysta jedynie z komunikacji miejskiej :cool3:

Posted

Wracam sobie wczoraj z Jarkiem z rannego spaceru. Koło nas robią teraz nowy chodnik, więc przechodzę koło robotników. I nagle jak coś nie wystrzeli! Oni chyba rozsadzają ten stary chodnik, żeby móc położyć nowy. Jarcio się oczywiście bardzo wystraszył i zaczął ciągnąć do domu (na szczęście byliśmy już pod blokiem), a tu siedzi jakiś stary pryk na ławce i rechocze wielce ubawiony: "Łehehehe! Boi się!". Nie wytrzymałam i wypaliłam do dziada: "No i z czegóż się Pan tak cieszysz, że się boi?"

Normalnie w momencie się przymknął, nawet się nie spodziewałam takiego efektu po jednym zdaniu. Dzisiaj mnie obserwował, jak chodziłam z Jarciem, mam nadzieję, że mu coś do tych koślawych oczu wpadło.

Posted

Bardzo dobrze zareagowalas Jelena, ja tez bronie swoich dziewczyn z pazurami, Kostaryka i Casablanka do odwaznych nie naleza, kazda ma swoje lęki. A co 'se' gosciu mysli, ze to cos zlego jak sie psina czegos wystraszyla, bohater sie znalazl.

Posted

Jelena dobrze gościowi powiedziałaś, jak mnie wkurza takie prostactwo, żeby dosadniej nie powiedzieć. Jaruś to jest gwiazdą odkąd jest u Ciebie :). Ależ mu się Pancia trafiła :)

  • 2 weeks later...
Posted

Podejrzewam, że gdyby Jaruś miał ogród lub zostawał sam w mieszkaniu na cały dzień to by dziamgotał. On właściwie szczekał z bliżej nieokreśloengo powodu, chyba, żeby zwrócić na siebie uwagę. A teraz ma super domek, super pańcię, cały czas towarzystwo to po co ma nadawać? ;)

Cieszę sie bardzo, że tego problemu nie ma :p

Posted

Jelena, ciesz sie kobito, ze CI pies nie szczeka :fadein: Sasiadow nie masz na glowie, cisza i spokoj. Pies, ktory sie wydziera to naprawde klopot, wiem, odkad sasiedzi przygarneli suczke i niczego jej nie ucza oprocz szczekania, oszalec mozna. Pies spokojny, pewny siebie np. z pancia na spacerku, nie drze kopary o byle co.

Posted

Murka napisał(a):
Podejrzewam, że gdyby Jaruś miał ogród lub zostawał sam w mieszkaniu na cały dzień to by dziamgotał. A teraz ma super domek, super pańcię, cały czas towarzystwo to po co ma nadawać? ;)


No i właśnie trochę się obawiam, co się będzie działo, jak uda mi się znaleźć wreszcie jakąś sensowną pracę i on będzie sam w domu. Fakt, raz go zostawiliśmy na długo samego, jak poszliśmy na wesele. Wyszliśmy z domu o 12 i do 19 był sam. Po 19 przyszliśmy, wzięliśmy go na dwór gdzieś tak na 40 minut i wróciliśmy z powrotem na imprezę. Na wszelki wypadek zostawiłam sąsiadom numer telefonu w razie gdyby się coś działo, ale nie zadzwonili, więc chyba był grzeczny. Ale jeśli dłuższa nieobecność będzie się regularnie powtarzała, to może mu się śrubka odkręcić.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...