Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Dnia 23.11.2022 o 19:53, rozi napisał:

Też poprosiłam o konkurs kogoś, kto ma wielu znajomych.

 

Dnia 23.11.2022 o 12:31, Jo37 napisał:

Wkleiłam link do zbiórki na forum Kompostownik. Widzę już jedną wpłatę.

Bardzo dziękuję serce-ruchomy-obrazek-0880.gif

Posted

Napiszę tutaj, bo wchodzi wiecej opiekunów zamojszczaków. Intryguje mnie, jak sobie radzą inne psy łapane w schronisku na chwytak i umieszczane w ten sposób w klatce do transportu?  Niestety, ze względu na koniecznosć zaszczepienia w schronisku Grey i Luna musieli być w ten sposób łapani dwukrotnie i oboje mają ten sam problem - boją się rąk, reagują agresją na próby gmerania przy obroży, nie dadzą się objąć, totalną histerią kiedy czują, że trzyma się drugi koniec smyczy. Widac cały czas skutki tej dwukrotnie przeżytej traumy. Przy próbach załozenia smyczy załatwiają się pod siebie ze strachu, kwiczą i robią krokodylki.

Nie interesowałam się wczesniej, jak były wydawane ze schroniska poszczególne psy, wiec nie mam wiedzy na ten temat. Chyba Fado był tak łapany w schronisku? Nie śledzę teraz jego wątku, a nie bardzo mam czas na przebrnięcie wielu stron. Czy Fado poczynił postepy w hoteliku ze szkoleniowcem? Jesli tak, to po jakim czasie to nastapiło? może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem lub wiedzą odnosnie innych psów z podobnymi doswiadczeniami. O Zewie to już nawet nie wspominam, on został całkiem złamany. O ile Grey jest u mnie na BDT i co prawda jest to uciążliwe, to jednak nie ma presji. Natomiast Luna jest hotelowa i trzeba jej szukac domu. Moze doświadczenia innch opiekunów innych psów pomogłyby.

  • Upvote 1
Posted

Na chwytak na pewno łapana była Lumi i Suvi,  nie pamiętam  jak Shila oraz  wszystkie te psy, które wynoszone były z boksu w kkatce, być może Bonus -  może Aska7 będzie więcej  pamiętała. Poproszę też Murkę, aby zajrzała i napisała o Lumi. 

Posted

 Dziekuje Tolu. Suvi po założeniu smyczy  przegryzła ją ekspresowo, nie zważając, ze kaleczy sobie dziąsla do krwi, i załatwiła się wtedy też pod siebie. Tylko ona spędziła praktycznie cale życie w schronisku, wiec to trudniejszy przypadek. Mam nadzieje, ze teraz będzie jednak lżej. Wg mnie Luna robi i tak spore postępy od tego, co było kiedy przyjechała. Natomiast z Greyem jest trudniej, bo jest niewidomy. Dzis wyszedl z pokoju na ok 1, 5 m., podszedł do otwartych drzwi drugiego pokoju i wąchał. Potem wrocil do siebie. Próg pokoju jest jego granicą między tym, co zna i bezpieczne, a zagrożeniem resztą świata. Przyznam, że bardzo chcielibyśmy, żeby wyszedł, bo załatwianie się tak dużego psa w pokoju jest uciążliwe.

Nie wiem jednak co mam robić w przypadku takich reakcji. Do tego Grey i Luna przechodziły to dwukrotnie, wiec myślę, że utrwaliły w sobie stres związany z sytuacją  i reakcję  na taki kontakt.

Posted
Dnia 24.11.2022 o 11:37, Jaaga napisał:

Dzis wyszedl z pokoju na ok 1, 5 m., podszedł do otwartych drzwi drugiego pokoju i wąchał. Potem wrocil do siebie. Próg pokoju jest jego granicą między tym, co zna i bezpieczne, a zagrożeniem resztą świata.

Może za progiem, w drugim pokoju i potem dalej, połóż szmatki jakieś, które przesiąkły zapachem z jego pokoju. Bez przekonania to piszę, ale nie zaszkodzi spróbować.

Posted
Dnia 24.11.2022 o 11:44, rozi napisał:

Może za progiem, w drugim pokoju i potem dalej, połóż szmatki jakieś, które przesiąkły zapachem z jego pokoju. Bez przekonania to piszę, ale nie zaszkodzi spróbować.

Mogę dać poszewki na ktore zalatwia się. Wlasnie rano, kiedy Fafel wychodzi, sprzątamy je po nocy i myjemy podłogę. Wtedy mogę je położyć rozciągnąć za próg. 

Posted
Dnia 24.11.2022 o 11:04, Tola napisał:

Na chwytak na pewno łapana była Lumi i Suvi,  nie pamiętam  jak Shila oraz  wszystkie te psy, które wynoszone były z boksu w kkatce, być może Bonus -  może Aska7 będzie więcej  pamiętała. Poproszę też Murkę, aby zajrzała i napisała o Lumi. 

Jeszcze Marcelek

Posted
Dnia 24.11.2022 o 12:43, Tola napisał:

Jeszcze Marcelek

Kojarze, ze zmienial miejsce. Nie dam rady przeglądać wątków. Wie ktoś po jakim czasie od wyjazdu ze schroniska ogarnąl smycz, bez chęci gryzienia?

Posted
Dnia 24.11.2022 o 14:16, Jaaga napisał:

Kojarze, ze zmienial miejsce. Nie dam rady przeglądać wątków. Wie ktoś po jakim czasie od wyjazdu ze schroniska ogarnąl smycz, bez chęci gryzienia?

Chyba nigdy.

Nie żyje piesek, coś go ukąsiło i ratunek przyszedł za późno.

 

 

Posted

Z tego co pamiętam Suvi była na chwytak. I Luna. Jak wyglądała akcja z Greyem to szkoda gadać. Też bym miała traumę. Myślałam o ich wycofaniu po tej przemocy.

Posted
Dnia 24.11.2022 o 10:48, Jaaga napisał:

Napiszę tutaj, bo wchodzi wiecej opiekunów zamojszczaków. Intryguje mnie, jak sobie radzą inne psy łapane w schronisku na chwytak i umieszczane w ten sposób w klatce do transportu?  Niestety, ze względu na koniecznosć zaszczepienia w schronisku Grey i Luna musieli być w ten sposób łapani dwukrotnie i oboje mają ten sam problem - boją się rąk, reagują agresją na próby gmerania przy obroży, nie dadzą się objąć, totalną histerią kiedy czują, że trzyma się drugi koniec smyczy. Widac cały czas skutki tej dwukrotnie przeżytej traumy. Przy próbach załozenia smyczy załatwiają się pod siebie ze strachu, kwiczą i robią krokodylki.

Nie interesowałam się wczesniej, jak były wydawane ze schroniska poszczególne psy, wiec nie mam wiedzy na ten temat. Chyba Fado był tak łapany w schronisku? Nie śledzę teraz jego wątku, a nie bardzo mam czas na przebrnięcie wielu stron. Czy Fado poczynił postepy w hoteliku ze szkoleniowcem? Jesli tak, to po jakim czasie to nastapiło? może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem lub wiedzą odnosnie innych psów z podobnymi doswiadczeniami. O Zewie to już nawet nie wspominam, on został całkiem złamany. O ile Grey jest u mnie na BDT i co prawda jest to uciążliwe, to jednak nie ma presji. Natomiast Luna jest hotelowa i trzeba jej szukac domu. Moze doświadczenia innch opiekunów innych psów pomogłyby.

U mnie było sporo psów z Zamościa i nie tylko, które miały "przyjemność" być łapane i wyprowadzane na chwytaku. Są to przeważnie psy lękliwe i nieufne i ten  chwytak dodatkowo je traumatyzuje niestety. Praca z takim psem jest utrudniona, trzeba czasu i cierpliwości, ale nie pamiętam psa, który by w końcu nie pokonał tego lęku conajmniej w stopniu zadowalającym. Potrzebne są codzienne spacery, żeby pies kojarzył sobie dobrze smycz. Lumi na początku też wpadała w panikę, gryzła smycz, ale z każdym spacerem było lepiej.

Na Youtube znalazłam ostatnio super kanał o pracy z psami ze schroniska, tutaj są np. dwa o psach wpadających w panikę na smyczy: 

 

 

Posted
Dnia 24.11.2022 o 17:25, Murka napisał:

U mnie było sporo psów z Zamościa i nie tylko, które miały "przyjemność" być łapane i wyprowadzane na chwytaku. Są to przeważnie psy lękliwe i nieufne i ten  chwytak dodatkowo je traumatyzuje niestety. Praca z takim psem jest utrudniona, trzeba czasu i cierpliwości, ale nie pamiętam psa, który by w końcu nie pokonał tego lęku conajmniej w stopniu zadowalającym. Potrzebne są codzienne spacery, żeby pies kojarzył sobie dobrze smycz. Lumi na początku też wpadała w panikę, gryzła smycz, ale z każdym spacerem było lepiej.

Na Youtube znalazłam ostatnio super kanał o pracy z psami ze schroniska, tutaj są np. dwa o psach wpadających w panikę na smyczy: 

 

 

U Greya nie jesteśmy w stanie za nic nawet przytrzymać przypiętą smycz. Dostaje takiego ciśnienia, że w momencie zlewa się moczem, robi kupę, a oko wygląda, jakby miało zaraz pęknąć. Nie wyobrażam sobie psa w takim stanie prowadzić na smyczy. Podobnie, jak opisujesz Lumi, robiła Tosia, ale to był zupelnie inny poziom stresu. Tez gryzlą smycz, robiła krokodylki, ale to było do ogarnięcia i nauczyła się chodzić.

A czy Lumi gryzła przy zakładaniu smyczy? Bo my Lunie nie jestesmy w stanie zapiąc smyczy. I jak to wyglądało? bo Luna ucieka jak szalona i rozbijała się na meblach. Problemem nie jest nawet niechodzenie, ale to ze nie jesteśmy w stanie zapiąć smyczy, zbliżyć się z dłonmi do obroży. Jak zapielam w aucie na początku, to dala sobie zdjąć w czasie głębokiego snu.

Przegladne filmiki, dziękuję za wstawienie.

Dnia 24.11.2022 o 16:31, Aska7 napisał:

Z tego co pamiętam Suvi była na chwytak. I Luna. Jak wyglądała akcja z Greyem to szkoda gadać. Też bym miała traumę. Myślałam o ich wycofaniu po tej przemocy.

Dokładnie. Luna przeszła to dwukrotnie, a Greyowi zafundowano dodatkowy, zupełnie zbędny koszmar.  Zaraz po przyjeździe mogłam odczytać jego chip i nie trzeba było robić festiwalu przemocy, żeby udowodnić, że odbierający psa sa bezradni wobec kierownika.

Posted
Dnia 24.11.2022 o 21:28, Jo37 napisał:

Piksel też był tak łapany.

Pikselek jest już dlugo u Szafirki, jak teraz radzi sobie ze smyczą? Bo z tego, co wiem, tez kłapaniem reagował na zbliżanie rąk jak Luna. 

 

Posted
Dnia 24.11.2022 o 16:31, Aska7 napisał:

Z tego co pamiętam Suvi była na chwytak. I Luna. Jak wyglądała akcja z Greyem to szkoda gadać. Też bym miała traumę. Myślałam o ich wycofaniu po tej przemocy.

Trauma Greya na pewno wynika z tego łapania na chwytak no i jeszcze na koniec był na siłę wyciągany z klatki z auta. Dla niewidzącego psa to musiał być koszmar.  Ten jego przerażający skowyt na długo zostanie ze mną.

Posted
Dnia 24.11.2022 o 22:35, Tola napisał:

Fado ma jednego opiekuna wirtualnego - zadeklarował wpłatę 10 zł miesięcznie

Super, bardzo dziękujemy   ❤️ 

Posted
Dnia 24.11.2022 o 22:04, Tola napisał:

Trauma Greya na pewno wynika z tego łapania na chwytak no i jeszcze na koniec był na siłę wyciągany z klatki z auta. Dla niewidzącego psa to musiał być koszmar.  Ten jego przerażający skowyt na długo zostanie ze mną.

Obawiam się, że i u Luny jest podobnie, bo poza tym jest zrównoważoną, spokojna suczką. 

Kupilam sobie śniegowce-do połowy z pianki, wyżej z czarnego ortalionu. Na pierwszy rzut wyglądają jak noszone w schroniskach gumofilce. Dzis je pierwszy raz założyłam. Luna popatrzyła na nie i odmowila ruszenia się. Stala jak posag wpatrując się w te buty, bala się kolo mnie przejść, jak podeszlam, to uciekła do tyłu, jakby tyle czasu mnie nie znała. Nie mialam pojęcia, ze buty moga wywołać u psa taka reakcję. 

Posted
Dnia 25.11.2022 o 08:29, Jaaga napisał:

Obawiam się, że i u Luny jest podobnie, bo poza tym jest zrównoważoną, spokojna suczką. 

Kupilam sobie śniegowce-do połowy z pianki, wyżej z czarnego ortalionu. Na pierwszy rzut wyglądają jak noszone w schroniskach gumofilce. Dzis je pierwszy raz założyłam. Luna popatrzyła na nie i odmowila ruszenia się. Stala jak posag wpatrując się w te buty, bala się kolo mnie przejść, jak podeszlam, to uciekła do tyłu, jakby tyle czasu mnie nie znała. Nie mialam pojęcia, ze buty moga wywołać u psa taka reakcję. 

Znam to niestety, niektóre psy ze schronisk bały się gumowców 🤕

 

Jeśli chodzi o naukę chodzenia na smyczy to Samba (ta akurat nie miała do czynienia z chwytakiem, tylko całe życie od szczeniaka spędziła w schronisku i nie miała pojęcia co to smycz) miała bardzo długo z tym problemy, wychodziła z wszystkich obroży i szelek, a na zacisku się dosłownie dusiła aż jej krew leciała z nosa. Na jakiś czas jej odpuściłam, ale potem powoli, powoli dałyśmy radę. W takich przypadkach ważne, aby pies na początku przyzwyczaił się do widoku smyczy, dźwięku zapinania itd. Czasem zaczynałam od tego, że przychodziłam i tylko zapinałam i odpinałam smycz. 

Przy agresywnych psach stosowałam rękawice spawalnicze (jedna ręka dla ochrony w rękawicy, druga zapina smycz).

 

Tutaj o psie, który gryzie przy zakładaniu obroży:

 

Posted

Macie rozeznanie w bazach?

Perlittę moją hodowca zarejestrował, chip znaczy, w bazie identyfikacja.pl

Dziś się zabrałam do przepisania na siebie i zdumiało mnie, że mogę to bez problemu zrobić, po opłaceniu oczywiście. Czyli co - ktoś znajdzie mojego psa i na siebie przepisze? Byłam przekonana, że potrzebna jest zgoda poprzedniego właściciela/hodowcy

Posted

Ja miałam na tymczasie w zasadzie jednego psiaka,który panicznie bał się smyczy.Był wyciągany w schronie przez wierzch budy na chwytaku i doprowadzony  do biura.Była to moja długotrwała walka z nim polegająca na tym,że najpierw przyzwyczajanie psa do kanapy,siedzenie koło niego następnie głaskanie,manipulowanie bardzo delikatne przy obroży(obracanie,wsadzanie palców).Następnym etapem było przypięcie parcianej krótkiej smyczy tak aby nie ciągnęła się po podłodze i na końcu długiej smyczy.To wszystko dość długo trwało.Były momenty,że byłam załamana,zrezygnowana,że nie podołam.Jak udało mi się przekonać go do smyczy to następne schody wynikły z wychodzeniem za bramkę,nie było siły aby go wyprowadzić na ulicę.Małymi kroczkami bez nacisku pies rozpoczął spacery,naukę chodzenia po mieście.To był mój najdłużej przebywający tymczasik u mnie.Znalazł dom w Olkuszu i  był cudownym psiakiem,był w typie sznaucera.

Posted

Nie chciałabym przerywać dyskusji, bo takie rozmowy są bardzo ważne i bardzo służą nam i psom, ale sprawa jest i ważna i smutna, może ktoś tutaj będzie miał pomysł... Zmarła kobieta, pozostały dwa 8 letnie koty😢. Może ktoś tutaj ma kogoś, kto mógłby przyjąć je pod swój dach? Wiem, jak ciężko teraz o dom dla kota, sama borykam się z tym problemem od wielu miesięcy, ale te są mi szczególnie bliskie...

Bliska im osoba napisała tekst

KOTY OSIEROCONE.

Rudolf (Rudzik, Ruduś) i Cicia.

Ich wspaniała Opiekunka (+85 l.), która bardzo je kochała odeszła….

Były traktowane jak dzieci , jak wnuczęta.

Teraz nagle są w pustym mieszkaniu… Jak w wierszu Wisławy Szymborskiej :

„Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.”

Owszem są dokarmiane , lecz one pragną głaskania, przytulania, rozmowy…

Wkrótce w  ich mieszkaniu zacznie się generalny remont i  wielkie zmiany.

Nowi właściciele ich nie chcą….

Rudzik i Cicia są nierozłączne.  Gdy Rudzik schowa się do szafy, ona miauczy żałośnie, poszukując go. Często przytulają się do siebie,  gdy śpią.

Rudzik uwielbia głaskanie, czesanie i wdzięczny jest za pełną miseczkę.

Prawdopodobnie jest rasowym mieszańcem , na co wskazuje niespotykany wygląd. Jest dwa razy większy jak przeciętne koty, ma wyjątkowo gęstą, rudą sierść, masywny kształt.

Cicia, jego przyjaciółka jest subtelna, początkowo nieśmiała, ale, gdy już zaufa, to nie schodzi z kolan, domaga się drapania po główce i nieprzeciętnie mruczy.

Uwielbia spokój i rozmowę.

Jest niezwykle czysta i porządna.

Koty załatwiają się do kuwet. Rudzik chętnie do kuwety na balkonie. Są przyzwyczajone tylko do mieszkania w bloku, z balkonem. Balkon jest osiatkowany. Lubią spokój. Nigdy nie przebywały z psem ani malutkimi dziećmi.

Są zadbane, czyste , zdrowe. Sterylizowane.

Są rówieśnikami. Mają po 8 lat. Nie są spokrewnione ze sobą.

Czekają…. Patrzą w drzwi…

IMG_20221125_220241.jpg

IMG_20221125_220244(1).jpg

20200701_192425.jpg

20200701_193136.jpg

 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...